Forum serwisu abstynenci.pl

Witaj na forum serwisu www.abstynenci.pl, który stara się zrzeszać abstynentów, czyli ludzi niepijących napojów alkoholowych.

Nie jesteś zalogowany(a).

#1 07-04-2006 20:18:15

Annihilator
Abstynent
Miasto: Trzebinia k. Krakowa
Zarejestrowany: 08-02-2006
Posty: 1150
Strona WWW

Wstęp.

Zapraszam do komentowania www.abstynenci.pl/abstynent


Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne, albo powoduje tycie.
Wyjątki są liczniejsze od reguł.
Wszystkie sprawy szlag trafia jednocześnie.
Ciężar upuszczonej części jest wprost proporcjonalny do ceny obszaru uderzonego.

Offline

#2 07-01-2012 02:16:54

MateuszW140
Forumowicz
Miasto: Ostrowiec Świętokrzyski
Zarejestrowany: 06-01-2012
Posty: 17
Strona WWW

Re: Wstęp.

Ciekawa jest ta część o słodyczach. Jakichś wiśni w wódce (?) czy coś takiego jest sporo na rynku i jak dla mnie po zjedzeniu bombonierki czegoś takiego można być lekko pijanym. Dzieciaki, które z nieposkromionej ciekawości chcą spróbować alkoholu często podkradają takie czekoladki. Ja do swojej definicji dodaje tego typu słodycze.
Inaczej sprawa się ma z rzeczami tupu polewa air koniakowa do lodów, czy taka z symbolem jajka (zbajone, czy zabajone to się nazywa, nie pamiętam dokładnie). To akurat bywa, że jem z lodami (głównie na wakacjach) i jest raczej smaczne, nie czuć od tego woni alkoholowej specialnie. Wydaje mi się, że albo wcale to nie zawiera alkoholu, a jeśli tak to śladowe ilości (jak orzechy włoskie w sosie do makaronu:P).

Offline

#3 07-01-2012 08:58:27

Murchad
Abstynent
Miasto: Murchadlandia, Londyn
Zarejestrowany: 28-04-2008
Posty: 1781

Re: Wstęp.

No ja takie rzeczy też pomija. Nawet jeśli są tylko śladowe ilości.


Można być normalnym, albo murchadniętym

Offline

#4 04-04-2014 21:04:41

sikorov
Forumowicz
Zarejestrowany: 04-04-2014
Posty: 4

Re: Wstęp.

1)

tutaj sprawa także wydaje się być jasna - leki nie są napojami alkoholowymi....ktoś mi przytoczył kiedyś krople żołądkowe za przykład, które mogą zawierać nawet 40% alkoholu....

Niby nie.

2)

Nieco inna sprawa ma się w wypadku czekoladek, z zawartością alkoholu. Po prostu sam nie rozumiem co tam alkohol robi, jakie on ma tam cele w tym cukierkach do spełnienia, bo na pewno nie smakowe.

Uznając 1) za wyjątek ( słuszny ) możemy też uznać 2) za wyjątek. Przecież czekoladki to nie napój alkoholowy. Nawet dzieciom sprzedają taką czekoladkę.
Mało tego- Możemy iść o krok dalej alkohol sam w sobie też ma właściwości lecznicze. Więc uczyńmy kolejny wyjątek. Moja babcia też jest abstynentem i co weekend wali 50 koniaku na żołądek, sen, nerwy i samopoczucie i długo by wymieniać...


Co do tych cukierków i twojego zdziwienia - oczywiście, że walory smakowe. Co innego miał by robić w czekoladkach? Możesz uznać, że działanie konserwujące ( w końcu nie o wszystkim musisz wiedzieć )
wtedy takie czekoladki mógłbyś spożywać do woli.

Idąc twoim tokiem myślenia każdy może sobie dowolnie definiować abstynencję. Podzielić je nawet na ramy czasowe. Godzenie się z koniecznością zażywania leków na alkoholu uważam za słuszne jednak tym samym dyskredytuje to prawość całkowitej abstynencji.
Przytakując na takie definicję:
Można by podzielić abstynentów na -radykalnych  -umiarkowanych -i nawet okazjonalnych degustatorów*

*- paliłem ale się nie zaciągałem -Ja osobiście okazjonalnie piję ale staram się nie upijać.

Istnieją tacy ludzie jak wegetarianie i ich skrajna odmiana weganie.
Powiedz tym ostatnim, że masz skórę z niedźwiedzia, kosmetyki testowane na małpach, czy "ukradłeś" kurą jaja. Wywalą cię ze swojego klubu.

Co do tych pierwszych są bardziej i mniej skrajne odmiany. Taka Joanna Krupa jest takim samym wegetarianinem jak Ty abstynentem.

A mięso jesz? Czy jesteś wegetarianką?

Jem rybę i dużo sushi. Mam krew grupy O i problemy z tarczycą, dlatego mój lekarz opieprzył mnie ostatnio, że powinnam chociaż dwa razy w tygodniu jeść mięso. Ale ja nie mogę. Jeśli już jem mięso, to tylko wtedy kiedy naprawdę potrzebuję i tylko mięso z Kobe z Japonii.

cytat z rmf24

Zauważ, że J. Krupa naczytała się jakiś bzdur i myśli, że jak ktoś ma grupę krwi 0 to musi jeść mięso.
Nie wie, że to nieprawda. Ty też możesz nie wiedzieć ( i przecież napisałeś, że nie wiesz ) po co jest alkohol w czekoladkach. Przecież to nie dla smaku tylko taka technologia dla konserwacji.

Napiszesz, że czekolady nie musisz jeść a leki musisz. No przecież nikt na siłę w Polsce jeszcze leków nie podaje. Zawsze można się przerzucić na herbatki ziołowe. Weganie jakoś żyją bez leków od zwierzęcych wyrobów, to i Ty drogi Panie możesz.

Znam jedną panią która dowiedziała się, że lek jest na alkoholu. Wolała się rozchorować niż upoić i wyzdrowieć. Głupia ale prawdziwa abstynentka.

1)* można by powiedzieć, że marihuana to nie jest narkotyk tylko lek. Przecież ludzie tym coś tam leczą.
Niektórzy będą chcieli się tym leczyć inni odmówią. A żaden z nich nie będzie miał na celu upojenie się tym.
Jednak znajdą się tacy którzy od czasu do czasu będą ją palić bo lepiej wtedy się czują - chociaż są zdrowi.
Inni nie będą palić tylko określonych rodzajów marihuany
Kolejni będą palić dla przyjemności - i tu już nie ma mowy o żadnych abstynentach.


Radzę podział
-skrajnych radykalnych- prawdziwych abstynentów
-umiarkowanie rozsądnych abstynentów do jakich Pan się zalicza
-i nieabsentowanie którzy jednak nie są pijący ani też niepijący
-pijących
-pijaków
-alkoholików czynnych i nieczynnych(?)

Offline

#5 05-04-2014 12:36:37

pęknięty klawikord
Wtajemniczony
Miasto: Dziki Wschód (lubelskie)
Zarejestrowany: 23-07-2009
Posty: 1559

Re: Wstęp.

A na co komu takie podziały?
Jak dla mnie, cukierek nie ma tej całej otoczki charakterystycznej dla "kultury picia" i to go odróżnia od walnięcia kielona.


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#6 05-04-2014 13:00:58

Gusiak
Abstynent
Miasto: Gdańsk
Zarejestrowany: 28-01-2010
Posty: 2047

Re: Wstęp.

pęknięty klawikord napisał:

A na co komu takie podziały?
Jak dla mnie, cukierek nie ma tej całej otoczki charakterystycznej dla "kultury picia" i to go odróżnia od walnięcia kielona.

Zawsze możesz  w samotności wypić "zawartość kielona" np z kubka z uszkiem, wtedy też raczej nie oddasz "kultury picia", podobnie jak zjedzenie czekoladowej baryłki, która może mieć taką samą zawartość alkoholu co kieliszek wódki.


Jeśli się chce, szuka się sposobu
Jeśli sie nie chce, szuka się powodu

Offline

#7 05-04-2014 17:07:05

pęknięty klawikord
Wtajemniczony
Miasto: Dziki Wschód (lubelskie)
Zarejestrowany: 23-07-2009
Posty: 1559

Re: Wstęp.

Ale baryłki, to jest tylko jeden z wielu cukierków zawierających alkohol. W dodatku skrajny. Tam alkohol już psuje smak czekolady. Ja nie jem. A swoją drogą, to nie mają go chyba aż tak dużo - Wedel twierdzi, że 4% (http://www.wedel.pl/bombonierki/barylki). Może dlatego, że nie jest rozpuszczony po całości, tylko skupiony we wnętrzu, to go aż tak bardzo czuć. Żeby się tym upić jak kielonkiem, to jednak trzeba by sporo wciąć.

A co z cukierkami typu Raczki albo Kukułki (nie mogę znaleźć zawartości procentowej, ale alkohol tam jest)? Bo w takim razie, jestem prawie_abstynentem_który_nie_ruszy_baryłki_ale_raczkiem_nie_pogardzi. Trzeba kategorię nową zrobić.
Tylko po co?

A alkoholowe rytuały, to nie tylko kieliszek zamiast kubka z uszkiem wink .

pęknięty klawikord się ugryzł/a w klawiaturę od czasu napisania tego (05-04-2014 17:07:38)


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#8 05-04-2014 21:01:42

Gusiak
Abstynent
Miasto: Gdańsk
Zarejestrowany: 28-01-2010
Posty: 2047

Re: Wstęp.

pęknięty klawikord napisał:

A co z cukierkami typu Raczki albo Kukułki (nie mogę znaleźć zawartości procentowej, ale alkohol tam jest)? Bo w takim razie, jestem prawie_abstynentem_który_nie_ruszy_baryłki_ale_raczkiem_nie_pogardzi. Trzeba kategorię nową zrobić.
Tylko po co?

Nie wiem po co. Ja nie robię takich kategorii. Kieruję się tym co czuję. A źle bym się czuła jedząc coś ze świadomością, że jest tam alkohol dodany do smaku. To moja taka własna wymyślona osobista zasada, którą staram się kierować. Wiem, że alkoholu nie da się uniknąć, więc jak jest gdzieś dodany w niewielkiej ilości jako konserwant to przymykam oko. Podobnie np alkohol w jabłkach, nie jest tam dodany do smaku, to też przymykam oko. Nie da się całkowicie uniknąc go, chyba, że pijąc samą wodę. Niestety. Dlatego wymyśliłam sobie taki podział i z nim mi się dobrze żyje. A jak abstynent jakiś je raczki czy inne cukierki z alkoholem, to jego sprawa. Ja postępuje wg. siebie.

.


Jeśli się chce, szuka się sposobu
Jeśli sie nie chce, szuka się powodu

Offline

#9 06-04-2014 09:29:49

pęknięty klawikord
Wtajemniczony
Miasto: Dziki Wschód (lubelskie)
Zarejestrowany: 23-07-2009
Posty: 1559

Re: Wstęp.

No właśnie. Wszystko zależy od nas samych. Ja, dla odmiany, źle bym się czuł wiedząc, że już nigdy nie będę mógł zjeść "raczka", pamiętając że jadłem je mając 6 lat ;P . Mają po prostu fajną strukturę smile .

A z tym alkoholem jako konserwantem, to ja nie wiem czy to faktycznie tak działa. Bo niby ile czasu te ciasta czy torty miałyby leżeć? I w jakiej temperaturze? Przecież istnieją lodówki, albo można wynieść do jakiejś szafki na balkonie, jeśli jest chłodniej niż w domu i jeśli ma się balkon.
Poza tym, bardzo dobrym konserwantem jest sam cukier. Mocno słodkie ciacho tak łatwo się nie zepsuje, prędzej wyschnie na wiór (o ile nie jest w worku). Chyba, że ktoś dodaje słodziki. Ale wtedy, to równie dobrze mógłby sypnąć "dla zdrowia" benzoesanu sodu. Jeśli mowa o cieście pieczonym, to po wyjęciu z piekarnika, jest "odkażone" od temperatury, a skórka zwykle jest suchsza, więc za wiele się nie zacznie rozwijać.
Z kolei podejrzewam, że nawet alkohol nie zatrzyma jełczenia od ciepła jakiegoś masła czy margaryny z masy tortowej. Ale cóż, u mnie nie ma zwyczaju, żeby ciacho leżało tygodniami. Także myślę, że z tą konserwacją, to też lekko naciągana sprawa.


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#10 06-04-2014 12:31:02

sikorov
Forumowicz
Zarejestrowany: 04-04-2014
Posty: 4

Re: Wstęp.

No widzicie każdy inaczej postrzega abscysynę dopuszczając jakieś wyjątki

Tam alkohol już psuje smak czekolady. Ja nie jem.

Oczywiście to Twój wybór jeść czy nie jeść. Tak samo jak upodobanie do smaku.
Jak byłem mały nie smakowały mi a teraz na starość lubię nutę goryczy w połączeniu z wiśnią w czekoladzie.

Przecież istnieją lodówki,

To nie jest tak, że wszystko możesz wstawić do lodówki czy zamrażarki i jest dobrze.
A sam świat nie kończy się na domowych wypiekach.

sikorov się ugryzł/a w klawiaturę od czasu napisania tego (06-04-2014 12:49:21)

Offline

#11 07-04-2014 20:54:11

pęknięty klawikord
Wtajemniczony
Miasto: Dziki Wschód (lubelskie)
Zarejestrowany: 23-07-2009
Posty: 1559

Re: Wstęp.

sikorov napisał:

To nie jest tak, że wszystko możesz wstawić do lodówki czy zamrażarki i jest dobrze.
A sam świat nie kończy się na domowych wypiekach.

No fakt, nie uwzględniłem, że ludzie kupują torty, co stoją tydzień na wystawie. Tylko co ma alkohol do tego? Margaryna wolniej jełczeje, mimo kontaktu z powietrzem? Alkohol dodawany jest po to, by było czuć jego smak. A, że do kucharskich kanonów weszło, że jakaś tam potrawa jest z alkoholem, to wszyscy ją taką robią.
Na koniec jeszcze dorzucę, możliwość sterylizacji jedną z wielu metod albo pakowanie w atmosferze azotu.

pęknięty klawikord się ugryzł/a w klawiaturę od czasu napisania tego (07-04-2014 20:54:36)


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#12 08-04-2014 08:58:31

rachatlukum
Forumowicz
Miasto: Autobahn
Zarejestrowany: 18-03-2012
Posty: 101

Re: Wstęp.

Alkohol dodawany do potraw na gorąco niemal w całości wyparowuje. Nie dodaje się go po to, aby czuć jego smak.


Do they pay people to watch movies?

Offline

#13 08-04-2014 12:52:40

pęknięty klawikord
Wtajemniczony
Miasto: Dziki Wschód (lubelskie)
Zarejestrowany: 23-07-2009
Posty: 1559

Re: Wstęp.

Tak, tak, zgadza się. Wtedy, to całkiem nie ma sensu go dodawać, chyba że to jakieś wino czy coś, gdzie aromat ma zostać.
Ja miałem na myśli jedynie to, że dodawanie alkoholu jako rzekomego konserwantu, jest mocno naciągane. Że istnieje cała masa innych możliwości konserwacji, albo konserwacja nie jest wymagana. W dodatku pewne metody nie są niezdrowe i nie wpływają na smak potrawy tak jak alkohol. Ale to chyba właśnie o obecność jego smaku chodzi.


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#14 08-04-2014 14:57:54

Gusiak
Abstynent
Miasto: Gdańsk
Zarejestrowany: 28-01-2010
Posty: 2047

Re: Wstęp.

pęknięty klawikord napisał:

Ja miałem na myśli jedynie to, że dodawanie alkoholu jako rzekomego konserwantu, jest mocno naciągane. Że istnieje cała masa innych możliwości konserwacji, albo konserwacja nie jest wymagana. W dodatku pewne metody nie są niezdrowe i nie wpływają na smak potrawy tak jak alkohol. Ale to chyba właśnie o obecność jego smaku chodzi.

Nie do wszystkich tortów jest dodawany alkohol jako konserwant. Czasami go w ogóle nie ma w ani 1%. Np przy organizacji wesela taki tort sobie zażyczyliśmy i taki był. Są torty, które tego nie wymagają, np te na bitej śmietanie.
A do niektórych jest dodawana niewielka ilość spirytusu jako konserwant właśnie i wtedy dane konkretne torty zachowują dłużej świeżość, spód szybko nie wysycha i takie tam.
I uwierz, że jeśli do tortu był alkohol dodany jako konserwant, to go w ogóle w smaku nie wyczujesz. Jeśli czujesz smak alkoholu w torcie, to możesz być pewien, że był on dodany w celu walorów smakowych. Ja w takim wypadku przestaje tort jeść. Nawet ostatnio miałam taki przypadek. Dostałam w  pracy kawałek tortu czekoladowego z wiśniami. Po paru kęsach, zaczęłam odczuwać smak alkoholu i więcej nie jadłam. Jak sprawdziłam an necie,to większość tortów z wiśniami jest właśnie z alkoholem- z likierem, albo rumem. I tam jest dodany w celach smakowych zdecydowanie.


Jeśli się chce, szuka się sposobu
Jeśli sie nie chce, szuka się powodu

Offline

#15 08-04-2014 20:21:13

pęknięty klawikord
Wtajemniczony
Miasto: Dziki Wschód (lubelskie)
Zarejestrowany: 23-07-2009
Posty: 1559

Re: Wstęp.

Eee tam. Na wysychanie, to równie dobrze można nasączyć czymkolwiek, z wodą włącznie. Nie paruje tak szybko jak alkohol, więc tort zachowałby świeżość jeszcze dłużej smile .
A co do niewyczuwalności stężenia... No, właśnie - ciekawe poniżej jakiego stężenia już się go nie czuje? I jednocześnie, czy on wtedy jeszcze działa konserwująco?


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#16 08-04-2014 22:10:32

rachatlukum
Forumowicz
Miasto: Autobahn
Zarejestrowany: 18-03-2012
Posty: 101

Re: Wstęp.

A trochę z innej beczki. Na opakowaniu lodów Noblissima z Lidla znajduje się informacja o produkcie w bodajże ośmiu językach. W trzech, czy czterech znajduje się zdanie w rodzaju: "Produkt może być nieodpowiedni dla dzieci. Przy produkcji wykorzystano alkohol". W informacji po polsku nie ma takiej informacji, a przydałaby się. Domyślam się, że w innych produktach jest podobnie.


Do they pay people to watch movies?

Offline

Stopka forum