#1 2010-02-26 21:18:17

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,172
WWW

Ni pies, ni wydra.

Czytając różne fora, wiele się można dowiedzieć. Spektrum tematów w jakie obfituje dzisiejszy Internet zwala z kopyta na wszystkie możliwe łopaty, wystające lub nie.
Nie powinno więc nikogo dziwić, że wpadłem kiedyś na pewien portal, którego nazwy nie wymienię. Wybitni śledczy, pokroju choćby Wykop CSI, będą mogli się lekko nagłowić, jakie miejsce też ja mam na myśli. A ja mogę przejść do meritum.

I na tym pewnym portalu, pewna jego użytkowniczka, wpadła w cholernie poważną rozterkę - otóż jej chłopak jest abstynentem od alkoholu. Wygląda na to, że pierwotnym. No i ona nie wie czy to dobrze, czy źle. Zatem pyta innych o zdanie, w tym także, czy chciałybyście takiego (w domyśle chodzi chyba o kobiety). Ten z pozoru błahy problem uświadomił mi dwie rzeczy:

1) Średnią IQ użytkowników tego portalu,
2) Przyjęte w społeczeństwie normy postrzegania.

Niestety rozważania o obydwu punktach do przyjemnych nie należą. Odnośnie tego ,,problemu'' pewnej użytkowniczki, około 80% odpowiedzi brzmi ,,lepszy abstynent, niż alkoholik''. Z tego miejsca ślę straszne podziękowania dla pokemonów z tego tajemniczego portalu, że lepszy jestem niż alkoholik. Naprawdę nic tak nie buduje samooceny człowieka, jak takie docenienie tego kim się naprawdę jest! W każdym razie brzmi to co prawda jak ,,lepsze to niż nic!'', ale ilość pochwał przekroczyła tam i tak masę krytyczną i nie będę już tak wybrzydzał, zwłaszcza biorąc pod uwagę punkt 1).

Pewnie nudne to będzie, ale napiszę, żeby być obiektywnym, i żeby nie było, że tylko jednej części ćwierćinteligentów tamże się uczepiłem - sporo osobników napisało, że to nienormalna sytuacja, że chłopak jest abstynentem. Ufff... całe szczęście chciałoby się powiedzieć. Dzięki temu wiem, że jesteśmy w Polsce, bo już myślałem, że jakieś Indie mnie tu zastały albo Afryka. Niestety ilość tak kretyńskich stwierdzeń plasuje się tam w znacznej mniejszości za ,,lepszy abstynent, niż alkoholik'', co mnie niepokoi, gdyż moją elitarność może szlag trafić przez takie właśnie pokemonów rozterki. :-)

Uważny skubaniec pewnie zauważy, że zza tych wypowiedzi wyłania się jednak człowiek-bóg. Superbohater tradycji. Niedościgniony wzór umiaru, kompromisu, odpowiedzialności i dobrego smaku. Tym kimś jest ktoś, kto pije alkohol z umiarem. Jednak człowiek pijący z umiarem, trzymający się daleko swych granic niebezpiecznego napięcia życiowej taśmy filmowej, raczej jest znacznie słabszym osobnikiem od abstynentów. Słabszym w sensie dokonania ,,co jest lepszym wyczynem; pożyteczniejszym i jednocześnie trudniejszym?''
Gdyby przyjąć założenie, że rezygnacja z czegoś, co się spróbowało, czego się zna, to dopiero
wyczyn, wówczas pijący umiarkowanie faktycznie przewyższa w ,,lepszości'' abstynenta... pierwotnego.
Jako przedstawiciel tych właśnie rzeknę, że faktycznie, nie próbowałem, i nie mogę stawać w szranki z pijącym umiarkowanie. Dla sporej części lemmingów będę gorszy i poczuwam się do pogodzenia się z niniejszą sytuacją. Jakoże jestem lepszy od alkoholika, to już jest jednak coś i muszę się zadowolić tą nagrodą pocieszenia jaką mi chcąc nie chcąc, serwują.

Jednakże abstynentom wtórnym, pijący umiarkowanie może buty czyścić i bynajmniej nie byle czym. Zwłaszcza tym wtórnym, którzy nie musieli być abstynentami, a nimi zostali. Gdzie zatem jest przewaga w ,,dokonaniach'' człowieka pijącego z umiarem, nad człowiekiem, który pił (z umiarem), ale przestał? Nigdzie, on przegrywa, zapamiętajcie sobie to lemmingi, bo tylko to do Was dociera. Przegrywa. Zatem pisanie w stylu ,,lepszy abstynent niż alkoholik'', pokazuje wyraźny kryzys w punkcie 1), a tym samym całkowicie uprawnia mnie do używania tutaj określenia lemmingi.

Dlaczego pijący umiarkowanie w ogóle piją? Czy tacy ludzie mogą przestać? Czy pewnego dnia mogą sobie powiedzieć ,,chrzanię dziś to wino do obiadu lub to piwo raz na tydzień ze znajomymi?'' Gdy zadamy takie pytanie, okaże się, że niewielu takich mistrzów pozostanie na placu boju, pozostaną tylko Ci, co traktują napoje alkoholowe jak i tradycje, raczej obojętnie. Tacy właśnie kreują tą tzw ,,kulturę picia'', na którą się niektórzy lubią powoływać, ale nigdy do niej nie dorosną. Podobnie jak do abstynencji od alkoholu.

Zatem, czy abstynent jest lepszy niż alkoholik? Czy lemming jest lepszy od wiernego psa? Te i inne dylematy możemy roztrząsać, ale wiemy jedno - kompleks użytkowników tego portalu pokazuje, jak bardzo ich zabolało, że ktoś jest abstynentem, choć i tak lepiej, niżli był... wiadomo kim. Prawdopodobnie nie są ani alkoholikami, ani abstynentami. Ni pies, ni wydra chciałoby się powiedzieć ich językiem i tego się trzymajmy. :-)

Offline

#2 2010-02-26 21:48:20

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Ni pies, ni wydra.

Annihilator napisał/a:

Dlaczego pijący umiarkowanie w ogóle piją? Czy tacy ludzie mogą przestać? Czy pewnego dnia mogą sobie powiedzieć ,,chrzanię dziś to wino do obiadu lub to piwo raz na tydzień ze znajomymi?'' Gdy zadamy takie pytanie, okaże się, że niewielu takich mistrzów pozostanie na placu boju, pozostaną tylko Ci, co traktują napoje alkoholowe jak i tradycje, raczej obojętnie. Tacy właśnie kreują tą tzw ,,kulturę picia'', na którą się niektórzy lubią powoływać, ale nigdy do niej nie dorosną. Podobnie jak do abstynencji od alkoholu.

To zależy jak rozumieć "picie umiarkowane" . Ja kierując  się własnymi zasadami dobijam do maksymalnie 3 lampek wina na rok. Nie wiem, to jest picie umiarkowane? Bo kiedyś piłam na imprezach,ogniskach, wyjazdach itd , z tym, że się nie upijałam i też podobno piłam umiarkowanie.
Więc jeśli to  jak piłam wczesniej nazwać umiarkowanym,to jak widać można zmienić. ale to nie było z dnia na dzień. Była to raczej ciężka, męcząca droga związana z wieloma rozczarowaniami jesli chodzi o alkohol. Ale mamy przykłady na forum abstynentów wtórnych, przecież oni kiedyś pili i postanowili nie pić wcale.
Jeśli chodzi o mnie , to nie wiem czy kiedykolwiek zostanę abstynentką. Na razie mi odpowiada tak jak jest, nie czuję też aby nigdy nie wypić lampki wina. Nie wiem  dlaczego tak właśnie czuję, ale tak jest.

A jeśli chodzi o reakcje pijących na abstynentów, to no cóż... ja też kiedyś niestety nie byłam w stanie zrozumieć " jak można pić herbatę na imprezie jak wszyscy piją piwo".
Było to oczywiście głupiutkie, proste myślenie,ale jednak było.

Ostatnio edytowany przez gusiak (2010-03-31 21:35:18)

Offline

#3 2010-02-26 23:00:11

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Ni pies, ni wydra.

Jak przeczytałem słowa Annihilatora, to mi tylko jedno przyszło do głowy "co ten bidny chłopak, zobaczył w takiej dziewczynie?"...

Ale "guglłem" i zdaje się, że to znalazłem. Dziewczyna pisała dalej, że temat zaczęła dlatego, że wszyscy (włącznie z jej własną rodziną) się z niego śmieją - po nim to spływa (a przynajmniej nie daje po sobie poznać), a jej jest zwyczajnie przykro. Ale w końcu padło z jej ust "już nie wiem czy z nim jest cos nie tak" - teraz, to już przegięła...
Aj, będzie poprawka, bo czytam dalej - wtedy nie przegięła. Przegięła mówiąc, że sama go namawiała i nawet krzyczała na niego.

Niektóre komentarze faktycznie poniżej poziomu (choćby "Mężczyzna musi się napić", "Kazdy facet musi sie upic"). Są też osoby tłumaczące, czemu inni się z niego śmieją albo mówiące, że im by abstynencja chłopaka nie przeszkadzała (ha ha ha - w to akurat nie wierzę, bo łatwo tak powiedzieć na początku).
Generalnie chłopaki po nim jeździli, a dziewczyny "broniły" (podziwiały i zazdrościły) tego chłopaka. Choć chyba najczęściej przeważały "względy praktyczne", bo chyba inaczej nie da się nazwać tego, że: nie zarzyga, że nie zrobi wstydu, że nie pobije, że będzie mógł odwieźć.
No i jakoś nikt nie powiedział, żeby się dziewczę w główkę puknęło, skoro jej to przeszkadza.

Jedna mi się wypowiedź podobała: "trzeba akceptowac ludzi takimi jacy są albo nie akceptowac ich wogóle...". No właśnie. Tylko jakim cudem ten związek powstał? Nie no, fakt, pokemońskie to było forum.
Wkurzające jest "wycenianie" ludzi. Takie porównywanie, że "ten lepszy, a tamten gorszy". To jest kompletnie odczłowieczające, ble neutral .

W każdym razie dla mnie przesłanie z tego jest proste: dla abstynenta tylko abstynentka.

Ostatnio edytowany przez pęknięty klawikord (2010-02-26 23:01:18)


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#4 2010-02-26 23:29:41

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Ni pies, ni wydra.

pęknięty klawikord napisał/a:

[...] Ale w końcu padło z jej ust "już nie wiem czy z nim jest cos nie tak" - teraz, to już przegięła...
Aj, będzie poprawka, bo czytam dalej - wtedy nie przegięła. Przegięła mówiąc, że sama go namawiała i nawet krzyczała na niego.

Dziewczyna po prostu nie docenia, że tak naprawdę ma duże szczęście, że trafiła  na kogoś takiego...
I nie wie co tak naprawdę jest dla niej ważne. Ja np chcę abstynenta lub pijącego baaaaaaaaaaardzo rzadko i symbolicznie i naprawdę g...  by mnie obchodziło co by inni o tym myśleli. zazdrośnicy  jedni :PP

Tylko jakim cudem ten związek powstał?

Serce nie sługa... :-)

Offline

#5 2010-02-27 02:15:46

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Ni pies, ni wydra.

No chłopcy, jako komentatorzy innych forów, sprawdziliście się znakomicie. Bardzo mnie rozbawiły Wasze wpisy. Pewnie dużo bardziej, niż zrobiłaby to oryginalna dyskusja, którą tak wnikliwie i jadowicie komentujecie.

Szczególnie podobało mi się to:

Annihilator napisał/a:

Uważny skubaniec pewnie zauważy, że zza tych wypowiedzi wyłania się jednak człowiek-bóg. Superbohater tradycji. Niedościgniony wzór umiaru, kompromisu, odpowiedzialności i dobrego smaku. Tym kimś jest ktoś, kto pije alkohol z umiarem.

Rzeczywiści tzw. "pijący z umiarem" potrafi być niezwykle irytującym osobnikiem, a to dlatego, że jest przekonany, że to właśnie jego styl bycia jest "złotym środkiem", zachowaniem idealnym pomiędzy dwoma ekstremami: alkoholikiem i abstynentem. Z drugiej strony, to jednak pozytywna postać, bo ma kontrolę nad tym co, kiedy i w jakiej ilości wypije. Pije bardziej dla smaku, podejrzewam, niż dla skutków odurzających.

Annihilator napisał/a:

Dlaczego pijący umiarkowanie w ogóle piją?

Akurat w tym wypadku prawda jest banalnie prosta - bo lubią. Bo lubią smak piwa, bo lubią wino, bo lubią, jak koniak przyjemnie drażni kubki smakowe w ustach i rozgrzewa. Lubią to tak samo, jak Ty lubisz zapiekanki. A ja lody. Potrafię to zrozumieć.
Przyjemnie jest w upalny dzień ugasić pragnie szklaneczką zimnego piwa. Przyjemnie jest po spacerze na mrozie, rozgrzać się lampką grzanego wina. Oczywiście schłodzić się równie dobrze można zimnym tymbarkiem (jabłkowo-miętowym:)), a rozgrzać gorącą herbatą z miodem i cytryną. Ja tak robię, bo jestem abstynentką, a abstynencja jest ważną częścią mojej filozofii życiowej. Ale dla "pijącego umiarkowanie" zimne piwo, jest takim samym napojem, jak mrożona herbata. Dlaczego miałby je odrzucać?
Abstynencja to nasza życiowa idea, a nie pijących.

A w ogóle, to najbardziej mnie zastanawia jak to jest: dwoje ludzi zakochuje się w sobie. Dlaczego? Bo w jakiś sposób się sobą zafascynowali. Zafascynowało ich właśnie to, że są tacy, jacy są. Decydują się na bycie razem, po czym zaczyna się okres wzajemnych prób naginania drugiej strony do własnych standardów.
I pewnie dlatego jest tyle rozwodów - bo jak naginanie było skuteczne, to nagle okazuje się, że nasz ukochany/ukochana w najmniejszym nawet stopniu nie przypomina osoby, którą pokochaliśmy (pomijam przypadki udawania kogoś, kim się nie jest, w celu zdobycia obiektu swoich uczuć).
No to, czy nie lepiej od razu się zaakceptować?

Offline

#6 2010-02-27 18:13:56

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Ni pies, ni wydra.

Na forum wizaż.pl/forum aż roi się od wątków młodych dam typu " Drogie dziewczyny, zakochałam się w chłopaku, jesteśmy razem kilka miesięcy i kocham go ponad życie. Jest jednak problem- on jest ode mnie niższy. Koleżanki się z nas śmieją. Czy mam z nim zerwać, bo sama już nie wiem..." - nie jest to niestety wyolbrzymione.

Jeśli dziewczę jest mało oporne na komentarze otoczenia to zerwie. I znajdzie sobie misia alkoholika&narkomana, który tłucze ją co niedziela, ale jest wysoki i pije przy ludziach, więc uwag nie będzie. smutne i prawdziwe. Na szczęście nie wszyscy dają się zwariować smile

Offline

#7 2010-02-27 18:49:56

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Ni pies, ni wydra.

Madzialenka napisał/a:

Jeśli dziewczę jest mało oporne na komentarze otoczenia to zerwie. I znajdzie sobie misia alkoholika&narkomana, który tłucze ją co niedziela, ale jest wysoki i pije przy ludziach, więc uwag nie będzie. smutne i prawdziwe. Na szczęście nie wszyscy dają się zwariować smile

Dokładnie tak. nigdy się nie dopasuje każdemu. A jakieś niemiłe komentarze, krytyka zazwyczaj ma swoje podłoże w zazdrości. Oczywiście czasami w słowach krytyki kryje się prawda, dlatego trzeba zawsze przemysleć.

Mi akurat tez by przeszkadzał chłopak niższy ode mnie, ale każdy ma jakies swoje kryteria wink
Natomiast jeśli mi odpowiada to z kim jestem, a krytyka innych jest bezpodstawna ( tzn to co im się nie podoba nie wyrządza nikomu krzywdy),to oznacza , ze trzeba zrobić nową listę przyjaciół, a nie zmieniać chłopaka.

Offline

#8 2010-03-05 22:53:05

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Ni pies, ni wydra.

Tak w ogóle to jestem w trakcie pomagania w pisaniu pracy licencjackiej nt "Alkohol wśród młodzieży a wychowanie w rodzinie" Jakby co to po skończeniu , mogę tu zamieścić linka czy coś. Właściwie tylko nam zostało do napisania wstęp i zakończenie.

Offline

#9 2010-03-05 23:53:44

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Ni pies, ni wydra.

Madzialenka napisał/a:

Na forum wizaż.pl/forum aż roi się od wątków młodych dam typu " Drogie dziewczyny, zakochałam się w chłopaku, jesteśmy razem kilka miesięcy i kocham go ponad życie. Jest jednak problem- on jest ode mnie niższy. Koleżanki się z nas śmieją. Czy mam z nim zerwać, bo sama już nie wiem..." - nie jest to niestety wyolbrzymione.

Znałem jedną taką, która w przypadkowej w rozmowie powiedziała, że niższy chłopak od razu odpada. Ogólnie, to całkiem fajna była, ale mnie przestraszył sposób traktowania ludzi lekko na zasadzie "chłopak - ot dodatek do osoby, jak torebka albo buty". No i piła w dodatku hmm .


Gusiak, kiedyś Suchy wstawił znaleziony tekścik na ten temat:
http://forum.abstynenci.pl/viewtopic.php?id=277
... jak by trzeba było coś pracę poszerzyć smile .


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#10 2010-03-06 00:01:09

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Ni pies, ni wydra.

pęknięty klawikord napisał/a:

.
Znałem jedną taką, która w przypadkowej w rozmowie powiedziała, że niższy chłopak od razu odpada. Ogólnie, to całkiem fajna była, ale mnie przestraszył sposób traktowania ludzi lekko na zasadzie "chłopak - ot dodatek do osoby, jak torebka albo buty".

Może ja źle odebrałeś. ja tez tu na forum napisałam, że niższy chłopak nie za bardzo by mi pasował. Ale ja jestem mała! mam 157. Jakoś cięzko mi sobie wyobrazić nas  takich dwóch liliputów chodzących wink no i druga sprawa, chciałabym aby ew. przyszłe dziecko nie odziedziczyło po mnie wzrostu wink
A ja w żadnym wypadku nie traktuje i nigdy nie traktowałam chłopaka jako dodatku.

Offline

#11 2010-03-06 00:31:24

tidablju
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-14
Liczba postów: 83

Odp: Ni pies, ni wydra.

Madzialenka napisał/a:

Na forum wizaż.pl/forum aż roi się od wątków młodych dam typu " Drogie dziewczyny, zakochałam się w chłopaku, jesteśmy razem kilka miesięcy i kocham go ponad życie. Jest jednak problem- on jest ode mnie niższy. Koleżanki się z nas śmieją. Czy mam z nim zerwać, bo sama już nie wiem..." - nie jest to niestety wyolbrzymione.

O kurde:) Właśnie mi uświadomiłaś kolejny powód dla którego moje poprzednie związki nie wypaliły;) Tylko raz w życiu miałem niższą od siebie dziewczynę (dokładnie o 1 cm niższą:)). A, że do wysokich nie należę, to ciężko mi znaleźć niższą wink Ale nigdy nie odczułem, żeby którejkolwiek przeszkadzał mój wzrost...Może to sprytnie ukrywały wink

Offline

#12 2010-03-06 01:05:14

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Ni pies, ni wydra.

tidablju napisał/a:
Madzialenka napisał/a:

Na forum wizaż.pl/forum aż roi się od wątków młodych dam typu " Drogie dziewczyny, zakochałam się w chłopaku, jesteśmy razem kilka miesięcy i kocham go ponad życie. Jest jednak problem- on jest ode mnie niższy. Koleżanki się z nas śmieją. Czy mam z nim zerwać, bo sama już nie wiem..." - nie jest to niestety wyolbrzymione.

O kurde:) Właśnie mi uświadomiłaś kolejny powód dla którego moje poprzednie związki nie wypaliły;) Tylko raz w życiu miałem niższą od siebie dziewczynę (dokładnie o 1 cm niższą:)). A, że do wysokich nie należę, to ciężko mi znaleźć niższą wink Ale nigdy nie odczułem, żeby którejkolwiek przeszkadzał mój wzrost...Może to sprytnie ukrywały wink

wink To znaczy wiesz- ja nie krytykuję kobiet, które chca mieć wyższego chłopaka, bo czemu nie? Ja też gdybym miała wybierać, preferuję wyższych od siebie, ale żaden to priorytet wink Chodzi mi oczywiście o to, kiedy wygląd staje się  tym priorytetem a wielka miłość ucieka, bo koleżanka powie, ze coś jest nie tak wink Nie przejmuj się, ja mam 172 cm i miałam dwóch niższych od siebie facetów - zerwaliśmy z innych przyczyn niż ich wzrost tongue

Z jednym byłam całe 3 lata i naprawdę, na co dzień slyszałam od "życzliwych" "Jesteś taka śliczna, a życie sobie z takim ohydztwem marnujesz". Bolało? Bolało. ale żeby zostawić ukochanego wówczas tylko dlatego,że się komuś nie podoba mój chłopak? Pfffffff. Nigdy. Inna sprawa,że hmm..z perspektywy czasu mogło to być słusznym rozwiązaniem big_smile

Niestety, nie wszystkim starcza "miłości" i potem hops- oprowadzamy się z najprzystojniejszym pustostanem z disko dla kontrastu, koleżanki sa zazdrosne, on mnie zdradza tylko raz w miesiącu, więc kocha. I tak to się toczy tongue

Offline

#13 2010-03-06 02:03:05

tidablju
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-14
Liczba postów: 83

Odp: Ni pies, ni wydra.

Madzialenka napisał/a:

Niestety, nie wszystkim starcza "miłości" i potem hops- oprowadzamy się z najprzystojniejszym pustostanem z disko dla kontrastu, koleżanki sa zazdrosne, on mnie zdradza tylko raz w miesiącu, więc kocha. I tak to się toczy tongue

Cieszę się, ponieważ widzę, że mamy podobne podejście do 'tych' spraw:) W moim osobistym słowniku nie występuje słowo 'zdrada', więc gdy się zakocham to moja wybranka może mieć 100% pewności, że jej nie zdradzę. I nie ma tutaj zastosowania powiedzenie: nigdy nie mów nigdy:)

Offline

#14 2010-03-06 06:57:36

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Ni pies, ni wydra.

tidablju napisał/a:

więc gdy się zakocham to moja wybranka może mieć 100% pewności, że jej nie zdradzę. I nie ma tutaj zastosowania powiedzenie: nigdy nie mów nigdy:)

Tralala, jest smile Pozwól, że mam inne zdanie, bo skąd możesz wiedzieć, co będzie za 20 lat smile? Ale fajnie, że masz dobre chęci wink

PS- Sorry za takie a nie inne podejście, ale tyle razy słyszałam: "Nigdy cię nie zdradzę" "Zawsze będę Cię kochał" czy "Już nigdy nie tknę alkoholu", ( i to wypowiedziane całkiem szczerze!) że niestety tego typu rzeczy do mnie nie trafiają. Zresztą- w wieku 13 lat przysięgłam sobie, że "nigdy nie pocałuję się z chłopakiem, który nie będzie moim narzeczonym" smile Życie zweryfikowało te poglądy, choć intencje miałam jak najszczersze big_smile

Aczkolwiek bardzo serdecznie Ci życzę w wytrwaniu w postanowieniu!

Offline

#15 2010-03-06 11:12:24

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Ni pies, ni wydra.

Madzialenka napisał/a:

Zresztą- w wieku 13 lat przysięgłam sobie, że "nigdy nie pocałuję się z chłopakiem, który nie będzie moim narzeczonym" smile Życie zweryfikowało te poglądy, choć intencje miałam jak najszczersze big_smile

Moja koleżanka (która tak jak ja należy do singli z wyboru:) mawia, że "Całowanie jest niehigieniczne" tongue

Offline

#16 2010-03-06 12:42:58

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Ni pies, ni wydra.

Murchad napisał/a:
Madzialenka napisał/a:

Zresztą- w wieku 13 lat przysięgłam sobie, że "nigdy nie pocałuję się z chłopakiem, który nie będzie moim narzeczonym" smile Życie zweryfikowało te poglądy, choć intencje miałam jak najszczersze big_smile

Moja koleżanka (która tak jak ja należy do singli z wyboru:) mawia, że "Całowanie jest niehigieniczne" tongue

Prawda to wink Dlatego też lepiej nie całować się z byle kim. Jak już wymieniać się zarazkami, to tak swojsko wink

Offline

#17 2010-03-06 13:10:54

tidablju
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-14
Liczba postów: 83

Odp: Ni pies, ni wydra.

Madzialenka napisał/a:

Tralala, jest smile Pozwól, że mam inne zdanie, bo skąd możesz wiedzieć, co będzie za 20 lat smile? Ale fajnie, że masz dobre chęci wink

I tutaj moglibyśmy rozpocząć bezsensowną dyskusję na ten temat:) Ja wiem swoje, Ty wiesz swoje i raczej się nie dogadamy. To nie kwestia wytrwania tylko wychowania. Dwóch rzeczy jestem w życiu pewny: tego, że się nie napiję alkoholu i tego, że nie zdradzę swojej dziewczyny. Ale jak już wspomniałem masz prawo to kwestionować, szczególnie, że te dwie postawy nie są zbyt popularne w dzisiejszym świecie:)

Offline

#18 2010-03-06 13:21:21

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Ni pies, ni wydra.

tidablju napisał/a:
Madzialenka napisał/a:

Tralala, jest smile Pozwól, że mam inne zdanie, bo skąd możesz wiedzieć, co będzie za 20 lat smile? Ale fajnie, że masz dobre chęci wink

I tutaj moglibyśmy rozpocząć bezsensowną dyskusję na ten temat:) Ja wiem swoje, Ty wiesz swoje i raczej się nie dogadamy. To nie kwestia wytrwania tylko wychowania. Dwóch rzeczy jestem w życiu pewny: tego, że się nie napiję alkoholu i tego, że nie zdradzę swojej dziewczyny. Ale jak już wspomniałem masz prawo to kwestionować, szczególnie, że te dwie postawy nie są zbyt popularne w dzisiejszym świecie:)

Nie są, oj nie sad Spokojnie, nie będę Ci tłumaczyć,że tak naprawdę to i tak będziesz zdradzał wink Ja niestety jestem już tak zdegustowana i zblazowana, że mnie nic do pewności nie przekona, a szkoda sad

Swoją drogą jest wiele babeczek, które wolałyby, żebyś je zdradzał i milczał niż żebyś uczciwie i honorowo zakończył związek, zanim do czegoś innego dojdzie. I tego nie pojmuję w ogóle. Cóż, co człowiek, to opinia wink

Offline

#19 2010-03-06 13:33:00

tidablju
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-14
Liczba postów: 83

Odp: Ni pies, ni wydra.

Madzialenka napisał/a:

Swoją drogą jest wiele babeczek, które wolałyby, żebyś je zdradzał i milczał niż żebyś uczciwie i honorowo zakończył związek, zanim do czegoś innego dojdzie. I tego nie pojmuję w ogóle. Cóż, co człowiek, to opinia wink

Tylko ja nic o żadnym zakończeniu związku nie pisałem:) Po prostu nie rozumiem jak można się zakochać w kimś innym, samemu będąc w związku. Całą moją miłość koncentruje na mojej partnerce, więc nic nie zostaje dla innych kobiet:) Nie jestem typem, który zakochuje się od pierwszego wejrzenia czy po pierwszym tygodniu znajomości. Lecz gdy się zakocham to temat zdrady nie wchodzi w grę:) Może to zabrzmi naiwnie, ale wchodząc w jakiś związek jestem przekonany, że przetrwa on aż do końca życia:)

Offline

#20 2010-03-06 15:00:07

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Ni pies, ni wydra.

Ja..nie będę w to wchodzić, pozwolisz, bo niestety mój umysł nie ogarnia deklaracji typu " nigdy nie zostawię mojej przyszłej potencjalnej partnerki bo ją będę tak kochał smile" . Jak mówię, jestem tak cholernie przyziemna,że niestety to, o czym mówisz jest dla mnie czystą abstrakcją smile. Aczkolwiek jeśli tak będzie, to bardzo się cieszę smile Ja jestem zatruta przez jad szarej rzeczywistości, cóż zrobić, romantyczką się chyba nie nazwę tongue

Offline

#21 2010-03-06 15:13:11

tidablju
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-14
Liczba postów: 83

Odp: Ni pies, ni wydra.

Mówiłem, że dyskusja na ten temat nie będzie miała sensu:) Więc lepiej zakończmy ten temat;)

Offline

#22 2010-03-06 15:44:34

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Ni pies, ni wydra.

tidablju napisał/a:

. Dwóch rzeczy jestem w życiu pewny: tego, że się nie napiję alkoholu i tego, że nie zdradzę swojej dziewczyny.

Ale to cudownie , przepięknie brzmi, już od samych słów można się zauroczyć wink
Wierzę w to, że mówisz to szczerze i że tak czujesz.
Ale jednak jestem też tego zdania co Madzialenka " nigdy nie mów nigdy"
Ja też mogę powiedzieć, że nigdy nie zdradzę chłopaka. Jejku i żeby tak było, bo bym znienawidziła samą siebie. ale taka jest prawda skąd ja mogę wiedzieć  jaką będę osobą za 10,15 lat? W tym czasie się może tyle wydarzyć, mogą różne syt.wpłynąć na moją psychikę, kto wie może będę nienawidzić wszystkich facetów wink Dlaczego tak jest , że nagle ludziom coś się dzieje i zaczynają siebie nie szanować, przestają kochać ,przeciez jak brali ślub to tak nie było (przynajmniej nie powinno być) 

Kiedyś zerwał ze mną chłopak, bo " bo się odkochał" ,wtedy myślałam jak to możliwe, tzn , ze nigdy mnie nie kochał i takie tam. Ale jak mnie spotkało potem to samo tzn ja się odkochałam w tym z kim byłam , to wiem, ze wszystko się może zmienić..

Mój znajomy miał dziewczynę.w ogóle fajny chłopak miły, sympatyczny,zabawny, kulturalny itd, taki zakochany był, mógł za nią w ogień skoczyć. Potem wzięli ślub. Potem zaplanowali dziecko. no a gdy ona zaszła w ciąże to ten sobie zaczął ją zdradzać.

Ale wiem każdy jest inny i każdy wie swoje ,więc tez jestem za tym aby dyskusji na ten temat nie wydłużać :-)

Ostatnio edytowany przez gusiak (2010-03-06 15:45:34)

Offline

#23 2010-03-06 16:03:48

tidablju
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-14
Liczba postów: 83

Odp: Ni pies, ni wydra.

Każdy taki post mimowolnie wydłuża dyskusję na ten temat:) A ja i tak wiem swoje i chętnie za 10 czy 15 lat (jeżeli jeszcze to forum będzie istniało) udowodnię Wam, że nic się w tym względzie nie zmieniło:) I uroczyście przysięgam, że jeśli kiedykolwiek zdradzę swoją partnerkę (co się oczywiście nie zdarzy) podzielę się tym faktem z Wami wink

P.S. To nie ma brzmieć cudownie i przepięknie. Po prostu mam co do tego pewność i nie wstydzę się publicznie tego przyznawać wink

Offline

#24 2010-03-06 18:15:47

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,172
WWW

Odp: Ni pies, ni wydra.

Ja trochę zmodyfikuję zasady kolegi i stwierdzam ,,Przy moich obecnych cechach charakteru i poglądach, zakładając brak znaczących zmian psychicznych[1], na pewno nie zdradzę''.

[1] Znaczące zmiany psychiczne - np: że w przyszłości będę pił, choć teraz nie piję. Jednak szanse, że takowe zajdą są małe, bardziej prawdopodobne ich zajście jest po jakiś elektrowstrząsach i nisko przelatujących nad głową cegłówkach.

Offline

#25 2010-03-07 06:34:36

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Ni pies, ni wydra.

A propos tematów związkowych pragnę ogłosić rewolucję w podrywach, czyli dziś zastosowany na mnie podryw "na abstynenta" smile

Kiedy szalałam przy rockowych brzmieniach, podszedł do mnie pan celem poproszenia o taniec ( a to plus- niektórzy wybierają opcję "pomacaj  przed rozmową") wink. Swoim zwyczajem odmówiłam i chciałam bawić się dalej, ale pan naciskał -"Więc proszę, pozwól, że kupię nam po soku". Słowo "sok" a nie "piwo" bardzo mnie zainteresowało, nie dałam sobie nic kupować, ale zapytałam o przyczynę- pan odparł, że przeprasza, ale jest abstynentem i to tak z przyzwyczajenia. Ja oczywiście naiwnie odparłam z zainteresowaniem, że również alkoholu nie piję, panu oczy rozjaśniały i zaczęliśmy rozmawiać o abstynentach w naszym mieście. I rozmawialiśmy, rozmawialiśmy, ale panu w końcu mina zrzedła i powiedział: "Przyznam ci się, że ja jestem kolegą (tu imię mojej znajomej) i dowiedziałem się od niej, że nie pijesz...i tak chciałem zagadać..tak naprawdę to ja lubię sobie wypić...ale skoro się już poznaliśmy to może potańczymy"?
Mój rechot rozległ się po sali, ale w gruncie rzeczy nie ma się z czego śmiać- Panie i |Panowie, oto przełom w sztuce podrywu- Podryw Na Abstynenta, rzecz nowa i niespotykana. Idziemy do przodu wink!

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB