#51 2010-03-04 14:02:00

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Annihilator napisał/a:

Nie przeszkadzałoby mi mięso na moim weselu, gdyż w kulturze nie jest ono warunkiem każdej imprezy i dobrej zabawy. Po nim się goście nie zatoczą, ani nie zaczną mnie wkurzać.
Ja nie stawiając alkoholu, skąpiąc czy co kto woli, staram się stworzyć warunki zastępcze, aby ludzie nie odczuli jego braku.

Wiem co masz na myśli,dlatego mówię, ze rozumiem. Niektórzy dla dobrej  zabawy muszą sobie zajarać. W życiu bym nie postawiła na moim weselu ani na żadnej innej imprezy marihuany itp!!! Tego to akurat nienawidzę.
Dlatego jeśli Ty masz takie podejście do alkoholu co ja do narkotyków no to wiem o co chodzi.Ale chyba tak nie jest do końca, bo bywasz na imprezach , gdzie alkohol jest, gdzie ludzie piją przy Tobie. Jak przy mnie by ktoś palił marihuanę, to mnie by tam nie było.
więc podsumowując, Ty masz takie podejście a ja inne , ja wesela bezalkoholowego  NIE ZROBIĘ,  Ty nie zrobisz z alk. A ani Ty ani ja nie będziemy na nich pić. smile
I o ile jestem w stanie zrozumieć , że to Ty decydujesz o charakterze własnego wesela, to nie rozumiem jak można odmawiać zaproszenia , aby pójść  na urodziny czy inne wyprawiane przez kogoś bliskiego święto.
apropo święta, w mojej rodzinie na Świętach B. Nar. niestety jest alk. Czy z tego powodu mam się zamknąć w pokoju , albo pójść do kina, aby nie posiedzieć z rodziną przy jednym stole????

Offline

#52 2010-03-04 14:27:29

Artur
Forumowicz
Data rejestracji: 2010-02-21
Liczba postów: 120

Odp: Wesele bezalkoholowe

Annihilator napisał/a:

Ja się cieszę, że dostaję zaproszenia na wesela, na które i tak nie pójdę.

Zakładasz, że nie pójdziesz, dlatego że będzie tam alkohol czy to po prostu luźne stwierdzenie odnoszące się do Twojego nastawienia do zaproszenia, z którego ewentualnie możesz nie skorzystać? Bo jeśli w grę wchodzi pierwszy wariant, to zwróć uwagę, że abstynent nie musi być przecież od razu socjopatą! Niechodzenie na imprezy do osób bliskich tylko przez alkohol (no chyba, że wódka to jedyny cel takich spotkań) jest - moim zdaniem -  niekulturalne i cóż...trochę dziwne.

pęknięty klawikord napisał/a:

Artur, dalej nie mogę się nadziwić, że nie dość, że znasz pewną ilość abstynentów, to i jeszcze na weselu bezalkoholowym byłeś. Dwa razy. Ale to w Polsce było? smile

Tak, w Polsce:). Zapewniam Cię, że w Twoich stronach wesela abstynenckie zdarzają się przynajmniej tak samo często jak na podkarpackiej ziemi smile.

Offline

#53 2010-03-04 14:44:21

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Artur napisał/a:

Bo jeśli w grę wchodzi pierwszy wariant, to zwróć uwagę, że abstynent nie musi być przecież od razu socjopatą! Niechodzenie na imprezy do osób bliskich tylko przez alkohol (no chyba, że wódka to jedyny cel takich spotkań) jest - moim zdaniem -  niekulturalne i cóż...trochę dziwne.

Niekulturalne, niegrzeczne, wycofujące się, antyprzyjazne itp Dziwne to nie wiem, w dzisiejszych czasach ludzi to przeważnie może wszystko dziwić :-)

Anni a jak będziesz miał dziewczynę,to co nie pójdziesz na jej mamy imieniny, na wesele jej brata, na 50 rocznicę małżeństwa jej babci, czy np nie odwiedzisz z nią jej  rodziny, bo to się wiąże z postawieniem na  stół %? z miejsca masz z głowy całą jej rodzinę a pewnie i wkrótce dziewczynę. I nie dlatego, że nie pijesz. Tylko dlatego, że olewasz bliskie osoby, to co dla nich ważne, korona Ci chyba z głowy nie spadnie jak pójdziesz na czyjeś urodziny a tam pare osób wypije jakiś alk. ?:) To jest tez dobra okazja by pokazać, że można pogadać,pośmiać się , spędzić mile czas z osobą, która alk.nie pije. a jak unikasz takich imprez to potem mamy gotowe abstynent= nudny, sztywny, nie umie rozmawiać, unika ludzi itd.

Kajetanek smile napisał/a:

Ile kosztuje wesele od "A do Z"?

http://slub-wesele.pl/slub/koszty.html

Ostatnio edytowany przez gusiak (2010-03-04 14:46:26)

Offline

#54 2010-03-04 14:59:53

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,170
WWW

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

Jak ktoś Cię zaprosi na urodziny/imieniny to też nie pójdziesz?
A na weselu swojego dziecka też nie zawitasz( może z alkoholem je wyprawić)

Ty mnie chyba mało znasz... musisz zapytać znajomych z klubu rowerowego, jak to jest ze mną, a na pewno nie jest im łatwo. :-)
Kiedyś to nawet użyli podstępu i sami zorganizowali mi urodziny (ja swoich nie obchodzę, a zrobili to tak sprytnie, że się nie domyśliłem). Oczywiście pić nie musiałem, ale oni mieli piwa. Trochę mnie wnerwili, nie powiem, ale przecież ich za to nie będę nienawidził ;-)

gusiak napisał/a:

Mam 2 kuzynki w Białymstoku. Pewnie kiedyś wyjdą za mąż i mnie zaproszą na wesele.
Pewnie pojadę i zostanę u nich kilka dni z racji odległości. Bedę siedziała kilka  dni z rzędu z rodziną przy stole, potem jeszcze wesele i poprawiny. Będą pić i to nie mało.
Ja pić nie będę, ale tam pojadę i przeżyje te kilka dni. Gdybym miała  z tego rezygnować , bo będzie tam alkohol , to musiałabym wykreślić kilkanaście dni z kalendarza, bo jak ktoś z rodziny wyprawia urodziny/ imieniny i wesele to tam idę. Nie trzeba siedzieć całej imprezy, można złożyć życzenia, coś zjeść, wypić ( nie alkohol :> ) i zawinąć się do domu.

Pewnie. Nie raz już tak robiłem i nie raz jeszcze tak zrobię. Co w tym dziwnego?

Jedynie byłem na weselu brata, który się pogodził już z myślą, że mnie na nim nie zobaczy (z racji choćby jego szyderczego nastawienia do mojej abstynencji). Na kwiecień mam kolejne zaproszenie na wesele dalszej rodziny - los tego zaproszenia jest jednak przesądzony (jeden z moich rodzinnych rzeczników zapytał w mojej obecności, czy będzie to impreza z alkoholem), bo poszło do kosza. Miałem wybór i wybrałem.

Artur napisał/a:

Zakładasz, że nie pójdziesz, dlatego że będzie tam alkohol czy to po prostu luźne stwierdzenie odnoszące się do Twojego nastawienia do zaproszenia, z którego ewentualnie możesz nie skorzystać? Bo jeśli w grę wchodzi pierwszy wariant, to zwróć uwagę, że abstynent nie musi być przecież od razu socjopatą! Niechodzenie na imprezy do osób bliskich tylko przez alkohol (no chyba, że wódka to jedyny cel takich spotkań) jest - moim zdaniem -  niekulturalne i cóż...trochę dziwne.

Obecność alkoholu na takich imprezach z reguły je skreśla z mojej listy ToDo (do zrobienia). Z reguły, albowiemponieważbo np. na niektóre ,,popijawy'' osób z mojego klubu rowerowego chodzę.
Niekulturalne? A goń się. ;-)

gusiak napisał/a:

Anni a jak będziesz miał dziewczynę,to co nie pójdziesz na jej mamy imieniny, na wesele jej brata, na 50 rocznicę małżeństwa jej babci, czy np nie odwiedzisz z nią jej  rodziny, bo to się wiąże z postawieniem na  stół %? z miejsca masz z głowy całą jej rodzinę a pewnie i wkrótce dziewczynę. I nie dlatego, że nie pijesz. Tylko dlatego, że olewasz bliskie osoby, to co dla nich ważne, korona Ci chyba z głowy nie spadnie jak pójdziesz na czyjeś urodziny a tam pare osób wypije jakiś alk. ? To jest tez dobra okazja by pokazać, że można pogadać,pośmiać się , spędzić mile czas z osobą, która alk.nie pije. a jak unikasz takich imprez to potem mamy gotowe abstynent= nudny, sztywny, nie umie rozmawiać, unika ludzi itd.

Zadałaś ciekawe pytanie. Sam się nad nim kiedyś zastanawiałem. Mowa tutaj o dziewczynie. Przyznam, że dla dziewczyny, którą bym kochał, gotów byłbym na wiele kompromisów, w tym chodzenie na imprezy z alkoholem, nie tylko jej i rodziny, jedzenie przez nią mięsa (to akurat mi w ogóle nie przeszkadza) - wiele można by wymieniać.
Jednakże, jeżeli miałbym ją pokochać, to wszystkie znaki na niebie i ziemi są nieubłagalne - musi to być abstynentka od alkoholu, nawet kwestia jej wiary (lub jej braku) nie ma takiego ciężkiego priorytetu jak to.

gusiak napisał/a:

To jest tez dobra okazja by pokazać, że można pogadać,pośmiać się , spędzić mile czas z osobą, która alk.nie pije. a jak unikasz takich imprez to potem mamy gotowe abstynent= nudny, sztywny, nie umie rozmawiać, unika ludzi itd.

Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że potrafię się bawić i do sztywności mi daleko. Dlatego opinia innych mnie średnio obchodzi, niech żyją w świecie złudzeń i jedynych słusznych prawd. ;-)

Offline

#55 2010-03-04 15:24:46

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

Kajetanek smile napisał:

Bo się pogniewamy wink .

http://slub-wesele.pl/slub/koszty.html
<- Wybierając wariant bida-nędza (np. wynajęcie samochodu retro-złom zamiast cadillaca/lincolna smile ), nie zmieściłem się w 10 tysiakach. Zdecydowanie wolałbym za to miesięczną wycieczkę po Afryce smile .

Ostatnio edytowany przez pęknięty klawikord (2010-03-04 15:25:27)


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#56 2010-03-04 16:38:32

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Wesele bezalkoholowe

ren-ya napisał/a:
Madzialenka napisał/a:

Poza tym wesele jest jak najbardziej dla gości, bo dla kogo. Państwo młodzi są gospodarzami i to oni mają dbać  o zgromadzonych

Wesele jest dla gości, ale gospodarzami są rodzice młodych, bo to oni najczęściej finansują to przedsięwzięcie (no chyba, że teraz jest inaczej; jeśli tak, to wyprowadźcie mnie z błędu, bo wiecie - mam córkę i w sumie chętnie bym się wymigała z organizacji tej imprezy w przyszłości:)).
.

Czy jest inaczej w ogóle- nie sądzę. Ale mogę przedstawić wynik moich wieloletnich obserwacji i rozmów wink Przede wszystkim- moje koleżanki ze wsi czy mniejszych miast aż palą się,żeby wyjść za mąż. Oczywiście- nie wszystkie, ale, jeżeli chodzi o bliskie znajome, to większość jest pozaręczanych, zamężnych lub..na dobrej drodze smile. pod tym względem bardzo się różnimy, bo jakkolwiek od razu zaakceptowały moje niepicie, to do dziś im się w głowie nie mieści, jak mogłam odrzucić oświadczyny.

Dla mnie 22 lata (ówczesne) to duużo za mało (oczywiście w moim przypadku), żeby się deklarować, dla nich- stracona szansa,żeby być młodą mężatką. Dlatego też nie widzę siebie w tej roli wcześniej niż za jakieś 5 lat, co dla kumpelek jest równe ze staropanieństwem smile Pomijając wszystkie inne kwestie, to ja nie wyobrażam sobie, żebym wyciągnęła łapkę i mówiła " mamciu, chcę mieć męża, daj mi pieniążka". O nie, nie, nie. Od wieeelu miesięcy nie wzięłam od mamy grosza, a co mogę to jej dołożę do czynszu, prądu etc. Oczywiście i tak mama zawsze mi wciśnie jakieś żarcie, ale to trochę co innego wink Dlatego też, kiedy stanę w pełni finansowo na nogi chcę mieć ślub, nie wcześniej. Podobnego zdania są niektóre moje koleżanki, ale jak pisałam nie wszystkie. I tak oto my po cichu uważamy je za dziwadła, które po pół roku znajomości rzucają się na usidlenie faceta, a one na nas jak na stare panny, którym się nie udało złowić nikogo smile Wiem, bo wiele razy o tym rozmawiałyśmy big_smile

Ale jak wiem, nie wszyscy tak myślą, co nie jest niczym złym. Wiem,że mamy moich koleżanek były zachwycone ich wyjściem za mąż, stąd też robiły co mogły, żeby "córeczka godnie się reprezentowała przed rodziną". Więc wesele i ślub zupełnie za darmo- niegłupio smile Może to i tradycja, ale ja autentycznie czułabym się głupio, gdybym miała prosić rodziców o 30 tysięcy, bo chcę sobie wejść w dorosłość. O dziwo, po zastanowieniu stwierdzam,że gdybym chciała pójść teraz na studia podyplomowe, a z kasą byłoby krucho, to poprosiłabym..hmm..ale zbytnio odbiegam od tematu. smile

Tak więc odpowiadając na zagadnienie-wydaje mi się, ren-yu, że to zależy w dużej mierze od osoby przyszłej panny młodej, musu nie ma :)W każdym razie ja Cię nie potępię big_smile!

Offline

#57 2010-03-04 17:07:32

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

pęknięty klawikord napisał/a:
gusiak napisał/a:

Kajetanek smile napisał:

Bo się pogniewamy wink .

http://slub-wesele.pl/slub/koszty.html
<- Wybierając wariant bida-nędza (np. wynajęcie samochodu retro-złom zamiast cadillaca/lincolna smile ), nie zmieściłem się w 10 tysiakach. Zdecydowanie wolałbym za to miesięczną wycieczkę po Afryce smile .

Ja olałam wynajem samochodu ( ktoś znajomy może zawieźć) , a nie zmieściłam się w 20 tongue
Dużo zależy od tego na ile osób chcesz zrobić.

Klawikord no niestety na miesięczną wycieczkę po afryce to 10 tys też Ci nie starczy. Chyba , że masz zamiar tam jechać "stopem" i spać na trawniku , ewentualnie we własnym namiocie, nic  nie zwiedzać , żadnych wycieczek itp smile

gusiak do Annihilatora napisał/a:

Jak ktoś Cię zaprosi na urodziny/imieniny to też nie pójdziesz?
A na weselu swojego dziecka też nie zawitasz( może z alkoholem je wyprawić)

Dalej nie wiem. Jak Cię kolega zaprosi na urodziny,bo je wyprawia to nie pójdziesz?

Annihilator napisał/a:

Jedynie byłem na weselu brata, który się pogodził już z myślą, że mnie na nim nie zobaczy (z racji choćby jego szyderczego nastawienia do mojej abstynencji). Na kwiecień mam kolejne zaproszenie na wesele dalszej rodziny - los tego zaproszenia jest jednak przesądzony (jeden z moich rodzinnych rzeczników zapytał w mojej obecności, czy będzie to impreza z alkoholem), bo poszło do kosza. Miałem wybór i wybrałem.

To znaczy, że na żadne inne wesele nie masz zamiaru pójść?

Annihilator napisał/a:

Zadałaś ciekawe pytanie. Sam się nad nim kiedyś zastanawiałem. Mowa tutaj o dziewczynie. Przyznam, że dla dziewczyny, którą bym kochał, gotów byłbym na wiele kompromisów, w tym chodzenie na imprezy z alkoholem, nie tylko jej i rodziny, jedzenie przez nią mięsa (to akurat mi w ogóle nie przeszkadza) - wiele można by wymieniać.
Jednakże, jeżeli miałbym ją pokochać, to wszystkie znaki na niebie i ziemi są nieubłagalne - musi to być abstynentka od alkoholu, nawet kwestia jej wiary (lub jej braku) nie ma takiego ciężkiego priorytetu jak to.

To dobrze, że jesteś gotowy na takie kompromisy. Raczej ciężko by Ci było spotkać dziewczynę abstynentkę z abstynencką rodziną i przyjaciółmi :-)

Skąd ja to znam tongue Mi też chłopak kiedyś mówił , że nie  chce abym nic piła, ale jak mądrze dodał nie może mi niczego zabronić.
Nie do końca mu pasuję jak postanawiam gdzieś wypić lampkę wina. Ale, że dzieje się to naprawdę rzadko ( w tym roku piłam na Sylwestra lampkę szampana i jak wyprawię urodziny w sierpniu wypiję lampkę wina i tyle na 2010 tongue ) i  ZAWSZE  mu o tym dzień wcześniej mówię, także nie ma suprise' a na imprezie. :-) Nie ma ideałów. Ja mogę zaakceptować abstynenta i będę go " bronić" wśród rodziny i znajomych, gdyby komuś się zdarzyło głupim tekstem rzucić, ale ja raz na kilka miesięcy wypijam lampkę wina i o tym wcześniej uprzedzam.

Annihilator napisał/a:

Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że potrafię się bawić i do sztywności mi daleko. Dlatego opinia innych mnie średnio obchodzi, niech żyją w świecie złudzeń i jedynych słusznych prawd. ;-)

Spoko, tylko jak mają Cie poznać jeśli będziesz unikał z nimi spotkań. Pewnie mogą Cię poznać w neutralnych  syt. i polubić. Ale jak potem zlejesz po kolei każdego, nie idąc na wyprawiane urodziny, wesele , spotkanie z rodziną,  to sympatia do Ciebie może im dośc szybko ulecieć. Co innego jakby dane osoby nie akceptowały tego, że nie pijesz i robiły z tego problem na każdej imprezie- wtedy oczywiście nie idzie się , dając do zrozumienia, że mają zmienić swoje podejście.

Ostatnio edytowany przez gusiak (2010-03-05 21:58:44)

Offline

#58 2010-03-04 19:20:15

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,170
WWW

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

Dalej nie wiem. Jak Cię kolega zaprosi na urodziny,bo je wyprawia to nie pójdziesz?

Nie doczytałaś ze zrozumieniem? Ja tak wielokrotnie już robiłem (że nie poszedłem). I pewnie jeszcze nie raz zrobię. Oczywiście mowa o urodzinach z alkoholem w roli głównej.

gusiak napisał/a:

To znaczy, że na żadne inne wesele nie masz zamiaru pójść?

Tego nie powiedziałem. Na razie wszystko prawdopodobnie oklepane (alkohol będzie), więc nie ma co liczyć na moją obecność, po prostu. Na mnie to naprawdę małe wrażenie robi czyje to wesele i co ludzie powiedzą, czego przykładem jest pójście na wesele brata w ostatniej chwili, gdyż - do akcji wkroczyły niektóre moje autorytety, które wiedzą jak mnie podejść i ani myśleli gadać do mnie głupot w stylu ,,to nie wypada'', ,,co ludzie powiedzą?'', ,,nie wyobrażam sobie tego''.

gusiak napisał/a:

To dobrze, że jesteś gotowy na takie kompromisy. Raczej ciężko by Ci było spotkać dziewczynę abstynentkę z abstynencką rodziną i przyjaciółmi :-)

Ale na razie nie mam dziewczyny, więc uprawiam sobie samowolkę. ;-)

gusiak napisał/a:

Skąd ja to znam tongue Mi też chłopak kiedyś nawijał ( już po tym jak stwierdził " chce być abstynentem i już " tongue ), że nie  chce abym nic piła, ale jak mądrze dodał nie może mi niczego zabronić.

Ależ ja nikogo nie mam zamiaru zmuszać. Ja po prostu preferuję takie, które są abstynentkami. I tyle. Broń Boże kogoś zmuszać do czegoś. Dziewczyna, która pod wpływem mnie chce zostać abstynentką jest skreślona bardziej niż nieabstynentka - mebli mam dużo w domu, nie potrzeba dodatkowych.
I nie pytaj co będzie, jak po paru latach związku się napiją, bo cyt. ren-ya ,,nie mam takiej bujnej wyobraźni''.

quote napisał/a:

Spoko, tylko jak mają Cie poznać jeśli będziesz unikał z nimi spotkań. Pewnie mogą Cię poznać w neutralnych  syt. i polubić. Ale jak potem zlejesz po kolei każdego, nie idąc na wyprawiane urodziny, wesele , spotkanie z rodziną,  to sympatia do Ciebie może im dośc szybko ulecieć. Co innego jakby dane osoby nie akceptowały tego, że nie pijesz i robiły z tego problem na każdej imprezie- wtedy oczywiście nie idzie się , dając do zrozumienia, że mają zmienić swoje podejście.

Mnie to naprawdę ni ziębi, ni grzeje, że mi ich sympatia uleci do mnie. Mało jest osób na tym świecie, których sympatia do mnie mnie w jakikolwiek sposób interesuje. Naprawdę.

Offline

#59 2010-03-04 20:20:49

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Nie chodzi o to , aby iść do kogoś na urodziny itp po to aby się komuś przypodobać, albo w obawie  co inni powiedzą.
I nie chodzi mi o osoby " jakieś tam" tylko o osoby z rodziny albo bliscy znajomi.
Rozumiem, żeby  nie iśc na imprezy, które polegają na " stawiamy  wódę na stół i pijemy"
Ale jeśli  dobrzy znajomi zapraszają np na urodziny i nie kręcą się one wokół alkoholu, to jeśli mają oni dla mnie znaczenie ( a mają , bo tylko takich tu rozpatruję), to było by nietaktem nie pójść, bo będzie tam alkohol. W tym wypadku wychodzi na to, że to co będzie na stole jest ważniejsze niż oni sami.

Annihilator napisał/a:

Tego nie powiedziałem. Na razie wszystko prawdopodobnie oklepane (alkohol będzie), więc nie ma co liczyć na moją obecność, po prostu.

Przeważnie na imprezach jest alkohol, a nawet tam,gdzie myślisz, ze go nie będzie, to sobie ktoś zamówi piwo. i co wtedy uciekniesz?
Idąc Twoim rozumowaniem, to nie powinnam jechać na wakacje do rodziny " bo pewnie będzie przy stole alkohol", nie  iść na chrzest mojej chrześniaczki ani na urodziny bratowej. itd. bo oni będą pić. Na pytanie piwo czy wino, odpowiadam poproszę sok i tyle.
Ale ok ja po prostu nie rozumiem jak można olewać ważne dni dla bliskich osób , albo nie usiąść razem z rodziną przy stole dlatego , bo jest tam alkohol. Egoistyczne to podejście,ale to tylko moje skromne zdanie.

Offline

#60 2010-03-04 20:29:45

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,170
WWW

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

[...]W tym wypadku wychodzi na to, że to co będzie na stole jest ważniejsze niż oni sami.

Zazwyczaj to jest najważniejsze, więc nic dziwnego.

gusiak napisał/a:

Idąc Twoim rozumowaniem, to nie powinnam jechać na wakacje do rodziny " bo pewnie będzie przy stole alkohol", nie  iść na chrzest mojej chrześniaczki ani na urodziny bratowej. itd. bo oni będą pić. Na pytanie piwo czy wino, odpowiadam poproszę sok i tyle.
Ale ok ja po prostu nie rozumiem jak można olewać ważne dni dla bliskich osób , albo nie usiąść razem z rodziną przy stole dlatego , bo jest tam alkohol. Egoistyczne to podejście,ale to tylko moje skromne zdanie.

Nie powinnaś iść moim rozumowaniem, bo:

a) nie jesteś abstynentką, więc tym samym, po raz kolejny nie pisz ,,nie rozumiem'';
b) co często wynika z pkt a), nie masz takiego podejścia do tych spraw wyklarowanych przez lata.

Ja nikogo do niczego nie zmuszam, stąd zarzucanie egoizmu trąci argumentami konrado5. Nikt nie ma obowiązku bycia lubianym przeze mnie. Generalnie ludzie (tak sądzę) mało się przejmują, że mnie nie będzie więc tym bardziej argument nietrafiony. Wszyscy są szczęśliwi zatem. Każdy sobie rzepkę skrobie.

Offline

#61 2010-03-04 21:00:27

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Annihilator napisał/a:

a) nie jesteś abstynentką, więc tym samym, po raz kolejny nie pisz ,,nie rozumiem'';
b) co często wynika z pkt a), nie masz takiego podejścia do tych spraw wyklarowanych przez lata.

Zapewniam Cię, że nawet jakbym była abstynentką nie lekceważyłabym moich najbliższych.
Jakoś nie widzę siebie siedzącej w pokoju przed tv albo na abstynenci.pl , jeśli w pokoju obok siedzą goście, którzy przyszli z okazji imienin mojej mamy np.
I nie sugeruj się tym, że nie jestem abstynentką czy stanowię " tą z Was , która pije", bo te 2 lampki wina na rok w porównaniu do ilosci syt, w których bywam a inni piją ,naprawdę nie ma wpływu na moje podejście.
Nawet fajne uczucie jest jak ludzie się przyzwyczaili, ze nie pije , któregoś dnia w roku ta jedną lampkę wina wypije , wszyscy już myślą " nooo w końcu, teraz to już będzie pić" a potem przez kolejne miesiące nic nie pije.

Są tutaj abstynenci pierwotni ,którzy nie mają gdzieś własnych bliskich dlatego, że na imprezie oprócz kawy, herbaty, soku, jedzenia będzie alk. Mam tu na myśli Tidabju i Artura. Z tego co wiem, to nawet Suchy tolerował , to że jego partnerka może wypić symboliczną ilośc alkoholu.

Nie jestem abstynentką, ale nie porównuj , ze mam jakieś inne podejście, bo wypijam lampke szampana na sylwestra.

Miałam nie pisać " nie rozumiem", ale napisze  NIE ROZUMIEM.
1." Aga w piątek są Piotrka urodziny( mojego brata), pojedziemy do niego na chwilę"- " oj nie ja odpadam , tam będzie alk., nie mogę na to patrzeć" ,
2." Aga mam wesele w maju" - " Asia jesteś moją przyjaciółką od 15 lat,ale sorry nie będzie mnie- wiesz tam będą pić !",
3."Piotrek mogą się odbyć chrzciny bez chrzestnej? no bo ja bym chętnie nie przyszła, wy będziecie pić",
4. " mamo w jakim okresie będzie u nas rodzina z Białegostoku? bo ja na te dni się wyprowadzę z domu, nie będę spać po nocach jak wy wiecz. przy stole wypijecie trochę alk."
5. " jedziemy na domki na długi weekend?- "chętnie bym pojechała, ale tego piwa wypitego przez was przy grillu nie zniosę, musze odmówić!"

Mogłabym tak wymieniać bez końca, fajna zabawa ;]
nie rozumiem, nie rozumiem , nie rozumiem dlaczego rezygnować z takich spotkań , bo ktos tam wypije alkohol.
ale może posiadam za mały stopień wtajemniczenia czy czegoś tam.

Offline

#62 2010-03-04 21:35:18

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Wesele bezalkoholowe

Oj chyba się wzajemnie nie przekonacie.
W jakiejś (chyba sporej) części myślę podobnie jak Anni, ale po prostu przyjąłem do wiadomości zdanie Gusiaka i tyle. Bo przecież tak by można bez końca - mimo, że Wasze opinie nie są ekstremalnie skrajne. Każdy jest nieco inny i myśli po swojemu.


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#63 2010-03-04 21:56:26

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,170
WWW

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

Zapewniam Cię, że nawet jakbym była abstynentką nie lekceważyłabym moich najbliższych.

To wiele zmienia - np. nie jesteś abstynentką od urodzenia, nie widzisz jak ,,my'' widzimy pijących, ani jak oni widzieli/widzą nas. Dorzucając do tego jak niektórzy traktują abstynentów. To naprawdę poważna różnica.

gusiak napisał/a:

Jakoś nie widzę siebie siedzącej w pokoju przed tv albo na abstynenci.pl , jeśli w pokoju obok siedzą goście, którzy przyszli z okazji imienin mojej mamy np.

No to już pisałaś.

gusiak napisał/a:

I nie sugeruj się tym, że nie jestem abstynentką czy stanowię " tą z Was , która pije", bo te 2 lampki wina na rok w porównaniu do ilosci syt, w których bywam a inni piją ,naprawdę nie ma wpływu na moje podejście.

jw.

gusiak napisał/a:

Nawet fajne uczucie jest jak ludzie się przyzwyczaili, ze nie pije , któregoś dnia w roku ta jedną lampkę wina wypije , wszyscy już myślą " nooo w końcu, teraz to już będzie pić" a potem przez kolejne miesiące nic nie pije.

No w Twoim przypadku mają jeszcze nadzieję. W moim nawet już nie marzą w snach. ;-)

gusiak napisał/a:

Są tutaj abstynenci pierwotni ,którzy nie mają gdzieś własnych bliskich dlatego, że na imprezie oprócz kawy, herbaty, soku, jedzenia będzie alk. Mam tu na myśli Tidabju i Artura. Z tego co wiem, to nawet Suchy tolerował , to że jego partnerka może wypić symboliczną ilośc alkoholu.

Oni mają swoje podejście i tyle. Byle nikt nikogo nie krzywdził, nie uważam więc, że ja kogoś krzywdzę, bo sam się mogę obronić argumentem nie do zbicia pt ,,dla mnie to szkodliwy dyskomfort psychiczny przebywać wbrew w swojej woli na alkoholowej imprezie'', i co? Ktoś mi udowodni że jest inaczej? Nie, bo to szczera prawda, choć może nie uwierzysz, ale mogą mnie nawet wykrywaczem kłamstw zbadać, czy ja sobie jaj nie robię.

gusiak napisał/a:

Nie jestem abstynentką, ale nie porównuj , ze mam jakieś inne podejście, bo wypijam lampke szampana na sylwestra.

Ale strasznie się z nami solidaryzujesz, kompletnie nie rozumiejąc nas. Reprezentujesz trochę inny świat, ja to szanuję i rozumiem, ale Ty uszanuj i zrozum mój. Jak pewnie zauważyłaś, do tej pory nie wnikałem ani trochę w Twoją nieabstynencje, bo mnie ten temat nie interesuje kompletnie - za to Ty lubisz wnikać w moją. Nie traktuję to jako atak na moją osobę, ale inaczej bym zareagował na takie argumenty od innego abstynenta od urodzenia, aniżeli od Ciebie, co Cie nie powinno dziwić.

Offline

#64 2010-03-04 23:52:37

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Ze strony o serwisie: "Chciałbym od razu zaznaczyć, że serwis w żadnym wypadku nie jest nastawiony przeciwko pijącym ani jakimkolwiek innym grupom społecznym!

Dodatkowo ten serwis w żaden sposób nie faworyzuje abstynentów wśród innych ludzi w jakichkolwiek dziedzinach. Także nie stawia jednego typu abstynentów nad drugimi, dzieląc na lepszych czy gorszych."

Moim zdaniem trochę to się kłóci z pewnymi zdaniami ze strony o autorze

Jednak jak to stwierdził Pan Administrator , jestem trochę z innego świata, kompletnie Was nie rozumiem a śmiem ( czy jak to się pisze)się  z Wami solidaryzować. :-)

Pan Administrator też pisał , że nie dzieli abstynentów na lepszych i gorszych, jednak zdanie "abstynentów od urodzenia" ma dla niego największą wartość.
Także moje zdanie nie-abstynentki , lecz osoby pijącej ( cóż za wielkie słowo, ale wiem wiem serwis nie dzieli na osoby pijące mniej i więcej, tylko pijące. Więc to czy piję codziennie  czy raz w roku to to samo). To, że nie unikam spotkań z bliskimi też jest wynikiem "mojej nie-abstynencji a nie tym, że są dla mnie ważni i chcę im towarzyszyć w ważnym dla nich dniu, czy spędzić razem czas.
Także nie będę się już rozwijać i kopiować kolejnych wypowiedzi , bo zważając na powyższe i podejście p. Annihilatora jest to bez sensu :-)

Offline

#65 2010-03-05 01:31:00

tidablju
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-14
Liczba postów: 83

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

Są tutaj abstynenci pierwotni ,którzy nie mają gdzieś własnych bliskich dlatego, że na imprezie oprócz kawy, herbaty, soku, jedzenia będzie alk. Mam tu na myśli Tidabju i Artura.

Poczułem się wywołany do tablicy;) Dla mnie nie ma żadnych wątpliwości, że jeżeli tylko moja przyszła żona będzie chciała, aby alkohol był obecny na naszym weselu, to po prostu on tam będzie. Podobną sytuację miałem kilka lat temu, gdy wyprawiałem swoją osiemnastkę. Nie miałem nic przeciwko temu, aby była to impreza alkoholowa. Wielokrotnie bywałem na alkoholowych imprezach w towarzystwie moich znajomych i wiedziałem, że nie ma opcji, aby mnie zdenerwowało zachowanie któregokolwiek/którejkolwiek z nich. I miałem rację. To chyba jednak kwestia tego, że moi znajomi potrafią się zachować po alkoholu i nie muszę czuć się w żaden sposób zażenowany w ich obecności. Nie oczekuję od nikogo, żeby dostosowywał się do moich postaw, norm i wartości, i sam nie cierpię, gdy ktoś wymaga takiego dostosowywania się ode mnie. Nie czuję się osobą, której celem jest  gloryfikowanie abstynencji i potępianie pijaństwa. Gdybym chciał zadawać się tylko z abstynentami i chodzić tylko na imprezy bezalkoholowe, to teraz bym siedział z jakąś depresją w ciemnym kącie i nigdy w życiu bym się z nikim nie spotkał na koncercie czy w klubie. Jak już kiedyś wspomniałem, nigdy w życiu nie spotkałem żadnego abstynenta i musiałem jakoś sobie radzić w świecie pijących. Nie czułem się outsiderem głównie dzięki ludziom, których spotkałem. Oni szanowali mnie a ja ich. Ciągle nie mam nic przeciwko piciu w moim towarzystwie, jeżeli ktoś potrafi się odpowiednio po tym zachować. Jednak jak już gdzieś zaznaczyłem, coraz częściej wydaje mi się, że moja partnerka życiowa musi być abstynentką smile Nawet taką 'abstynentką' jak Gusiak wink Jakoś bym przeżył te dwa 'wyskoki' w roku big_smile

Offline

#66 2010-03-05 03:19:57

Artur
Forumowicz
Data rejestracji: 2010-02-21
Liczba postów: 120

Odp: Wesele bezalkoholowe

Myślę, że do abstynencji trzeba zwyczajnie dorosnąć i nauczyć się wreszcie traktować ją w odpowiedni sposób, nie jak niedojrzały podrostek, ale człowiek na poziomie - to jedyny komentarz do dyskusji Gusiak-Annihilator. smile

tidablju napisał/a:

Jednak jak już gdzieś zaznaczyłem, coraz częściej wydaje mi się, że moja partnerka życiowa musi być abstynentką smile Nawet taką 'abstynentką' jak Gusiak wink

Ze Szczecina do Gdańska nie jest tak daleko, więc chyba możesz spróbować swoich sił. Zaśpiewaj Gusiakowi jakąś szczecińską "piosnkę", może akurat się skusi. tongue

Offline

#67 2010-03-05 04:21:15

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Wesele bezalkoholowe

tidablju napisał/a:

Nie czuję się osobą, której celem jest  gloryfikowanie abstynencji i potępianie pijaństwa. Gdybym chciał zadawać się tylko z abstynentami i chodzić tylko na imprezy bezalkoholowe, to teraz bym siedział z jakąś depresją w ciemnym kącie i nigdy w życiu bym się z nikim nie spotkał na koncercie czy w klubie.

Podpiszę się, pozwolisz, pod tymi słowami smile

I tradycyjnie pod Gusiakiem, już cytować nie będę wink

Offline

#68 2010-03-05 07:50:51

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,170
WWW

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

Moim zdaniem trochę to się kłóci z pewnymi zdaniami ze strony o autorze

Na pewno nie kłóci się z wyrazami ,,niektórzy'', widniejącymi w stronie o autorze. To taka ,,niezłośliwa'' dygresja.

gusiak napisał/a:

Jednak jak to stwierdził Pan Administrator , jestem trochę z innego świata, kompletnie Was nie rozumiem a śmiem ( czy jak to się pisze)się  z Wami solidaryzować. :-)

No i gdzie tu sprzeczność?

gusiak napisał/a:

Pan Administrator też pisał , że nie dzieli abstynentów na lepszych i gorszych, jednak zdanie "abstynentów od urodzenia" ma dla niego największą wartość.

Oj, musiało Cie to zaboleć widzę.

gusiak napisał/a:

To, że nie unikam spotkań z bliskimi też jest wynikiem "mojej nie-abstynencji a nie tym, że są dla mnie ważni i chcę im towarzyszyć w ważnym dla nich dniu, czy spędzić razem czas.
Także nie będę się już rozwijać i kopiować kolejnych wypowiedzi , bo zważając na powyższe i podejście p. Annihilatora jest to bez sensu :-)

No, bez sensu, zwłaszcza, że powyższe sama sobie wykoncypowałaś to i sama z tym dyskutuj. ;-)

Offline

#69 2010-03-05 12:06:25

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Artur napisał/a:

Myślę, że do abstynencji trzeba zwyczajnie dorosnąć i nauczyć się wreszcie traktować ją w odpowiedni sposób, nie jak niedojrzały podrostek, ale człowiek na poziomie - to jedyny komentarz do dyskusji Gusiak-Annihilator. smile

ten "niedojrzały podrostek" to do mnie czy  Pana A.? smile

Artur napisał/a:

Ze Szczecina do Gdańska nie jest tak daleko, więc chyba możesz spróbować swoich sił. Zaśpiewaj Gusiakowi jakąś szczecińską "piosnkę", może akurat się skusi. tongue

Odległość dla mnie nie jest powodem skreślenia danej osoby, ale , że jestem monogamistką zaoszczędzę sobie dalszej wypowiedzi :-)

Offline

#70 2010-03-05 13:20:54

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Annihilator można tak w nieskończoność wymieniać się argumentami, ale to do niczego nie prowadzi.
Gdyby mi się chciało, to bym Ci pokopiowała Twoje wypowiedzi z paru różnych miejsc i by wyszło, że jednak się kłóci jedno z drugim. Tak samo domyślam się, że masz tam na myśli "niektórych " pijących i jakie przesłanie ma nieść, to co napisałeś w takiej formie a nie innej.
Jednak to , że piszesz ,że nie jesteś nastawiony źle przeciwko pijącym, albo po tym jak swoją wypowiedzią ich zrównujesz z ziemią a siebie  - abstynenta przedstawiasz w roli "Boga" , piszesz na dole "Naszymi autorytetami, nauczycielami czy przyjaciółmi mogą być ludzie pijący alkohol i to nie ma nic do rzeczy." - mnie to osobiście śmieszy. :-)
Na koniec chciałam Ci wyjaśnić , że nie czepiam się Twojej abstynencji, bo to uważam za duży atut, inaczej by mnie nie było na te stronie.
Twierdzę tylko,że lekceważysz bliskie osoby ( na podstawie tego co piszesz) nie przychodząc na ich urodziny,imieniny, wesela itp dlatego,że jest tam obecny alkohol.
I twierdziłabym to samo nawet jakbyś wiadro piwa wypijał dziennie, Twoja abstynencja nie ma tu nic do rzeczy.
Nie musisz się podłączać do wykrywacza kłamstw, oczywiscie że Ci wierzę, że spotkania wśród pijących mogą wywoływać dyskomfort psychiczny.
Ja tez tak mam ( wyobraź sobie, że bywam na imprezach, gdzie piją a ja jedyna nie piję, a że wszystkie są takie imprezy to ja nie wiem jak to się dzieje:> przecież ja pijąca jestem jak to podkreślać lubisz). Ale nie czuję się źle,że oni piją a ja nie , z tego powodu to się  akurat lepiej czuję. Źle się czuję, bo wszystkie takie spotkania kojarzą mi się od razu znowu z pytaniami, zdziwionymi spojrzeniami itd. Ale tak jest tylko na początku, po 5 minutach nie ma tematu, a ja spędzam mile czas z rodziną/znajomymi i cieszę się , że mogę z nimi być.
Wątpię , aby Twoim bliskim  było obojętne czy będziesz czy nie. Raczej pogodzili się z tym, że na Ciebie nie ma siły i nie będą Cię prosić , abyś nie olewał dla nich ważnych dni.
Nie piszę tego po to , aby się z Tobą kłócić czy dyskutować, bo szczerze mówiąc naprawdę mi się nie chce. Poza tym Ty wiesz swoje, jak inni abstynenci pierwotni Ci napiszą swoje zdanie niezgodne z Twoim , to Ty tego nie przyjmujesz do wiadomości.
Nie napiszę tak jak Ty, że mam gdzieś czyjeś zdanie. To co Ty do mnie napisałeś też nie jest dla mnie bez znaczenia. Nie, nie boli mnie to i  nie biorę tego do siebie. Za mało się znamy, aby Twoje słowa wpływały jakoś  na moje większe uczucia.
Kompletnie się z Tobą nie zgadzam, że reprezentuje inny świat, że Was w ogóle nie rozumiem i chyba nie powinnam się z Wami solidaryzować?
Robię to co czuję, a czuję w 95% , że mogę jak najbardziej się solidaryzować.
I będę to robić, będę tu bywać i się wypowiadać dopóki mnie stąd nie wywalisz,albo napiszesz, że nie  jestem mile widziana. Uszanuję to i wtedy tu się pojawiać nie będę.

Offline

#71 2010-03-05 13:53:22

tidablju
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-14
Liczba postów: 83

Odp: Wesele bezalkoholowe

Artur napisał/a:

Ze Szczecina do Gdańska nie jest tak daleko, więc chyba możesz spróbować swoich sił. Zaśpiewaj Gusiakowi jakąś szczecińską "piosnkę", może akurat się skusi. tongue

Gdybym Jej coś zaśpiewał to prędzej by uciekła niż się skusiła;) Chyba trzeba założyć jakiś nowy wątek towarzysko-abstynencko-matrymonialny big_smile

Offline

#72 2010-03-05 14:01:43

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,170
WWW

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

Annihilator można tak w nieskończoność wymieniać się argumentami, ale to do niczego nie prowadzi.
Gdyby mi się chciało, to bym Ci pokopiowała Twoje wypowiedzi z paru różnych miejsc i by wyszło, że jednak się kłóci jedno z drugim.

Ależ proszę - skorygujemy wówczas.

gusiak napisał/a:

Tak samo domyślam się, że masz tam na myśli "niektórych " pijących i jakie przesłanie ma nieść, to co napisałeś w takiej formie a nie innej.

Dziwne, bo Twoje odpowiedzi świadczą o tym, jakbyś to pomijała celowo.

gusiak napisał/a:

Jednak to , że piszesz ,że nie jesteś nastawiony źle przeciwko pijącym, albo po tym jak swoją wypowiedzią ich zrównujesz z ziemią a siebie  - abstynenta przedstawiasz w roli "Boga" [...]

Cytat, cytat. Gdzie i jak. Jak wysuwasz takie zarzuty to je potwierdź. Jako bóstwo żądam dowodów.

gusiak napisał/a:

Twierdzę tylko,że lekceważysz bliskie osoby ( na podstawie tego co piszesz) nie przychodząc na ich urodziny,imieniny, wesela itp dlatego,że jest tam obecny alkohol.
I twierdziłabym to samo nawet jakbyś wiadro piwa wypijał dziennie, Twoja abstynencja nie ma tu nic do rzeczy.

Widzę, że czytasz wybiórczo i lubisz odnosić się do tego, co pasuje Ci do z góry założonej tezy, zatem przypominam moją wypowiedź, do której, chyba boisz się w pełni ustosunkować:

Annihilator napisał/a:

[...]
Oni mają swoje podejście i tyle. Byle nikt nikogo nie krzywdził, nie uważam więc, że ja kogoś krzywdzę, bo sam się mogę obronić argumentem nie do zbicia pt ,,dla mnie to szkodliwy dyskomfort psychiczny przebywać wbrew w swojej woli na alkoholowej imprezie'', i co? Ktoś mi udowodni że jest inaczej? Nie, bo to szczera prawda, choć może nie uwierzysz, ale mogą mnie nawet wykrywaczem kłamstw zbadać, czy ja sobie jaj nie robię.

Czekam więc na Twoją odpowiedź w tej sprawie, a nie chowanie głowy w piasek.

gusiak napisał/a:

Nie musisz się podłączać do wykrywacza kłamstw, oczywiscie że Ci wierzę, że spotkania wśród pijących mogą wywoływać dyskomfort psychiczny.

I co? I nic? Wierzę. Tyle.

gusiak napisał/a:

NieJa tez tak mam ( wyobraź sobie, że bywam na imprezach, gdzie piją a ja jedyna nie piję, a że wszystkie są takie imprezy to ja nie wiem jak to się dzieje:> przecież ja pijąca jestem jak to podkreślać lubisz).

Sama to przecież często podkreślasz, mam zarzucić cytatami z Twoich wypowiedzi?

gusiak napisał/a:

Ale nie czuję się źle,że oni piją a ja nie , z tego powodu to się  akurat lepiej czuję. Źle się czuję, bo wszystkie takie spotkania kojarzą mi się od razu znowu z pytaniami, zdziwionymi spojrzeniami itd. Ale tak jest tylko na początku, po 5 minutach nie ma tematu, a ja spędzam mile czas z rodziną/znajomymi i cieszę się , że mogę z nimi być.

Wyłożę jak krowie nie miedzy: i co z tego?
Zauważ, że zataczamy kółko - ja się nie cieszę i się z tym nie kryję. Mam z tego powodu ubolewać, bo Ty nie? Mam inne zdanie, co nie oznacza, że nie szanuję najbliższych, bo szacunek powinien być obopólny, oni wiedzą jakie ja mam podejście i jakim jestem człowiekiem. Sondowanie, że lekceważe najbliższych, bo olewam ich imprezy, to spłycenie jakiego nie chce mi się komentować. Coś w stylu - ,,nie chodzisz do kościoła - jesteś zły''. Nic innego.

gusiak napisał/a:

Wątpię , aby Twoim bliskim  było obojętne czy będziesz czy nie.

Uwierz, bo ja to wiem.

gusiak napisał/a:

Raczej pogodzili się z tym, że na Ciebie nie ma siły i nie będą Cię prosić , abyś nie olewał dla nich ważnych dni.

To by było egoistyczne, gdyby wymagali, by ważne dla nich dni, miały być i moimi ważnymi. Że tak spytam: na jakiej podstawie? Ważnymi swoimi dniami ja się nikomu nie chwalę i nie narzucam, znowu miło tutaj czytać, że to jednak błąd, że powinienem się wpraszać i chwalić gdzie popadnie i obrażać, że ktoś nie chce tego nie opić. ;-)

gusiak napisał/a:

Nie piszę tego po to , aby się z Tobą kłócić czy dyskutować, bo szczerze mówiąc naprawdę mi się nie chce. Poza tym Ty wiesz swoje, jak inni abstynenci pierwotni Ci napiszą swoje zdanie niezgodne z Twoim , to Ty tego nie przyjmujesz do wiadomości.

Przypominam, że forum służy do dyskusji. Ile ludzi - tyle opini. Nie licz na zgodność.

gusiak napisał/a:

Nie napiszę tak jak Ty, że mam gdzieś czyjeś zdanie.

A oni nie mają gdzieś mojego zdania, skoro organizują imprezy z alkoholem?

gusiak napisał/a:

To co Ty do mnie napisałeś też nie jest dla mnie bez znaczenia. Nie, nie boli mnie to i  nie biorę tego do siebie. Za mało się znamy, aby Twoje słowa wpływały jakoś  na moje większe uczucia.
Kompletnie się z Tobą nie zgadzam, że reprezentuje inny świat, że Was w ogóle nie rozumiem i chyba nie powinnam się z Wami solidaryzować?

Ja Ci napisałem, ,,że nie powinnaś?''. Zacytujesz? Ile razy poprzekręcasz moje wypowiedzi i zrobisz z nich papkę niewiadomo jaką?

gusiak napisał/a:

Robię to co czuję, a czuję w 95% , że mogę jak najbardziej się solidaryzować.
I będę to robić, będę tu bywać i się wypowiadać dopóki mnie stąd nie wywalisz,albo napiszesz, że nie  jestem mile widziana. Uszanuję to i wtedy tu się pojawiać nie będę.

Widzę, że bardzo emocjonalnie podchodzisz do dyskusji i czujesz się atakowana, gdy ktoś się nie zgadza. Na razie Ty atakujesz, brakiem zrozumienia. Na razie nic Ci ze strony bóstwa tutaj nie grozi.

Offline

#73 2010-03-05 14:33:55

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Nie chce mi się znowu cytować, nuuudne to już!
Są tu ludzie rozumni , nie muszę przedstawiać cytatów, aby udowodnić, moje zarzuty wobec Ciebie. wystarczy przeczytać ze zrozumieniem " o serwisie", " o autorze".
Nie wiem może imprezy w Twoich kręgach kręcą się tylko wokół picia i "opijania" wtedy tez bym na takie nie chodziła. Na imprezach, na których ja bywam alkohol jest dodatkiem, to tak jakbym nie  piła kawy, ale jak większość gości ją piję, to się pojawia na stole. Ci co nie piją kawy , nadal tam są  po prostu jej nie piją.
Niczego się nie  boję , to że do czegoś się nie odniosę w pełni jak to nazywasz, nie oznacza , ze unikam konfrontacji. Tyle tego tu piszesz, że nie sposób analizować wszystkiego słowa po słowie. A co do tego fragmentu :   
    "Oni mają swoje podejście i tyle. Byle nikt nikogo nie krzywdził, nie uważam więc, że ja kogoś krzywdzę, bo sam się mogę obronić argumentem nie do zbicia pt ,,dla mnie to szkodliwy dyskomfort psychiczny przebywać wbrew w swojej woli na alkoholowej imprezie'', i co? Ktoś mi udowodni że jest inaczej? Nie, bo to szczera prawda, choć może nie uwierzysz, ale mogą mnie nawet wykrywaczem kłamstw zbadać, czy ja sobie jaj nie robię." Ej ale co ja tu mam komentować? o wszystkim  napisałam . Że nikogo nie krzywdzisz? no to dobrze, chwali Ci się to.
I jeszcze raz powtórzę : nie wiem jaki charakter mają Twoje imprezy. Mnie nikt nie zmusza do "oblewania", szacunek jest obupólny, oni piją nie narzucając mi tego, ja nie piję i wszyscy są zadowoleni. Jestem czasami zapraszana na imprezy, gdzie wszystko się kręci wokół picia, jest to główny cel imprezy - na takie nie chodzę.
AGUSIA: "Nie jestem abstynentką, ale nie porównuj , ze mam jakieś inne podejście, bo wypijam lampke szampana na sylwestra."
GÓRÓ "Ale strasznie się z nami solidaryzujesz, kompletnie nie rozumiejąc nas."
to słowo " ale " mi tu nie pasuje tongue
Uważam, że rozumiem tu wiele osób, więc nie mów za innych. A że Ciebie czasami nie rozumiem? Pisząc tylko, może wyniknąć wiele nieporozumień. Ty patrzysz przez pryzmat własnych doświadczeń i Twojego otoczenia a ja przez swoje doświadczenie i otoczenie.
W zwykłej rozmowie, może po 5 zdaniach by wyszło , że ja mam co innego na myśli a co innego Ty , i by się zaoszczędziło tyle pisania, które nadal chyba do niczego konkretnego nie doprowadziło.

Offline

#74 2010-03-05 15:26:27

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,170
WWW

Odp: Wesele bezalkoholowe

gusiak napisał/a:

Nie chce mi się znowu cytować, nuuudne to już!

Mogłaś napisać od razu, że z meblami nie dyskutujesz!

gusiak napisał/a:

I jeszcze raz powtórzę : nie wiem jaki charakter mają Twoje imprezy. Mnie nikt nie zmusza do "oblewania", szacunek jest obupólny, oni piją nie narzucając mi tego, ja nie piję i wszyscy są zadowoleni. Jestem czasami zapraszana na imprezy, gdzie wszystko się kręci wokół picia, jest to główny cel imprezy - na takie nie chodzę.

Mnie zatem także nikt nie zmusza, więc nie chodzę, na popijawy klubu czasem chodzę i mam swoję powody - po prostu realizuję swój wybór. Prosta sprawa. Banalna wręcz. Gdzie tutaj więc lekceważenie bliskich, po czym wnioskowałaś to u mnie, pisząc:

gusiak napisał/a:

Zapewniam Cię, że nawet jakbym była abstynentką nie lekceważyłabym moich najbliższych. Jakoś nie widzę siebie siedzącej w pokoju przed tv albo na abstynenci.pl , jeśli w pokoju obok siedzą goście, którzy przyszli z okazji imienin mojej mamy np.

Sugerowałaś, że jakoby ich lekceważę nie chodząc na imprezy. Pomnę fakt, że druga część zdania pasuje idealnie do introwertyków, który mogą nie lubić imprez >2 osoby. Zwyczajnie.

gusiak napisał/a:

AGUSIA: "Nie jestem abstynentką, ale nie porównuj , ze mam jakieś inne podejście, bo wypijam lampke szampana na sylwestra."
GÓRÓ "Ale strasznie się z nami solidaryzujesz, kompletnie nie rozumiejąc nas."
to słowo " ale " mi tu nie pasuje tongue
Uważam, że rozumiem tu wiele osób, więc nie mów za innych. A że Ciebie czasami nie rozumiem? Pisząc tylko, może wyniknąć wiele nieporozumień. Ty patrzysz przez pryzmat własnych doświadczeń i Twojego otoczenia a ja przez swoje doświadczenie i otoczenie.
W zwykłej rozmowie, może po 5 zdaniach by wyszło , że ja mam co innego na myśli a co innego Ty , i by się zaoszczędziło tyle pisania, które nadal chyba do niczego konkretnego nie doprowadziło.

Ty pewnie rozumiesz moje podejście, bo:

1) Ty się przyznajesz na imprezach, że nie pijesz od urodzenia.
2) Ty się spotykasz z tymi ludźmi co ja (teraz i kiedyś).

Przyznaję Ci rację - Ty mnie rozumiesz (zgodnie z poradami w Mieczysław Kreutz - ,,Kształcenie charakteru'' - przytakiwać, by nie wychodzić na gbura, potem samokontrola).

Offline

#75 2010-03-05 15:54:10

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Wesele bezalkoholowe

Annihilator napisał/a:

Mogłaś napisać od razu, że z meblami nie dyskutujesz!

Podobno prawa zastrzeżone były

Annihilator napisał/a:

Mnie zatem także nikt nie zmusza, więc nie chodzę, na popijawy klubu czasem chodzę i mam swoję powody - po prostu realizuję swój wybór. Prosta sprawa. Banalna wręcz. Gdzie tutaj więc lekceważenie bliskich, po czym wnioskowałaś to u mnie

Wnioskuje to po tym, że zwyczajnie byłoby przykro bliskim mi osobom, że jak mnie zapraszają na urodziny , albo przyjadą goście, to ja nie posiedzę chociaż chwili przy jednym stole. Imprezy, o których mówię to nie popijawy, alkohol to dodatek. Jakoś nie widzę siebie, ze miałabym nie pojechać na imieniny babci mojego chłopaka w tym tyg., tym samym sprawiając jej przykrość.
A Ty nie bądź taki pewien, że jak trafisz na dziewczynę z nieabstynencką rodziną, to nagle będziesz gotowy na kompromisy tego typu by chodzić z nią na imprezy z  alkoholem. Może Ci być ciężko się przestawić, unikasz syt. gdzie musisz odmawiać alk. jeszcze zapomnisz , że jesteś abstynentem i co wtedy?:-)

Annihilator napisał/a:

Sugerowałaś, że jakoby ich lekceważę nie chodząc na imprezy. Pomnę fakt, że druga część zdania pasuje idealnie do introwertyków, który mogą nie lubić imprez >2 osoby. Zwyczajnie.

I naprawdę by tak ciężko Ci było spędzić godz. czasu na urodzinach kogoś bliskiego?


Annihilator napisał/a:

Ty pewnie rozumiesz moje podejście, bo:

1) Ty się przyznajesz na imprezach, że nie pijesz od urodzenia.
2) Ty się spotykasz z tymi ludźmi co ja (teraz i kiedyś).

1) Nie, ale chętnie bym się przyznała, że znam takich ludzi, którzy nie piją od urodzenia :-)
I zabrała ich na wszelkie możliwe imprezy, aby się pochwalić Waszą postawą. i mówię to poważnie :-)
2) No raczej nie z tymi samymi, ale o podobnych charakterach i postawach pewnie nie raz się spotkałam

Annihilator napisał/a:

Przyznaję Ci rację - Ty mnie rozumiesz (zgodnie z poradami w Mieczysław Kreutz - ,,Kształcenie charakteru'' - przytakiwać, by nie wychodzić na gbura, potem samokontrola).

No przecież ja wszędzie piszę, że nie rozumiem Twojego podejścia. tongue
Dodając , że może to wynikać z tego, ze pisanie to pisanie a znać kogoś osobiście i rozmawiać to inna sprawa.
I nie pisz mi, że przyznajesz mi rację w czymkolwiek, jeśli tak nie jest. Choć wiem zaleciało tu ironią tongue

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB