#1 Odp: Komentarze do artykułów » Powiedzonka pijących. » 2016-10-21 21:37:19

Ulubione powiedzonko mojego ojca:

Alkohol zabija komórki mózgowe, ale tylko te najsłabsze.

I weź tu rozmawiaj smile

#2 Linkownia » Jesteś abstynentem? Kupuj wódkę! ;) » 2010-07-10 15:14:55

Adik
Odpowiedzi: 7

http://www.fakt.pl/Jestes-abstynentem-K … 823,1.html - czyli nietradycyjne zastosowania alkoholu wink .

PS. Nie przepadam za Faktem, ale czasem dadzą coś fajnego.

PS2. Tak na serio, ze swej strony nie chcę namawiać do kupowania wódki, bo to jest jednak napychanie kasy tym, którzy ją tworzą.

#3 Odp: Na każdy temat. » Wieczór panieński/ kawalerski » 2010-06-22 12:17:12

Chdzirep napisał/a:

Przyłączam się do was.

Tak jakby wałek specjalnie czekał w szufladzie na ślub, aby go wyjąć i ochrzcić na głowie męża wink .

Tak poza tym, mówi się często, że po ślubie wszystko się psuje. Tylko mało kto zastanawia się, dlaczego tak się dzieje - tak jakby sam fakt wzięcia ślubu był temu winien.

#4 Odp: Forum powitalne » Dzień dobry :) » 2010-06-22 12:03:22

la_souris napisał/a:

Były dwa pokoje 12-osobowe.

Na 2 roku mieliśmy wycieczkę do Ołomuńca w Czechach (jestem na geografii, to zobowiązuje smile ). Tam też były dwa 12-osobowe pokoje. Ja jednak akurat dobrze trafiłem ze środowiskiem, bo co prawda picie było, ale nie było za bardzo imprezowania (choć nie pamiętam, jak było w drugim pokoju). To dużo zależy od ludzi, trzeba po prostu znaleźć środowisko podobne sobie. O ile oczywiście istnieje hmm .

la_souris napisał/a:

Żeby było śmieszniej, dowiedzieliśmy się na miesiąc przed wycieczką, że rektor nam jej nie sfinansuje, i musimy sami zapłacić za spanie+pociąg, dodatkowo na własny koszt wyżywić się przez tydzień.

W takim razie nie chciałabyś studiować u nas na upadającym UMCSie wink . Do prawie każdego wyjazdu, na jakim byłem, musieliśmy dopłacić trochę pieniędzy. Niektóre wyjazdy w ogóle musieliśmy sami opłacić. Ale nie pomyślałbym, żeby władze uczelni finansowały nam wyżywienie smile . Wasza uczelnia też ma duże problemy finansowe? Czy jednak inne wyjazdy były opłacane przez władze?

A poza tym, witam Cię również na tym forum smile .

#5 Odp: Na każdy temat. » Wieczór panieński/ kawalerski » 2010-06-20 12:04:45

Annihilator napisał/a:

Studniówki, komersy, niektóre urodziny, bale różne takie -- te i inne ,,tradycje'' olewałem i olewam. Dlatego olałbym również wieczór kawalerski, bo zupełnie nie rozumiem jego sensu. Na mój gust ma go 10x mniej, niż np. Studniówka.

Również nie rozumiem tradycji wieczorów kawalerskich. A już szczególnie nie rozumiem, po co wynajmować striptizerkę - też zgadzam się z Chdzirepem w tej kwestii. Jeśli przyszły mąż i przyszła żona naprawdę się kochają i rozumieją swoje potrzeby, to raczej nie będą robić sobie takich rzeczy nawzajem, bo po prostu mają samych siebie.

Niestety, ponoć nie takie rzeczy się na niektórych wieczorach kawalerskich zdarzają... Niektórzy wychodzą z założenia, że jak się wyszaleć, to na maxa.

Ze studniówką jest inaczej - tak jak pisze 1084, jest to jakaś tradycja. Może być alkohol, ale nie musi go być. Np. na mojej studniówce podano szampan, a na studniówce mojej koleżanki już nie. Jedyne, co wkurza, to alkoholowy underground wink . Ktoś wleje wódki do soku i już wypić nie można. Przyznam jednak, że do studniówek też mam sporo wątpliwości, ale zdecydowanie mniej, niż do wieczorów kawalerskich.

#6 Odp: Na każdy temat. » Rycerskość » 2010-06-03 14:47:18

Madzialenka napisał/a:

Badania sprzed 16 lat i "przeczucie",że mogą być trafne to średni pomysł.

Może inaczej - moje "przeczucie" opiera się na tym, co widzę wokół siebie oraz w pewnym stopniu na literaturze.

A 16-letniość tamtych badań to raczej kiepska wymówka smile .

Madzialenka napisał/a:

Sorry Adik, uogólniasz, piszesz wszystko na podstawie Twojego zgadywania, nie bardzo widzę sens kontynuowania czegoś takiego. Miej swoje poglądy na temat większości kobiet, mi to nie przeszkadza,ale niezbyt mam ochotę odnosić się do tego typu zdań
"jakkolwiek nie każda kobieta uważa to za najważniejsze, to myślę, że i tak jest to dominująca część natury kobiety). [w domyśle- bo ja mam takie przeczucie]

W porządku, nie ma kłopotu.

#7 Odp: Na każdy temat. » Rycerskość » 2010-06-03 13:05:31

Madzialenka napisał/a:

No i przy okazji - chyba ktoś tu ma małe kompleksy:

"Jak miło patrzeć na zadbaną kobietę. Umiejącą wydobyć swe piękno, a umiejętnie zasłonić to, co zniszczył grzech, odebrał czas. Nie wyzywającą kokotę, nie niewolnicę gabinetów kosmetycznych, nie posiadaczkę silikonowych piersi."

Nie wiem, czy zrobiłaś to specjalnie, czy nie, ale powyższe zdania wyrwane są z kontekstu całego akapitu. Przeczytałaś, co było dalej?

"Ale też nie tę, która chlubi się brzydotą, fałszywie nazywając ją skromnością."

Dalej sama możesz przeczytać wink . Zresztą, więcej jest właśnie takich zdań w tym akapicie tongue . Aż specjalnie pomogę Ci (i innym) to odnaleźć: podpunkt "Odbicie piękna", akapit 3.

Poza tym, przynajmniej mi osobiście nie podobają się kobiety "powiększane". A fuuu!

Madzialenka napisał/a:

Aha ale jednak o większości. Poproszę po raz kolejny wyniki badań, na których opierwsz tę większość.

Muszę przyznać, że pisząc tamto wszystko, nie opierałem się na żadnych badaniach, lecz jedynie na własnych przeczuciach.

Ale nic straconego smile . Poszperałem nieco i znalazłem: http://biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf_94/i-194.pdf - badania rządowe, z lat 1993/1994. Tu dotyczą opinii kobiet o rodzinie i życiu zawodowym. Potwierdzają to, co mówiłem, a nawet w niektórych sprawach przekroczyło to moje oczekiwania tongue (przypomnij sobie zdanie z komentowanego przez Ciebie artykułu: "Bardziej niż czymkolwiek innym kobiety są zainteresowane związkami." - jakkolwiek nie każda kobieta uważa to za najważniejsze, to myślę, że i tak jest to dominująca część natury kobiety).

Owszem, można powiedzieć, że to nie są badania niezależne i że mają już 16 lat. Ale niejednokrotnie takie badania mogą być bardziej obiektywne, niż przeprowadzone na zamówienie niezależnych instytucji (a szczególnie komercyjnych). Tylko proszę, nie każ mi szukać badań na temat wiarygodności tych badań big_smile .

Z innych ciekawych rzeczy znalazłem:
- http://cbos.pl/SPISKOM.POL/2006/K_184_06.PDF - CBOS, 2006 - o pracy zawodowej kobiet
- http://www.rmf.fm/instytut/kobieta-i-mezczyzna-czyli-stereotypy-plci-wedlug-polakow,kobiety,0,1 - Instytut Badania Opinii RMF FM, też 2006 - to już ogólnie o stereotypach płciowych.

Nie czytałem wszystkiego, krótko mówiąc nie chciało mi się tym teraz zajmować. Nie chcę też na razie podejmować się dyskusji o sytuacji kobiet na rynku pracy i w kwestii zarobków.

Do ogólnej dyskusji mogę polecić też nawet Wikipedię:
- http://pl.wikipedia.org/wiki/Role_p%C5%82ciowe
- http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3wne_traktowanie - tu można się zastanowić nad poszczególnymi punktami dotyczącymi nierównego traktowania kobiet i mężczyzn.

#8 Odp: Linkownia » Alkohol a Biblia » 2010-06-03 12:34:23

1084 napisał/a:

BTW: Biblia to jedynie zbiór wybranych pism, które zatwierdzono na soborach. Dociekliwym polecam poszperać za tymi nie zatwierdzonymi. Bardzo zabawne rzeczy możemy się dowiedzieć o życiu Jezusa i jemu współczesnych ludzi.

Chętnie bym o tym podyskutował (bo jak łatwo się domyślić, nie zgadzam się z powyższym tongue ), ale nie tu, i niestety nie mam na to za bardzo czasu.

Co do wcześniejszego akapitu, to ciekawy punkt widzenia smile . Zresztą co do spraw zdrowotno-sanitarnych, w Biblii jest tekst, kiedy apostoł Paweł zachęca Tymoteusza do picia "trosze wina".

#9 Odp: Na każdy temat. » Rycerskość » 2010-06-02 16:34:19

Madzialenka napisał/a:

Błagam proszę zapamiętać raz na zawsze - nie ma czegoś takiego jak KAŻDA KOBIETA.

Nie mówię o każdej kobiecie. Mówię o bliżej niesprecyzowanej większości, na dodatek nie o większości zdecydowanej. Rozumiem facetów, którzy potrafią zajmować się "babskami" rzeczami, jak i kobiety, które robią coś "chłopskiego". Zresztą, ze swojego podwórka mogę podać sporo przykładów "płciowego niedopasowania", że tak to brzydko nazwę.

Madzialenka napisał/a:

Co do linka -ubawiłam się świetnie, muszę powysyłać moim znajomym. Wspólnie się zastanowimy co ta pani paliła.

Hmm, a co w tym wszystkim było zabawnego? Ja też nie ze wszystkim się zgadzam, co autorka napisała, ale główna myśl jest mam nadzieję jasna. Ewentualnie po prostu napisz, co o tym myślisz, co Ci nie pasuje. Wpadłaś teraz w cynizm, a to jest szkodliwe dla dyskusji. Wierzę, że potrafisz się do tego odnieść bardziej ze spokojem smile .

Przy tej okazji zresztą zrozumiałem ren-yę i jej feminizm smile (co nie znaczy, że ze wszystkim się zgadzam). Nie wyklucza to jednak istnienia środowisk bardziej radykalnych. Może niepotrzebnie przy tej okazji niechcący popełniłem sofizmat rozszerzenia (kto nie wie co to, tego posyłam do cioci Wiki). Pewnie tak jak ja początkowo mogłem źle zrozumieć ren-yę, tak i ja zostałem źle zrozumiany.

Naprawdę wierzę, że wszyscy pragniemy się porozumieć, choć do tej pory się nie udawało. Tak ogólnie mówiąc, feministki zwracają uwagę na to, co jest wspólne dla obu płci. Nonfeministki (-ści) raczej na pewne różnice płciowe. Może dyskusja powinna pójść torem takim, żeby pogadać o tym, co faktycznie jest płciowym stereotypem, a co jest po prostu osobną częścią natury mężczyzny lub kobiety (nie wierzę, że jedynie genitalia smile ).

#10 Odp: Na każdy temat. » Rycerskość » 2010-06-01 18:17:20

Madzialenko, z tą towarzyskością i domem to chodziło mi o to, że kobiety z natury bardziej dbają o relacje z innymi ludźmi. I to zarówno w domu (z dziećmi, z małżonkami), jak i poza domem (z przyjaciółmi).

A z tym czuciem się w domu, może nie do końca wyraziłem się tak, jak chciałem. Rozumiem, że kobiety nie najlepiej czują się w domu z powodu różnych napięć. Ale gdyby tych napięć nie było, to czułyby się w domu dobrze, a właściwie lepiej, niż mężczyźni.

To wszystko jest dość skomplikowane. Strasznie dużo czynników wpływa na to wszystko. Teraz mówiłem o tym pod kątem stanu idealnego: tzn. gdyby nie było napięć, kłótni, niedoceniania itp. Gdyby tego nie było, to pewnie wiele kobiet żyłoby tak, jak dyktuje to ich prawdziwe kobiece serce.

Tak to na razie postrzegam, nie wiem, może się mylę (też wszystko możliwe). Nie upieram się przy tym, co piszę.

PS. Mam ciekawy artykuł na temat kobiecości smile : http://znakiczasu.pl/trzymajac-sie-slowa/130-kobiece-oblicze-boga - od razu mówię, że bardziej dla osób wierzących.

#11 Odp: Na każdy temat. » Rycerskość » 2010-06-01 15:45:35

ren-ya napisał/a:

Jednak tak pojmowana rycerskość wcale nie jest miłym gestem ze strony mężczyzny, ale kolejnym sposobem na usankcjonowanie dyskryminacji kobiet.

Raczej nie spotkałem się z nikim, kto sankcjonowałby w ten sposób "gorszość" kobiet smile . Może są i tacy. Ale to już jest kwestia intencji mężczyzn wobec kobiet. Nie można uogólniać, że wszyscy faceci uważają kobiety za gorsze, a nawet (coś a'la teoria spiskowa) wymyślili metody w postaci zwiększonej uprzejmości wobec kobiet, aby je uciszyć tongue .

Poza tym zastanawiam się, co to znaczy, że kobieta od urodzenia ma gorzej. Gorzej od urodzenia w czym? Że bawi się lalkami, a nie resorakami? Że córki pomagają matkom w zajęciach kuchennych, a synowie ojcom przy składaniu mebli? Jakkolwiek jest to rzecz niby ustalona społecznie, to jednak ma to swoje pierwotne źródło w naturze: faceci są bardziej skupieni na działaniu, na wykonywaniu zadań; z kolei kobiety są bardziej skupione na emocjonalnych relacjach z innymi ludźmi. Inna sprawa, że są wyjątki od reguły - mogą być faceci bardziej domowi, a kobiety bardziej życiowo ambitne. I mogą być różne tego powody: może geny, może konieczność niepełnego wychowania (np. jeden z rodziców zmarł).

(ciekawy przy tej okazji jest fenomen szkolny, w postaci tego, że na profile matematyczne i pokrewne wybiera się więcej chłopaków, zaś na profile humanistyczne więcej dziewczyn - tego się nie wyjaśni dyskryminacją kobiet smile ; u mnie w liceum tak było, proporcje z grusza 2,5 do 1)

I zgadzam się, że np. kobiet, jeśli mają większe ambicje, nie należy ograniczać w ich karierze. Jeśli się ogranicza, to jest to złe i temu faktycznie trzeba przeciwdziałać. To jest dobra strona feminizmu. Gorszą stroną jest to, że ten apel kierowany jest tak, jakby to każda kobieta miała potrzebę kariery, a mężczyźni im tylko w tym przeszkadzają. To jest niewłaściwy feminizm. Prawdziwy feminizm broni kobiet tam, gdzie się one naprawdę najlepiej czują. Jeśli kobieta najlepiej czuje się w domu (a przypuszczam, że taka jest większość), to feminizm powinien bronić kobiety właśnie w domu, jeśli w domu jest źle traktowana. Jeśli są kobiety bardziej ambitne, to je feminizm też powinien bronić.

Ale feminizm nigdy nie powinien mówić, że praca w domu jest z reguły czymś hańbiącym. Może feminizm nie mówi tego wprost, ale ta idea jest (chcąc nie chcąc) ukryta między wierszami. Efekt jest taki, że kobiety, które najlepiej czułyby się w domu, gdyby tylko były dobrze traktowane, zaczynają stawiać znak równości między pracą w domu a złym traktowaniem i zaczynają myśleć, że gdyby pracowały poza domem, to nie byłyby tak źle traktowane. Z tym, że wtedy kobiety porzucają to, w czym czują (lub czułyby) się najlepiej.

Niestety tak widzę feminizm. Z jednej strony dobrze, że broni się kobiet przed złym traktowaniem i dyskryminacją (gdziekolwiek), ale z drugiej strony została między wierszami przemycona idea hańbiącej pracy gospodyni domowej, która zaraziła nie wiadomo ile kobiet. Jak każda taka idea, wyrosło to z pewnych złych rzeczy, chcąc im przeciwdziałać, ale poszło to za daleko.

Okej, strasznie się rozpisałem. Jeszcze tylko jedno:

"Madzialenka napisał/a:

Nie no Ren-yu, dla mnie poczucie bezpieczeństwa to nie jest brak obawy przed dostaniem kopa w twarz. To hasło traktuję to zupełnie subiektywnie i wyłącznie z mojego punktu widzenia, aczkolwiek tego typu wynurzenia są zbyt intymne, żeby je tu wykładać.;) Dlatego pisałam, że nie potrafię tego zdefiniować.

Mi na myśl przychodzi określenie "emocjonalne" smile . Jak pisałem, kobiety z natury są osobami bardziej towarzyskimi, niż mężczyźni (przynajmniej statystycznie), więc pewnie pod tym kątem idzie owo "poczucie bezpieczeństwa". Zresztą, określenie "intymne" też tu chyba dobrze pasuje smile .

#12 Odp: Ogólnie o abstynentach » czy znacie jakieś wymówki by nie pić? » 2010-05-29 21:31:14

A faktycznie, przepraszam.

Choć co do tego jednego łyka, to już chyba jeden kielonek wódki wywiera wpływ na głowę (choć szczerze powiem, nie pamiętam, jak jest ze mną, dawno nie piłem wódki). Owszem, nie jeden mały łyk piwa czy wina, ale z drugiej strony raczej wypada je dokończyć wink .

#13 Odp: Linkownia » Wplyw alkoholu na mozg » 2010-05-29 19:54:40

Mój tata (pijący, nawet niemało) bardzo lubi mówić, że alkohol niszczy komórki mózgowe, ale tylko te najsłabsze tongue . Bardzo trudno odpowiedzieć na taki argument (żartobliwy, ale jednak), jeśli nie zna się za bardzo budowy i funkcji mózgu.

#14 Odp: Ogólnie o abstynentach » czy znacie jakieś wymówki by nie pić? » 2010-05-29 19:38:09

pęknięty klawikord napisał/a:

W sumie, to ponoć "adwentyści dnia siódmego" są jeszcze bardziej restrykcyjni pod względem używek, ale o nich może nie każdy słyszał.

To prawda, u nas jest pełny ban na spożywanie alkoholu (a przynajmniej napojów wyraźnie alkoholowych) w celach innych, niż medyczne.

Ale szczerze powiedziawszy nie polecam robić wymyślonych wymówek, a już szczególnie wymówek dotyczących wiary (czy to dotyczy świadków, czy adwentystów, czy nawet będąc katolikiem). Może bowiem dojść do sytuacji, że będą się pytać o wiarę, o Boga, o alkohol w Biblii, dlaczego wiara zakazuje Ci pić itp. A naprawdę, nie jest to dobry temat do podjęcia podczas imprezy, czy libacji alkoholowej. Pomijając godność samego Boga (co jest dla mnie ważne), zaczęliby się Ciebie czepiać, że przez ten temat impreza stała się sztywna, że zepsułeś imprezę itp. Najlepiej po prostu powiedzieć prawdę: "nie smakuje mi", "nie cierpię bycia pijanym", "uważam że to bardzo szkodzi na zdrowiu", można powołać się na jakiś artykuł.

PS. Ciekawe, jakie byłyby reakcje ludzi, gdyby powiedzieć: jestem wyznawcą Allaha big_smile .

#15 Odp: Na każdy temat. » Rycerskość » 2010-05-29 17:46:29

Tak swoją drogą, to faceci też nie mają tak łatwo. W końcu są predestynowani do bycia przedsiębiorczym w różnych sprawach, muszą się o kobietę starać, muszą umieć ją obronić w razie czego. To też wymaga wysiłku i poświęcenia. I jakkolwiek nie jestem za tym, aby jakoś prawnie ustanawiać, że "chłopy do pracy, a baby do garów", to jednak pewne role są przypisane do każdej płci z tej racji, że się bardziej do tych ról nadają (choć oczywiście są pewne wyjątki, ale to raczej nic zdrożnego).

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kobiety rzadko kiedy są przez mężczyzn doceniane za ich pracę, choćby w domu. Nadal niestety uważa się, że jest to gorsza robota, niemal hańbiąca. Na tym tle powstał ruch feministyczny. Ale to raczej też nie jest nic optymistycznego, ponieważ to koło niechęci dalej się kręci.

Z kolei jeśli chodzi o "fory" dla kobiet, to na dobrą sprawę nie do końca sam rozumiem, po co to robię, ale jednak robię i jestem zadowolony smile . Nie myślę o tym w kategorii, że kobieta ma w życiu gorzej. Kobieta to dla mnie kobieta - słaba, ale przede wszystkim piękna płeć. Naturalne, że facet będzie zabiegał o jej względy, pod jakąkolwiek postacią.

Chdzirep napisał/a:

Nie martw się o kwestie wieku - jeszcze nie spotkałem dziewczyny/kobiety, która pomyślałaby, że ustępuje się jej, bo jest stara. Podobnie jak nie spotkałem niezadowolonej. One wiedzą dlaczego się to robi. Tylko zyskasz w ich oczach.

Nawet dzisiaj rano spytałem się jednej koleżanki, czy tak właśnie reaguje smile . Zamierzam jeszcze popytać więcej. Ale już teraz widzę, że bać się nie muszę smile .

#16 Odp: Linkownia » Alkohol a Biblia » 2010-05-29 15:57:32

Możliwe. Inna rzecz, to ile tego wina pito. Ponoć ówczesne kielichy miewały około 0,4 litra pojemności. Skoro "mocny napój" mógł zawierać 7-10% alkoholu, to można przyjąć też, że stare wino mogło zawierać z 4-7%, zaś młode - 0-4%. W połączeniu z pojemnością kielicha (porównywalną do kufla) i z tym, że człowiek mógł nie poprzestawać tylko na jednej sesji, to można było się częściowo upić nawet młodym winem (jest taki tekst w Biblii). Ale nie trzeba było smile . Przypuszczam, że również z rozcieńczaniem czyniono zależnie od potrzeb i sytuacji (np. wesele, czy coś innego).

Nasza kultura (czy też brak kultury) picia wyrosła raczej z rzymskiej i barbarzyńskiej tradycji, niż z żydowskiej czy greckiej. W rozmowach z pijącymi, kiedy wyskakują z argumentem biblijnym, można powiedzieć, że wtedy inne były napoje i inaczej się piło.

#17 Odp: Linkownia » Alkohol a Biblia » 2010-05-28 20:40:01

Wznowię temat.

Ja tak szczerze powiedziawszy zastanawiam się, ile alkoholu posiadało wino alkoholowe w czasach biblijnych. Na angielskiej Wikipedii podana jest myśl, że biblijny "mocny napój" (hebr. shekar) posiadał tylko 7-10% alkoholu (see: http://en.wikipedia.org/wiki/Alcohol_in_the_Bible#Hebrew ). Skoro taki był "mocny napój", to ile procent musiało zawierać zwykłe ówczesne wino?

Współczesne wina mają średnio 12%, przy czym za wina słabe (przynajmniej domowej roboty) uważa się wina mające 8-10% alkoholu (choć spotkałem się też ze zdaniem, że słabe mają 10-14%). Czyli nasze słabe wina są porównywalne z biblijnym "mocnym napojem". Ciekawe smile .

Inna rzecz, czy źródło mówiące o słabości "mocnego napoju" jest wiarygodne (Bruce Waltke, The Book of Proverbs: Chapters 15–31, str. 505, komentarz 25, jest na books.google.pl, powołuje się z kolei na Theological Wordbook of the Old Testament (TWOT), ale podgląd do tego jest już niedostępny).

#18 Odp: Linkownia » Alkohol obniża ryzyko cukrzycy » 2010-05-28 13:49:25

Mówiąc żartobliwie, to chyba jednak właśnie studenci filozofii są tymi, którzy najbardziej potrzebują alkoholu tongue .

#19 Odp: Na każdy temat. » Rycerskość » 2010-05-27 22:50:59

Annihilator napisał/a:

ustąpię miejsca w komunikacji miejskiej (dlatego siadam zawsze przy oknie, aby to na pasażera obok ,,spadła'' ewentualna moralna konieczność ustępowania miejsca w razie czego, bo z kobietami się trzeba kłócić czasem, gdy się im miejsca ustępuje)

Brzmi tak, jakbyś ustępował miejsca również młodym kobietom. Ja tego nie robię - boję się, iż taka kobieta pomyśli sobie, że wygląda staro tak, że trzeba jej ustąpić miejsca (chyba, że właśnie jest ciężarna). Póki co, ustępuję tylko tym, które mają babciny wiek smile .

A tak normalnie, jak wchodzę do autobusu (czy gdzieś) zwykle przepuszczam najpierw kobiety. To zależy też o sytuacji, gdzie kto stoi względem mnie (np. jak tuż za mną, to już po prostu wchodzę).

#20 Odp: Linkownia » Alkohol obniża ryzyko cukrzycy » 2010-05-27 22:22:49

Tak jak ktoś napisał tam w komentarzu - szkoda, że nie podali, co to był za alkohol. Szkoda także, że nie podano, co pili abstynenci.

#21 Odp: Abstynenci pierwotni » Nigdy? Poważnie? » 2010-05-26 23:57:46

cable_Guy napisał/a:

pod taką głupią presją że nigdy już się więcej nie spotkamy (to prawda)

gusiak napisał/a:

Ostatnie spotkanie można przeżyć na wiele innych , ciekawszych sposobów.

Mi się gusiak wydaje, że koledze od kabli ( wink ) chodziło o to, iż grożono mu, że to będzie jego ostatnie z nimi spotkanie, jeśli z nimi nie wypije.

Ale tak poza tym to prawda, co piszesz. Zresztą, najgorsze co może być, to zrobić coś bez przekonania i pod wpływem innych ludzi. Owszem, często wpływ innych jest dobry, ale nawet jeśli ta osoba się nie przekona do czegoś dobrego, to nie musi tego robić (inna rzecz, że można przekonać). Co do alkoholu, to jednak mam wątpliwości, czy to coś dobrego (wiem, nic nowego na forum smile ).

Ja niestety nie jestem pierwotnym abstynentem. Pić przestałem (w sensie, że decyzja) jakieś 1,5 czy 2 lata po osiągnięciu pełnoletności, choć i później miewałem chwile słabości, albo po prostu ciekawości (np. w sprawie miodu pitnego).

#22 Forum powitalne » Nowy i oryginalny temat powitalny ;) » 2010-05-22 19:09:01

Adik
Odpowiedzi: 4

To już co prawda mój piąty post (trzy były w formie gościowej), ale przywitać się wypada smile . Także witam całą brać abstynencką, a także tych drugich, co tu zaglądają wink .

O sobie krótko: Adrian, lat 24, Świdnik, studia na UMCSie w Lublinie, geografia, rok V.

Właściwie, na to forum trafiłem przypadkiem, szukając coś o abstynencji, zdeterminowany po krótkiej, acz przyjaznej dyskusji o alkoholu na innym forum tongue (przydałoby się w końcu odpowiedzieć, ale nie bardzo mam czas).

Jeszcze raz witam i pozdrawiam serdecznie!

#23 Odp: Ogólnie o abstynentach » kobiety abstynentki... » 2010-05-22 18:54:54

Chdzirep napisał/a:

Kolejna (po klawikordzie) osoba studiująca w Lublinie??? No to jestem już trzeci.  smile

No to jest nas czterech smile .

Madzialenka napisał/a:

Czy są w Lublinie abstynenci?

Jak widać są smile . Swego czasu był żart, że Lublin może poszczycić się (czy może raczej "poszczycić się") siedmioma abstynentami. Później ta liczba zmalała do trzech. Pewnie na UMCS dwójka i na Polibudzie jedna, jak to wcześniej napisano tongue . Cóż, nie bez kozery mówi się, że statystyka kłamie wink .

Hmm, a co do głównego wątku: niestety, ale też jestem wymagający smile . Choć może nie tak bardzo, zależy ile, i w jakiej sytuacji.

Stopka

Forum oparte na FluxBB