#1 Odp: Na każdy temat. » Na temat pewnego cytatu » 2011-08-14 22:21:09

jokier napisał/a:

Wiesz... to może być pytanie niedyskretne. Może np. Anhin wolałby dyskutować za biurkiem w jakimś zacisznym gabinecie przy Rakowieckiej...

cóż, to niezłe podsumowanie Twojego tekstu, tyleż chamskiego co absurdalnego. Nie mam Ci go za złe, bo w istocie to w większości standardowy zestaw mitów, pracowicie choć dość niezdarnie skonstruowanych z oszczerstw i konfabulacji przez luminarzy lumpenprawicy w ciągu ostatnich dwudziestu lat.  Te biedne i zawistne wizje nie zasługują na komentarz, ale przez wzgląd na inne osoby biorące udział w tej dosyć nonsensownej wymianie poglądów nie chciałbym zostawiać Twojego tekstu bez odpowiedzi.
Otóż każdy wybiera taką wizję świata jaka mu odpowiada, i jest to jego suwerenna decyzja.  Ty wybrałeś błoto, kłamstwo, oszczerstwo i nienawiść. Może to sprawa autorytarnej osobowości, a może po prostu, jak tylu innych Polaków dałeś się ordynarnie oszukać przez ludzi nie zasługujących na splunięcie -nic mi do tego, ale ja się tak nie bawię. Ze względów estetycznych również. Dlatego nie licz na pyskówkę z mojej strony -ale ostatecznie są liczne fora internetowe i usenetowe, gdzie możesz w tym względzie się wyżyć.

#2 Odp: Alkohol » Rozmrażanie alkoholem » 2011-08-03 13:22:52

Aleksandra napisał/a:

A nie jest przypadkiem tak, że temperatura zamarzania etanolu jest znacznie niższa niż zamarzania wody? Zaś mieszaniny wody i etanolu znajduje się gdzieś pomiędzy, ale ciągle jest znacznie niższa niż 0 stopni Celsjusza?

Google sugeruje, że dla etanolu jest to poniżej -100 stopni Celsjusza.

tak, oczywiście, ale chodzi o zjawisko rozmrażania czyli roztapiania lodu wewnątrz zamka. Temat o tyle mię zaciekawił, że skonsultowałem się z osobą znacznie bardziej kompetentną; w skrócie wygląda to mniej więcej tak jak opisałem, z tym że te efekty się uzupełniają tzn.: jeśli jest niezbyt zimno, a wstrzykiwany alkohol ciepły, roztapia on odrobinę lodu, a wytworzona woda miesza się z alkoholem, co jest reakcją egzotermiczną; ciepło reakcji roztapia następną odrobinę lodu i tak dalej. Ale to dotyczy temperatur około zera. W niższych alkohol reaguje bezpośrednio z lodem, tworząc mieszaninę oziębiającą (podobnie działa np. sól wysypywana na oblodzone ulice); pobierane z otoczenia ciepło sprawia, że powstaje roztwór wody z alkoholem o niskiej temperaturze zamarzania. W praktyce obie reakcje zachodzą równocześnie, tym intensywniej, im bardziej stężony był alkohol (denaturat i płyny rozmrażające mają zwykle 90% lub mniej, ale to jakoś wystarcza).
Zastrzegam, że zwłaszcza ta druga reakcja jest tak naprawdę mocno skomplikowana, więc opisałem ją tak jak zdołałem zrozumieć ;-)
Podobnie jak alkohol działa też np. aceton, ale się go nie używa, bo mógłby rozpuścić plastikowe części zamka.

#3 Odp: Na każdy temat. » Na temat pewnego cytatu » 2011-08-02 18:32:43

oj, Chdzirep.... pedagogika wstydu istnieje jako pojęcie, które zostało stworzone w celach manipulacyjnych i perswazyjnych. Artykuł, który przytaczasz, zapewne jest tego najlepszym dowodem (zapewne -nie wiem, nie czytałem). To że antysemityzm polski był demonizowany (np. przez Francuzów, którzy mają swoje powody do wstydu pod tym względem) nie oznacza że nie istniał i nie istnieje; ma się dobrze mimo braku Żydów.
W moim rozumieniu mam prawo wypowiadać się o chrześcijaństwie rodaków, nie tylko dlatego że Polska przedstawiana jest jako kraj chrześcijański. Gdybym żył w Izraelu, miałbym pełne prawo mówić o judaizmie... i tak dalej. Twoja opinia o GW nie wzięła się znikąd... zapewniam, że moja też, i nie rozumiem, w czym Twoja opinia miałaby być słuszniejsza ;-). A to co nazywasz "wrogością do patriotyzmu" w znacznej mierze jest niechęcią do patriotyczno-martyrologicznego kiczu, zastępującego i niszczącego pozytywny patriotyzm; przyznaję, że podzielam tą niechęć. To tak w największym skrócie, kiedyś może pogadamy dłużej na ten temat... ale może niekoniecznie na tym forum.

#4 Odp: Na każdy temat. » Na temat pewnego cytatu » 2011-08-02 15:56:58

Chdzirep napisał/a:

Aha, przy okazji dziękuję za spokojną i merytoryczną polemikę. Pozdrawiam!

nie ma za co, ale przyjmuję ;-)

natomiast co do reszty -chyba jednak spróbuję ustosunkować się do paru Twoich twierdzeń, nie po to, żeby Ci zarzucać nierzetelność czy stronniczość, ale żeby uzmysłowić Tobie i ew. czytającym, że istnieją inne punkty widzenia, niekoniecznie inspirowane złą wolą:

-"pedagogika wstydu" to -z mojego punktu widzenia- wymysł, manipulacja polegająca na zdeprecjonowaniu poglądów krytycznych wobec kanonu myśli bogoojczyźnianej, przez przypisanie im zdradzieckich, antypolskich celów i inspiracji. Intencje takie były przypisywane w swoim czasie WSZYSTKIM wymienionym przeze mnie osobistościom. Stańczycy mieli solidne podstawy do krytyki romantycznej wizji polskiej historii, i trudno im zarzucać brak patriotyzmu czy niechęć do własnego narodu -to nie ten poziom.

-alkoholizm... mój Boże... statystyki mówią same za siebie... i nieważne czy Polaków rozpił PRL czy jeszcze żydowski szynkarz z inspiracji dziedzica; inna rzecz, że mam podstawy sądzić, że ten przerażający trend zaczął się już w XVII wieku, a w XVIII solidnie okrzepł. Jest zresztą trochę solidnej literatury na ten temat. Nie jest tak źle jak w Rosji, zapewne, ale przecież JEST fatalnie. Dużo gorzej niż przeciętnemu Polakowi się wydaje. Co prawda, ostatnio sytuacja się zmienia na lepsze... ale powoli...

-tolerancja... cóż, Twoja Babcia opowiadała o zabobonnej reakcji ludzi na rozebranie synagogi (a jakie bzdury opowiadano o tzw. 'srebrnym wieżowcu' na placu Bankowym w Warszawie...) a ja od swojej rodziny słyszałem o pogromach, bezkarnym pluciu na Żydów, biciu żydowskich dzieci i wybijaniu szyb w żydowskich domach... i też im wierzę. Przy czym moi przodkowie to nie Żydzi ani jacyś wydelikaceni lewicowcy, ot, podkieleccy chłopi, tyle że przyzwoici ludzie.
Ale to zbyt bolesny temat, i obawiam się, że nas obu przerasta.

-chrześcijaństwo... czy uważasz że tylko wierzący (katolicy...) mają na ten temat coś do powiedzenia? Rozumiem, że jak się patrzy OD ŚRODKA na rozmodlone tłumy po Jasną Górą, można uznać, że to właśnie polski naród, esencja polskiego życia duchowego. Ale chrześcijanin podobno zaświadcza o wierze swoim życiem -a z tym, jak pewnie sam wiesz, bywa różnie. Co do mnie, nie jestem chrześcijaninem, ale mam pojęcie o teologii, a Ewangelie przypadkiem znam na pamięć. Otóż sprzeczność między duchem Ewangelii, a życiem i czynami większości polskich katolików jest -śmiem twierdzić- przerażająca. Być może mam spaczoną optykę. Ale nie aż tak, żeby nie mieć podstaw do poważnych wątpliwości na temat  istoty polskiego chrześcijaństwa.

-przykro mi, że masz takie zdanie na temat "Gazety Wyborczej". Ja mam dokładnie odwrotne. I obawiam się, że na ten temat na pewno się nie dogadamy.

-nie wiem, komu przypisujesz wypowiedzi czy cele takie jak:
"Polakom mówi się, że są głupi, że w Europie nie ma już patriotyzmu, że mają wyrzec się polskości i ogłosić się Europejczykami bez narodowości"
Otóż ludzie których ja szanuję i cenię mówią zupełnie co innego: "nie musisz być Polakiem ALBO Europejczykiem, możesz być Polakiem I Europejczykiem jednocześnie, w tym nie ma sprzeczności -to Twój wybór, ograniczyć się do jednego dziedzictwa albo objąć oba, bo do obu masz prawo". Ludziom takim jak Michnik, Geremek, Mazowiecki, Kuroń czy Lipski zarzucano antypolonizm, prawie że "zgniły kosmopolityzm", zaprzaństwo i notoryczną zdradę narodową. Nie mam zamiaru z tym dyskutować, bo nawet nie warto. Ale swoje wiem... tak jak Ty wiesz swoje. I może na tym na razie poprzestańmy ;-)

#5 Odp: Alkohol » Rozmrażanie alkoholem » 2011-08-02 13:38:40

alkohol z wodą wchodzi w reakcję egzotermiczną (znany skutek rozcieńczania spirytusu wodą...), ale chodzi o efekt bardziej skomplikowany -mianowicie spirytus z lodem jest -wręcz przeciwnie ;-) - mieszaniną chłodzącą: pochłania ciepło z otoczenia, ale przy okazji się rozpływa. Powstały roztwór zamarza w dużo niższej temperaturze niż czysta woda. Zdaje się że w grę wchodzą dość złożone przejścia fazowe, których modelowanie jest całkiem niebanalne, ale to już powyżej moich kompetencji ;-)

#6 Odp: Na każdy temat. » Na temat pewnego cytatu » 2011-08-02 13:22:53

1. rasizm odnosi się do rasy (cokolwiek pod tym pojęciem rozumiemy), a nie społeczeństwa czy narodu. Rozumiem, że Tobie chodziło o wypowiedzi "uwłaczające" Polakom czy polskiemu społeczeństwu. Otóż takie -czy podobne- wypowiedzi, nawet dużo ostrzejsze, możesz znaleźć u bardzo wielu polskich intelektualistów czy twórców -Modrzewskiego, Krasickiego, Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Prusa, Żeromskiego -o Gombrowiczu czy Witkacym nie wspominając (czy np. Piłsudskim....) Nie jest to żadna "pedagogika wstydu"; temat jest dość szeroki, i chyba nie miejsce tutaj na jego roztrząsanie.  Jak rozumiem, nie polemizujesz z poszczególnymi zarzutami, tylko z faktem ich sformułowania. Ok, można i tak. Mogę tylko zazdrościć wiedzy na temat pobudek kierujących ich autorem; ja mam co do tego wątpliwości, o czym niżej.
2. Jak pisałem, współpraca z SB nie została nigdy A. S. z całą pewnością udowodniona, mimo to z lubością jest podnoszona jako dowód zeszmacenia lewicowych intelektualistów. Być może miał epizod współpracy z bezpieką, być może nie. Nie jest to kluczowe dla oceny jego poglądów i twórczości. Jeśli, jak piszesz "udawał" działalność opozycyjną, czynił to nadzwyczaj skutecznie, bo bardzo wiele dla opozycji zrobił i nawet się za to w więzieniu przesiedział. O jakich kłamstwach piszesz? I skąd wziąłeś tezę o nienawidzeniu Polaków, nie mam pojęcia, nic w jego twórczości czy wypowiedziach o tym nie świadczy (no, chyba że masz na myśli takie jak cytowana).
3. Hemar był fajnym i mądrym facetem, lubię go i cenię, ale najbliżsi przyjaciele nie zaprzeczali, że miał charakter dość trudny, i jak pogrzebiesz w jego twórczości, takich antagonizmów i personalnych wycieczek znajdziesz sporo; nie świadczą o niczym poza nastrojem Hemara.

Przyznam, że niechętnie Ci odpowiadam, bo z doświadczenia wiem, że dyskusje na temat "szkalowania własnego gniazda" i krytycznego stosunku do swojego narodowego dziedzictwa są prawie zawsze jałowe i niemerytoryczne. Dla mnie pisanie o tym co boli i smuci we własnym narodzie czy społeczeństwie jest raczej dowodem patriotyzmu niż nienawiści, ale przyjmuję do wiadomości, że można myśleć inaczej.

#7 Odp: Linkownia » Ośrodek uzależnień » 2011-08-01 22:34:03

Gusiak napisał/a:

Większość tu obecnych, nigdy nie miało problemu z alkoholem, więc raczej nikt nie będzie Ci umiał nic polecić.

ja miałem. Mogę Ci polecić ośrodek, który bardzo mi pomógł, ale uprzedzam, że terapia tam kosztuje, i to słono. Natomiast więcej informacji znajdziesz z łatwością na licznych forach poświęconych stricte alkoholizmowi; use Google.

#8 Odp: Ogólnie o abstynentach » Powiedzonka niepijących » 2011-08-01 22:27:11

Chdzirep napisał/a:

Cytaty fajne, gratuluję ich, neofitko, smile,   ale... z jednym wyjątkiem.

Tą łyżką dziegciu w beczce miodu jest drugi cytat. Kompletnie nie pasuje, jest nie na temat, jest niesłuszny, rasistowski i ogólnie obrzydliwy.(Jego twórca zresztą to postać bardzo nieciekawa). Dziwię się, że tego nie zauważyłaś.

"Cechy charakterystyczne społeczeństwa polskiego to: alkoholizm, nieuczciwość, brak tolerancji względem inaczej myślących, nieposzanowanie pracy, zarówno cudzej jak i własnej. Wypadałoby zapytać, czy takiemu społeczeństwu przysługuje miano chrześcijańskiego."

moment, gdzie tu widzisz rasizm? Z diagnozą można się nie zgadzać... ale mógłbyś wytłumaczyć na czym polega ta "obrzydliwość"? Na krytyce dość szeroko znanych i uznawanych cech narodowych? A już bardzo zabawne jest twoje określenie takich treści jako "niesłusznych". Możesz napisać, co mianowicie uważałbyś w tym kontekście za "słuszne"?

Natomiast co do osoby autora.... rozumiem, że masz na myśli insynuacje jakichś szalonych lustratorów na temat rzekomej, nigdy nie udowodnionej współpracy A. S. z bezpieką? No bo chyba nie działalność w opozycji w latach 70-tych i 80-tych? Hmmm.. może akurat w "tej niesłusznej" opozycji...
Wolno Ci, oczywiście określać znanego i zasłużonego pisarza jako osobę "bardzo nieciekawą", ale dość zdumiewające jest Twoje oczekiwanie że wszyscy podzielają Twój pogląd na ten temat.

#9 Odp: Ogólnie o abstynentach » Sierpień - miesiąc trzeźwości » 2011-08-01 10:55:50

neofitka napisał/a:

Moja jedna znajoma nie pije w czasie Wielkiego Postu.

To się jej chwali; według ducha (ale nie litery) Prawa Kanonicznego i Katechizmu spożywanie jakichkolwiek używek, zwłaszcza alkoholu, w czasie Postu, zwłaszcza Wielkiego, jest grzechem, po pierwsze jako oznaka i rezultat rozwiązłości i lekceważenia pokuty, po drugie, jako przeszkoda w skupieniu modlitewnym. Jednak teraz Kościół Katolicki dość mocno poluzował formalne wymagania co do pokuty i innych niewygodnych i nieprzyjemnych tradycji liturgicznych i rytualnych. Z jednej strony to dobrze, bo cięższe formy postu czy pokuty podejmują wyłącznie ci, którzy chcą i rozumieją sens wyrzeczeń. Z drugiej -fatalnie, bo to jeden z powodów dla których "powszechna" religijność np. w Polsce to tak naprawdę msza raz na tydzień, rybka na samochodzie i ksenofobia, co wystarczy do przekonania o swojej przynależności do Kościoła.
Pewnie to nie moja sprawa, bo nie jestem katolikiem ani nawet chrześcijaninem, ale bardzo szanuję takie decyzje, jak  moich znajomych, jeszcze niedawno mocno rozrywkowej pary (o ich uzależnienia od m. in. alkoholu miałem powody się serio bać), teraz co roku w sierpniu odnawiającej ślub abstynencji. Bez głębokiej wiary pewnie ani by nie wpadli na taki pomysł, alni nie byliby w stanie go zrealizować...

#10 Odp: Forum powitalne » Witam » 2011-07-25 18:00:42

Osioł napisał/a:
Aleksandra napisał/a:

Witaj, czyżby trafił nam się artysta rysownik?

Masz abstynentów w swoim otoczeniu?

Bawię się w rysowanie już ponad 6 lat (nawet komiks internetowy prowadzę z kolegą). W następnym roku mam zamiar dostać się na jakąś uczelnie plastyczną. Jedyny, racjonalny wybór to ASP, ale tam to ciężko będzie, choć mam zamiar spróbować (wiem, czeka mnie dużo rysowania z obserwacji).

[...]

myślę że masz pewne szanse, może nawet za pierwszym podejściem, ale jeśli można Ci coś doradzić:
1. trzymaj się z daleka od programów graficznych dopóki nie skompletujesz teczki; póki nie zdasz egzaminu zapomnij o efektach komputerowych. To ważne.
2. postaraj się o parę albumów ze sztuką XX w, zwłaszcza pierwszej połowy. To bardzo dobry punkt wyjścia do zastanawiania się nad własnym stylem. Po obejrzeniu Twoich obrazków mam pewne wnioski na ten temat, ale nie chcę Ci niczego sugerować. W ogóle przydałoby się jakbyś pooglądał trochę cudzych obrazów... i poczytał na ich temat...
3. Byłoby rewelacyjnie jakbyś znalazł sobie nauczyciela. Niekoniecznie na pełny etat, po prostu kogoś w miarę kompetentnego, a zwłaszcza z dobrym gustem, kto od czasu do czasu obejrzy to co robisz i zaproponuje dalsze działania.
I zacznij realizację powyższych rad TERAZ. Masz mało czasu.

Tak się składa że spędziłem na ASP jakiś czas (dawno temu ale zawszeć) i do dzisiaj mam z grafiką i malarstwem coś tam wspólnego, więc myślę, że mam jakieś podstawy żeby Ci doradzać powyższe.
A abstynencja Ci tylko pomoże. Co prawda, kiedy (i jeśli) zdasz, na pierwszym roku będzie z tym ciężko... ale tym się będziesz przejmować później ;-)

#11 Odp: Na każdy temat. » Narkotyki » 2011-07-25 11:11:21

Suchy napisał/a:

Nie mam czasu bo mam remont i szykuję się do wyprawy, więc napiszę krótko. Wszystko zależy od tego jak zdefiniujemy społeczeństwo. Bo to, ze ludzie żyją w grupie i jakoś tam ze sobą współpracują to dla mnie nie jest społeczeństwo. Pod pojęciem społeczeństwa rozumiem zwartą organizację, której są podporządkowane jednostki i ich życie. Nie liczą się cele i szczęście jednostek, liczy się cel i dobro tej organizacji. Społeczeństwa tworzą mrówki, termity i... dyktatorzy. Jak słyszę o tzw. dobru społecznym to aż mnie trzęsie. Co to jest, kto o tym decyduje i jakim prawem?[...]

masz dość przerażającą i mocno anachroniczną wizję społeczeństwa. Nie mam zamiaru z Tobą na ten temat polemizować, ale jestem... hmmmm... powiedzmy, zdumiony.

Co do meritum, zgadzam się z Tobą że wszystkie (albo prawie wszystkie) substancje psychoaktywne powinny być traktowane mniej więcej jednakowo. Szkody (społeczne -excuse le mot) spowodowane przez narkotyki, miękkie czy twarde, są znikome w porównaniu z przerażającą masakrą dokonywaną przez alkohol. A ich delegalizacja ma skutki podobne do prohibicji w Stanach.
Także wydaje mi się, że jakieś ograniczenia w dostępie do takich substancji dla osób niepełnoletnich są konieczne, nie muszę tłumaczyć czemu.  Oczywiście nie jest to takie proste i nie zastąpi wychowania; jeśli nieletnie pacholę czy dziewczę nie widzi innego sensu czy sposobu na życie niż chlanie i ćpanie, to szlabany niewiele pomogą. Ale to inna historia.

W odróżnieniu od Ciebie, Suchy, zaliczyłem w młodości (pełnoletni byłem, a jakże) prawie pełne spektrum różnych używek, łącznie z LSD i amfetaminą. Taki był styl życia w moim ówczesnym środowisku, a mnie bardzo interesowały odmienne stany świadomości. Kiedyś uważałbym że przez to moja decyzja o abstynencji jest więcej warta, poważniejsza, niż u "pierwotnych abstynentów". Teraz już tak nie myślę. Każdy ma swoją drogę, a wartość podejmowanych decyzji życiowych polega na czymś innym. Oczywiście nie żałuję (większości) tamtych doświadczeń: dowiedziałem się trochę dość ciekawych rzeczy o sobie i innych, no i lepiej rozumiem tych którzy nie potrafią przestać. A zdolność do współczucia czy współodczuwania jest ważna. Ale to też tylko moje zdanie ;-) Mam jednakowoż śmiałość uważać, że Twoja ocena szkodliwości narkotyków i innych substancji psychoaktywnych jest zasadna, ale pod pewnymi względami przesadna. I to też tylko moje zdanie ;-)

I tylko tak przy okazji chciałbym zaprotestować przeciwko sprowadzaniu rozwoju umysłu czy zdolności umysłowych do umiejętności rozwiązywania krzyżówek, przepraszam -zdolności racjonalnego czy skutecznego myślenia. LSD się nie bierze po to żeby mieć wyższe IQ. Ja osobiście odkryłem w końcu, że odlot po halucynogenach to mizerna i kiczowata namiastka stanu ducha osiągalnego dzięki porządnej medytacji. Ale -mimo że cenię i szanuję Rozum, Logikę i Rozsądek - nie zgadzam się, że do nich sprowadza się nasze życie duchowe. To tylko fragment, i to może nie najważniejszy. Oczywiście, można tej reszty programowo nie zauważać, to też jest jakaś droga ;-)

#12 Odp: Linkownia » "Google nas ogłupia" » 2011-07-19 23:03:04

neofitka napisał/a:

[...]

A szybki dostęp do informacji, jest również szybkim dostępem do dezinformacji smile Już teraz dla wielu to, co jest napisane na Wikipedii jest jedyną słuszną prawdą wink

no no, jako wieloletni wikipedysta wypraszam sobie zakamuflowane insynuacje zawarte w takim tekście :-P
A serio, wikipedia przynajmniej ma wbudowane mechanizmy, pozwalające powoli, ale skutecznie weryfikować zawartość. Jak sobie przypomnę z jakich źródeł (oficjalnie drukowanych i autoryzowanych przez poważne instytucje) korzystano za moich młodszych lat do pisania magisterek, doktoratów, a nawet habilitacji, i jakie bzdury w ten sposób ulegały powieleniu -mam wrażenie że wikipedia jednak jest bardziej perspektywiczna... ;-)

Natomiast co do meritum -jasne, że większość zawartości internetu to śmiecie. Stąd gorączkowe poszukiwania algorytmów pozwalających na kontekstowe wartościowanie informacji np. pochodzącej z wyszukiwarek. I dlatego napisałem, że umiejętność oceny znalezionej informacji może być w przyszłości bardziej istotna od jej zapamiętania.
Natomiast w razie wielkiego bum, które zniszczyłoby zasoby internetu ludzkość miałaby dużo większe problemy niż np. zapomnienie równania Maxwella. Dla mnie osobiście gorsze byłoby zniszczenie tzw. literatury pięknej, bo do jakiegoś tam e=mc^2 w końcu jakoś można dojść, a Elliota czy Dostojewskiego żadna siła nie zdołałaby zrekonstruować w dawnym kształcie... jeszcze gorzej byłoby z muzyka i sztukami pięknymi... ale mniejsza o to. Na razie się zanosi raczej na wykłądniczy przyrost informacji, której już nikt nigdy w całości nie ogarnie...

neofitka napisał/a:

Natomiast co do wiedzy/edukacji... jestem do dziś zauroczona Witkacym wink)) Zacytuję za... WIKIPEDIĄ (hehe) wink))... "Edukacją Stanisława Ignacego zajął się ojciec, który, uważając, że szkoła niszczy indywidualność młodego człowieka, organizował synowi domowe korepetycje, często prowadzone przez wybitnych artystów i profesorów uniwersyteckich. Ukształtował też w młodym Stanisławie Ignacym zainteresowanie sztuką i literaturą."... jakże mocno się z jego ojcem zgadzam... i "zazdroszczę" tych prywatnych lekcji smile

też zazdroszczę, ale słyszałem także o paru fajnych i mądrych ludziach, którym jakoś seryjna edukacja szkolna nie zaszkodziła. Niestety, nie piszę o sobie :-(

#13 Odp: Linkownia » "Google nas ogłupia" » 2011-07-19 13:32:17

hmmm... wydaje się że sprawa jest bardziej złożona.
Zdolność zapamiętywania informacji nie jest równoznaczna z wiedzą ani tym bardziej mądrością. Owszem, była warunkiem koniecznym sprawnego myślenia w czasach utrudnionego/opóźnionego i selektywnego dostępu do informacji; dzisiaj, jak się zdaje, może być czasem nawet przeszkodą w opanowaniu terabajtów jakie nas atakują -kluczowa staje się zdolność wyszukiwania, a zwłaszcza oceniania dostępnej -ot tak, przez jedno kliknięcie- wiedzy.
A w nieco dalszej perspektywie oznacza to korzystanie z zasobów internetu i jego nadchodzącego potomstwa w sposób słabo dziś wyobrażalny, nie do opisania w języku obecnych metodologii czy psychologii wiedzy.
Piszę to z przykrością, bo jestem tradycjonalistą, i do szperania po trudno dostępnych woluminach i szpargałach (zwłaszcza zakurzonych) mam znaczną słabość. Ale myślę że internet/światowe zasoby informacyjne właśnie niszczą także dotychczasowe pojęcia na temat możliwości i uwarunkowań ludzkiego umysłu, a także procesu poznawania i interpretacji rzeczywistości. Stąd badania jakie przytoczyłaś, są oczywiście interesujące, ale raczej jako "wczesny etap badań relacji" -rzeczywiście bardzo wczesny ;-).

#14 Odp: Abstynenci wtórni » Lista niepijących (obecnie rzucają) » 2011-07-18 22:55:39

ecres68 napisał/a:

to mój 19 dzień.Dla mnie wyczyn mistrzowski.Najważniejsze,ze mi się to bardzo podoba.Boję się tylko,ze sam nie dam rady.

możesz poszukać wsparcia choćby w AA -nic Ci nie zaszkodzi spróbować, a może bardzo pomóc. Możesz też skorzystać z wypracowanych przez AA technik opanowywania tęsknoty za chlaniem -myślę że w Twoim wypadku bardzo wskazana jest np. zasada 24 godzin: wiesz, że przez najbliższą dobę nie tkniesz alkoholu, choćby nie wiem co, a co potem, to się zobaczy. Zdumiewająco skuteczne, i naprawdę pomaga, nie tylko początkującym. Myślę że wytrzymasz. Warto. Ale to już pewnie sam wiesz :-)

#15 Odp: Na każdy temat. » Zachowania pomagające uciec przed uzależnieniem - wątek anhina :) » 2011-07-17 23:43:16

neofitka napisał/a:

[...]A co do stresu, to idealnie uspokaja a) sport, b) śmiech do łez smile, c) mnie jeszcze muzyka z takiej jednej płyty wink

O? Bardzo ładny zestaw. Popieram i gratuluję :-)

#16 Odp: Na każdy temat. » Zachowania pomagające uciec przed uzależnieniem - wątek anhina :) » 2011-07-17 23:40:14

Suchy napisał/a:

A z jakiej konkretnie płyty? Bo ja coś ostatnio nerwowy jestem. Głębokie oddechy jakoś na mnie nie działają :-(. Na sport chwilowo nie mam czasu, gdyż remontuję mieszkanie. A śmiać się do łez nie mam z czego...

hmmm... no to wszyscy mamy problem -jak odstresować Suchego? (serio)
Co do śmiechu, jako poniekąd profesjonalista musisz przyznać, że remont mieszkania bywa bardzo śmieszny, zwłaszcza jeśli wynajmujesz tzw. fachowców. Boki zrywać. Jeśli działasz głównie sam, to już niedaleko do uprawiania sportów, i to momentami ekstremalnych. A muzyki i tak nie dosłyszysz...

Ale jakbyś jednak słyszał, polecam łagodną klasykę, ale nie wiem jakie masz gusta w tym względzie...

#17 Odp: Na każdy temat. » Zachowania pomagające uciec przed uzależnieniem - wątek anhina :) » 2011-07-17 16:16:20

neofitka napisał/a:

Kilka razy trzymałam czyjąś fajkę, bo ktoś coś robił i... musiałam uważać, by nie zaciągnąć się nią, więc kombinowałam, by trzymać ją w taki sposób, by bezmyślnie nie wciągnąć starym zwyczajem dymu... Niektóre odruchy faktycznie są w stanie się uruchomić z zaskoczenia, hehe... smile ... bo to jest chyba tak jak z jazdą na rowerze... człowiek ponoć tego nigdy nie zapomina wink))

odważna jesteś. Ja jeszcze przez parę lat po rzuceniu tytoniu i trawy nie ważyłem się choćby dotknąć papierosa czy skręta... a jeszcze zapalonego... samobójstwo ;-)
Być może za mocno sobie wmówiłem, że nawet przelotny kontakt jest śmierteeeeelnie niebezpieczny ;-).

neofitka napisał/a:

A co do sposobów... zabrzmi to bardzo głupio smile, ale początkowo byłam przyzwyczajona (choć to za mocne słowo) do tego uczucia wciągania dymu, które rozszerza płuca... więc robiłam gest trzymania fajki i przez minimalną szczelinę pomiędzy palcami wciągałam bardzo intensywnie i bardzo długo powietrze (mniej więcej tak, jakbym się zaciągała fajką wodną)... do maksymalnej pojemności płuc... Czułam się jakbym się zaciągnęła fajką... nie weszło mi to w nawyk... czasem robiłam to na zasadzie "nie denerwuj się i oddychaj głęboko"... Takie uspokajające ćwiczenie oddechowe zamiast fajki z podobnym uczuciem rozszerzania się płuc jak przy paleniu smile Teraz już tego gestu w ogóle nie potrzebuję... jak jestem zestresowana, to robię głęboki oddech i wstrzymuję powietrze, a potem powoli wypuszczam je nosem smile

ależ to standardowa i skuteczna technika relaksacyjna, jaką z niewielkimi odmianami większość ludzi półświadomie stosuje w warunkach stresu :-) W ogóle oddychanie to bardzo ciekawa czynność; nie jestem w tej mierze żadnym autorytetem, ale to też dobry temat dla abstynentów :-)

neofitka napisał/a:

Druga sprawa, że jak gdzieś wychodzę i wszyscy piją piwo (czyli trzymają butelki lub kufle), to mam przy sobie albo mineralkę albo butelkę z tonikiem... albo drinka bezalkoholowego  ze słomką smile

aha... głupio mieć puste ręce, no i ten odruch picia.... A w sytuacjach mniej towarzysko komfortowych czasem zapobiega głupim pytaniom (znaczy, szklanka z jakimś płynem i słomką), o jakich, zdaje się, sporo pisano na niniejszym forum.

#18 Odp: Forum powitalne » hej » 2011-07-17 11:04:03

neofitka napisał/a:

http://forum.abstynenci.pl/viewtopic.php?id=1173 smile Polecam ten artykuł smile Długi, ale wart przeczytania smile I dość "w temacie" smile
A z kawą... wiesz, nie wyobrażałam sobie, że przestanę ją pić smile Ale bez problemu się udało smile A póki nie traktujesz jej jak ja - jak wodę wink)) - pij, bo ponoć pita sporadycznie jest zdrowa smile

dzięki, dobre, przeczytałem z uwagą...
Ale chodziło mi o coś troszeczkę innego -o zachowania pomagające (realnie, albo życzeniowo, albo "magicznie") UCIEC przed prawdziwym uzależnieniem. Czasem (ale tylko czasem) prowadzące do następnego nałogu. Kiedy rzucałem palenie (też było ciężko) wpadłem w "nałóg" żucia drewnianych patyczków -wykałaczek, drzazg, gałązek. Zjadłem tego pewnie kilkaset metrów bieżących :-P Dla otoczenia było to czasem dość irytujące, ale mnie pomogło w pozbyciu się odruchu wsadzania peta do pyska i w końcu zanikło samo. Myślałem raczej o tego rodzaju zachowaniach. Czasem groźnych, czasem tylko śmiesznych. Czy zdarzało Ci się coś takiego?

#19 Odp: Linkownia » Burza w szklance wódki » 2011-07-16 22:21:40

Suchy napisał/a:

[...]
W projekcie nowelizacji ustawy zawarli oni m.in. przepisy o zakazie sprzedaży alkoholi na stacjach paliw.

[...]

coś podobnego! oj, łza się w oku kręci... jak sobie przypomnę te wędrówki na stację benzynową w stanie niedopicia nocnego... Duża część tradycji pokątnego chlania w tajemnicy przed rodziną zniknie...

#20 Odp: Forum powitalne » hej » 2011-07-16 22:10:07

neofitka napisał/a:

Witaj smile Mam o wiele, wiele krótszy "staż"... podziwiam smile Mogę Ci natomiast dodać, że... dwa miesiące temu oduzależniłam się od kawy (czarnej, gorzkiej, sypanej "siekiery") smile Piłam tak przesadne ilości tego czarnego trunku, że szkoda gadać... właściwie mogłabym wtedy pić cały dzień kawę zamiast wody wink Teraz jak mam ochotę na jakiś ciemny napój, to "zamiast" kawy częściej piję słodkie kakao z mlekiem smile O samym akcie rzucenia możesz przeczytać tu: http://forum.abstynenci.pl/viewtopic.php?id=397 smile Poza paniką w głowie, nie było żadnych złych objawów smile I czuję się lepiej, a nawodnienie organizmu podskoczyło o ok. 4,5% (szok)... i z tego co czuję, już nie mam problemów z niedoborem magnezu... "stres przyjmuję na spokojnie" - że się tak wyrażę smile)) Jak postanowisz kiedyś porzucić kawę... bez obaw smile Pozdrawiam... i mam nadzieję, że zostaniesz z nami smile

dzięki za dobre słowo, ale nie mam zamiaru na razie rzucać kawy, tym bardziej że -póki co- piję ją w sposób kontrolowany :-P Po prostu lubię kawę, może stanowi namiastkę słodyczy (przy tych ilościach cukru jakie do niej sypię...) w które przejściowo wsiąkłem po rzuceniu alkoholu (pierwsze dwa miesiące były dość przykre, musiałem jakoś zagłuszyć syndrom abstynencyjny) i utyłem XXX kg. Sporo czasu trwało zanim schudłem... a kawa trochę w tym pomogła. Więc póki się nie dowiem z całą pewnością, że rzeczywiście mi szkodzi, albo póki nie zacznę pić tyle co Ty -udaję że wszystko jest OK. To zresztą bardzo ciekawy temat -uzależnienia czy fiksacje zastępcze, różne magiczne napoje czy pokarmy czy zachowania pomagające zapanować nad tęsknotą za substancjami groźniejszymi... może wart kontynuacji w innym dziale forum?

#21 Odp: Forum powitalne » hej » 2011-07-15 12:02:16

dzięki za powitanie, a z ciekawości, któż mię tak serdecznie wita, zajrzałem na Twoją stronę, której treść robi bardzo miłe wrażenie. Myślę, że będzie z czasem o czym pogadać. Co rozumiesz przez "poczynania abstynenckie"? Jak dla mnie trochę to dziwacznie brzmi...

#22 Forum powitalne » hej » 2011-07-15 11:18:58

anhin
Odpowiedzi: 9

witam; jestem z DC, nie piję alkoholu od 6 lat, nie palę tytoniu od 10, ziela od 9, nie oglądam telewizji od dawna, nie jadam śmieciowego jedzenia, praktycznie nie jadam mięsa, jestem poważnie uzależniony od kawy (mocnej, słodkiej, często...) i lekko od internetu (jakoś sobie radzę...), staram się żyć zdrowo i sensownie, choć zwłaszcza z tym ostatnim nie jest łatwo. W nadziei że w tym znajdę tutaj niejakie wsparcie, pozdrawiam wszystkich abstynentów :-)

Stopka

Forum oparte na FluxBB