#51 2010-05-03 01:20:07

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Madzialenka napisał/a:
Murchad napisał/a:

My z Suchym cały czas mamy na myśli czysty etanol, a nie napoje alkoholowe. Uważasz, że on też jest środkiem spozywczym?

Yyy..nie...nie uważam, że czysty etanol jest środkiem spożywczym...yyy... ten..a Ty? smile

Trochę nie rozumiem tego wtrącenia smile

To była odpowiedź na pytanie Suchego o to w jakim kontekście go zacytowałem.

Offline

#52 2010-05-03 01:23:46

serwacy
Forumowicz
Data rejestracji: 2010-05-02
Liczba postów: 8

Odp: Dlaczego nie pijesz?

No to ja mogę na powrót przypomnieć o cyjanku w witaminie B12. Więc skoro trucizna nie może być środkiem spożywczym, to nie pozostaje nam nic innego jak wyrzucić z tego grona wszystko co ją (witaminę B12) zawiera.

BTW też nie uważam czystego etanolu za środek spożywczy. Natomiast produkty które go zawierają, owszem.

Ostatnio edytowany przez serwacy (2010-05-03 01:24:49)

Offline

#53 2010-05-03 01:30:24

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Dlaczego nie pijesz?

W dyskusji, czy alkohol jest środkiem spożywczym skupiasz się na czystym etanolu? No to nie jest środkiem spożywczym i po dyskusji... smile

Ostatnio edytowany przez Madzialenka (2010-05-03 01:31:07)

Offline

#54 2010-05-03 08:45:07

Jan Koprowski
Gość

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Annihilator napisał/a:

Czy w Chrześcijaństwie np. 10 przykazań miałoby sens, gdyby sobie można było wybiórczo je stosować lub podważać? Albo dziś... takie pożądanie żony bliźniego swego, to nawet niemalże nowoczesność. Ale w tej nowoczesności przeszkadza jedno z tych przykazań, więc pewnie należy je zmienić?
Jeżeli jacyś ludzie stworzyli Harcerstwo i ustalili takie zasady, to właśnie sztuką jest tych zasad przestrzegać, a tym samym należeć do jakiegoś elitarnego grona, które ma swoje zasady. W życiu wielokrotnie można pójść na łatwiznę, ale należy pamiętać, że honor i zysk mają osobne łoża. Kto nie chce - nie należy. Wystąpienie z Harcerstwa nie grozi karą śmierci, więc nie widzę problemu.

Piszesz, że 90% elity ZHP nie wie dlaczego ma nie pić... wygląda na to, że użytkownicy tego serwisu rozwalają te elity w proch, bo akurat to wiedzą...

Podpowiem Ci, co ja rozumiem, przez bycie elitą. Otóż dla mnie, ktoś elitarny może działać w zgodzie z czymś, albo i nie. Ale zawsze znajdzie logiczne i rozsądne wytłumaczenie dlaczego tak postępuje. Jeżeli np. elitarny kierowca, zrobi postój na światłach, przecinając linię, a więc łamiąc przepisy, ale po to, aby inni mogli dzięki temu ,,uczynkowi'' łatwiej ruszyć/wyjść z zakrętu z naprzeciwka, to jest elitarny. Bo zna przepisy, wie, że źle zrobił, nie wypiera się tego, ale zrobił źle, by pomóc innym i tak się właśnie wytłumaczy. On wie dlaczego zrobił źle, ale i dobrze.

Teraz 90% elity ZHR można odwrócić pytanie i zadać je tak: ,,Czy wiedzą, dlaczego mogą pić?''. Choć, dla mnie, bycie w ZHR i przestrzeganie na ślepo zasad bez logicznego identyfikowania się z nimi, to marne fundamenty. Jeżeli ,,elita'' taka jest, to co się dziwić wychowankom, którzy na forum.zhp.pl znajdują wszelkie argumenty przeciwko punktowi dot. abstynencji?

Abstynencja od alkoholu jest jak członkostwo w Harcerstwie. Każdy może należeć, nikogo nie powinno się zmuszać. Ale to, jak ktoś będzie dobry w tym członkostwie, będzie efektem pracy jego sumienia.

Nie piszę, że 90% elity ZHP smile ale, że 90% elity ZHR nie wie dlaczego ma pić. To, że są elitą wynika z tego, że zostali wybrani przez swoje środowiska jako ich reprezentanci - nie dlatego, że wiedzą dlaczego nie pić. Nie jest niczym złym mieć wątpliwości, nie wiedzieć, jeżeli szuka się odpowiedzi i zadaje pytania. Odpowiedź tych 90% ludzi jest "bo tak mówi Prawo Harcerskie", nie jest to więc brak odpowiedzi. Zgadzam się jednak z tobą, że to żaden fundament.
Twoje nawiązanie do 10 przykazań jako prawa smile Tylko, że w Chrześcijaństwie od jakiś 2000 lat one nie obowiązują smile i nie żyje się w Chrześcijaństwie według Prawa a według Miłości. Bardzo dobrze opisuje to śp. ks. Alfred Cholewiński - http://mateusz.pl/ksiazki/chpo/index.htm. A więc dzisiaj wychowywanie harcerzy według Prawa też nie jest dobre. Punktów Prawa Harcerskiego jest 10, ale jakiego harcerza wywalisz z Drużyny za to, że się spóźnił na zbiórkę, pokłócił z rodzicami, pobił z Druhem z innego zastępu czy urwał gałąź z żywego drzewa? Żadnego, ponieważ wiesz, że Prawo Harcerskie jest w rzeczywistości spisem cnot, a więc czymś znacznie więcej niż tylko "dobro". Mówi o postawach, które są znacznie ponad to czym jest "porządne życie". Cnoty się zdobywa i jest to proces trwający w czasie. Kiedy harcerz coś przeskrobie każdy przypadek bierzesz indywidualnie. Wymyślasz "karę", która faktycznie jest bardzo sprytnie wymyśloną sytuacją wychowawczą, która pokaże harcerzowi, że to co zrobił było złe. Jeżeli np. pobił się z kolegą, na kolejne 48 godzin związujesz ich metrowym sznurkiem i dajesz wspólnie jakąś pracę do wykonania. Jeżeli obraził jakąś harcerkę to rozmawiasz z nim o szacunku dla kobiet, rycerskości, gość nie do końca z własnej woli zbiera kwiaty i idzie z takim bukietem polnych kwiatów ją przeprosić nagle odkrywając, że nie robi w ten sposób z siebie barana, ale jeszcze czasem dostanie buziaka smile Ale to wszystko to proces i zakłada, że harcerz popełnia błędy. 10 punkt Prawa Harcerskiego też musi być procesem. Kiedy jest się dzieckiem przyjmuje się po prostu ślepo zasady obowiązujące w grupie. Na pewnym etapie zaczynają pojawiać się pytania i to jest normalne. Będę miał cichą nadzieję, że wychowam harcerza na tyle dobrze iż gdy pytania się pojawią on zacznie szukać odpowiedzi a gdy będzie nią "jednak piję" z honorem odda mundur i krzyż. To będzie mój sukces wychowawczy. Jednak mogą być przypadki, że gość przyjdzie pijany na zbiórkę, albo będzie przy mnie pił na swojej osiemnastce (przykłady z życia) i niestety tutaj trzeba też to rozpatrywać indywidualnie. Najpierw rozmowa w 4 oczy, potem gadka z rodzicami, potem publiczna nagana. Chociaż wiem, że najgorzej działa to jak jest postrzegany przez kolegów z Drużyny więc w dobrej ekipie to ja nawet nie musiałbym nic mówić, gość tak by się spalił, że sam by odszedł albo już więcej nie pił. To wszystko nie jest czarno białe - pijesz, nie pijesz - bo harcerstwo ma wychowywać. Wychowanie to proces, a tym bardziej że wychowujemy do cnót, ponadprzeciętności (jak słusznie zauważyłeś). Wychowujemy w abstynencji do trzeźwości, a nie do abstynencji smile To też ważne być tego świadomym bo harcerzem się kiedyś kończy być :]

#55 2010-05-03 09:24:41

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,172
WWW

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Jan Koprowski napisał/a:

Nie piszę, że 90% elity ZHP smile ale, że 90% elity ZHR nie wie dlaczego ma pić. To, że są elitą wynika z tego, że zostali wybrani przez swoje środowiska jako ich reprezentanci - nie dlatego, że wiedzą dlaczego nie pić. Nie jest niczym złym mieć wątpliwości, nie wiedzieć, jeżeli szuka się odpowiedzi i zadaje pytania. Odpowiedź tych 90% ludzi jest "bo tak mówi Prawo Harcerskie", nie jest to więc brak odpowiedzi. Zgadzam się jednak z tobą, że to żaden fundament.
Twoje nawiązanie do 10 przykazań jako prawa smile Tylko, że w Chrześcijaństwie od jakiś 2000 lat one nie obowiązują smile i nie żyje się w Chrześcijaństwie według Prawa a według Miłości. Bardzo dobrze opisuje to śp. ks. Alfred Cholewiński - http://mateusz.pl/ksiazki/chpo/index.htm. A więc dzisiaj wychowywanie harcerzy według Prawa też nie jest dobre. Punktów Prawa Harcerskiego jest 10, ale jakiego harcerza wywalisz z Drużyny za to, że się spóźnił na zbiórkę, pokłócił z rodzicami, pobił z Druhem z innego zastępu czy urwał gałąź z żywego drzewa? Żadnego, ponieważ wiesz, że Prawo Harcerskie jest w rzeczywistości spisem cnot, a więc czymś znacznie więcej niż tylko "dobro". Mówi o postawach, które są znacznie ponad to czym jest "porządne życie". Cnoty się zdobywa i jest to proces trwający w czasie. Kiedy harcerz coś przeskrobie każdy przypadek bierzesz indywidualnie. Wymyślasz "karę", która faktycznie jest bardzo sprytnie wymyśloną sytuacją wychowawczą, która pokaże harcerzowi, że to co zrobił było złe. Jeżeli np. pobił się z kolegą, na kolejne 48 godzin związujesz ich metrowym sznurkiem i dajesz wspólnie jakąś pracę do wykonania. Jeżeli obraził jakąś harcerkę to rozmawiasz z nim o szacunku dla kobiet, rycerskości, gość nie do końca z własnej woli zbiera kwiaty i idzie z takim bukietem polnych kwiatów ją przeprosić nagle odkrywając, że nie robi w ten sposób z siebie barana, ale jeszcze czasem dostanie buziaka smile Ale to wszystko to proces i zakłada, że harcerz popełnia błędy. 10 punkt Prawa Harcerskiego też musi być procesem. Kiedy jest się dzieckiem przyjmuje się po prostu ślepo zasady obowiązujące w grupie. Na pewnym etapie zaczynają pojawiać się pytania i to jest normalne. Będę miał cichą nadzieję, że wychowam harcerza na tyle dobrze iż gdy pytania się pojawią on zacznie szukać odpowiedzi a gdy będzie nią "jednak piję" z honorem odda mundur i krzyż. To będzie mój sukces wychowawczy. Jednak mogą być przypadki, że gość przyjdzie pijany na zbiórkę, albo będzie przy mnie pił na swojej osiemnastce (przykłady z życia) i niestety tutaj trzeba też to rozpatrywać indywidualnie. Najpierw rozmowa w 4 oczy, potem gadka z rodzicami, potem publiczna nagana. Chociaż wiem, że najgorzej działa to jak jest postrzegany przez kolegów z Drużyny więc w dobrej ekipie to ja nawet nie musiałbym nic mówić, gość tak by się spalił, że sam by odszedł albo już więcej nie pił. To wszystko nie jest czarno białe - pijesz, nie pijesz - bo harcerstwo ma wychowywać. Wychowanie to proces, a tym bardziej że wychowujemy do cnót, ponadprzeciętności (jak słusznie zauważyłeś). Wychowujemy w abstynencji do trzeźwości, a nie do abstynencji smile To też ważne być tego świadomym bo harcerzem się kiedyś kończy być :]

Prawie byś mnie przekonał do tego wychowywania, ale tego rozumiem, że jakiegoś cudzołożnika lub jego rodzaj żeński, też należy wychowywać. Rozwali co prawda kilka małżeństw, przeleją się przez niego litry łez, ale i tak należy rozpatrzyć to indywidualnie... kiedyś to zrozumie (oby), bo to proces. No racja. Oby tego procesu za długo ktoś nie przechodził w odniesieniu do 5 przykazania...

Owszem - ważniejsze od dekalogu jest przykazanie Miłości, ale ono zawiera w gruncie rzeczy wszystkie przykazania w sobie, zatem rozważam dekalog, bo jest prostszy w interpretacji.

Jest wiele sytuacji i ludzi, którzy zaprzeczają tym procesom, o którym piszesz. Dlatego dla mnie, sztuką w Harcerstwie jest trzymać się pierwotnych zasad, niż wymyślać nowe, bo wymyślanie nowych, to zwykłe pójście na łatwiznę. Jak ktoś chce mieć łatwo, to niech nie należy i stosuje ,,róbta co chceta''. Nie postuluję, aby od razu wyrzucać tych co się napili, ba - nie postuluję, by ich w ogóle wyrzucać, bo to ich sumienia zależy, czy będą czuli się związani, wyrzuceni czy napiętnowani.

PS Dawno temu, gdy nawet nie wiedziałem, że jestem abstynentem, chciałem należeć do Harcerstwa - ale niestety nie podjąłem żadnego kroku ku temu. Często napotykałem drużyny harcerskie po lasach, coś robiące/ćwiczące/itp i właśnie biła od nich elitarność - jednolity ubiór, uporządkowanie które reprezentowali, było to coś, co przyciągało, nie tylko uwagę. Nie tak dawno, z racji swojej pracy w moim mieście, wpadłem kiedyś do lokalnego szefostwa Harcerstwa, w którym są sędziwe Panie, które od 30-40 lat są związane z Harcerstwem. Po zrobieniu im z komputerami zostałem zaproszony na herbatę, przy której opowiedziały mi całą historie wielu osób, których Harcerstwo wyprowadziło na ludzi, powyciągało z nałogów, kłopotów, itp. To fajnie, że istnieje taka organizacja, z takimi sukcesami -- oby nic jej nie zagrażało od środka, zwłaszcza niewiedza ,,elit''. tongue

Offline

#56 2010-05-03 11:37:34

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Ale się dyskusja zrobiła smile . Ale jeszcze muszę Serwacemu odpowiedzieć na:

serwacy napisał/a:
Suchy napisał/a:

Może byś tak najpierw trochę pobył na tym forum i przeczytał dokładnie co inni piszą o swojej abstynencji. Wtedy zrozumiałbyś, że zdanie ""jesteśmy lepsi bo (nie) pijemy" w odniesieniu do kogokolwiek stąd to niemal obraza.

Czy aby na pewno? Bo ja np. natknąłem się na coś takiego:

pękniety klawikord napisał/a:

Niepicie, to całkiem niezły wykrywacz dobrych ludzi.

Czyli co? Wystarczy nie pić i już się jest dobrym człowiekiem? A jak się pije to od razu można iść do piekła.

Częściowo mnie Suchy ubiegł (dzięki smile ), ale dodam, że pisząc "dobrych" miałem na myśli "tolerancyjnych", bo akceptacja odmienności jest rzeczą pozytywną, jedną z wieeelu cech charakteryzujących dobrych ludzi.
O żadnym piekle nie wspomniałem. A ilekroć ktoś na forum faktycznie pisze źle o pijących, to zwykle pisze o konkretnych przypadkach. Na tej samej zasadzie, śmiało możesz źle pisać o przypadkach, gdy doznałeś jakiejś krzywdy ze strony abstynentów.

Jeszcze mam pytanie do Madzialenki.
Nie umiem rozpoznać kiedy piszesz poważnie a kiedy z przymrużeniem oka, ale wydaje mi się, że w końcu uznałaś, że alkohol (w sensie czystego związku chemicznego, a nie "napój alkoholowy") nie jest środkiem spożywczym.
Ale piwo, wino i tak dalej - wciąż dla Ciebie nim jest. Pewnie dlatego, że zawartość alkoholu jest ułamkiem całej objętości butelki. W porządku, więc teraz pytanie: od jakiej procentowej zawartości czystego alkoholu etylowego, napój przestaje być środkiem spożywczym?
piwo 6% - ś.s.
wino 14% - ś.s.
a czy wódka 40% to jeszcze też ś.s.?
a... "spirytus rektyfikowany"? Przecież spirytus z monopolowego, zawiera "jedynie" 95-96% alkoholu etylowego, a reszta to "życiodajna woda". Więc jeszcze raz: do ilu procent etanolu, to jeszcze środek spożywczy? Tak Twoim zdaniem, uwzględniając (albo i nie uwzględniając - wedle wyboru) względy społeczne/kulturowe/humanistyczne/jakiekolwiek_inne.


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#57 2010-05-03 12:14:04

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Dlaczego nie pijesz?

pęknięty klawikord napisał/a:

Jeszcze mam pytanie do Madzialenki. (...)
.

Nie jestem autorką definicji o środkach spożywczych, nie jestem znawcą technologii żywienia, nie uzurpuję sobie prawa do decyzji o tym, która z definicji środka spożywczego jest tą właściwą, więc nie rozumiem dlaczego tak szczegółowe  pytanie skierowane jest do mnie?


Ale pytasz o moje, subiektywne zdanie, więc :
Piwo, wino , wódkę uważam za środek spożywczy, o czym pisałam wcześniej.

Czysty spiryt? Ha i tu się można zastanawiać, bo nie jest on przeznaczony do picia go bez tzw. rozrobienia ( co niektórym nie przeszkadza smile, ale analogicznie można zapytać- czy żelatyna (samej żelatyny nie zajadamy paluszkami, chyba wink, która w zmieszaniu z czymś innym stanie się niewątpliwie produktem spożywczym jest sama w sobie tym produktem czy też nie? Czyli- czy produkty, które same w sobie nie nadają się do spożycia ( chociaż tu kilka osób mogłoby polemizować :)a w połączeniu z jakąś obróbką się nadają są ś.s?

Ja mówię, że tak. Tak, znasz już moje nieprofesjonalne zdanie smile Nie wiem, po co Ci ono było, ale ciesze się, że chciałeś je poznać smile

Ad ewentualnych reperkusji- jadę na majówkę, wrócę jutro.

Offline

#58 2010-05-03 12:15:01

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Madzialenka napisał/a:

jeśli ludzie spożywają (...) to jest to produkt spożywczy. .

A więc, drogi Klawikordzie, jak widzimy środkiem spożywczym staje się gdy ktoś go spożywa. Idąc tym tropem dochodzimy do wnisku, że szkło, kamienie, drewno itd. też są środkami spożywczymi, bo są na świecie ludzie, którzy je spożywają tongue

Offline

#59 2010-05-03 12:30:34

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Murchad napisał/a:
Madzialenka napisał/a:

jeśli ludzie spożywają (...) to jest to produkt spożywczy. .

A więc, drogi Klawikordzie, jak widzimy środkiem spożywczym staje się gdy ktoś go spożywa. Idąc tym tropem dochodzimy do wnisku, że szkło, kamienie, drewno itd. też są środkami spożywczymi, bo są na świecie ludzie, którzy je spożywają tongue

Z którego postu wziąłeś ten cytat?

Ostatnio edytowany przez Madzialenka (2010-05-03 12:32:05)

Offline

#60 2010-05-03 12:33:21

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Murchad, jadąc rowerem zdarza mi się czasem muchę chapsnąć albo komara smile .

Madzialenko, ciekawość chciałem zaspokoić.

Ostatnio edytowany przez pęknięty klawikord (2010-05-03 12:34:11)


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#61 2010-05-03 21:36:45

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Murchad napisał/a:

Moim zdaniem, jak i zapewne zdaniem większości współbywalców tegoż zacnego forum, tak zwane "picie z umiarem" też jest złe (prawda Gusiak? tongue).

Nie wiem czy to prawda, nie mogę się wypowiadać za większość. "Picie z umiarem" można różnie rozpatrywać. Mało kto nadużywający alk. powie , że  go nadużywa, stwierdzi, że pije z umiarem i jest wszystko w porządku. Jeden powie, że pije z umiarem, bo nie przychodzi narąbany z pracy, tylko pije codziennie piwo w domu. Inny tylko w weekendy czy " jak jest okazja (...) " , jeszcze inni tzw.  wino do obiadu. Czy to jest złe? Nie mnie to oceniać.
Ja subiektywnie widzę " zagrożenie" w postępowaniu schematycznym. np picie do obiadu wina, albo jedno piwo co piątek. Jeśli  dla kogoś, kto tak postępuje ,  brak tego wina do obiadu czy piwa w piątek, wywoła złe samopoczucie psychiczne, rozdrażnienie czy odczucie" pustki", "braku czegoś" , to raczej nie idzie to w dobrym kierunku.
Ale nie uważam, że jak ktoś pije umiarkowanie, to że od razu postępuje źle, a już napewno, że jest złym człowiekiem. Jeśli nie postępuje schematycznie tzn w określonej syt. wypije alk. a następnym razem tego nie zrobi, sam decyduje ( nie ulega namowom) , kiedy chce wypić, a gdy nie chce, to nie pije, to już dla mnie w ogóle "żadnego problemu" . Jak ktoś chce pić- niech pije, jak nie chce- niech nie pije. Byle nawzajem się tolerować  i nic nie narzucać.
Z własnej woli bywam na imprezach i spotkaniach z alk., nie przeszkadza mi picie innych, jeśli nie rzucają standardowych tekstów :pijących do niepijących" i nie przekraczają pewnych granic " upicia alk. " :-)


Murchad napisał/a:

Znokautowało mnie wlewanie soku do butelki po winie i picie go z kieliszków. W temacie o toastach kiedyś pisalem o tym co myślę o takich pomysłach. Jak dla mnie to jest zaprzeczenie idei abstynencji.

Wiesz Murchad , kogoś może nokautować wlewanie alkoholu do wc. smile danego jako prezent.
Może to być zaprzeczeniem bycia kulturalnym w myśl "prezentów się nie oddaje/  nie wyrzuca/ nie wylewa do wc" nawet jeśli są " nietrafione" smile

Ja też gdzieś kiedyś pisałam, że nie lubię wszelkiego udawania, stwarzania pozorów, przypodobywania się itp. Nie tylko jeśli chodzi o alkohol.


Murchad napisał/a:

Tak jak wyżej, nie mam teraz czasu go poszukać, ale gdzieś on tu jest. Gusiak (pozdrawiam) zna forum na pamięć smile to może wrzuci tu link.

Przeceniasz moje możliwości Murchad. Nie znam forum na pamięć. Zapamiętuję w dużej mierze, co ktoś powiedział ( nic na to nie poradzę! smile ), ale gdzie to już było, w którym wątku, to tak jak i Ty musiałabym użyć opcji " szukaj " . Niestety nie pamiętam, że tak pisałeś, być może , to nie było za mojej kadencji tu na forum. A może po prostu nie pamiętam, mi tez się może zdarzyć wink

Za to wiem, gdzie ja pisałam o tym , co wspomniałam wyżej big_smile

- wątek " czy znacie jakieś wymówki by nie pić" by Klawikord. ( wole jak ktoś mówi otwarcie , że nie pije a nie przypisuje sobie choroby albo inne wyznanie"
- wątek " wesele bezalkoholowe" by Annihilator ( wspomniałam, że nie rozumiem jak niektórzy , aby wymigać się od picia alk. nalewają wodę po butelce od wódki i udają, że piją %)
- wątek " piwo bezalkoholowe" przez  ( nie pamiętam) . Mówiłam, że nie chce pić piwa bezalk. , bo nie chcę, aby ktoś przez przypadek stwierdził, że pije normalne. No i nie mam też potrzeby pić piwo bezalk.

Tytuły wątków mogły brzmieć trochę inaczej. Wyszukiwarki nie użyłam, bo mi się nie chciało za bardzo, poza tym, dla tych paru zdań w nich raczej nie warto przekopywać cały wątek.


@ Jan Koprowski.  Czytając Twoje wypowiedzi, odnoszę wrażenie, że Tobie Twoja abstynencja po prostu nie leży , a wręcz przeszkadza. I nie mam tu na myśli tego wina do romantycznej kolacji. ( dla mnie to stereotyp , bo kolacja może być romantyczna bądź nie, niezależnie od tego czy się pije na niej wino) , bo znalazłeś na to " sposób" , który jak sam pisałeś, Cię zadowala.
Nie pijesz, bo trzymasz się prawa harcerskiego, które też nie do końca Ci pasuje ( odnosisz się do tego, że było dawno, a więc być może już nie powinno go być ( ?) )
Uważam, że dobrze o Tobie  świadczy ,  że mimo to przestrzegasz tego prawa----> nie pijesz, wolisz honorowo wypisać się z harcerstwa i pić , niż pić pozostając harcerzem
Oczywiście Twój wybór, zrób to, co czujesz. Mnie jedynie zastanawiają dwie rzeczy:
- Jeśli już tyle lat nie pijesz, a żyjesz , to warto to "psuć" , zacząć pić, jednocześnie ryzykując, że to co do tej pory sobą reprezentowałeś, uczyłeś, wypracowałeś, po prostu przestanie mieć sens?
- W wieku 14 lat złożyłeś przysięgę. Zakładając, że wcześniej nic nie piłeś, to znaczy, że jesteś abstynentem pierwotnym?
Jeśli tak, to tylko dam Ci małą radę, jeśli jednak zdecydujesz się w życiu pić.
Nie przesadź- w Twoim wypadku to Cię może autentycznie zabić...

Jeszcze z ciekawości zapytam. Jak pijesz ten romantyczny sok z butelki po winie, to Twoja partnerka jest abstynentką czy nie- abstynentką , która nie odróżnia smaku wina od soku ?

Tak poza tym, to ja za młodych lat, byłam z przerwami jakieś 2 lata w harcerstwie.
Jeździłam na wyjazdy, chodziłam na zbiórki, miałam kontakt z tymi ludźmi " poza harcerstwem" . I szczerze przyznam , nie zarejestrowałam faktu, aby harcerze nie pili.
Ja nie piłam , bo jeszcze to nie te czasy były. Ale moi starsi koledzy i koleżanki, oczywiście nie na legalu, ale gdzieś wieczorami, po apelu w krzaczorach oczywiście, że pili!
No, ale można , z tego co Ty opowiedziałeś o idei harcerstwa, stwierdzić,  że pili, , bo to źli harcerze byli wink

Ostatnio edytowany przez gusiak (2010-05-03 22:10:52)

Offline

#62 2010-05-03 22:51:06

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Dlaczego nie pijesz?

nie powiedziałem, żę kto pije jest złym człowiekiem, tylko że jako przeciwnik alkoholu uważam picie go za złe i tyle.

Nie porównuj naszego wylewania alkoholu do udawania, że się pije wino, bo to jest zupełnie inna sytuacja. Gdy abstynent pije sok z butelki po winie wygląda to tak jakby wstydził się swojej abstynencji i bał się, że ktoś to zauważy. Zupełnie przeciwna sytuacja.

I tak wiem, że znasz forum na pamięć tongue

Offline

#63 2010-05-03 23:23:50

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Murchad napisał/a:

Nie porównuj naszego wylewania alkoholu do udawania, że się pije wino, bo to jest zupełnie inna sytuacja. Gdy abstynent pije sok z butelki po winie wygląda to tak jakby wstydził się swojej abstynencji i bał się, że ktoś to zauważy. Zupełnie przeciwna sytuacja.

"Naszego wylewania" czyli Twojego + raz, dwa... jeszcze dwóch osób ?:P
Z tego co pamiętam , to reszta abstynentów tutaj nie wylewa, albo się do tego nie przyznaje.
Nie powiedziałam, że to są dwie takie same sytuacje znaczeniowo.
Pisałam wcześniej co sądzę o udawaniu. Jednak jeśli Klawikord czasami zamiast się przyznać, że jest abstynentem, woli powiedzieć : nie piję bo.. ( tu ściema), to jego sprawa, nie zmienia faktu, że nadal jest abstynentem.
Tak samo abstynent nie musi się ze swoją abstynencją obnosić, manifestując ją poprzez wylewanie alkoholi " na pokaz", bo to już podchodzi pod abstynenta- fanatyka. Jednak nie jest , to nigdzie zabronione, tym bardziej we własnym domu , z już własnym alk. Także co kto woli.
Oczywiście osoba , która daje w prezencie wino, nie wiedząc , ze jesteś abstynentem, więc niezłośliwie a z dobrej chęci, a Ty je bierzesz i spuszczasz do wc, to ta osoba ma prawo uznać to zachowanie nie tylko za niekulturalne ale też bezczelne.

Co do tego wlewania soku do butelki po winie przy romantycznej kolacji.
Można też na to spojrzeć z drugiej strony. Jeśli wszystkie osoby pijące ten sok, wiedzą, że to sok ( także nie jest to ukrycie abstynencji spowodowane wstydem czy czymś tam ) , bo tak czują " romantyzm chwili " , to nadal pozostają abstynentami. Idea abstynencji nie do końca jest zachowana, ale jak wynika ona tylko z prawa harcerskiego , to też inna sprawa.

Murchad napisał/a:

I tak wiem, że znasz forum na pamięć tongue

Po prostu jak czytam ze zrozumieniem temat, który mnie interesuje , to dużo pamiętam. smile)
A Ty mi zazdrościsz, bo tak nie umiesz, bez wyszukiwarki :PP

Offline

#64 2010-05-03 23:44:46

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Dlaczego nie pijesz?

gusiak napisał/a:

Tak samo abstynent nie musi się ze swoją abstynencją obnosić, manifestując ją poprzez wylewanie alkoholi " na pokaz"

No nie musi, ale może smile

Offline

#65 2010-05-04 01:09:48

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Dlaczego nie pijesz?

pęknięty klawikord napisał/a:

Murchad, jadąc rowerem zdarza mi się czasem muchę chapsnąć albo komara smile .

Niektórzy zaś, wprawdzie tylko jednorazowo, ale podejmują decyzję o spożyciu kapsułki z cjankiem. Madzialenko, czy wypada wtedy powiedzieć "smacznego"? Te kapsułki są oczywiście dla ludzi.


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#66 2010-05-04 01:14:29

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Ciekawe czy są środkiem spożywczym? tongue

Offline

#67 2010-05-04 01:15:57

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,172
WWW

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Te, guślak - co to za aluzje do mojego wylewania? ;P

Niektórzy tutaj, są zaślepieni swoim liberalizmem tak, że zakazali by innym tutaj pewnych poglądów. Jestem szczęśliwy, że wśród abstynentów panuje tak szerokie spektrum poglądów. To dobrze dla tego środowiska.

Jednak, są pewnie fakty:

Przez wielu pijących cierpią miliony rodzin, ile istnień oberwie rykosztem w postaci DDA czy jakiś depresji, a ile przełoży się to na późniejsze samobójstwa, do tego dziesiątki tysięcy ginie na drogach w wypadkach spowodowanych przez pijaków, a ile jest rozbojów po pijaku to nie liczę. Oczywiście - napoje alkoholowe to tylko narzędzia ,,zła'' w rękach niektórych durniów, ale ze statystyk wynika, że to narzędzia dużo groźniejsze od jeszcze bardziej popularnych noży kuchennych, którymi przecież łatwiej zabić.

Oczywiście brzydko uogólniać, ale nie słyszy się, aby abstynenci powodowali jakieś takie regularne akcje, że trzeba ich na odwyki zaciągać, albo były akcje stylu ,,Nigdy nie prowadzę trzeźwy, bo to łatwizna!''

Niegrzeczne, paskudne, fanatyczne, gburowate, chamskie i wreszcie wysoce egoistyczne odkażanie muszli napojami alkoholowymi zaraz zacznie powodować globalne ocieplenie i denerwować drzemiące wulkany.
Wylewam alkohole do WC i to jest zarazem piękny i nieszkodliwy dla społeczeństwa fanatyzm, poparty wieloma faktami, chyba, że odezwie się tutaj rzecznik bakterii bytujących w muszli klozetowej, którym to nie jest rzecz jasna na rękę, albo na DNA.

Rzadko kiedy fanatyczna abstynencja od alkoholu kogoś zabija. Rzadko kiedy komuś szkodzi. A ilu piło alkohol z umiarem i źle skończyło? A ilu dopiero się to przydarzy? W świetle tych spraw, gadanie, że abstynent to lepszy człowiek od pijącego ma ogromną szansę, że statystycznie to będzie prawda. Obrażanie się za to stwierdzenie, to czyste ,,no popłakusiam se w kącie!''.

Ja wiem, że ludzie uprawiający np: wolontariaty są lepszymi ludźmi ode mnie. O ile kogoś nie zamordowali w trakcie, to zwyczajowo te czyny windują ich bardzo wysoko moralnie, wymiatając ciężkich dzieciorobów jak dobry odkurzacz. Nie obrażam się więc, jak ktoś wolontariusza postawi wyżej ode mnie -- bo to pewnie prawda. Ja mogę tylko wyciągać wnioski i sam stać wolontariuszem, stając się lepszym. Wolontariusze to dla mnie wzór, oni są ode mnie lepsi. Ja jestem tego świadom i jak powstanie gdzieś forum poświęcone wolontariatom i fanatyczny wolontariusz tam to powie - będzie miał rację. Tamtejsi piewcy moralności wówczas go zjadą jak psa, ale fakty będą po jego stronie.

To napisałem ja - gburowata menda abstynencka, zapewne lepsza od wielu pijących, ponadto powodująca straty finansowe u producenta Domestosu swoimi przysługami.

Offline

#68 2010-05-04 08:35:53

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Annihilator napisał/a:

Te, guślak - co to za aluzje do mojego wylewania? ;P

Wszyscy i tak wiedzą o kogo chodzi. Równie dobrze mogłoby Was- wylewających być 40, nie muszę wymieniać po ksywie smile
Guślak... już Ci coś kiedyś pisałam na ten temat ;P


Annihilator napisał/a:

Przez wielu pijących cierpią miliony rodzin, ile istnień oberwie rykosztem w postaci DDA czy jakiś depresji, a ile przełoży się to na późniejsze samobójstwa, do tego dziesiątki tysięcy ginie na drogach w wypadkach spowodowanych przez pijaków, a ile jest rozbojów po pijaku to nie liczę. Oczywiście - napoje alkoholowe to tylko narzędzia ,,zła'' w rękach niektórych durniów,

Oczywiście, że tak. Źle używany alk. , w nadmiernej ilości, powodował, powoduje i będzie powodować jeszcze wiele krzywd. Dobrze o tym wiem, nie tylko z teorii.

Annihilator napisał/a:

Niegrzeczne, paskudne, fanatyczne, gburowate, chamskie i wreszcie wysoce egoistyczne odkażanie muszli napojami alkoholowymi zaraz zacznie powodować globalne ocieplenie i denerwować drzemiące wulkany.
Wylewam alkohole do WC i to jest zarazem piękny i nieszkodliwy dla społeczeństwa fanatyzm, poparty wieloma faktami, chyba, że odezwie się tutaj rzecznik bakterii bytujących w muszli klozetowej, którym to nie jest rzecz jasna na rękę, albo na DNA.

Jak wiadomo z innego wątku bakterie mają też pojęcie o istnieniu dobra i zła , także uważaj wink
Nie można też uogólniać i mierzyć jedną miarą wszystkich i za każdym razem stosować to wylewanie. Jeśli ktoś Cię odwiedza i naprawdę nie ma pojęcia o Twojej abstynencji, to że kupi wino Ci czy flachę, to naprawdę dużo lepszym wyjściem w tej syt. jest wg. mnie grzeczne odmówienie, nie przyjęcie prezentu , nie branie go w ogóle do rąk.
Oprócz abstynentem trzeba być też człowiekiem , który liczy się trochę z uczuciami innych.
Normalna osoba zrozumie Twoją odmowę, następnym razem nie podaruje alk.

Annihilator napisał/a:

Ja wiem, że ludzie uprawiający np: wolontariaty są lepszymi ludźmi ode mnie. O ile kogoś nie zamordowali w trakcie, to zwyczajowo te czyny windują ich bardzo wysoko moralnie, wymiatając ciężkich dzieciorobów jak dobry odkurzacz. Nie obrażam się więc, jak ktoś wolontariusza postawi wyżej ode mnie -- bo to pewnie prawda. Ja mogę tylko wyciągać wnioski i sam stać wolontariuszem, stając się lepszym. Wolontariusze to dla mnie wzór, oni są ode mnie lepsi. Ja jestem tego świadom i jak powstanie gdzieś forum poświęcone wolontariatom i fanatyczny wolontariusz tam to powie - będzie miał rację. Tamtejsi piewcy moralności wówczas go zjadą jak psa, ale fakty będą po jego stronie.

Myślę, że prawdziwy wolontariat nie oczekuje poklasku "ale jesteś fajny! jesteś dużo lepszy od innych, bo jesteś wolontariuszem a ktoś tam nie"
Ktoś , kto czyni dobro z głębi serca , bo tak czuje, pomaga innym i to mu daje satysfakcje, to najlepszą nagrodą jest uśmiech osoby, której pomógł, radość , że wolontariat odnosi pozytywne zmiany. Np nie pisze na forum , że wolontariusze są lepsi od innych, po prostu robią to co czują, nie oczekując za to pochwał i wyrazów zachwytu od innych nie- wolontariuszy.

Ostatnio edytowany przez gusiak (2010-05-04 17:05:30)

Offline

#69 2010-05-04 10:12:01

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Dlaczego nie pijesz?

gusiak napisał/a:

Oczywiście, że tak. Źle używany alk. , w nadmiernej ilości, powodował, powoduje i będzie powodować jeszcze wiele krzywd.

A to alkohol może być dobrze używany?
Jak tak trochę pomyślę to może - nie w celach spożywczych tongue

Offline

#70 2010-05-04 12:30:59

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Murchad napisał/a:

Ciekawe czy są środkiem spożywczym? tongue

Oczywiście, że tak, przecież pasują jak ulał do definicji zalecanej przez naszą Naczelną Technolożkę Żywności smile.

Madzialenka napisał/a:

Aha, jeśli - ot, wygooglowałam własnie wink środki spożywcze to (pierwsza z brzegu definicja) :
Żywność (środek spożywczy) - jakiekolwiek substancje lub produkty, przetworzone, częściowo przetworzone lub nieprzetworzone, przeznaczone do spożycia przez ludzi lub, których spożycia przez ludzi można się spodziewać. "Środek spożywczy" obejmuje napoje, gumę do żucia i wszelkie substancje, łącznie z wodą, świadomie dodane do żywności podczas jej wytwarzania, przygotowania lub obróbki.

Ostatnio edytowany przez jokier (2010-05-04 12:44:09)


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#71 2010-05-04 15:44:31

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Dlaczego nie pijesz?

jokier napisał/a:
Murchad napisał/a:

Ciekawe czy są środkiem spożywczym? tongue

Oczywiście, że tak, przecież pasują jak ulał do definicji zalecanej przez naszą Naczelną Technolożkę Żywności smile.

Zalecaną? Technolożkę Żywności? Ojoooj..trudna sztuka czytania ze zrozumieniem.. ale ja rozumiem, Madzialenka cierpliwa jest, powyrywaj z kontekstu, ponabijajcie się, ileż to radości będzie. Naprawdę, zmieniam świat na lepsze!

I ponawiam moje pytanie do Murchada- to, co zacytowałeś i do czego wszyscy dorabiają swoje wersje- z  jokierem włącznie -z którego mojego postu to wziąłeś?

jokier napisał/a:
pęknięty klawikord napisał/a:

Murchad, jadąc rowerem zdarza mi się czasem muchę chapsnąć albo komara smile .

Niektórzy zaś, wprawdzie tylko jednorazowo, ale podejmują decyzję o spożyciu kapsułki z cjankiem. Madzialenko, czy wypada wtedy powiedzieć "smacznego"? Te kapsułki są oczywiście dla ludzi.

Ależ oczywiście, że wypada! Smacznego jokierze!

Ostatnio edytowany przez Madzialenka (2010-05-04 15:44:54)

Offline

#72 2010-05-04 15:46:37

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Czekaj, już się pogubiłem tongue Co wziąłem?

Offline

#73 2010-05-04 15:49:34

Madzialenka
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2010-02-01
Liczba postów: 422

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Ło to:

Murchad napisał/a:
Madzialenka napisał/a:

jeśli ludzie spożywają (...) to jest to produkt spożywczy. .

A więc, drogi Klawikordzie, jak widzimy środkiem spożywczym staje się gdy ktoś go spożywa. Idąc tym tropem dochodzimy do wnisku, że szkło, kamienie, drewno itd. też są środkami spożywczymi, bo są na świecie ludzie, którzy je spożywają tongue

W poście moim numer ile wink jest ten cytat? Gdzie tak napisałam?

Ostatnio edytowany przez Madzialenka (2010-05-04 16:31:52)

Offline

#74 2010-05-04 16:18:55

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,172
WWW

Odp: Dlaczego nie pijesz?

gusiak napisał/a:

Oczywiście, że tak. Źle używany alk. , w nadmiernej ilości, powodował, powoduje i będzie powodować jeszcze wiele krzywd. Dobrze o tym wiem, nie tylko z teorii.

To ile krzywd powoduje, fanatyczna, lub nie, abstynencja od alkoholu?

gusiak napisał/a:

Jak wiadomo z innego wątku bakterie mają też pojęcie o istnieniu dobra i zła ( z innego wątku), także uważaj wink
Nie można też uogólniać i mierzyć jedną miarą wszystkich i za każdym razem stosować to wylewanie. Jeśli ktoś Cię odwiedza i naprawdę nie ma pojęcia o Twojej abstynencji, to że kupi wino Ci czy flachę, to naprawdę dużo lepszym wyjściem w tej syt. jest wg. mnie grzeczne odmówienie, nie przyjęcie prezentu , nie branie go w ogóle do rąk.
Oprócz abstynentem trzeba być też człowiekiem , który liczy się trochę z uczuciami innych.
Normalna osoba zrozumie Twoją odmowę, następnym razem nie podaruje alk.

Powinien się raczej cieszyć, że tylko wylewam ten alkohol do muszli. Bo przecież mogłem zabić. tongue

gusiak napisał/a:

Myślę, że prawdziwy wolontariat nie oczekuje poklasku "ale jesteś fajny! jesteś dużo lepszy od innych, bo jesteś wolontariuszem a ktoś tam nie"
Ktoś , kto czyni dobro z głębi serca , bo tak czuje, pomaga innym i to mu daje satysfakcje, to najlepszą nagrodą jest uśmiech osoby, której pomógł, radość , że wolontariat odnosi pozytywne zmiany. Np nie pisze na forum , że wolontariusze są lepsi od innych, po prostu robią to co czują, nie oczekując za to pochwał i wyrazów zachwytu od innych nie- wolontariuszy.

Ale fakty są takie, że statystyczny wolontariusz, to znacznie lepszy moralnie człowiek, od niewolontariusza i naprawdę żadne skromności i moralne iskania, głaskania tu nie pomogą i tego nie zmienią. Tylko durnie będą żyć w przeświadczeniu, że ktoś, kto bezinteresownie pomaga innym, udziela się w fafnastu organizacjach, jest moralnie na równi z nimi, jeżeli oni sami nic nie robią (zakładam, że domyślnie po prostu nie krzywdzą innych). Nawet dla samej Matki Natury nie będą równi pod względem ewolucyjnym.

Offline

#75 2010-05-04 17:10:38

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Dlaczego nie pijesz?

Madzialenka napisał/a:

Natomiast ja przyjmuję, że jeśli ludzie spożywają alkohol od setek lat to jest to produkt spożywczy.

Madzialenka napisał/a:
Suchy napisał/a:

. Definicja, że coś jest środkiem spożywczym, jeśli ludzie wkładają to do ust od kilkuset lat, nie spełnia tych wymagań. W naszej kulturze nie spożywa się owadów i psów, na te pierwsze reaguje się wręcz potwornym obrzydzeniem, zaś w Azji wręcz odwrotnie. Wg definicji Madzialenki coś w Polsce nie jest środkiem spożywczym a kilka tysięcy kilometrów dalej już jest. To jak się posługiwać taką definicją?

Nie wiem, wymyśliłam ją przed chwilą, przecież pisałam smile Poza tym nie mówiłam o wkładaniu do ust, ale także o przełykaniu i trawieniu, o pardon

Ostatnio edytowany przez Murchad (2010-05-04 17:12:18)

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB