#26 2008-05-12 20:35:11

nutka
Forumowicz
Data rejestracji: 2007-02-15
Liczba postów: 196

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

TAK TO JA napisał/a:

jestem alkoholiczką od bardzo dawna a abstynętką wtórną czyli alkoholiczką trzeźwiejącą 8 rok, przestałam również palić 5 lat temu, ale zarówno przebywanie w poblizu alkoholu jak także w poblizu dynu papierosowego (a ani jednego ani drugiego do końca nie udaje mi się unikać bo musiała bym żyć na bezludnej wyspie) powoduje u mnie silne nawroty zachowań, myśli, sny zarówno alkoholowe jak i nikotynowe, mimo ogónie udanego życia w trzeźwości mam silne stany apatii i zniechęcenia po spotkaniach towarzystkich gdzie był alkohol, staram się bardzo aby jak najmniej przebywać tam gdzie palą i piją, może dla tego gdy już się to stanie tak mocno fizycznie odchorowuję, bo psychicznie jestem niby zadowolona z tego że się nie ośmieszyłam ( delikatnie mówiąc)

Witaj TAK TO JA!Cieszy mnie że na forum znowu są nowe osoby,to dobrze wróży na przyszłość.A dlaczego kochanie ty się tak katujesz,chodż na spotkania,gdzie ALKOHOLU NIE MA!Jesteś uczulona na alkohol i nie możesz narażać się na nawroty!Po co się męczyć?Zyczę ci pogody ducha i słuchaj czasem swojej intuicji,ok?Pozdrawiam serdecznie!

Offline

#27 2008-05-12 20:37:08

nutka
Forumowicz
Data rejestracji: 2007-02-15
Liczba postów: 196

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

ladan napisał/a:

Moja decyzja o niepiciu alkoholu ?

Sądzę, że mam jeszcze w życiu coś do stracenia - powoduje mną najzwyklejszy strach.
ps.:
- Powodzenia dla wszystkich pragnących zerwac z tym nałogiem, wytrwałości dla trzeźwiejących - szczerze Wam życzę.

I tobie ladan-wszystiego naj...trzeżwiejszego!Pozdrawiam serdecznie.

Offline

#28 2008-05-23 11:10:49

tak to ja
Gość

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Jestem  alkoholiczką, dlaczego zawsze to powtarzam a to dlatego, żebym nie zapomniała kim jestem i dlaczego przestałam pić alkohol. Bo w moim wypadku był to na początku przymus a nie wolny wybór. Przestałam pić bo alkohol odbiera mi świadomość istnienia, nie wiem sama do dziś ile muszę wypić by stracić kontakt z rzeczywistością, zawsze kiedy piłam urywał mi się film, czasami miałam krótkie chwile kiedy jakbym widziała siebie z boku i myślę sobie cholera jasna co ja tu robię, jak ja głupio gadam itp. Ale najczęściej nic nie wiedziałam i tylko zwroty od innych były zawstydzające, przyszła taka chwila kiedy słowa mojej córki - MAM DOŚĆ TWEGO PICIA- pokryły się z moim własnym odczuciem ,że jestem wstrętna bo nie pamiętam nawet radości jaką ponoć miałam, nie pamiętam co mówiłam , kogo i dlaczego obraziłam, kogo i dlaczego podrywałam. Dopadły mnie wstyd, ból, że skrzywdziłam córkę, wstręt do siebie, w jeszcze pijanej głowie przeleciał film o tych miejscach gdzie niewiedząc dlaczego się znajdowałam, gdy dopadała mnie świadomość. Potworny wstyd, wstręt do siebie doprowadził mnie na odwyk. Myślałam,że jak za czarodziejskim dotknięcie zniknie ból, cierpienie, a ono się nasilało i trwało całą terapię ponad dwa lata, dziś już tak nie boli ale chyba do końca to sobie nie darowałam i wciąż się wstydzę.

#29 2008-05-23 11:16:59

tak to ja
Gość

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

nutka napisał/a:
TAK TO JA napisał/a:

jestem alkoholiczką od bardzo dawna a abstynętką wtórną czyli alkoholiczką trzeźwiejącą 8 rok, przestałam również palić 5 lat temu, ale zarówno przebywanie w poblizu alkoholu jak także w poblizu dynu papierosowego (a ani jednego ani drugiego do końca nie udaje mi się unikać bo musiała bym żyć na bezludnej wyspie) powoduje u mnie silne nawroty zachowań, myśli, sny zarówno alkoholowe jak i nikotynowe, mimo ogónie udanego życia w trzeźwości mam silne stany apatii i zniechęcenia po spotkaniach towarzystkich gdzie był alkohol, staram się bardzo aby jak najmniej przebywać tam gdzie palą i piją, może dla tego gdy już się to stanie tak mocno fizycznie odchorowuję, bo psychicznie jestem niby zadowolona z tego że się nie ośmieszyłam ( delikatnie mówiąc)

Witaj TAK TO JA!Cieszy mnie że na forum znowu są nowe osoby,to dobrze wróży na przyszłość.A dlaczego kochanie ty się tak katujesz,chodż na spotkania,gdzie ALKOHOLU NIE MA!Jesteś uczulona na alkohol i nie możesz narażać się na nawroty!Po co się męczyć?Zyczę ci pogody ducha i słuchaj czasem swojej intuicji,ok?Pozdrawiam serdecznie!

Dzięki za radę i pozdrawiam serdecznie, myślę że częściej będę tu zaglądać

#30 2008-12-06 14:42:48

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Moje motywy (kolejność przypadkowa):
1. Mam córkę, nie chciałam, by widziała mnie pijaną, chcę jej dać przykład, że można żyć bez alkoholu, poza tym tylko nie pijąc mogę wymagać od niej tego samego (przynajmniej do póki nie osiągnie pełnoletności).
2. Nigdy więcej kaca.
3. Chcę przeżyć życie świadomie, by moje emocje i uczucia były prawdziwe, a nie zniekształcone przez jakieś zewnętrzne substancje chemiczne.
4. Chcę, by moje decyzje były świadome, nie chcę się zastanawiać, czy coś zrobiłam, bo chciałam, czy dlatego, że byłam pod wpływem.
5. Podobno istnieje bezpieczna dla zdrowia dawka alkoholu, ale jaką mam pewność, że po jednym piwie nie uznam, że mogę wypić jeszcze co najmniej pięć? Alkohol zmienia świadomość.
6. Trzeźwość to zdrowie.
7. Jestem kierowcą - nie pijąc nie spowoduję wypadku w stanie po spożyciu.
8. Poza tym, nie piję, bo nie.

Offline

#31 2008-12-06 22:19:55

nutka
Forumowicz
Data rejestracji: 2007-02-15
Liczba postów: 196

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Dla mnie super jest pkt.8.Pozdrawiam.

Offline

#32 2008-12-31 23:50:50

misiaa
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-31
Liczba postów: 2

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Przestałam całkowicie pić rok i 6 miesięcy temu. Z własnej woli bez przymusu. Jestem jedzenioholiczką i stosuję abstynencję od pewnych pokarmów po to by zdrowieć. Jeśli chodzi o jedzenie, bez "skrupułów" odmawiam i czuję, że mam do tego prawo, a gdy nie piję nie jestem tego pewna. Abstynencja alkoholowa powoduje nawet problemy w pracy co zakrawa na absurd. Będąc trzeźwą nie mam szans na awans , czy dogadanie się z osobami, od których cokolwiek zależy. Jako osoba uzależniona czuję się jakbym walczyła z problemem od innej strony. Poza tym mój sterany przewód pokarmowy jest mi wdzięczny, że nie dostarczam mu alkoholu.

Offline

#33 2009-01-18 21:47:57

peter
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-07-21
Liczba postów: 16

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Witam, nie piję od trzech tygodni tak w drodze eksperymentu i udowodnienia sobie i bliskim że mogę zupełnie nie pić. Wcześniej nie piłem dużo, raczej umiarkowanie ale sam przyznaję często. I wiecie co, mój syn dzisiaj powiedział mi, że częściej się uśmiecham i moja twarz zmieniła się na lepsze /mniej zgryźliwa/.Chyba jednak z tym piciem było coś nie tak. Warto rozważyć abstynecję jako wybór życiowy a nie chwilowy eksperyment.

Offline

#34 2009-01-18 22:29:36

Suchy
Abstynent
Data rejestracji: 2006-09-03
Liczba postów: 3,194
WWW

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Zdecydowanie warto :-) I nie tylko częściej się uśmiechasz. Przede wszystkim uśmiechasz się autentycznie szczerze!

Offline

#35 2009-01-18 22:44:45

peter
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-07-21
Liczba postów: 16

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

A jak tak sobie piłem umiarkowanie pod humorek to myślałem że jestem fajniejszy dla syna i całego otoczenia.Okazuje się, że było odwrotnie.

Offline

#36 2009-02-05 17:19:57

nutka
Forumowicz
Data rejestracji: 2007-02-15
Liczba postów: 196

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Ja do tej pory nie wiem do końca-jak to się stało,że przestałam pić.A jeszcze większe zdumienie budzi fakt,jak to się stało że ZACZĘŁAM pić???Gdy byłam młodą dziewczyną miałam wstręt do alkoholu.Piłam tylko okazyjnie a i to wystarczyło,żeby się uzależnić....Ale-to już było-teraz mam nowe życie,trzeżwe,szczęśliwe.Alkohol nie jest mi do niczego potrzebny!!!

Offline

#37 2009-02-11 15:03:24

aniol56x
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-02-10
Liczba postów: 12

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Przestalam pic przez przypadek,cudowny zbieg okolicznosci,opieke boska...wybierzcie co
wam odpowiada. W kazdym razie to nie bylo tak,ze ktoregos ranka sie obudzilam i powiedzia-
lam sobie juz nigdy wiecej. Poszlam do lekarza bo sie zle czulam.Wyladowalam w szpitalu
i tam dowiedzalam sie,ze jestem alkoholiczka i czy chce sie leczyc- chyba to pytanie mnie
obudzilo.

Offline

#38 2009-02-12 00:35:45

kamido
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-29
Liczba postów: 40

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Przestałam bo chciałam zajść w ciążę. Dzięki synowi wytrzeźwiałam... Tylko ten powód pozwolił mi trzeźwo spojrzeć, jak wielkim błędem było picie. W innym wątku już pisałam, że tak jak ren-ya, nawet nie wiem dlaczego zaczęłam pić, skoro nienawidziłam alkoholu...
Nie piję, bo skoro jestem rodzicem to zobowiązuje mnie to, by dać przykład. Ale wiem też, że nie robię tego jedynie dla dziecka. Robię to również dla najbliższych, a przede wszystkim dla siebie, by wiedzieć, że wszystko co robię robię świadomie i że po jednej lampce nie strace kontroli by wypić następnych dziesięć.
Pozdrawiam wszystkich smile

Offline

#39 2009-07-06 19:49:53

Viciu
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-07-05
Liczba postów: 22

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

przestałem pić gdy zauważyłem pogorszenia stanu zdrowia i zrobieniu bilansu plusów i minusów. wyszedł duuuży minus.

Offline

#40 2009-07-06 19:52:04

Viciu
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-07-05
Liczba postów: 22

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

zresztą nie jestem tu tylko po to żeby nie pić ale także żeby w jakis sposób się rozwijać

Offline

#41 2009-07-13 14:28:16

mini02
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-06-21
Liczba postów: 33

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Viciu taki bilans przydałby się niejednemu z ludzi!!! Gratuluje Tobie za trzeźwość umysłu... a innym lodżia go życzę ponieważ niejedne alkoholik wylądował w szpitalu z powodu marskości wątroby, a wchodząc na oddział w bagażu miał wódkę... niektórym ciężko cokolwiek przetłumaczyć, a i z własnego zdrowego rozsądku nie korzystają zbyt owocnie!!! brawo dla Ciebie że postanowiłeś wprowadzić w swoim życiu zmiany, masz odwagę by stawić czoło wyzwaniu, i życzę Ci siły w dotarciu do zamierzonego celu!!! smile

Offline

#42 2009-08-30 19:09:46

jacek
Gość

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Witam,

Przestałem pić 1,5 roku temu. Straciłem dziewczynę, prawie ją pobiłem z zazdrości. Zazdrość ta ujawniła się po wypiciu kilku piw gdy wracaliśmy do domu. Ona była w miarę trzeźwa, ja niestety po 5ciu piwach miałem już w głowie to co zawsze po alkoholu.

Odeszła ode mnie, zaczęła lepsze życie. Z facetem, który owszem pije piwo, ale hmmm.. w jego rodzinie nie było z tym problemu. Zauważyłem, że są też różne modele picia. No więc odeszła ode mnie dziewczyna, która wybrała faceta który pić potrafi. Ona i tak podejrzewam szkaluje go za to, ale mają dziecko więc ciągną oboje do przodu. Ona ma doświadczenie ze mną - facetem pijakiem, on to sobie wziął do serca i wie, czego ma nie robić. Czasem była na mnie zła, że nie potrafię pić. Tzn że nie umiem zrobic tak, że wypiję bo wypada, ale się nie upiję. Niestety - ja pochdzę z rodziny alkoholowej, teraz widzę, że jestem o wiele bardziej predysponowany do niekontrolowanego picia niż większość pijących, z którymi obcuję. I z którymi obcowałem wtedy - gdy byłem prawie że na własnym dnie. W mojej rodzinie pije moja matka. Niestety jest to już tak dalece zaawansowane, że nie ma żadnego sensu odciągać jej od tego. I co najważniejsze - ja jestem identycznie skonstruowany w stosunku do moich reakcji na alkohol. Mogę nie pić przez 2 lata, ale wyjście na 1 piwo niestety na 99,99999999% skończy się na 6 albo 7 w ciągu trzech godzin = kompletnym zachlaniem i utratą świadomości.

Przestałem pić, bo ze mną działo się dokładnie to co z moją matką - impreza "okolicznościowa" i potężna dawka strachu przed - uwaga - nie wypiciem na tej imprezie! Kończy się to totalnym upiciem, po prostu totalnym upojeniem, takim, że sik w spodnie. Znajomi zapominają o tobie w takim stanie i zostawiają cię. I dobrze.

Do dzisiaj uświadamiam sobie, co się mogło ze mną dziać. Moi rodzice nawet nie wiedzą, że kilkakrotnie budziłem się bez telefonu albo dokumentów przy sobie... Nawet nie wiem, czy gdzieś biegłem w tym zachlaniu czy po prostu mnie okradziono.... Budziłem się u kogoś na strychu, u sąsiada znajomych, po tym, jak prawdopodobnie dobijałem się do właśnie znajomych. Budziłem się kilkakrotnie z ranami na rękach, chyba sie przewracałem, ale kto wie, może to ktoś mną rzucał na chodnik. Nie wiem bo byłem w stanie tzw "urwanego filmu". Ale przede wszystkim - straciłem kobietę, którą kochałem i która kochała mnie... I wszystko się zniszczyło, przepadło...

Naprawdę kilkakrotnie byłem w stanie kompletnej degradacji psychicznej przez alkohol. Moi rodzice nic nie wiedzą o moim stanie wtedy. Myślę, że mój ojciec (nie pije) podejrzewał i domyślał się co się mogło dziać. Ale już miał dość kolejnego pretensjonalnego osła chlejusa w domu. Tyle przeszedł przez moją matkę, musiał wielokrotnie sam o wszystko dbać, o naszą 2 potem 3 i w końcu 4.

I wiecie co jesszcze....? Wszedłem dzisiaj na to forum przypadkowo... nie piję od 1,5 roku, pracuję sam z dala od domu, tzn i tak jestem tam co 2 tygodnie, bo alkoolizm jednego członka rodziny, który szantażuje i terroryzuje swoim piciem, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, powoduje, że reszta sobie gorzej ze wszystkim radzi. Więc jestem tam co 2 tygodnie też by pomóc i pokazać że jest mi ok. Chociaż wcale tak nie jest... Właśnie dlatego piszę tutaj. Znowu dzisiaj wylewam się i znowu dzięki temu wiem, kim jestem i jaki jest mój stosunek do alkoholu. Często biorę udział w imprezach, czy to integracyjnych, czy zakończeniowych itp. i swego czasu zastanawiałem się, czy podołam. Tzn nie chcę niczemu podołać, ja nie chcę pic po prostu. Nie chcę "CHCIEĆ BYĆ TRZEŹWYM", ja chcę "BYĆ RZECZYWIŚCIE TRZEŹWYM".

Alkohol degraduje ciało. Ale o wiele bardziej krzywdząca jest degradacja psychiczna i uczuciowa jaką wyrządza... Prawie w ogóle nie znam mojej matki. Zero serdeczności, same obawy i strach. Ona też pochodzi z rodziny alkoholika. Dużo by pisać. Dzięki że mogłem, i dziękuję że nie piję, losowi, świadomości, kubłowi zimnej wody na łeb....

Wierzcie mi, inni ludzie moga się z Was/ Nas śmiać, ale samosatysfakcja z niepicia smile)))))) Buzia mi się usmiecha smile

Pozdrawiam smile

#43 2009-08-30 21:33:37

Vegeta
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-08-20
Liczba postów: 105

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Nie przestałem i raczej nie przestanę

Offline

#44 2009-08-30 23:40:09

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Jacku! Dobrze, że potrafisz o tym mówić. Trzymaj się! smile


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#45 2009-08-31 00:07:29

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Jacek, przeżyłeś ciężkie chwile, ale wydaje się, że wyszedłeś na prostą. Życzę Ci siły i wytrwałości w podjętej decyzji. Mam nadzieję, że uda Ci się poukładać swoje życie mimo tych trudnych doświadczeń.

Ja zawsze, gdy dotykają mnie złe chwile myślę sobie: co mnie nie złamie, to mnie wzmocni. Banalne te słowa zawsze dodają mi sił.

Pozdrawiam!

Offline

#46 2009-08-31 00:15:11

Szpon
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-15
Liczba postów: 345

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Vegeta - nikt nie dąży do tego, żebyś przestał pić (kogoś to obchodzi?). Ten człowiek chciał po prostu napisać, że jemu życiu abstynencja służy.

Witaj Jacku:)

Offline

#47 2009-09-01 18:55:21

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Dziękuję Ci, Jacku, za odwagę napisania prawdy.

Szpon napisał/a:

Vegeta - nikt nie dąży do tego, żebyś przestał pić (kogoś to obchodzi?).

Gdybym napisał, że mnie nie obchodzi, to bym skłamał. Tak już mam i czekam na wyrazy świętego oburzenia. (Czy Vegeta z przekory urżnie się w trupa?)

Szpon napisał/a:

Ten człowiek chciał po prostu napisać, że jemu życiu abstynencja służy.

Raczej "jego życiu", ale to tylko tak z sympatii i z sugestią, że obiektywnie abstynencja służy życiu każdego człowieka. (Czekam na kolejne wyrazy świętego oburzenia, bo niby skąd jakiś jokier może znać obiektywną prawdę.)

Ostatnio edytowany przez jokier (2009-09-01 18:59:52)


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#48 2009-09-01 21:08:51

Szpon
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-15
Liczba postów: 345

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Możliwe, że się pomyliłam pisząc:P Wakacje i te sprawy.

Pewnie, że służy każdemu, ale i tak nam taki Vegeta w to nie uwierzy:P

Offline

#49 2009-09-01 22:31:34

Miroslaw
Gość

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

jokier napisał/a:

Dziękuję Ci, Jacku, za odwagę napisania prawdy.

Szpon napisał/a:

Vegeta - nikt nie dąży do tego, żebyś przestał pić (kogoś to obchodzi?).

Gdybym napisał, że mnie nie obchodzi, to bym skłamał. Tak już mam i czekam na wyrazy świętego oburzenia. (Czy Vegeta z przekory urżnie się w trupa?)

Szpon napisał/a:

Ten człowiek chciał po prostu napisać, że jemu życiu abstynencja służy.

Raczej "jego życiu", ale to tylko tak z sympatii i z sugestią, że obiektywnie abstynencja służy życiu każdego człowieka. (Czekam na kolejne wyrazy świętego oburzenia, bo niby skąd jakiś jokier może znać obiektywną prawdę.)

masz zły dzionek czy co smile przecież nikt nie odbiera Ci prawa do obiektywnej prawdy smile tylko pytanie czy taka w ogóle może istnieć. Nawet twierdzenie że przez dwa punkty może przejść tylko jedna prosta da się obalić:)

#50 2009-09-01 23:46:46

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Jak to się stało, że przestałeś/aś pić?

Oh, to chyba do mnie był ten przytyk o obiektywnej prawdzie:)

Nadal uważam, że nikt nie ma monopolu na obiektywną prawdę i że prawda zawsze jest subiektywna.
Nie jestem filozofką (tu pewnie Konrado mógłby się nieco popisać), ale tak to widzę:
w komunikacie "abstynencja służy życiu każdego człowieka" tkwi założenie, że dla każdego odbiorcy słowo "życie" ma taką samą wartość i nośność semantyczną co dla autora.
A przecież wcale tak być nie musi.
Dla kogoś życie pozbawione alkoholu może być bezsensowne, nic niewarte i puste, wtedy ten ktoś nie powie, że abstynencja służy jego życiu.
Nie mogę się więc zgodzić z twierdzeniem, że abstynencja służy życiu KAŻDEGO człowieka, gdyż moim zdaniem jest to nieuprawnione uogólnienie, ale.... z pewnością abstynencja służy MOJEMU życiu:)

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB