#26 2009-04-08 16:55:33

Mirosłaf
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-09-27
Liczba postów: 206

Odp: Słabość?

Myślę że Bóg umarł i zabiło go 2000 lat "wiary" ludzi takich jak pan katolik-prowokator!!!

Offline

#27 2009-04-08 17:07:39

Katolik
Gość

Odp: Słabość?

A zadam wam nieśmiałe pytanie moi mili ateiści. A mianowicie - czego się spodziewacie po śmierci( nieba, piekła), czy sądzicie, że śmierć jest końcem wszystkiego?
Nie odpowiadajcie w niejednoznaczny sposób, tylko konkretnie.

#28 2009-04-08 17:20:32

Suchy
Abstynent
Data rejestracji: 2006-09-03
Liczba postów: 3,194
WWW

Odp: Słabość?

Po śmierci jest to co było przed narodzinami... wieczne nic...

Offline

#29 2009-04-08 17:26:24

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Słabość?

ren-ya napisał/a:

Twoje zdanie na ten temat znam - jesteś katolikiem, a w kwestii abstynencji stoisz na brzegu.

A co to znaczy, że stoję na brzegu? Zupełnie nie rozumiem.


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#30 2009-04-08 17:49:59

Mirosłaf
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-09-27
Liczba postów: 206

Odp: Słabość?

Ja wierzę w reinkarnację. Co ciekawe niemal wszystkie ludy na ziemi w nią wierzą. Nawet we wczesnym chrześcijaństwie wiara w reinkarnacje była czymś powszechnym. Niestety kościół nie mógł zbyt oddziaływać na ludzi którzy wierzyli w reinkarnację dlatego ktoś wymyślił piekło i niebo, czyściec wymyślono dopiero w ubiegłym tysiącleciu. Ludem który boi się ognia piekielnego znacznie łatwiej się rządzi smile

Offline

#31 2009-04-08 18:01:53

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Słabość?

Bardzo interesujące Mirosłaf. Czy mógłbyś zamieścić jakiś w miarę kompleksowy wykład zasad Twojej wiary? Ciekawość mnie pożera.

Ostatnio edytowany przez jokier (2009-04-08 18:02:37)


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#32 2009-04-08 18:03:25

Mirosłaf
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-09-27
Liczba postów: 206

Odp: Słabość?

http://www.historycy.org/index.php?act=Print&client=wordr&f=335&t=47108
Pod tym linkiem jest ciekawy artykuł dotyczący reinkarnacji wśród wczesnego chrześcijaństwa. Napisany przez chrześcijanina wydaje się bardziej obiektywny niż teksty ateistów i  innych niewiernych tongue

Offline

#33 2009-04-08 19:18:56

Szpon
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-15
Liczba postów: 345

Odp: Słabość?

Hm, po śmierci jest... Nic? Zresztą, ja wolę się cieszyć życiem niż marnować czas na myślenie, co będzie po nim.

Offline

#34 2009-04-08 19:41:15

Mirosłaf
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-09-27
Liczba postów: 206

Odp: Słabość?

Wierzę w takie zagadnienia jak karma, reinkarnacja. Jedyną zasadą rządzącą światem jest przyczyna i skutek, całą resztę którą ludzie lubią sobie dopowiadać do różnych zjawisk występujących w świecie jest najczęściej iluzją. Nie ma piekła, nieba i nikt nas nie ukarze za nasze czyny. Całe dobro i zło jakiego doświadczamy wypływa z nas samych, z naszych myśli bądź uczynków z tego lub poprzedniego wcielenia. Jeśli by się nad tym chwilę zastanowić i przeanalizować to rzeczywiście nasze życie wydaje się być łańcuchem przyczynowo-skutkowym. Wierzę że człowiek jest z natury dobrą istotą. Wszyscy ludzie dążą do bycia szczęśliwymi jednak osoby złe, które często ulegają złości, nienawiści lub innym negatywnym emocjom nie potrafią być szczęśliwe, gdyż czynią wbrew swej naturze. To my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje cierpienie, dobrym przykładem są wyrzuty sumienia, gdy zrobimy coś złego, cierpimy a cierpienie to nazywamy właśnie wyrzutami sumienia. Cierpienie to popycha nas do odpokutowania tego co źle uczyniliśmy i to pozwala oczyścić nam się ze złej karmy.  Wydaje mi się to dość logiczne i sprawiedliwe. Problemem większości ludzi jest powszechna ignorancja, lubimy żyć w kłamstwie i oszukiwać samych siebie, stąd pochodzi właśnie większość cierpienia i problemów tego świata. Lubimy ulegać naszemu ego i targającymi nami emocjami przez co wiele razy robimy lub mówimy wiele złych rzeczy.
Wszechświat jest tylko zbiorem energii i materii która jest rozproszona. Dobrze tłumaczy to cytat Demokryta "Istnieją jedynie atomy i pusta przestrzeń; cała reszta to tylko poglądy." Wiadomo że elementarną cząsteczką z której wszystko jest zbudowane są kwarki wszystko co nas otacza oraz my sami jesteśmy tym samym, czyli zbiorem kwarków. Istnieje jednak coś jeszcze co pozwala nam istnieć a jest to energia zawarta w tych najmniejszych cząsteczkach zwanych kwarkami. Skoro wszystko składa się z energii i materii z rożną gęstością rozłożoną w przestrzeni można dojść do wniosku że wszechświatem rządzą prawa fizyki. Np. III zasada dynamiki Newtona mówiąca o tym że oddziaływania ciał są zawsze wzajemne. Jest to prosta i logiczna zasada której funkcjonowanie każdy może w życiu zauważyć i chyba nikt jej nie podważa, mimo to tak rzadko potrafimy odnieść ją do swojego życia, woląc konstruować skomplikowane systemy religijne.
Nie wierzę w żadną religię gdyż każdą tworzą ludzie którzy niestety nie są idealni i mimo często dobrych intencji są zbyt pomieszani, jak określają to buddyści, by nie wypaczyć najszlachetniejszej nawet idei którymi początkowo się kierują.
Sam nie praktykuję żadnej religii, ojciec nie zmuszał mnie do chodzenia do kościoła pozostawiając mi wybór, proponował mi za to różne dostępne wówczas w Polsce religie. Do komunii świętej nie podszedłem, już wtedy z babcią czytałem biblię i widziałem zbyt dużo sprzeczności miedzy nauką a praktyką w kościele katolickim. Szokowało mnie to że większość tzw. Katolików nigdy nie czytało pisma świętego, rzekomo księgi na której oparta jest ich wiara oraz spore przeinaczenia dotyczące chociażby 10 przykazań oraz sposobu modlenia się. Później uczęszczałem do małego kościoła ewangelickiego, podobało mi się w nim to że ludzie Ci spotykali się po mszy i czytali wspólnie fragmenty pisma świętego prowadząc dyskusje. Po czasie stwierdziłem że mimo iż zgłębiają swoją wiarę to i tak zbyt często łamią zasady o których tak chętnie dyskutują. W wieku 10 lat zacząłem uczęszczać na spotkania do świadków Jehowy. Bardzo podobało mi się to że również czytują oni pismo święte i dyskutują o mądrościach i wartościach w nim zawartych. Są również bardzo prawi i głęboko wierzący i naprawdę przestrzegają zasad swojej religii. Po dwóch latach doszedłem jednak do wniosku że są zbyt zapatrzeni w siebie, uważali że tylko oni zostaną zbawieni i że nie wystarczy być dobrym człowiekiem żeby iść do nieba trzeba być również świadkiem Jehowy. Mój 12 letni umysł nie mógł zrozumieć dlaczego ludzie w afryce lub innych dzikich krajach którzy nie mają dostępu do tej religii będą musieli iść do piekła. Starsze osoby w tym kościele również nie potrafiły mi tego wyjaśnić w sposób który sugerowałby że sprawiedliwość istnieje hmm W wieku 12-13 lat spotkałem Mormonów czyli Kościół Jezusa Chrystusa W Świętych Dniach Ostatnich. Mieli oni te same zalety co świadkowie Jehowy, mimo pewnych zasad wiary do których podchodziłem dość sceptycznie, nie twierdzili że tylko wyznawcy ich religii zostaną zbawieni ale wszyscy ludzie którzy są dobrzy. Po 3 latach przestałem uczęszczać do ich kościoła, zaczęło mi przeszkadzać to że brak było w ich doktrynie miejsca na polemikę i odmienne zdanie na niektóre sprawy. Od tamtego czasu nie uczęszczam do żadnego kościoła. Czytałem za to książki o reinkarnacji i różnych zjawiskach ezoterycznych, których to książek w moim domu nie brakowało gdyż bardzo to wszystko interesowało mojego Ojca. Na większość informacji zawartych w tych książkach dalej patrzę jak na fantastykę jednak z niektórych wyciągnąłem trochę, jak mi się wydaje dość logicznych i spójnych informacji. Dwa lata temu kolega z którym rozmawiałem o religii, zaproponował mi książki Lamy Ole Nydahl'a buddyjskiego Jogina. Większość rzeczy w które obecnie wierzę pochodzi właśnie z buddyzmu tybetańskiego. Nie jestem jednak buddystą gdyż mimo wszystko jest to system filozoficzno-religijny tworzony przez ludzi a przez to pełne wad i niedoskonałości. Artykuły i książki Olego pomogły mi rozjaśnić trochę to wszystko co od dawna nie dawało mi spokoju. Najbardziej w tej religii podobają mi się słowa Buddy
"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym."
To właśnie te słowa są tym czego brakowało mi w każdym systemie religijnym a co zawiera buddyzm. Praktykuję sam, czytam rożne książki i artykuły buddyjskie następnie poprzez medytacje i różne techniki próbuję  doświadczyć ile w nich jest prawdy. Staram nie brać za pewnik wszystkiego co przeczytam choć pewnie nie zawsze mi się udaję.
To byłoby na tyle, przepraszam za interpunkcje ale nie idzie mi zbyt dobrze pisanie tekstów. Mam szczerą nadzieje Jokier że znajdziesz w mojej wypowiedzi jakieś niespójności bądź luki które dadzą mi do myślenia smile
Niestety nie zawarłem wszystkiego czym kieruję się w życiu jeśli chciałbyś wiedzieć więcej zajrzyj na strony:
http://www.lama-ole.pl/
http://www.diamentowadroga.pl/
http://www.buddyzm.pl/

Ostatnio edytowany przez Mirosłaf (2009-04-08 20:07:55)

Offline

#35 2009-04-08 19:44:54

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Słabość?

Jokier, napisałam kiedyś, że jako abstynentka idę pod prąd powszechnie panującej akceptacji dla alkoholu. Ty odpowiedziałeś na to, że pod prąd idziesz brzegiem, bo tak jest szybciej. Wtedy też zastanawiałam się czym w Twojej przenośni jest brzeg. Nie pamiętam czy to zostało wyjaśnione.

Offline

#36 2009-04-08 21:20:33

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Słabość?

No Mirosłaf, to pojechałeś....
Bardzo dobry tekst oparty na własnych doświadczeniach, z którymi nie sposób polemizować. W wielu miejscach Twoje poglądy oddają również moją filozofię życiową. Nie podejrzewałam, iż tak blisko mi do buddyzmu:).
Od siebie chciałabym tylko dodać, że najczęstszym nadużyciem, jakie ludzie wierzący popełniają wobec niewierzących, to odmawianie im życia duchowego oraz zarzut braku zasad. Wprawdzie w Twoich rozważaniach Bóg stale jest obecny, ale uważam, że niekoniecznie trzeba w niego wierzyć, by wiedzieć co jest moralne, godne szacunku i prawe oraz aby drogą tych zasad podążać. Wiara w Boga (jakiegokolwiek) z pewnością daje odpowiedzi na wiele pytań natury egzystencjalnej. Ale tych odpowiedzi można również szukać poza kategoriami religijnymi. Ja swoje odpowiedzi znalazłam w takich wartościach jak humanizm, dobro, wolność, tolerancja, troska o słabszych. I wierzę, że mam tylko to jedno życie, drugiego nie będzie.

Ostatnio edytowany przez ren-ya (2009-04-08 21:23:00)

Offline

#37 2009-04-08 22:03:51

Michal
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-06-16
Liczba postów: 58

Odp: Słabość?

Chyba czas spadać z forum... Najpierw Katolik posyła hurtem do piekła, potem Mirosłaf, ktory chwiali się, że w nic nie wierzy i na nic mu wiara, w rzeczywistości wykłada swoją religię (wiara w reinkarnację czym jest, jeśli nie wiarą?) i daje do zrozumienia, że to, iż się nie wierzy w Boga, to dowód na bycie arcymądrym, a wierzący to przecież stado zmanipulowanych głupców, bojących się piekła i przez to podatnych na księże manipulacje. Cytuję: „Ja wierzę w reinkarnację. Co ciekawe niemal wszystkie ludy na ziemi w nią wierzą. Nawet we wczesnym chrześcijaństwie wiara w reinkarnacje była czymś powszechnym. Niestety kościół nie mógł zbyt oddziaływać na ludzi którzy wierzyli w reinkarnację dlatego ktoś wymyślił piekło i niebo, czyściec wymyślono dopiero w ubiegłym tysiącleciu. Ludem który boi się ognia piekielnego znacznie łatwiej się rządzi smile” Ludzie, ludzie... Niemal wszystkie ludy? Przynajmniej 1,5 mld chrześcijan i 1 mld muzułmanów nie wierzy.  Żeby wszyscy byli tak podatni na manipulacje, jak ja, choć wierzę w Boga i piekło, to specjaliści od reklamy pomarliby z głodu.

Szpon:
Cóż... Jak zauważyłem, najbliżej jest Ci do New Age. Rozumiem już fascynację Nietzsche. Sama sobie chcesz być bogiem, zbawcą... Bóg Ci nie jest potrzebny… W ten sposób nigdy Boga nie spotkasz, bo go po prostu spotkać nie chcesz. Jest Ci najzupełniej obojętny. Po cóż więc miałby przychodzić? Do kogoś, kto nie chce go spotkać? Po co? Przyszłabyś? Bo ja nie. Gdzie Cię nie proszą, tam kijem wynoszą…

Katolik:
Dzisiaj rekolekcjonista mówił dokładnie o czymś takim, jak w Twojej wypowiedzi. Paruzja odwleka się z powodu tego, że są pewni ONI, których Bóg kocha i których też chce zbawić. Ci ONI to niewierzący, ateiści, grzesznicy... Jest taka pokusa, żeby uznać, że MY jesteśmy lepsi, jak ONI, bo MY jesteśmy w kościele itd. Tymczasem jest to nieprawdą. Bóg kocha NAS tak samo, jak ICH. Mało. To, że się jest często w kościele, choćby się w nim nawet krzyżem leżało, to, iż się bez przerwy modli, nie ma żadnego znaczenia, jeśli jest w nas grzech nienawiści, jeśli nie ma miłości. Dlatego też Paruzja odwleka się również z powodu NAS, nie tylko ICH. Abyśmy i MY mieli czas. Wprost powiedział, że wielu spośród NAS ma w sobie zło, bo niby wierzy, ale drugiemu nie wybaczy, ręki nie poda. Powtórzył to, co i ja zawsze powtarzam: Sądzeni będziemy z miłości. Nie z tego, jak ładnie wyglądaliśmy na klęczkach, ale z miłości. To stare słowa. Wyrzekł je św. Jan od Krzyża. A miłować jest trudno. Wiem z autopsji.

Wszyscy:
Jak stwierdził Amorth, jest dowiedzionym faktem, że gdzie zmniejsza się wiara, rośnie zabobon. Wartości chrześcijańskie są dzisiaj odrzucane, ale tęsknota w człowieku pozostaje. Jedni idą do astrologa, inni do wróżki, inni od rana do wieczora udowadniają sobie, że w nic nie wierzą, bo chcą w to w końcu uwierzyć ;-), kolejni przechodzą na islam, inni na buddyzm, jeszcze inni tworzą sobie swoje pseudoreligie, a co jeden z nas, to mądrzejszy. Cnota pokory została skopana do nieprzytomności. Normalnie świat geniuszy. Jakiś tydzień temu jeden baskijski kolega mi klarował, że bogiem są pieniądze i bogami są lekarze. Po co mu więc Bóg. Lekarze i pieniądze dadzą szczęście, dziecko itd. Wczoraj napisał, że z żoną jest źle... Jakoś niewyraźny taki... I tak za każdym razem obserwuję ten sam obrazek. Każdy jest mądry, dopóki silny i zdrowy, jest kasa i się wiedzie. Poślizgnie się coś w życiu i zaczynają się depresje i świrowanie, a ile pomoże psycholog, to już pewnie niejeden sam się przekonał.
Nie gniewajcie się, ale ta Wasza dyskusja jest męcząca i do niczego nie prowadzi. Jedni drugich nie przekonamy. Jedyne, co możemy, to się wszyscy wzajemnie obrażać. Nie da się przekonać słowami. Mówię z autopsji. Dla Mirosłafa bzdurą jest moja wiara, dla mnie – fanaberią to, o czym napisał. Dla ateisty ja jestem żałosny, a mi z kolei żal będzie ateisty. Itd. itp.

Zakończę po śląsku: Pyrsk ludkowie. W wolnym tłumaczeniu: Dajmy sobie buzi.
Dobranoc wszystkim.

Ostatnio edytowany przez Michal (2009-04-08 23:26:16)

Offline

#38 2009-04-08 22:44:23

Mirosłaf
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-09-27
Liczba postów: 206

Odp: Słabość?

Oj michale to nie jest tak że w nic nie wierzę. Gdy pisałem że Bóg umarł była to prowokacja wycelowana w tych którzy często nim straszą a nie bardzo znają religię która od niego pochodzi i to ich oskarżam o tą śmierć i o to że coraz więcej młodych ludzi odchodzi od kościoła. Ja osobiście w Boga nie wierzę w każdym razie nie w ten sposób w jaki ty to rozumiesz i nigdy nie pisałem że nie wierzę w nic. Istnienie kościoła w samych założeniach jest dobre pokazuje ludziom jak należy żyć i jest dobrym sposobem organizacji społeczeństwa. Nikogo nie namawiam do rezygnacji z kościoła i bardzo cenię księży oraz osoby wierzące które potrafią kierować się tolerancją, żyją zgodnie z naukami kościoła oraz sprawiają że nauki kościoła nie ograniczają się tylko do mszy świętej ale są katolikami 24/dobe. Niestety z religii katolickiej jak i z islamu zrobiły się masowe organizacje które można śmiało nazwać "idiot religion" Naprawdę praktykują te religie tylko nieliczni za to wszyscy deklarują się jako ich wyznawcy choć nie mają o nich pojęcia. Uwierz że nie sprawia mi radości pisanie o tym w ten sposób bo dla mnie ta sytuacja jest dość smutna zwłaszcza że wiem jak ważna jest religia dla wielu ludzi i jak bardzo może być dla nich pomocna.
Wcale nie myślę że ludzie którzy nie wierzą są arcymądrzy. Każdy człowiek jest inny, niektórzy potrzebują poczucia że jest nad nimi ktoś kto czuwa i może być wsparciem i wcale nie są z tego powodu głupsi czy gorsi od ateistów. Co do reinkarnacji i chrześcijaństwa myślę bardziej o warunkach historycznych w jakich powstawał kościół katolicki który jednak został stworzony przez ludzi. Chrześcijaństwo wykształciło się wśród dominacji kultów pogańskich i religii politeistycznych i musiało sporo z nich zaczerpnąć by być łatwiej przyjętym przez wszystkich mieszkańców Imperium Rzymskiego. Religia ta do której nawracano siłą, miała się stać jedynym wyznaniem imperium Rzymskiego co miało je zespolić. Niestety zasady te które miały swoje uzasadnienie w ówczesnych czasach przetrwały do dziś w tylko trochę zmienionej formie. Dlatego śmiało mogę zarzucić religiom chrześcijańskim że część ich doktryny jest wynikiem manipulacji do której dochodziło na przestrzeni 2000 lat tylko po to by Kościół mógł utrzymać swoją siłę w Europie. Nie kwestionuję idei którymi kieruje się kościół. Po prostu tak daleko zabrnął on we własne kłamstwa że nie długo nie będzie miał innego wyjścia niż przyznać się do błędów.

Reniu:
To właśnie w buddyzmie mi się podoba, mówi wprost o życiu i pokazuje w jak w prosty sposób można stać się dobrym i szczęśliwym człowiekiem. Jest przy tym logiczny i spójny.

Offline

#39 2009-04-08 23:22:24

Michal
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-06-16
Liczba postów: 58

Odp: Słabość?

"Niestety z religii katolickiej jak i z islamu zrobiły się masowe organizacje które można śmiało nazwać "idiot religion" Naprawdę praktykują te religie tylko nieliczni za to wszyscy deklarują się jako ich wyznawcy choć nie mają o nich pojęcia".

No z tym - niestety - nie sposób się nie zgodzić. W swoim czasie znałem mnóstwo muzułmanów. Jak ich zaprogramowali, tak funkcjonują. Co do wielu chrześcijan, to - niestety - dawno przyszło mi się zgodzić z Miłoszem, że Polska to nie katolicyzm, lecz obrzędowość katolicka. Wg przeprowadzonych badań większość nie zna odpowiedzi na pytanie o to, czy Jezus Chrystus jest Bogiem czy człowiekiem. Prawdą jest także wchłonięcie przez chrześcijaństwo wcześniej istniejących zwyczajów, jak i fakt, że w X wieku zaprowadzano je u nas siłą, mieczem goniąc do chrztu całe wsie. Podobnie zresztą później, na chrześcijańskich terenach, wprowadzano islam. Dzisiaj jednak przedmiotem prześladowania są właśnie chrześcijanie. Liczby mówią o 170000 zabitych rocznie, 200 000 000 prześladowanych. W takiej Turcji np. został już tylko 1% chrześcijan. Świat jest tolerancyjny tylko w hasłach, bo podwójne standardy rozpanoszyły się na dobre. Niestety, takich naprawdę tolerancyjnych i otwartych ludzi, jak Szpon, nie ma zbyt wiele. Zasadniczo dominuje agresja. Z obu stron. Przy czym naprawdę ateiści mają się za arcymądrych. Cieszę się, że Ty też nie masz w sobie takich zapędów i że źle odczytałem Twoją wypowiedź. Przepraszam.

Kościół to wspólnota wszystkich wierzących. Nie tylko księża i papież. Ja też jestem jego częścią. Tworzą go zwykli, słabi, grzeszni ludzie. Ja i inni. Stąd kłamstwa i grzechy w Kościele. Uświęca go tylko i wyłącznie Chrystus. Cóż mogę powiedzieć… To my, wierzący, jesteśmy odpowiedzialni za Twoje i innych zgorszenie. To nam przyjdzie za nie odpowiedzieć. Łk 12, 47-48: „47 Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. 48 Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą”. 

W sumie to tutaj i tak jest spokojnie. Wyobrażacie sobie taką rozmowę na WP? Nie zniszczmy tego…

Ostatnio edytowany przez Michal (2009-04-08 23:46:03)

Offline

#40 2009-04-09 14:55:53

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Słabość?

Ale się posypało! Dziękuję wszystkim za odpowiedzi na moje pytania. Odpowiem, jak będę miał trochę więcej czasu. Niestety, porobiły mi się duże zaległości w pracy, czym wywołuję zgorszenie, bo jako katolik jestem zobligowany do dotrzymywania danego słowa. Dobrze, że jesteście!


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#41 2009-04-09 15:39:39

Szpon
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-15
Liczba postów: 345

Odp: Słabość?

A nie-katolicy nie są zobligowani do dotrzymawania słów? Może się czepiam... tongue

Offline

#42 2009-04-09 20:10:47

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Słabość?

Michal, przytoczyłeś treść niezwykłych rekolekcji. Jeśli wierzyłabym w Boga, to z pewnością byłabym katoliczką. Katolicyzm cenię za niezwykłą filozofię, opartą na miłości, szacunku i wolnej woli. Niestety, jak sam wiesz, piękne założenia bywają wypaczane przez ludzi, dla których często forma liczy się bardziej niż treść. To nie religia jest jest przedmiotem mojego sprzeciwu, ale jej instytucjonalna forma i ekspansja na życie polityczne. Wbrew pozorom wyznanie (lub jego brak) nie jest jedynie prywatną sprawą każdego z nas. Wybrani przez społeczeństwo przedstawiciele stanowią prawo dla ogółu społeczeństwa, kierując się swoimi zasadami etycznymi. Innymi słowy kreują pewną koncepcję moralności, jako jedyną obowiązującą. Powiesz, że takie są zasady demokracji - większość rządzi, więc co kogo obchodzą prawa mniejszości? Moim zdaniem jednak demokracja nie wyklucza troski o prawa mniejszości. Dla mnie demokracja to poszukiwanie zasad wyższego rzędu opartych na tolerancji wobec postaw, preferencji i zachowań odbiegających od powszechnie uznanych standardów. Jako ateistka żyjąca w kraju rządzonym przez ludzi deklarujących się jako katolicy, jestem ZMUSZONA do akceptacji prawa, które nie odpowiada moim własnym sądom etycznym. Zastanów się, jak Ty byś się czuł, gdyby ktoś Tobie narzucił zasady, z którymi absolutnie się nie zgadzasz.
Nigdy nie twierdziłam, że ateiści są arcymądrzy, a moim celem nigdy nie było przekonanie czy narzucenie swoich poglądów innym. Chciałabym jedynie zwrócić uwagę, że przekonania etyczne, style życia, wierzenia religijne, poglądy polityczne mogą być różnorodne. Ani lepsze, ani gorsze - różne po prostu. Nikt nie ma prawa do stawiania własnych zasad ponad zasadami innych ludzi. Nikt nie ma prawa do wywyższania się z powodu wyznawanej przez siebie religii (lub jej niewyznawania), płci, narodowości, czy przynależności do danej kultury. Choć pokusa jest wielka, bo część samozadowolenia z własnej osoby płynie często stąd, że czujemy się lepsi, mądrzejsi, ładniejsi od innych. Ale zawsze można nad sobą pracować, no nie?:)

Offline

#43 2009-04-09 20:28:34

Katolik
Gość

Odp: Słabość?

Michal przeczytałem twoje posty i jedynie Ty ładnie, ciekawie i  dobrze opisujesz to co ważne w naszej religii. Sam bym tego lepiej nie napisał. Ja niestety nie jestem polonistą i nie lubię się rozpisywać. Ale ogólnie masz dobre podejście. A reszta w sumie też coś tam wywnioskowała, ale nie wywarło to na nich większego wrażenia. Ustosunkowali się tylko do naszych katolickich opinii...
Jednak jak byli ateistami tak prawdopodobnie nimi pozostaną...

#44 2009-04-09 21:44:47

Mordimer
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-08
Liczba postów: 84

Odp: Słabość?

amen

Offline

#45 2009-04-09 23:41:24

Michal
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-06-16
Liczba postów: 58

Odp: Słabość?

"Ustosunkowali się tylko do naszych katolickich opinii...
Jednak jak byli ateistami tak prawdopodobnie nimi pozostaną..."

Najprawdopodobniej tak właśnie się stanie, drogi kolego... Nikogo jednak na siłę nie przekonamy... Wiesz, kiedyś dyskutowałem z byłymi znajomymi muzułmanami. Tym, którzy narzekają na to, co jest w Polsce, proponuję spróbować się zbratać z prawowiernym – wierzącym - muzułmaninem. Oj, będzie jazda. Kiedy już miałem dosyć obelg, gróźb, wrzasków, kiedy już ostatecznie uświadomiono mi, że jestem czworonogiem, napisałem do proboszcza tamtejszej parafii z pytaniem, jak z nimi rozmawia? Jak? Odpowiedział, że nie warto się denerwować, bo prawdy nikt nie zniszczy, ona zwycięży i coraz więcej ją poznaje. Można się tylko modlić, a On sobie poradzi sam. Musiałem mu przyznać rację… Nie chcę się więcej kłócić. Nie przekonam. W najlepszym razie wyśmieją.

Ren-ya mówi o narzucaniu czegoś w naszym kraju:
"Moim zdaniem jednak demokracja nie wyklucza troski o prawa mniejszości. Dla mnie demokracja to poszukiwanie zasad wyższego rzędu opartych na tolerancji wobec postaw, preferencji i zachowań odbiegających od powszechnie uznanych standardów. Jako ateistka żyjąca w kraju rządzonym przez ludzi deklarujących się jako katolicy, jestem ZMUSZONA do akceptacji prawa, które nie odpowiada moim własnym sądom etycznym. Zastanów się, jak Ty byś się czuł, gdyby ktoś Tobie narzucił zasady, z którymi absolutnie się nie zgadzasz."

Żeby tak wszędzie narzucali, jak narzucają w Polsce... Już pisałem wyżej… Poza tym z tych, co rządzą, są tacy chrześcijanie, jak z mojego roweru prom kosmiczny... Mieszkam w Polsce, podlegam prawu polskiemu, ale firma, w której pracuję, jest zagraniczna, więc chyba mam pojęcie o tym, o czym mówisz. Obowiązują w niej paranoidalne procedury i śmiechu warty Kodeks etyczny. Tak – kodeks etyczny. To jest to, o czym mówiłem wczoraj. Odrzucono system wartości i stworzono sobie namiastkę. Chesterton – pisarz – powiedział podobno, że "gdy ludzkość przestanie wierzyć w Boga bynajmniej nie będzie wierzyć w nic. Będzie wierzyć w byle co". Tak się też stało. Z tą tolerancją, to mój filozof na studiach opowiedział doskonałą anegdotę: Dzisiaj będziemy tolerancyjni, jak do ślubu pójdzie chłop z chłopem, a jutro przyjdzie inny z kozą. Uwaga: Nie zamierzam tutaj obrażać mniejszości seksualnych. Grzech sodomii jest dla mnie grzechem sodomii, ale nie mam prawa potępiać tych ludzi. Cytuję dr M., ponieważ ta wypowiedź zawiera w sobie dużo słuszności. W mojej firmie tak daleko zabrnięto w poprawności politycznej, że na zdjęciach nie przedstawia się już białego zdrowego człowieka. Są wszystkie możliwe warianty, ale biały to tylko na wózku, żeby za nic nie urazić jakiejś mniejszości. Mój szef – na szczęście normalny i przyzwoity człowiek- przysłał nam taką anegdotę:

Mała firma podupada finansowo. Szef przychodzi do swych kilku pracowników:
- Wiecie, że nie wiedzie się nam ostatnio najlepiej. Niestety, muszę kogoś zwolnić. Nie podjąłem jeszcze decyzji kogo. Może ktoś z Was dobrowolnie odejdzie? Zastanówcie się.
Wszyscy spojrzeli po sobie. Murzyn mówi:
- Mnie nie możesz zwolnić. To byłby rasizm!
- Mnie też nie - mówi jedyna kobieta -to byłby seksizm!
- Mnie tym bardziej - odzywa się kulawy dziadek - to byłaby dyskryminacja niepełnosprawnych!
Spojrzenia wszystkich powędrowały w kierunku młodego, pracowitego człowieka.
- Hmmm - mówi powoli chłopaczek - coś mi się ostatnio zdaje, że chyba jestem gejem...

Musimy co roku podpisywać taką „etykę”, bo by nas zwolniono. Jeśli mi pwoiesz, że mogę zmienić pracę, to Ci złośliwie odpowiem, że Ty mozesz zmienić kraj. ;-) Wg tej etyki możesz być kim chcesz, ale nie możesz publicznie przyznać się do swojej wiary czy systemu wartości. Za wywieszenie krzyża byłyby tak samo duże problemy, jak były za to, że admin miał na ścianie kobiecy akt. Strony religijne są zablokowane. Wybacz, ale to z takich poglądów, jak moje, dzisiaj się wyśmiewają, a nie z takich, jak Twoje. Ateizm jest dzisiaj dżezi. Czesi na przykład opanowali go do perfekcji. Ateizacja na poziomie ponad 80%. Masz co chwilę doniesienia prasowe w rodzaju tego, iż w Brytanii zwolniono pielęgniarkę, bo obiecała się pomodlić za chorą, a gdzie indziej stewardesę, bo miała krzyż na szyi itp. itd. Często bywam na Zachodzie i widzę, co się dzieje. W ubiegłym roku w Manchesterze postanowiono zamienić Boże Narodzenie na Zimowy Festiwal Swiateł.

„Nigdy nie twierdziłam, że ateiści są arcymądrzy, a moim celem nigdy nie było przekonanie czy narzucenie swoich poglądów innym”.

Dziękuję Ci za to, ale wiesz, że to, o czym mówię, ma miejsce.

„Chciałabym jedynie zwrócić uwagę, że przekonania etyczne, style życia, wierzenia religijne, poglądy polityczne mogą być różnorodne”.

Tak, mogą być.

„Ani lepsze, ani gorsze - różne po prostu”.

Dla człowieka niewierzącego mogą nie być ani lepsze, ani gorsze, bo jest doskonale indyferentny. Dla wierzącego tak nie jest.

„Nikt nie ma prawa do stawiania własnych zasad ponad zasadami innych ludzi. Nikt nie ma prawa do wywyższania się z powodu wyznawanej przez siebie religii (lub jej niewyznawania), płci, narodowości, czy przynależności do danej kultury. Choć pokusa jest wielka, bo część samozadowolenia z własnej osoby płynie często stąd, że czujemy się lepsi, mądrzejsi, ładniejsi od innych.”

Oczywiście. Często, gdy to słyszę, powtarzam za Karolem Bunschem (cytuję z pamięci): "Człowiek bowiem z natury wyższy jest ponad zwierzęta, ale nie innych ludzi".

„Ale zawsze można nad sobą pracować, no nie?:)”

Toż wszyscy tutaj obecni to właśnie czynimy.

Offline

#46 2009-04-10 00:09:48

Szpon
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-15
Liczba postów: 345

Odp: Słabość?

Osobiście irytuje mnie ów "dżezi ateizm". Ludzie myślą, że są fajni, bo nie wierzą. Gdy ich zapytam, czemu odrzucają Boga, odpowiadają, że przez obecny wygląd Kościoła, obłudę... Śmieję się z nich w duchu, bo odrzucają nie Boga, ale ludzi - niedoskonałych i grzesznych. Oczywiście nie wszyscy, ale często na takie osoby trafiam.

Offline

#47 2009-04-10 00:12:40

Katolik
Gość

Odp: Słabość?

Michal respekt dla Ciebie przyjacielu.
Masz talent i głowę na karku. Za Twoja postawę biję ci wielkie brawa!!!  Pozdrawiam i  życzę Tobie i wam wszystkim Wesołych Świąt Wielkanocnych.

#48 2009-04-10 18:32:37

Mordimer
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-08
Liczba postów: 84

Odp: Słabość?

Szpon napisał/a:

Osobiście irytuje mnie ów "dżezi ateizm". Ludzie myślą, że są fajni, bo nie wierzą. Gdy ich zapytam, czemu odrzucają Boga, odpowiadają, że przez obecny wygląd Kościoła, obłudę... Śmieję się z nich w duchu, bo odrzucają nie Boga, ale ludzi - niedoskonałych i grzesznych. Oczywiście nie wszyscy, ale często na takie osoby trafiam.

ja się temu nie dziwię... Co ma zachęcić tych niezdecydowanych? Bo na pewno nie obecny wygląd Kościoła i wszechobecna obłuda.

Sam nie potrafię się przyporządkować do czegokolwiek co do wiary. Z jednej strony chciałbym aby ktoś (Bóg) stał nad nami
ale jakoś Go nie widzę, nie czuję.

W znalezieniu Go bynajmniej mi Kościół nie pomaga. Wręcz przeciwnie.

Offline

#49 2009-04-10 23:41:16

Mirosłaf
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-09-27
Liczba postów: 206

Odp: Słabość?

Oj juz nie przesadzaj, zdarzaja sie przeciez ksieza ktorzy nie strasza z ambony ogniem piekielnym i nie zachecaja wszystkich do cnoty (najlepiej rowniez w malzenstwie) Bywaja tacy ktorzy potrafia byc blisko ludzi, nie bedac przy tym wscibscy, ktorych kazania mowia o zyciu, moralnosci i etyce bez zachwycania sie dziewictwem Marii. Jest duzo takich ksiezy posrod mlodych ale zdarzaja sie i starzy ktorzy potrafia myslec jak ludzie a nie jak oderwane od rzeczywistosci koscielne figury. Gdy bede miec wlasne dzieci i znajde ksiedza ktory w rozsadny sposob prowadzi kazania, mimo ze sam nie jestem katolikiem, to bede z nimi chodzil do kosciola bo wiem ile mozna sie z takich kazan nauczyc.
PS. Przepraszam za bledy ale na swieta jestem u Ojca w UK i on nie ma polskich znakow na klawiaturze a nie wiem jak ustawic

Offline

#50 2009-04-11 00:13:54

Mordimer
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-08
Liczba postów: 84

Odp: Słabość?

Może troszeczkę przesadzam - ale nie za dużo

Takich księży o jakich piszesz to ze świeczką szukać.

Co do mszy św. to bywają czasami ciekawe kazania. A reszta?
Denny schemat. Klepanie tych samych pieśni i modlitw które znam na pamięć od dziecka i które już lata temu mi zbrzydły.
Do tego muzyka powolna i smętna.

Gdzie tutaj radość,miłość i szczęście?

No i ten przymus, że w każdą niedzielę do Kościoła. Bo absencja to przecież grzech ciężki...

E tam

Zachęta po byku

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB