#1 2016-08-18 22:38:24

Klaudia
Gość

Jak sobie pomóc

Witajcie

Jestem Klaudia i mam 32 lata. Z używkami eksperymentuję od młodości tzn. gdzieś od czasu jak skończyłam 15 lat. Na początku był alkohol potem szybko doszły papierosy, jak osiągnęłam pełnoletność mogłam to wszystko łatwiej zdobyć więc piłam i paliłam coraz więcej w końcu jak miałam około 22 lata zaczęłam próbować narkotyków oczywiście razem z pozostałymi nałogami, na początku była marihuana a w końcu też ectasy i parę innych, 3 lata temu doszły jeszcze okazyjnie dopalacze. Obecnie jest dramat, nadużywanie wszystkiego i nie mogę przestać, średnio raz w miesiącu jestem na odtruciu w szpitalu, parę razy byłam w stanie bardzo ciężkim. Ciągle mi powtarzają że jak z tym nie zerwę to będzie koniec. Póki co skończyłam z dopalaczami i to mój jedyny sukces, więcej nie potrafię. Jak skończyć z resztą? Ciągle trafiam do szpitala w gorszym stanie, czuję się fatalnie ale mimo to i tak wracam do tego wszystkiego? Czy w moim stanie jest w ogóle sens z tym jeszcze kończyć? Przeraża mnie to wszystko, może i chcę spróbować żyć bez nałogów ale nie wiem jak to osiągnąć. Ciągle mnie odgrywają a ja znowu wracam do tego wszystkiego.

#2 2016-08-20 23:55:39

morol
Gość

Odp: Jak sobie pomóc

Klaudia napisał/a:

Czy w moim stanie jest w ogóle sens z tym jeszcze kończyć?

Masz 32 lata. Mozesz przezyc kolejne 50 na mnostwo roznych wspanialych sposobow, albo zdechnac w ciagu najblizszych dziesieciu. Zdechnac, bo cpuni rzadko umieraja z godnoscia, w wygodnym lozku otoczeni wianuszkiem bliskich trzymajacych ich za rece. Cpuni raczej zdychaja w kaluzy swoich wymiocin i ekskrementow, lub slizgajac sie we wlasnej krwi tryskajacej spod noza w brzuchu. Wyciagnij z tego tyle sensu, ile uwazasz.

"Nie potrafie" to wymowka. Potrafisz, tylko nie chcesz. Bo na prochach niby zle, ale perspektywa zycia bez nich zapewne przeraza. Wiesz, jak wyglada minimum chcenia? Wygooglanie "jak zerwac z narkotykami" zajelo mi 5 sekund, a pierwsze trzy wyniki stanowczo wysylaja na terapie i mitingi.

Moze troche ostro, ale im wiecej wyczuwam w podobnych wpisach ulazania sie nad soba i nad wlasna niemoca, tym mocniejszy wg mnie potrzebny jest otrzezwiajacy kopniak w dupe.

#3 2016-08-22 23:22:31

Klaudia
Gość

Odp: Jak sobie pomóc

Czytałam już wcześniej o tym odwyku. Nic innego mi nie pozostaje bo sama nie potrafię przestać. Tylko jak nawet po tym odwyku wyjdę z narkotyków to co z pozostałymi nałogami? Świetnie by było że wszystkiego wyjść ale chyba tak łatwo nie ma. I jak załatwić ten odwyk nawet przymusowy, nie stać mnie na nic z wiadomych względów.

Mam już dosyć takiego życia, w końcówce lipca oczywiście odtruwanie w szpitalu i było beznadziejnie, po 2 dniach dostałam napadów agresji na przemian z apatią jak za bardzo świrowałam to przypinali mnie pasami do łóżka a że nadal wariowałam to dostałam zastrzyk uspokajający w szyjęz cholernie to bolało ale z każdą minutą mi przechodziło. Jednak chcę już z tym skończyć. Pomóżcie z tym odwykiem, jak to załatwić?  Nawet teraz w poprzednie dni nie mogłam nic napisać bo oczywiście spałam nachlana, jak się obudziłem o piłam i nadal spałam.

#4 2016-08-23 00:22:38

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Jak sobie pomóc

Zadzwoń do najbliższego ośrodka w Twoim otoczeniu i oni Ci wszystko wyjaśnią.
Tutaj nie ma osóbz  problemem alkoholowym, więc nic Ci raczej nie doradzimy w tej kwestii.

Offline

#5 2016-08-24 20:49:17

morol
Gość

Odp: Jak sobie pomóc

Klaudia napisał/a:

Czytałam już wcześniej o tym odwyku. Nic innego mi nie pozostaje bo sama nie potrafię przestać. Tylko jak nawet po tym odwyku wyjdę z narkotyków to co z pozostałymi nałogami? Świetnie by było że wszystkiego wyjść ale chyba tak łatwo nie ma. I jak załatwić ten odwyk nawet przymusowy, nie stać mnie na nic z wiadomych względów.

Mam już dosyć takiego życia, w końcówce lipca oczywiście odtruwanie w szpitalu i było beznadziejnie, po 2 dniach dostałam napadów agresji na przemian z apatią jak za bardzo świrowałam to przypinali mnie pasami do łóżka a że nadal wariowałam to dostałam zastrzyk uspokajający w szyjęz cholernie to bolało ale z każdą minutą mi przechodziło. Jednak chcę już z tym skończyć. Pomóżcie z tym odwykiem, jak to załatwić?  Nawet teraz w poprzednie dni nie mogłam nic napisać bo oczywiście spałam nachlana, jak się obudziłem o piłam i nadal spałam.

Odnosnie uzaleznienia krzyzowego (od wielu czynnikow jednoczesnie), podczas terapii zajmujesz sie wszystkimi, a nie wybranymi. Wynika to z zalozenia, ze niezaleznie, czy odurzasz sie alkoholem, kokaina, hazardem, seksem czy jedzeniem, przyczyna jest ta sama. Terapia ma pomoc Ci zwalczyc przyczyne. Stad na tej samej terapii spotykaja sie alkoholicy, narkomani, hazardzisci etc.

Odnosnie calej reszty - Google Twoim przyjacielem. Wszystko jest dostepne pod  trzema kliknieciami myszki - co, gdzie, za ile (no dobra, na to jedno odpowiem: dla ubezpieczonych za darmo) etc. Musisz wykazac minimum checi i znalezc te informacje sama, w przeciwnym przypadku jedynie zajmiesz miejsce na terapii osobie, ktora byc moze rzeczywiscie mialaby ochote do pracy.

#6 2016-08-26 11:55:17

Czuowiek
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2011-12-01
Liczba postów: 385

Odp: Jak sobie pomóc

Jest sens z tym kończyć, problem w tym że teraz możesz nie potrafić sobie wyobrazić, jak inaczej może wyglądać życie. Mam w rodzinie taką osobę jak Ty.

Problem jest taki że ona nie zna innego życia niż przygodny seks w klubie, picie do urwania filmu, amfetamina, mefedron a potem wybieranie drobnych na piwo i papierosy (zastępujące jedzenie - zjeść można czasem za darmo u ciotki).

Dla niej (i obawiam się że dla wielu takich osób) problemem nie jest samo imprezowanie, ale to że źle się po nim czują, że muszą kraść żeby mieć na narkotyki, albo (o dziwo) znajomi / partnerzy ich oszukują, wykorzystują, okradają, są niewierni itp. Absolutnie nie zauważają, że są dla innych takie same.
Prawdopodobnie: lubisz to co robisz, nie lubisz tylko konsekwencji?

Jesteś politoksykomanką w fazie chronicznej. Pożyjesz w ten sposób góra 10 lat, to jest loteria: Przedawkujesz, serce nie wytrzyma. Nerki albo wątroba przestaną wyrabiać i zostaniesz powolnym obolałym młodym-starcem o poplamionej skórze. Zaśniesz na mrozie - stracisz rękę, nogę. Prześpisz się z kimś "na nieświadomce" - zarazisz się AIDS czy innego dziadostwem. Zabraknie pieniędzy, wytrzeźwiejesz - dostaniesz padaczki alkoholowej, delirium (już opisujesz że masz objawy abstynencyjne). Trafisz do psychiatryka z ostrymi stanami psychotycznymi, wyjdziesz z pogłębioną depresją. Albo wszystkie z powyższych. Pożyjesz tak max. 10 lat, ale ostatnich 5 będziesz degeneratem, którego na ulicy boją się dzieci, a dorośli mijają z obrzydzeniem.

Albo "trochę" wyhamujesz i zostaniesz przepaloną blokową "git falbaną" smażącą schabowe.

Albo zerwij z całym dotychczasowym życiem, ludźmi, miejscami, przyzwyczajeniami. Po prostu ucieknij jak najdalej, mówiąc tylko rodzicom (jeśli nie są częścią problemu) dokąd. Potem idź na odwyk i terapię. Za 10 lat będziesz mieć się dobrze i będziesz mieć nowe życie, jakiego dziś nie potrafisz sobie wyobrazić. Ale bez porzucenia wszystkiego nie zaczynaj, bo wracając z terapii trafisz na znajomka w bramie, poczęstuje Cię papieroskiem i tak jakoś wyjdzie że znów tydzień życia gdzieś się zgubi.

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB