#51 2015-06-24 16:50:09

Bartosz78
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2013-04-26
Liczba postów: 314

Odp: Problemy abstynentów.

Beata96 napisał/a:

Bartosz78 nie denerwuj się tak. Jestem tu od niedawna i przypadkiem znalazłam ten wątek o problemach abstynentów, więc postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami. Rozumiem, że wiele osób ma podobne przeżycia, ale nie musisz się tak spinać z powodu mojego postu.

Nie mam pojęcia skąd wniosek, że jestem zdenerwowany i spięty.
jest wręcz przeciwnie - uśmiecham się do ciebie - zobacz smile

Offline

#52 2015-06-24 17:16:32

Beata96
Forumowicz
Data rejestracji: 2015-05-14
Liczba postów: 8

Odp: Problemy abstynentów.

To fajnie smile Chyba sama się trochę zdenerwowałam, jak napisałeś, że cierpię z tego powodu, bo naprawdę takie sytuacje nie są miłe, a ta sprawa z moją rodziną ciągnie się już od dłuższego czasu. Moi bliscy nie są jakąś patologią, po prostu uważają, że normalnym stanem rzeczy jest jak ktoś raz na jakiś czas się napije, a abstynencja to synonim dziwactwa.

Offline

#53 2015-06-24 20:43:09

Bartosz78
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2013-04-26
Liczba postów: 314

Odp: Problemy abstynentów.

Beata96 napisał/a:

abstynencja to synonim dziwactwa.

Podobnie jak ZUS jest synonimem słowa złodziej.
Nie da się zawrócić Wisły kijem.

Offline

#54 2015-06-25 23:17:17

...
Gość

Odp: Problemy abstynentów.

Bartosz78 napisał/a:

ZUS jest synonimem słowa złodziej.

To akurat prawda.

#55 2015-06-27 13:04:15

Dareios
Forumowicz
Data rejestracji: 2015-06-27
Liczba postów: 18

Odp: Problemy abstynentów.

Ale to naprawdę jest dla was taki problem? Że ktoś was częstuje i proponuje?

Dla mnie sprawa jest prosta: jeżeli abstynent idzie z własnej woli w miejsce gdzie większość ludzi pije alkohol to niech potem się nie dziwi że ktoś mu ten alkohol proponuje. Nikt wam przecież siłą do ust tego alkoholu nie wlewa. Ale to jest teraz takie modne aby pokazać jak to się jest prześladowanym w społeczeństwie. Postawili komuś piwo - jak oni tak mogli! Postawili kieliszek - skandal i prześladowanie!

No ludzie... abstynencja jest postrzegana tak jak zachowują się abstynenci. A dlaczego tak mało jest ludzi którzy po prostu nie piją bo tak wybrali, nie robiąc wokół tego żadnej ideologicznej otoczki? Manifest tej strony atakuje ludzi pijących i opisuje jak to autor z satysfakcją wylewa trunki do kibla. A potem się dziwicie że abstynencja jest postrzegana jako dziwactwo?

Ja np nie lubię kalafiora ale nie muszę się nad nim pastwić manifestując wszem i wobec jak to ja go nie lubię.

Offline

#56 2015-06-27 13:57:52

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Problemy abstynentów.

Darios napisał/a:

A potem się dziwicie że abstynencja jest postrzegana jako dziwactwo?

Nie wszyscy się dziwią, osobiście uznaję prawo każdego do postrzegania jako dziwactwo wszystkiego co tylko zechce. Sam natomiast uznaję jako dziwactwo sięganie po tzw. napoje alkoholowe.


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#57 2015-06-27 14:12:54

Dareios
Forumowicz
Data rejestracji: 2015-06-27
Liczba postów: 18

Odp: Problemy abstynentów.

To że każdy ma prawo uznać za dziwactwo co tylko mu się podoba jest oczywiste. Tylko pytanie czy abstynenci chcą aby ludzie abstynencję tak postrzegali. Dla mnie każdy wybór człowieka może być dziwactwem jeżeli dziwactwem się staje. To zależy od podejścia. Tak jak ja np lubię bardzo pizzę będę traktował jedzenie pizzy jako dziwactwo jeżeli ktoś będzie dorabiał do tego ideologię. Jak ja jem pizzę to dlatego że mi smakuje, ale jeżeli ktoś je pizzę bo uważa że to wolność, elitaryzm i kukuryku to też będę to uważał za dziwactwo.

Ostatnio edytowany przez Dareios (2015-06-27 14:16:37)

Offline

#58 2015-06-27 14:29:07

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Problemy abstynentów.

Dareios napisał/a:

Tylko pytanie czy abstynenci chcą aby ludzie abstynencję tak postrzegali.

Czy mam wnioskować, że wg Ciebie abstynenci to nie ludzie?


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#59 2015-06-27 14:33:02

Dareios
Forumowicz
Data rejestracji: 2015-06-27
Liczba postów: 18

Odp: Problemy abstynentów.

Ludzie w sensie ogół. Strona ta ma teoretycznie propagować abstynencję, a ja jako osoba pijąca po zapoznaniu się z paroma tekstami szczerze mówiąc do abstynencji zostałem zniechęcony

Offline

#60 2015-06-27 14:51:14

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Problemy abstynentów.

Dareios napisał/a:

Strona ta ma teoretycznie propagować abstynencję, a ja jako osoba pijąca po zapoznaniu się z paroma tekstami szczerze mówiąc do abstynencji zostałem zniechęcony

Widocznie należysz już do kategorii osób, którym myślenie włącza się z pewnym opóźnieniem.
Długo jesteś osobą pijącą?


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#61 2015-06-27 15:20:59

Dareios
Forumowicz
Data rejestracji: 2015-06-27
Liczba postów: 18

Odp: Problemy abstynentów.

Hehe i już się zaczynają wycieczki personalne. Autor strony emanuje tendencyjną, emocjonalną retoryką, wali ideologią na kilometr a jak ktoś temu nie przyklaśnie to znaczy że włącza mu się myślenie z opóźnieniem?

Czy długo jestem osobą pijącą? Zacząłem pić alkohol tak w wieku mniej więcej 16 lat a dziś mam 28

Offline

#62 2015-06-27 15:39:39

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Problemy abstynentów.

Dareios napisał/a:

Hehe i już się zaczynają wycieczki personalne. Autor strony emanuje tendencyjną, emocjonalną retoryką, wali ideologią na kilometr a jak ktoś temu nie przyklaśnie to znaczy że włącza mu się myślenie z opóźnieniem?

Czy długo jestem osobą pijącą? Zacząłem pić alkohol tak w wieku mniej więcej 16 lat a dziś mam 28

Jeżeli nie z opóźnieniem, to poproszę o szybką analizę porównawczą domniemanej ideologii autora strony z ideologią partii, którą założyli kiedyś zdeklarowani zwolennicy pijaństwa, a która nosiła nazwę Polskiej Partii Przyjaciół Piwa. Już kiedyś komuś zadałem podobne zadanie, jednak do tej pory cisza.


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#63 2015-06-27 15:59:17

Dareios
Forumowicz
Data rejestracji: 2015-06-27
Liczba postów: 18

Odp: Problemy abstynentów.

Co to ma do rzeczy? PPPP była żartem praktycznie bez ideologii, a autor strony swoją traktuje bardzo poważnie. PPPP w oficjalnym programie zachęcała do picia piwa zamiast wódki

Offline

#64 2015-06-27 16:16:05

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Problemy abstynentów.

Dareios napisał/a:

PPPP była żartem praktycznie bez ideologii

Dowiedziałeś się o tym z internetu, prawda? Tylko, że trzeba byś kompletnie naiwnym, żeby uwierzyć, że dla żartu ktoś zdobywa kilkadziesiąt miejsc w sejmie.


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#65 2015-06-27 16:43:38

Bartosz78
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2013-04-26
Liczba postów: 314

Odp: Problemy abstynentów.

Konkludujcie Panowie, bo się nudno robi.

Offline

#66 2015-06-27 18:24:58

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Problemy abstynentów.

Dareios napisał/a:

Dla mnie sprawa jest prosta: jeżeli abstynent idzie z własnej woli w miejsce gdzie większość ludzi pije alkohol to niech potem się nie dziwi że ktoś mu ten alkohol proponuje. Nikt wam przecież siłą do ust tego alkoholu nie wlewa. Ale to jest teraz takie modne aby pokazać jak to się jest prześladowanym w społeczeństwie. Postawili komuś piwo - jak oni tak mogli! Postawili kieliszek - skandal i prześladowanie!

A jeśli ominięcie imprezy nie jest tak łatwo możliwe (wesele bliskiej osoby albo impreza firmowa od której zależy dalsza praca)? A jeśli jednak ktoś wlewa na siłę? A jeśli nie stosuje przemocy fizycznej, tylko słownie miesza abstynenta z błotem?

Śmieszny jesteś, jeśli uważasz że robimy skandal z samego postawienia piwa. No chyba, że nie jesteś trzeźwy w chwili pisania - wtedy można Ci dużo wybaczyć.

No ludzie... abstynencja jest postrzegana tak jak zachowują się abstynenci. A dlaczego tak mało jest ludzi którzy po prostu nie piją bo tak wybrali, nie robiąc wokół tego żadnej ideologicznej otoczki?

A jaka to różnica czy jest ideologiczna otoczka czy nie? Inteligentnemu pijącemu dużo mówić nie trzeba, ale burakowi nie wystarczy "nie piję, bo nie piję", tylko dalej będzie naciskał - "ze mną się nie napijesz? ale ze mną? tylko jednego! no napij się! boga w sercu nie masz? ale chociaż jesteś polakiem? ze mną się nie napijesz?".

Manifest tej strony atakuje ludzi pijących i opisuje jak to autor z satysfakcją wylewa trunki do kibla. A potem się dziwicie że abstynencja jest postrzegana jako dziwactwo?

Jesteś dziwny, skoro dziwisz się, że abstynent wylewa do kibla coś, co jest mu niepotrzebne.

Ja np nie lubię kalafiora ale nie muszę się nad nim pastwić manifestując wszem i wobec jak to ja go nie lubię.

Załóż forum o kalafiorach, to będziesz mógł.

Jak ja jem pizzę to dlatego że mi smakuje, ale jeżeli ktoś je pizzę bo uważa że to wolność, elitaryzm i kukuryku to też będę to uważał za dziwactwo.

Wyobraź sobie, że pizza (ani kalafior, ani chyba jakiekolwiek żarcie):
- nie zmienia zachowania ludzi, nie wywołuje agresji ani otępienia,
- nie jest przyczyną sporej części przestępstw i wypadków, nie jest nierozerwalnie związana z większością patologii,
- nie opóźnia reakcji, wolno po niej prowadzić samochód,
- można po niej zeznawać w sądzie oraz iść do pracy,
- nie jest nierozerwalną częścią każdej imprezy,
- zjedzenie dawki śmiertelnej jest praktycznie niemożliwe,
- mogą ją jeść kobiety w ciąży - nie ma ryzyka, że ciężarna urodzi przez nią niedorozwinięte dziecko,
- nie uzależnia
Czyli co? Dalej twierdzisz, że można porównywać alkohol do czegokolwiek innego?

Strona ta ma teoretycznie propagować abstynencję, a ja jako osoba pijąca po zapoznaniu się z paroma tekstami szczerze mówiąc do abstynencji zostałem zniechęcony

Propagować? Nie żartuj! Ta strona tylko zrzesza abstynentów. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek przeszedł na abstynencję, tylko po przeczytaniu kilku oczywistych faktów na temat wad picia / zalet abstynencji.


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#67 2015-06-28 00:20:07

Dareios
Forumowicz
Data rejestracji: 2015-06-27
Liczba postów: 18

Odp: Problemy abstynentów.

jokier napisał/a:
Dareios napisał/a:

PPPP była żartem praktycznie bez ideologii

Dowiedziałeś się o tym z internetu, prawda? Tylko, że trzeba byś kompletnie naiwnym, żeby uwierzyć, że dla żartu ktoś zdobywa kilkadziesiąt miejsc w sejmie.

No od samego Rewińskiego to się raczej niczego nie dowiedziałem. O PPPP czytałem już wielokrotnie wcześniej. I nie kilkadziesiąt miejsc w sejmie tylko kilkanaście. Tak, to był żart, a że polski parlamentaryzm dopiero raczkował, ludzie dopiero uczyli się czym są wybory i demokracja, nie wiedzieli za bardzo o co dokładnie w tej całej transformacji chodzi to zagłosowali na PPPP bo brzmiała przyjaźnie i jajcarsko.

Tylko wciąż nie wiem do czego zmierzasz? Starasz się udowodnić że partyjka założona przez kilku satyryków tak naprawdę była ideologiczną siłą skłaniającą ludzi do picia? To zwykłe macierewiczowanie.

A jeśli ominięcie imprezy nie jest tak łatwo możliwe (wesele bliskiej osoby albo impreza firmowa od której zależy dalsza praca)? A jeśli jednak ktoś wlewa na siłę? A jeśli nie stosuje przemocy fizycznej, tylko słownie miesza abstynenta z błotem?

To dalej jest sprawa danego osobnika. I szczerze nie widziałem nigdy aby ktoś kogoś mieszał z błotem z tej okazji. Sam bywałem na imprezach na których byli ludzie nie pijący alkoholu i nie było problemów. Ostatni raz na takiej imprezie byłem wczoraj. A to jak ktoś tam cię potraktuje raczej nie zależy od picia/nie picia tylko od poziomu towarzystwa.

Śmieszny jesteś, jeśli uważasz że robimy skandal z samego postawienia piwa. No chyba, że nie jesteś trzeźwy w chwili pisania - wtedy można Ci dużo wybaczyć.

I mówimy o kulturze i buractwie tak? O tym ze ktoś na imprezie nie może przeżyć tego że nie pijesz? A sam niby co robisz? Jeden dzień na forum i już ktoś mi zarzucił że wolno myślę, a ty ze jestem pijany. I to w kontekście dyskusji o "problemach" abstynentów. Tymczasem z tego co widzę to bardziej skorzy do mieszania z błotem są właśnie abstynenci. I m.in dlatego napisałem, że ta strona do abstynencji mnie zniechęciła. Wystawiacie abstynentom etykietkę wojujących fanatyków.

Jesteś dziwny, skoro dziwisz się, że abstynent wylewa do kibla coś, co jest mu niepotrzebne.

Niepotrzebną rzecz się odstawia na półkę albo daje komuś w prezencie. Z nieukrywaną rozkoszą to się niszczy nie rzeczy które są niepotrzebne, a rzeczy których się nienawidzi., a to świadczy o emocjonalnym stosunku do niszczonej rzeczy, a wtedy to raczej potrzebny jest psycholog.

Załóż forum o kalafiorach, to będziesz mógł.

Widzisz, sęk w tym, że ja nie czuję takiej potrzeby, ani zakładania takiego forum, ani niszczenia kalafiorów których nie lubię. Bo mi one po prostu nie pasują i nie mam do nich żadnego emocjonalnego stosunku. A jakbym miał to raczej bym nie zakładał forum tylko starał się rozwiązać problemy w swojej głowie które sprawiają że do martwego przedmiotu takie emocje się pojawiają.


Wyobraź sobie, że pizza (ani kalafior, ani chyba jakiekolwiek żarcie):
- nie zmienia zachowania ludzi, nie wywołuje agresji ani otępienia,
- nie jest przyczyną sporej części przestępstw i wypadków, nie jest nierozerwalnie związana z większością patologii,
- nie opóźnia reakcji, wolno po niej prowadzić samochód,
- można po niej zeznawać w sądzie oraz iść do pracy,
- nie jest nierozerwalną częścią każdej imprezy,
- zjedzenie dawki śmiertelnej jest praktycznie niemożliwe,
- mogą ją jeść kobiety w ciąży - nie ma ryzyka, że ciężarna urodzi przez nią niedorozwinięte dziecko,
- nie uzależnia
Czyli co? Dalej twierdzisz, że można porównywać alkohol do czegokolwiek innego?

Zmieniasz kontekst aby łatwiej było obalić czyjeś argumenty? Trochę to słabe. Nikt nie mówił, że alkohol można porównać do pizzy. Chodziło mi o stosunek do danej rzeczy. Ja rozumiem, że ktoś nie pije i rozumiem (a raczej mam nadzieję), że wybrał tak na podstawie jakichś swoich przemyśleń i przekonań. Wtedy to jest racjonalny wybór. Ale wtedy taka osoba powinna być w stanie uszanować również cudzy wolny wybór i potrafić np podarować flaszkę komuś kto pije. Powinna wówczas mieć stosunek neutralny - ona tak wybrała i tyle. A tu już się z tego nową religię robi.

Propagować? Nie żartuj! Ta strona tylko zrzesza abstynentów.

Widać chyba niezbyt uważnie czytałeś tekst "O serwisie" na stronie głównej:

Celem samego serwisu, jest zrzeszanie abstynentów (stąd baza), ukazanie kim są tacy ludzie, ich cech i sposobu życia. Ukazujemy także fakty o samym alkoholu, m.in. z naszego punktu widzenia. Nie ulega to też wątpliwości, że serwis ma na celu zachęcać do propagowania abstynencji i życia bez alkoholu

Offline

#68 2015-06-28 02:49:14

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Problemy abstynentów.

Dareios napisał/a:

Tylko wciąż nie wiem do czego zmierzasz? Starasz się udowodnić że partyjka założona przez kilku satyryków tak naprawdę była ideologiczną siłą skłaniającą ludzi do picia? To zwykłe macierewiczowanie.

Też nie wiem do czego zmierzasz. Starasz się udowodnić, że abstynenci nie mają prawa wymieniać swoich poglądów na jeden z najbardziej zasadniczych problemów? To zwykłe dareiosowanie.


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#69 2015-06-28 09:01:19

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Problemy abstynentów.

Odnośnie sprawdzania składu czekolady itp. Odpowiem Ci tylko tyle, że nie robię tego ze względów zdrowotnych (zawartość alkoholu). Są to raczej względy ideologiczne i Tobie nic do tego.Przeszkadza Ci to? Twój problem. Jestem abstynentką, nie piję alkoholu. Denerwuje mnie to, że wrzucają go do niektórych słodyczy tak dla smaku. Więc tak sobie postanowiłam ( tak po prostu!), że będę się starała unikać jedzenia , w którym ktoś dodał do smaku alkohol. Więc jesli Ty nie jesz kalafiora bo go nie lubisz, tak ja nie jem potrawy z  sosem z zawartością alkoholu.
Wegetarianie nie jedzą potraw z mięsem. Ja nie piję alkoholu, więc nie jem potraw z alkoholem. ( tam gdzie jest dodany dla smaku specjalnie przez innego człowieka. W jabłku, lekach itd akceptuje).Albo to zrozumiesz albo nie. Albo uszanujesz albo nie. Mi już nic do tego. Nie mam czasu na dyskusję na takie pierdoły.

Offline

#70 2015-06-28 11:49:54

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Problemy abstynentów.

Dareios napisał/a:

To dalej jest sprawa danego osobnika.

Całe forum składa się z takich osobników, którzy z powodu swojego niepicia, mieli różne dziwne sytuacje. Nie manifestowali, że są abstynentami. Nie nawracali pijących. Po prostu konsekwentnie odmawiali przez wiele lat (albo i całe życie). A ich abstynencja nie była dla reszty towarzystwa taką samą neutralną i nic nie znaczącą cechą, jak np. upodobanie do jedzenia kalafiora. Przyjmij do wiadomości istnienie tego faktu.

Sam bywałem na imprezach na których byli ludzie nie pijący alkoholu i nie było problemów. Ostatni raz na takiej imprezie byłem wczoraj.

Chcesz powiedzieć, że znasz tylu abstynentów? Większość z nas, zna (osobiście) góra kilka takich osób. A Ty, tylko na jednej imprezie, spotkałeś się z wieloma?!? Niesamowite!
A może coś Ci się pomyliło? Ja i większość forum, to ABSTYNENCI, a Ty spotkałeś osoby, które nie piły DZIŚ, bo: kierowały / były w ciąży / żarły leki / szły do pracy. Ty zwyczajnie obcowałeś z osobami, które mają powszechnie znane "dokonania" w piciu, a jedynie TEGO DNIA odmówiły alkoholu. Takich osób nikt nie namawia do picia, bo i po co? - żadne wyzwanie. Honorowym wyzwaniem niektórych pijących, jest przekonanie do picia prawdziwego abstynenta.
A może byłeś w barze wśród nieznanych osób i ktoś 10 stolików dalej nie pił... Więc skoro 50 nieznanych osób (ani jemu, ani Tobie) nie podchodziło kolejno do niego aby namówić go do picia, to znaczy, że nikt nigdy nie namawia upierdliwie abstynentów do picia. - Tak uznałeś?
To są tylko moje domniemania. Więc liczę, że rozwiniesz historię z wczoraj.

I szczerze nie widziałem nigdy aby ktoś kogoś mieszał z błotem z tej okazji. (...) A to jak ktoś tam cię potraktuje raczej nie zależy od picia/nie picia tylko od poziomu towarzystwa.

Naprawdę??? Niesamowite spostrzeżenie! Tylko sobie wyobraź, że nie zawsze można wybierać towarzystwo. Jednocześnie gratuluję Tobie, że obracasz się wśród wyrozumiałych inteligentów. Powiedz, czy wystarczy samo to, że gdzieś tam w Polsce istnieje wyrozumiały Dareios i jemu podobni, żebym nie miał prawa mówić, że jest sporo niewyrozumiałych osób?

I mówimy o kulturze i buractwie tak? O tym ze ktoś na imprezie nie może przeżyć tego że nie pijesz? A sam niby co robisz? Jeden dzień na forum i już ktoś mi zarzucił że wolno myślę, a ty ze jestem pijany. I to w kontekście dyskusji o "problemach" abstynentów. Tymczasem z tego co widzę to bardziej skorzy do mieszania z błotem są właśnie abstynenci. I m.in dlatego napisałem, że ta strona do abstynencji mnie zniechęciła. Wystawiacie abstynentom etykietkę wojujących fanatyków.

To udowodnij, że ktoś gdzieś robi skandal z samego postawienia piwa. Czekam na cytaty. Inaczej uznam, że coś bredzisz. Chyba bezpieczniej jest bredzić po pijaku, niż na trzeźwo - ale jak tam chcesz.
Mam nadzieję, że nawet jeśli coś znajdziesz, to nie uznasz że skandal robi KAŻDY abstynent. I że odróżnisz sytuację, gdzie stawiający piwo nie wie, że obdarowywany jest abstynentem - od uporczywego i celowego stawiania piwa abstynentowi, tylko by się z nim drażnić.

Niepotrzebną rzecz się odstawia na półkę albo daje komuś w prezencie. Z nieukrywaną rozkoszą to się niszczy nie rzeczy które są niepotrzebne, a rzeczy których się nienawidzi., a to świadczy o emocjonalnym stosunku do niszczonej rzeczy, a wtedy to raczej potrzebny jest psycholog.

Ok. Nie znam Twojego stosunku do np. narkotyków. Ale wyobraź sobie statystycznego Kowalskiego, który znajduje woreczek z pastylkami, po których świat robi się piękny, ale tylko na 2 godziny. Co ten Kowalski powinien zrobić? Obdarować tym znajomego narkomana, czy wyrzucić do śmieci mając przekonanie, że tym sposobem chroni kogoś od narkotyków? To drugie, to chyba żadna rozkosz. Tylko normalne postępowania przeciwnika magicznych pastylek.
Ale zaraz... przecież on jest "wrogiem pastylek"! Czyli psychol, z emocjonalnym stosunkiem - więc trzeba go leczyć!

Pisząc czego nie wywołuje pizza, napisałem jednocześnie co wywołuje alkohol. Mimo takiej listy, dalej twierdzisz, że nikt nie ma prawa mieć jednoznacznie negatywnego stosunku do alkoholu? Dalej będziesz zrównywał wroga alkoholu do fanatycznego wroga pizzy?

Widzisz, sęk w tym, że ja nie czuję takiej potrzeby, ani zakładania takiego forum, ani niszczenia kalafiorów których nie lubię. Bo mi one po prostu nie pasują i nie mam do nich żadnego emocjonalnego stosunku. A jakbym miał to raczej bym nie zakładał forum tylko starał się rozwiązać problemy w swojej głowie które sprawiają że do martwego przedmiotu takie emocje się pojawiają.

A gdyby na imprezie podszedł do Ciebie znajomy znajomego i w celu zapoznawczym zaczął: a może kalafiorka? czemu nie chcesz? ale tylko jednego? ale dobrze ugotowany! jak chcesz, to mogę ci przynieść surowego jak lubisz! nawet jednego? ale ze mną nie zjesz? [Maaarian, zobacz, on nie je kalafiorów! pomóż mi go przekonać!] no zjedz z nami kalafiora!.
Potem byś wracał do domu i zaczepił by Cię żul śmierdzący kalafiorem, prosząc: "panie, ja nie będę kłamał że na bułkę... daj pan 2 złote na kalafiora".
Następnie, dowiedziałbyś się, że Twoją kuzynkę przejechał samochód, którego kierowca miał 2 promile kalafiorów we krwi, od których jeździ się wężykiem. Tydzień potem, Twój kumpel wyleciałby z roboty, bo podjął nieracjonalną decyzję, a szef poczuł od niego zapach kalafiora. A dzień w dzień, słyszałbyś przez ścianę, jak sąsiad robi w domu awanturę, bo wali kalafiory od rana do nocy. Itp.
... Wtedy byś się żalił na forum na te złe kalafiory.

Ale zaraz! Przecież po kalafiorach takie rzeczy się nie zdarzają, więc trzeba by być nawiedzonym debilem, żeby mieć wrogi stosunek do kalafiorów. I teraz pytanie do Ciebie: to po czym się zdarzają? Pierwsza literka to A. Czy w takim razie, skoro nie ma uzasadnienia do negatywnego stosunku wobec kalafiorów, to czy jest racjonalne uzasadnienie do negatywnego stosunku do alkoholu? Odpowiedz.


Zmieniasz kontekst aby łatwiej było obalić czyjeś argumenty? Trochę to słabe. Nikt nie mówił, że alkohol można porównać do pizzy. Chodziło mi o stosunek do danej rzeczy.

Słabe - przecież sam zacząłeś z kalafiorem i pizzą. I co? Nie wyszło? To teraz ja robię z nich przedszkolne przykłady, żeby przekaz lepiej dotarł.
A stosunek do danej rzeczy, to z czego może wynikać? Wyłącznie z upodobania typu "nie, bo nie / tak, bo tak", ale już nie z zestawienia nikłych zalet i niewątpliwych wad?

Ja rozumiem, że ktoś nie pije i rozumiem (a raczej mam nadzieję), że wybrał tak na podstawie jakichś swoich przemyśleń i przekonań. Wtedy to jest racjonalny wybór. Ale wtedy taka osoba powinna być w stanie uszanować również cudzy wolny wybór i potrafić np podarować flaszkę komuś kto pije. Powinna wówczas mieć stosunek neutralny - ona tak wybrała i tyle. A tu już się z tego nową religię robi.

Mieszasz dwie rzeczy: szacunek wobec cudzego wyboru oraz uczestnictwo w kulturze picia, która to właśnie kultura jest powszechnie panującą religią.
Szanuję, nie nawracam, nie podejmuję dyskusji o alkoholu z własnej inicjatywy. Jednocześnie, żadna siła mnie nie zmusi do podarowania komuś flaszki. Uważam, że to marnotrawstwo. W dodatku większe niż kupienie komuś zbierającego kurz bibelotu - właśnie ze względu na mój stosunek, wynikający z obserwacji społecznych skutków używania alkoholu. Coś takiego jak alkohol, nie powinno być walutą. A alkoholowy prezent, to pójście na łatwiznę.

Dajmy na to, że jesteś ateistą. Ale ja Ci powiem: idź do kościoła, wyspowiadaj się, przystąp do komunii. Przecież nic Ci się nie stanie, a przynajmniej nie będziesz odstawać od religijnych członków swojej rodziny. Przykrości im nie sprawisz. No pójdź! - I co? Zrobisz coś wbrew sobie?

Widać chyba niezbyt uważnie czytałeś tekst "O serwisie" na stronie głównej: (...)

No i tu masz rację. Można by to wywalić. Ale nie licząc tego tekstu, to nawet nie mam pojęcia, jak mielibyśmy cokolwiek propagować. Kampanii reklamowych nie prowadzimy, bo i nawet oczywistość racjonalnych wad alkoholu, w żaden sposób nikogo nie przekonuje. Potrzebę abstynencji trzeba samemu poczuć.


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#71 2015-06-28 13:49:09

Dareios
Forumowicz
Data rejestracji: 2015-06-27
Liczba postów: 18

Odp: Problemy abstynentów.

Też nie wiem do czego zmierzasz. Starasz się udowodnić, że abstynenci nie mają prawa wymieniać swoich poglądów na jeden z najbardziej zasadniczych problemów? To zwykłe dareiosowanie.

W którym miejscu ja odbierałem wam prawo do wymiany poglądów? To też ciekawy sposób - wcisnąć oponentowi "w usta" inne słowa i z nimi polemizować.

Zdaje się ze ta wymiana poglądów odbywa się na otwartym forum w internecie, a więc w miejscu publicznym, tak więc ja mogę na tej samej zasadzie co wy, pewne rzeczy skrytykować.

Odnośnie sprawdzania składu czekolady itp. Odpowiem Ci tylko tyle, że nie robię tego ze względów zdrowotnych (zawartość alkoholu). Są to raczej względy ideologiczne i Tobie nic do tego.

No i właśnie o tym pisałem. Z prostych rzeczy robi się ideologię. I niby jest to twoja sprawa, ale jednak piszesz o tym publicznie, więc ktoś może to również publicznie skrytykować. Wszem i wobec zadeklarowałaś że sprawdzasz skład czekolady, że byś nie zjadła potrawy oblanej sosem z wina, że jak nie masz pewności to nie jesz, ale jak ktoś takie podejście skrytykuje to już sugerujesz ze mu to przeszkadza i twierdzisz, że nie masz czasu na dyskusję o "takich pierdołach".

Tylko ciekawy jestem bardzo czy byś zareagowała w ten sam sposób jakby jakiś abstynent takie podejście pochwalił - wtedy tez byś rzuciła wykrzyknikami i stwierdziła że nic mu do tego i że to są pierdoły o których nie masz czasu dyskutować?

Chcesz powiedzieć, że znasz tylu abstynentów? Większość z nas, zna (osobiście) góra kilka takich osób. A Ty, tylko na jednej imprezie, spotkałeś się z wieloma?!? Niesamowite!

Ależ ja nie twierdziłem, że osoby te są abstynentami. Po prostu niektórzy nie pili bo mają akurat dietę. Sam kiedyś też tak miałem i jakoś nikt mi za bardzo o picie alkoholu nie marudził.

Natomiast twierdzenie, że tu nie chodzi o sam fakt odmowy picia alkoholu a o bycie abstynentem jest wg mnie lekkim zarozumialstwem, bo zakłada że wszystko wokół abstynencji się kręci. Nie sądzę aby ktoś kto rzuca "ze mną się nie napijesz" miał na celu przekonanie abstynenta, a jedynie wspólne picie w danej sytuacji.

To udowodnij, że ktoś gdzieś robi skandal z samego postawienia piwa.

Post nr 45 tego tematu, który to przypominam nosi nazwę "problemy abstynentów".

Ok. Nie znam Twojego stosunku do np. narkotyków. Ale wyobraź sobie statystycznego Kowalskiego, który znajduje woreczek z pastylkami, po których świat robi się piękny, ale tylko na 2 godziny. Co ten Kowalski powinien zrobić? Obdarować tym znajomego narkomana, czy wyrzucić do śmieci mając przekonanie, że tym sposobem chroni kogoś od narkotyków? To drugie, to chyba żadna rozkosz. Tylko normalne postępowania przeciwnika magicznych pastylek.
Ale zaraz... przecież on jest "wrogiem pastylek"! Czyli psychol, z emocjonalnym stosunkiem - więc trzeba go leczyć!

Mój stosunek do narkotyków jest taki, ze powinny być one zupełnie legalne. Każdy niech decyduje samodzielnie tak jak w przypadku innych używek. Wyrzucenie woreczka z narkotykami myślę, będzie miało raczej kontekst prawny - osoba postronna która narkotyków nie używa po prostu nie będzie chciała mieć problemów z policją w razie znalezienia czy udostępnienia takich substancji innym osobom.

Ale jeżeli ktoś znajdując taki woreczek będzie się rozmyślnie nad nim pastwił i jeszcze chwalił jak to się pastwi, oraz zapraszał osoby używające narkotyki aby się przyglądały temu jak on te narkotyki niszczy to tak, uważam że jest z nim coś nie tak. Co innego zniszczyć a co innego rozkoszować się tym niszczeniem.

A gdyby na imprezie podszedł do Ciebie znajomy znajomego i w celu zapoznawczym zaczął: a może kalafiorka?...

To bym mu kulturalnie kazał sp.... ale nie żalił się.

Następnie, dowiedziałbyś się, że Twoją kuzynkę przejechał samochód, którego kierowca miał 2 promile kalafiorów we krwi, od których jeździ się wężykiem. Tydzień potem, Twój kumpel wyleciałby z roboty, bo podjął nieracjonalną decyzję, a szef poczuł od niego zapach kalafiora. A dzień w dzień, słyszałbyś przez ścianę, jak sąsiad robi w domu awanturę, bo wali kalafiory od rana do nocy. Itp.
... Wtedy byś się żalił na forum na te złe kalafiory.

Absolutnie, zdecydowanie NIE! I tu myślę że dotykamy istoty sprawy. Ja nie obwiniam danej substancji za rzeczy dokonane przez ludzi. Alkohol nikogo nie zabił, tak samo jak nie zabiła nikogo jeszcze żadna broń, żaden nóż, żaden sznur, ani żaden pociąg - to ludzie zabijali siebie lub innych za pomocą broni, noży, sznurów czy pociągów. Jeżeli kogoś zabije pijany kierowca to jest to wina pijanego kierowcy, a nie producenta alkoholu, sprzedawczyni w sklepie czy samego alkoholu. Bo myśląc po twojemu to czyją winą będzie jak kogoś zabije brawurowy, ale trzeźwy kierowca? Wychodzi na to że wtedy winę trzeba zwalić na brawurę.

Z tego samego powodu nie uznaję też czegoś takiego jak uznanie alkoholizmu, ale także otyłości za chorobę.

A stosunek do danej rzeczy, to z czego może wynikać? Wyłącznie z upodobania typu "nie, bo nie / tak, bo tak", ale już nie z zestawienia nikłych zalet i niewątpliwych wad?

Tak jak pisałem, ja mam nadzieję, że abstynencja wynika z własnych indywidualnych przemyśleń, ale jest rozmyta granica między własnym racjonalnym wyborem, a fanatyzmem. Mam nadzieję, że poniższa odpowiedź więcej wyjaśni:

Dajmy na to, że jesteś ateistą. Ale ja Ci powiem: idź do kościoła, wyspowiadaj się, przystąp do komunii. Przecież nic Ci się nie stanie, a przynajmniej nie będziesz odstawać od religijnych członków swojej rodziny. Przykrości im nie sprawisz. No pójdź! - I co? Zrobisz coś wbrew sobie?

Widzsz, tak się składa że o wiele bliżej mi do satanizmu. Kościół uważam za instytucję szkodliwą, a nawet religię jako taką. Ale jednak, potrafiłem być np na komunii mojej siostrzenicy - bo ona jak i jej matka są katoliczkami. Nie wypieram się swoich poglądów, dalej uważam że kościół i religia są złe, ale szanuję prawo do cudzego wyboru. Odróżniam debatę publiczną od prywatnych relacji. I dlatego nie miałem oporów przed pójściem w tamto miejsce wiedząc że robię to dla kogoś bliskiego a nie dla siebie mimo iż uważam, że wybór tego kogoś jest niewłaściwy.

Dlatego tez nie rozumiem dlaczego abstynent nie może podarować flaszki komuś kto pije i ucieszyłby się jakby ją dostał - to jego wybór.

Offline

#72 2015-06-28 18:11:13

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Problemy abstynentów.

Dareios napisał/a:

Ależ ja nie twierdziłem, że osoby te są abstynentami. Po prostu niektórzy nie pili bo mają akurat dietę. Sam kiedyś też tak miałem i jakoś nikt mi za bardzo o picie alkoholu nie marudził.

No nie mogę... Czyli najeżdżasz na abstynentów, że ich problemy są zmyślone, na dowód podając przykłady, które jak się okazuje... w ogóle nie mówią o abstynentach? Małe trolowanko.

Natomiast twierdzenie, że tu nie chodzi o sam fakt odmowy picia alkoholu a o bycie abstynentem jest wg mnie lekkim zarozumialstwem, bo zakłada że wszystko wokół abstynencji się kręci.

A wokół czego mają się kręcić problemy abstynentów, jeśli nie wokół alkoholu, abstynencji i namawiaczy? Ale spokojnie, abstynencja od alkoholu, to tylko jedna z moich cech, więc nie myśl sobie, że nie mam życia oraz spędzam dnie i noce na lamentowaniu na swój abstynencki żywot.

Nie sądzę aby ktoś kto rzuca "ze mną się nie napijesz" miał na celu przekonanie abstynenta, a jedynie wspólne picie w danej sytuacji.

Chyba że robi to nachalnie 28 razy i skupia tym uwagę współimprezowiczów, którzy im bardziej są nietrzeźwi, tym chętniej podłapują temat i przyłączają się do namawiania. W pozostałych przypadkach - masz rację.

Post nr 45 tego tematu, który to przypominam nosi nazwę "problemy abstynentów".

Na pewno nie pomyliłeś się z numerem? Czy chodzi o ten wpis:
http://forum.abstynenci.pl/viewtopic.php?pid=21514#p21514 ?
Koleś pisze, że dostał piwo mimo sprzeciwu. Napisał to kompletnie bez emocji, kompletnie nie oceniając ani nie komentując postępowania darczyńcy. Zwykły opis. I Ty tam widzisz wywoływanie skandalu i żal na prześladowanie??? Szukaj dalej.

Mój stosunek do narkotyków jest taki, ze powinny być one zupełnie legalne. Każdy niech decyduje samodzielnie tak jak w przypadku innych używek. Wyrzucenie woreczka z narkotykami myślę, będzie miało raczej kontekst prawny - osoba postronna która narkotyków nie używa po prostu nie będzie chciała mieć problemów z policją w razie znalezienia czy udostępnienia takich substancji innym osobom.

Ale jeżeli ktoś znajdując taki woreczek będzie się rozmyślnie nad nim pastwił i jeszcze chwalił jak to się pastwi, oraz zapraszał osoby używające narkotyki aby się przyglądały temu jak on te narkotyki niszczy to tak, uważam że jest z nim coś nie tak. Co innego zniszczyć a co innego rozkoszować się tym niszczeniem.

Punkt dla Ciebie - wybrnąłeś.

To bym mu kulturalnie kazał sp.... ale nie żalił się.

Eee, dobre! Tylko co byś zrobił, gdyby Ci przez taką odmowę, spuścił wpie... ? Niektórzy ludzie (po kalafiorze szczególnie!) reagują agresją na takich odmieńców. Niech zgadnę: albo byś zaczął od tej pory posłusznie wcinać kalafiory, albo byś je znienawidził dubeltowo. W każdym razie, zdecydowanie nie byłyby dla Ciebie czymś podobnym do selerów, marchwi i ziemniaków. Czyli miałbyś do nich jakiś nieobojętny stosunek, który by wychodził na jaw w pewnych życiowych sytuacjach. I tu pojawia się jakiś mały Jasio, który wpada i mówi: Dareios, masz obsesję na punkcie kalafiorów, powinieneś się leczyć! - Ma rację czy nie?
Więc czy Ty masz rację, zarzucając nam to, co nam zarzucasz?

Ja nie obwiniam danej substancji za rzeczy dokonane przez ludzi. Alkohol nikogo nie zabił, tak samo jak nie zabiła nikogo jeszcze żadna broń, żaden nóż, żaden sznur, ani żaden pociąg - to ludzie zabijali siebie lub innych za pomocą broni, noży, sznurów czy pociągów. Jeżeli kogoś zabije pijany kierowca to jest to wina pijanego kierowcy, a nie producenta alkoholu, sprzedawczyni w sklepie czy samego alkoholu.

Teoretycznie masz rację. Ale zauważ, że świat nie składa się z samych świętych Dareiosów, tylko w sporej części z ludzi bez zasad. Jednych trzeba straszyć piekłem, innych pierdlem. Skutek różny, ale na pewno nie zerowy! - Wzrosły kary za przekroczenie prędkości, to spadła ilość przekroczeń.
W dodatku alkohol jest o tyle osobliwy, że ciężko go porównać do noża, który generalnie pomaga człowiekowi. Znasz jakieś zalety spożywania etanolu, że tak bronisz tą substancję? Śmiało, to może zestawimy je z wadami, a część całkiem obalimy.

Z resztą... nie wiem do czego zmierzasz. Ja nie jestem jakimś wojownikiem i zbawicielem świata. Nie zakazuję nikomu picia. Ale czemu Ty mi odmawiasz prawa, do stwierdzenia, że alkohol to nic dobrego?
Cały czas próbujesz wcisnąć, że jeszcze byś przełknął gdyby ktoś nie pił z tego samego powodu co nie je pizzy - czyli: "bo mi nie smakuje"... a jakikolwiek ideologiczny powód, to już jakaś szajba. Choć dobrze wiesz, że nie idzie porównać społecznych skutków zażywania alkoholu i jedzenia pizzy.

Widzsz, tak się składa że o wiele bliżej mi do satanizmu. Kościół uważam za instytucję szkodliwą, a nawet religię jako taką. Ale jednak, potrafiłem być np na komunii mojej siostrzenicy - bo ona jak i jej matka są katoliczkami. Nie wypieram się swoich poglądów, dalej uważam że kościół i religia są złe, ale szanuję prawo do cudzego wyboru. Odróżniam debatę publiczną od prywatnych relacji. I dlatego nie miałem oporów przed pójściem w tamto miejsce wiedząc że robię to dla kogoś bliskiego a nie dla siebie mimo iż uważam, że wybór tego kogoś jest niewłaściwy.

No to w takim razie, prawdziwszy ze mnie abstynent, niż z Ciebie satanista smile .

Dlatego tez nie rozumiem dlaczego abstynent nie może podarować flaszki komuś kto pije i ucieszyłby się jakby ją dostał - to jego wybór.

Widocznie dla abstynentów, ważna jest spójność poglądów z czynami. Ale spokojnie - jak mi wdzięczny człowiek wciskał piwo, to go nie pognałem słowami "czyś pan zgłupiał? Spie... pan z tą flaszką, abstynentem jestem!". Tylko kulturalnie i ze śmiechem "noo, ale pan trafił z tym piwem! akurat abstynentem jestem, także podziękuję". Za 10 minut przyszedł z czekoladą, chociaż nic nie chciałem. I co? - Czyjaś duma naruszona, że nie potwierdziłem oklepanego stereotypu, że flaszka dobra na wszystko?


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#73 2015-06-28 18:37:17

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Problemy abstynentów.

Wyciągnąłeś jakiś mój post sprzed lat i uważasz, że teraz będę siedzieć tu godzinami i na ten temat dyskutować. Nie nie będę. Bo mi się nie chce i naprawdę nie mam czasu.
Od tamtego czasu urodziła mi się córka i tak mam zamiar przekazywać jej te zasady którymi ja się kieruje.Czyli: nie piję alkoholu, jestem abstynentką  tu milion powodów)i z tego powodu , że nie piję alkoholu , to nie uznaję go w potrawach jeśli są dodane do smaku.
Tak po prostu czuję. Dlaczego jakiś producent czekolady ma decydować za mnie, że zjem alkohol, mimo że go nie uznaję? Jak nie jesz orzeszków, to nie kupujesz czekolady z orzeszkami. A jak robisz wyjątek "dla dobra sprawy" to cóż moim zdaniem idziesz na łatwiznę. Weganie mają jeszcze gorzej, bo zdaje się, że nie jedzą żadnych produktów, które zawierają mleko? To Ci nie przeszkadza?
I tak, jak jakiś abstynent by pochwalił moje postępowanie, to siedziałabym tu godzinami i rozpisywała się na temat składu czekolady... Nie! Dalej to dla mnie rozmowa o pierdołach. Może 2 lata temu bym z Toba dłużej pogadała, ale serio może to stereotypowe ale teraz cały dzień mój krąży wokół macierzyństwa i to, że jakiś obcy człowiek nie może zrozumieć dlaczego czytam skład czekolady... to naprawdę nie ma to dla mnie znaczenia żeby nie ując tego inaczej smile

Offline

#74 2015-06-28 18:41:39

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Problemy abstynentów.

Gusiak napisał/a:

Weganie mają jeszcze gorzej, bo zdaje się, że nie jedzą żadnych produktów, które zawierają mleko? To Ci nie przeszkadza?

Jestem przekonany, że na forum wegan też się udziela smile


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#75 2016-04-20 12:33:33

Seb
Gość

Odp: Problemy abstynentów.

Bzdura, bzdura, bzdura! Polska nie jest żadnym krajem tradycji alkoholowych, a na pewno nie alkoholizmu. A już na pewno nie przystawia się do nas Rosjan. Polska to bogaty kraj Zachodu, wysokiej kultury, a nie dziadostwa.

Stopka

Forum oparte na FluxBB