#1 2016-10-23 16:48:47

aefg10
Forumowicz
Data rejestracji: 2016-10-23
Liczba postów: 4

Witam wszystkich, Lublin i okolice

Witam wszystkich i cieszę się, że istnieje też strona dla abstynentów (tu podziękowania dla jej twórców).

Mam 28 lat i kiedyś regularnie piłem alkohol w normie poza paroma razami, gdy przesadziłem. Nigdy jednak nie było tak, żebym w ogóle nie mógł przestać, więc alkoholikiem siebie nie nazwę. Od kilku lat z własnego wyboru jestem abstynentem. Tylko rzadko wypiję małą ilość na Sylwestra lub jakiegoś trunku na próbę, np. cydru, jednak zawsze z chęci, nie z musu.

Alkohol przestał mi smakować. Kiedyś niektóre jego rodzaje były nawet smaczne, ale dziś najczęściej pali po gębie i śmierdzi. Mam też dość postępującej roli alkoholu w życiu, dużej i tak od dawna w Polsce. Chore jest, że jest wręcz musem na wielu spotkaniach rodzinnych, towarzyskich czy innych. Mam dość, że wiele osób nie umie wtedy pić w normie i potem zachowuje się chamsko czy głupio. A jak odmówić współpicia czy bycia szoferem pijących to często nie rozumieją, co na dłuższą metę męczy i denerwuje.

Jednocześnie cieszę się z mojej abstynencji. Jestem trzeźwy, czuję się zdrowy, nie potrzebuję się znieczulać, nie śmierdzę jak menel. Mając porównanie do sytuacji sprzed lat nie widzę żadnej wyższości regularnego picia nad abstynencją. Co prawda odpadają spotkania w grupach pijących na mus, które jej nie rozumieją, ale z nich i tak brak frajdy. Wolę towarzystwo abstynentów lub pijących w normie i umiejących się zachować - jest ich może dużo mniej, ale w ogóle są (to ważne) i kontakt z nimi daje frajdę.

Stworzyłem konto na tej stronie, żeby poznać abstynentów (płeć obojętna) z Lublina lub okolic. Oczywiście stosunek do alkoholu to jedna z wielu cech człowieka i nie gwarantuje udanego kontaktu, ale może akurat go ułatwi.

Przeglądając forum znalazłem, że z Lublinem/okolicami związani są/byli Madzialenka, Chdzirep i pęknięty klawikord. Udzielacie się jeszcze tutaj? Może jest ktoś jeszcze z tego regionu, kto chciałby się poznać? Jeśli tak, zapraszam do kontaktu.

Ostatnio edytowany przez aefg10 (2016-10-23 20:22:44)

Offline

#2 2016-10-23 20:48:33

Suchy
Abstynent
Data rejestracji: 2006-09-03
Liczba postów: 3,030
WWW

Odp: Witam wszystkich, Lublin i okolice

Witamy serdecznie! Choć niestety z drugiego końca Polski :-(

Offline

#3 2016-10-24 10:10:28

jokier
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,727

Odp: Witam wszystkich, Lublin i okolice

aefg10 napisał/a:

Tylko rzadko wypiję małą ilość na Sylwestra lub jakiegoś trunku na próbę, np. cydru, jednak zawsze z chęci, nie z musu.

Jak pijesz na próbę, to masz jeszcze szansę trafić na taki trunek, który będzie Ci smakować. Abstynenci takiej szansy nie mają.

Ostatnio edytowany przez jokier (2016-10-24 12:29:58)

Offline

#4 2016-10-24 13:04:06

aefg10
Forumowicz
Data rejestracji: 2016-10-23
Liczba postów: 4

Odp: Witam wszystkich, Lublin i okolice

jokier napisał/a:

Jak pijesz na próbę, to masz jeszcze szansę trafić na taki trunek, który będzie Ci smakować. Abstynenci takiej szansy nie mają.

Tak, ale w tych próbach nie trafiłem dotąd na taki, przy którym zostałbym regularnie. Chodzi o to, żeby picie alkoholu było fajne i/lub dawało jakąś praktyczną wartość, a jak tego nie robi, nie widzę powodu pić na siłę.

Zależy od rozumienia abstynencji. Abstynenci całkowici, którzy nie piją żadnego alkoholu nie mają tej szansy, a dopuszczający go czasem trochę mają ją. Grunt to abstynencko być w zgodzie ze sobą.

Offline

#5 2016-10-24 21:16:53

jokier
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,727

Odp: Witam wszystkich, Lublin i okolice

aefg10 napisał/a:

Chodzi o to, żeby picie alkoholu było fajne i/lub dawało jakąś praktyczną wartość, a jak tego nie robi, nie widzę powodu pić na siłę.

Zależy od rozumienia abstynencji.

Jasne, nic na siłę, a z drugiej strony może jednak zaistnieć taki sposób rozumienia abstynencji, którego wynalazca popadnie w alkoholizm. Wystarczy mieć silną nadzieję i odpowiednio często podejmować próby, o których piszesz. Pojęcia "rzadko" i "często" też są dość nieostre. Ponadto kwalifikacja wyniku próby może zależeć od poprawnego metodologicznie jej przebiegu.  Np. praktyczna wartość picia może ujawnić się wyłącznie przy określonym stężeniu alkoholu we krwi, którego nie da się osiągnąć poprzez banalne maczanie języka.

aefg10 napisał/a:

Grunt to abstynencko być w zgodzie ze sobą.

W zgodzie ze sobą jak najbardziej ale na tym forum przyjęła się poniekąd kwalifikacja jako abstynenta osobnika, który stracił już wszelką nadzieję na to, że picie alkoholu może być fajne. Może czasami warto krakać jak wrony, skoro między nie się wlazło?

Offline

#6 2016-10-24 22:55:05

aefg10
Forumowicz
Data rejestracji: 2016-10-23
Liczba postów: 4

Odp: Witam wszystkich, Lublin i okolice

jokier napisał/a:

Jasne, nic na siłę, a z drugiej strony może jednak zaistnieć taki sposób rozumienia abstynencji, którego wynalazca popadnie w alkoholizm. Wystarczy mieć silną nadzieję i odpowiednio często podejmować próby, o których piszesz. Pojęcia "rzadko" i "często" też są dość nieostre. Ponadto kwalifikacja wyniku próby może zależeć od poprawnego metodologicznie jej przebiegu.  Np. praktyczna wartość picia może ujawnić się wyłącznie przy określonym stężeniu alkoholu we krwi, którego nie da się osiągnąć poprzez banalne maczanie języka.

Pewne rozumienie abstynencji może doprowadzić do alkoholizmu, wiem o tym, ale dzięki za przypomnienie. Wystarczy ładnie ubrać go w odpowiednie słowa. Mi on jednak nie grozi, bo widziałem za dużo razy w życiu, czym jest i nie chcę go doświadczać, zdecydowanie wolę trzeźwość.

Ostrość pojęć jest ważna. Nie będę wyostrzał wszystkich, które użyłem, ale sprecyzuję dwie rzeczy:
- moje próby "rzadko" to max. 4 razy na rok, przy czym nawet nie pamiętam (i bynajmniej nie przez urwanie się filmu tongue), kiedy była ostatnia. Chyba jakoś w zeszłym roku, bo w tym nic, ostatni Sylwester też bez alkoholu. Zawsze jest to chęć, nie mus, jak np. człowiek sam chce popatrzeć w prawo, ale nikt nie zmusza go do tego. Ilość taka, żeby poznać smak - 2/5 normalnej szklanki w zupełności mi starcza
- przez "praktyczną wartość" picia go miałem na myśli jakąś sensowną korzyść z tego, rozwinięcie się w jakiś sposób. Nie chodziło mi o stężenie we krwi.

jokier napisał/a:

W zgodzie ze sobą jak najbardziej ale na tym forum przyjęła się poniekąd kwalifikacja jako abstynenta osobnika, który stracił już wszelką nadzieję na to, że picie alkoholu może być fajne. Może czasami warto krakać jak wrony, skoro między nie się wlazło?

Wedle tej kwalifikacji nie jestem zatem abstynentem. Prędzej pijącym rzadko na świadomą próbę, ale czuję się abstynentem dużo bardziej niż pijącym regularnie czy alkoholikiem. Każdy ma swoje niuanse i nie zawsze można go w pełni trafnie ująć danym pojęciem. Mam nadzieję, że wrony mi to wybaczą smile

Offline

#7 2016-10-25 17:52:27

jokier
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,727

Odp: Witam wszystkich, Lublin i okolice

aefg10 napisał/a:

Każdy ma swoje niuanse i nie zawsze można go w pełni trafnie ująć danym pojęciem. Mam nadzieję, że wrony mi to wybaczą smile

Oczywiście, że wybaczą, tym bardziej, że zdążyłeś ujawnić się przed zakończeniem Roku Miłosierdzia. Ściślej mówiąc wypowiadam się w imieniu tej jednej wrony, którą akurat  reprezentuję. Ponadto nigdzie nie jest napisane, że każda wrona musi każdego człowieka w pełni rozumieć, zatem witam i pozostaję w oczekiwaniu na wyniki kolejnych prób.

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB