#1 2020-01-19 21:00:24

Suchy
Abstynent
Data rejestracji: 2006-09-03
Liczba postów: 3,204
WWW

Alcohol and the heart

Alcohol and the heart

Bardzo ważny artykuł prof. Gacionga pokazujący błędy przy interpretacjach danych statystycznych mówiących o tym, iż abstynenci statystycznie żyją krócej i chorują więcej niż umiarkowanie pijący. Bo istotnie tak pokazują statystyki, ale...

Choć w niektórych badaniach wykazano, że osoby, które piją niewielkie lub umiarkowane ilości wina, mają lepsze zdrowie i dłużej żyją niż abstynenci, to prof. Gaciong nie podziela entuzjazmu tych, którzy zachwalają dobroczynne działanie tego trunku.

„Rezultaty obecnych prospektywnych badań epidemiologicznych nie potwierdzają ochronnego działania alkoholu na serce, choć wskazują na podwyższone ryzyko rozwoju pewnych rodzajów nowotworów. Ponadto, ewentualne mechanizmy mające przynosić korzyść w razie picia są podważane, zaś dane na temat roli antyoksydantów albo nie są potwierdzone w badaniach klinicznych, albo opierały się na wadliwych eksperymentach” – czytamy w streszczeniu jego pracy „Alkohol a serce” opublikowanym w Journal of Health Inequalities.

Profesor podkreśla (w ślad za wieloma towarzystwami naukowymi), że aby móc zakwalifikować jakąś substancję jako korzystną dla jakiegoś aspektu zdrowia, należałoby wykonać badanie kliniczne o dobrej metodologii, a zatem randomizowane badanie z podwójnie zaślepioną próbą (czyli losowo podzielić uczestników badania na grupę przyjmującą alkohol i grupę przyjmującą substancję obojętną, ale tak, że ani uczestnicy, ani badacze nie mogą wiedzieć, kto jaką substancję zażywa), a następnie przez odpowiednio długi czas obserwować rezultaty tych działań. Takich badań dotyczących przyjmowania alkoholu do tej pory nie przeprowadzono. Pomimo wspomnianych wyżej obserwacyjnych badań epidemiologicznych o rzekomo korzystnym działaniu alkoholu na zdrowie nie ma też towarzystwa naukowego, które polecałoby jakikolwiek alkohol w celach profilaktycznych.

W internecie można znaleźć szereg artykułów o pozytywnym wpływie jednego ze składników czerwonego wina - resweratrolu - na serce. Bazują one m.in. na wykazaniu takiego dobroczynnego wpływu owej substancji na myszy karmione wysokotłuszczową karmą i otrzymujących resweratrol. Ale prof. Gaciong wskazuje, że myszy dostawały 22,4 mg resweratrolu w przeliczeniu na kilogram masy ciała, podczas gdy w czerwonym winie znajduje się od 1,5 do 3 mg tej substancji na litr. Tym samym przeciętnie ważąca osoba musiałaby wypić ponad tysiąc litrów tego trunku, by osiągnąć poziomy resweratrolu otrzymywane przez myszy we wspomnianym eksperymencie.

W sposób bezsprzecznie zdrowy możemy sobie dostarczyć tę substancję zjadając czerwone winogrona wraz ze skórką.

Dlaczego abstynenci nie są tak zdrowi, jak pijący alkohol?
Pospieszne wyciąganie wniosków z obserwacyjnych badań może prowadzić na manowce. Bo faktycznie wykazano w badaniach obserwacyjnych, że pijący umiarkowane ilości alkoholu częściej cieszą się lepszym zdrowiem i żyją dłużej niż całkowici abstynenci. Problem w tym – jak zauważa prof. Gaciong – że nie da się tej sytuacji wyjaśnić jedynie piciem bądź nie alkoholu. Problem tkwi m.in. w doborze uczestników takich badań.

Profesor przytacza dane z dwóch publikacji (jedna ukazała się w Harvard University Press, druga w Lancet), z których wynika, że w wieku 33 lat 33 proc. całkowitych abstynentów (którzy nigdy nie pili) i zaledwie 14 proc. pijących alkohol umiarkowanie miała problemy zdrowotne w dzieciństwie. Problemy zdrowotne w dzieciństwie najczęściej rzutują niekorzystnie na problemy zdrowotne w dorosłości. Można zatem ostrożnie domniemywać, że alkohol niekoniecznie przyczyniał się do lepszego stanu zdrowia pijących umiarkowanie; mieli po prostu zdrowsze dzieciństwo, a zatem i zdrowszą dorosłość.

Co więcej, zaledwie 16 proc. abstynentów dorastało w domach o ciepłej atmosferze rodzinnej w porównaniu z 35 proc. osób pijących alkohol w sposób umiarkowany. Znowu: jakość dzieciństwa, także ta emocjonalna, ma znaczenie dla zdrowia w dorosłości.

Abstynenci byli też dwukrotnie bardziej zagrożeni problemami psychicznymi lub ograniczającą sprawność chorobą niż umiarkowanie pijący.

Inne badanie przeprowadzone w grupach: amerykańskich abstynentów i Amerykanów pijących umiarkowanie wykazało, że ci pierwsi w porównaniu z drugimi częściej mieli astmę, zwyrodnienie stawów, braki w uzębieniu, gorszy ogólny stan zdrowia, więcej przebywali na zwolnieniach lekarskich oraz częściej musieli korzystać ze specjalistycznego sprzętu medycznego.

Jednak ich gorszy stan nie musiał być spowodowany abstynencją alkoholową. We wspomnianej wyżej pracy prof. Gaciong zwraca uwagę, że abstynencja może po prostu „przykrywać” istniejący i niewywołany przez alkohol problem zdrowotny lub emocjonalny. Powstrzymywanie się od picia alkoholu może być świadomą bądź nie strategią radzenia sobie z istniejącymi problemami zdrowia fizycznego lub psychicznego. Innymi słowy: abstynenci częściej mają problemy zdrowotne niż pijący umiarkowanie nie z powodu niepicia alkoholu, ale nie piją alkoholu, bo mają problemy zdrowia fizycznego i psychicznego.

https://zdrowie.pap.pl/uzaleznienia/pic … st-pytanie

Moje podsumowanie tego i kilku innych podobnych artykułów:

Abstynenci istotnie są totalną zbieraniną składającą się głownie z ludzi chorych, na których abstynencję wymusiły poważne i śmiertelne schorzenia, leczących się alkoholików oraz osób z syndromem DDA - znerwicowanych, ze złymi nawykami, zniszczonych alkoholowym dzieciństwem, choć sami w życiu alkoholu nie tknęli. W tej abstynenckiej grupie odsetek ideowych abstynentów niepijących np. z powodu obrzydzenia do psychoaktywnych własności alkoholu, jak ja to mam, ale pod względem zdrowotnym absolutnie mogących pić, jest znikomy i całkowicie nieistotny statystycznie. Stąd takie badania porównawcze między 'abstynentami" a pijącymi umiarkowanie są bezsensowne bo ogólnie "abstynenci" statystycznie zawsze będą żyć o wiele krócej niż pijący. Bo w grupie "abstynentów" udział osób w pełni zdrowych i niepijących tylko i wyłącznie z własnej woli - a tylko z takimi jest sens porównywać zdrowych i szczęśliwych umiarkowanie pijących, jest znikomy. Z tego błędu wynika słynna krzywa J pokazująca rzekome zalety umiarkowanego picia. Jeśli z grupy "abstynentów" wyrzuci się wszystkich z wymuszoną abstynencją (chorzy, alkoholicy) oraz zaniedbanych zestresowanych DDA i zostawi tylko zdrowych ideowców oraz osoby niepijące z powodów religijnych to krzywa J natychmiast znika i okazuje się, że te właśnie osoby są najzdrowsze, zaraz potem są ci znikomo pijący (do 1 drinka tygodniowo) a potem częstość występowania różnych schorzeń lawinowo narasta i u osób pijących ok 2 drinków dziennie jest już znacząco większa. Krzywa J i tak rzekomo zaskakujące wyniki są zwykłym błędem interpretacji danych wynikającym z niewłaściwego doboru grupy porównawczej (wszyscy abstynenci a nie tylko zdrowi ideowi niewymuszeni abstynenci). Polecam artykuł w jednym z ostatnich numerów The Lancet, który to wszystko pięknie demaskuje.

https://www.termedia.pl/Alcohol-and-the … 5,1,1.html

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB