#1 2009-04-19 16:20:37

Julka
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-04-19
Liczba postów: 4

Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Nie wiem jak to zrobić. zeby w sklepie oprocz zdrowej zywnosci (jakby kamuflazu) nie kupic dobrej wodki..  bo mnie JESZCZE stac, ale to wszystko mnie okropnie meczy. Mam swiadomsc tego ...szmerka, wydanych niepotrzebnie pieniedzy, mam swiadomosc, ze czas mi przeplywa przez palce, ale  ...pewnie moj historia jak wiele, 
Moj tato (dobry czlowiek) na swietach moze napic sie ze mna bo  nikt nie pije, siostry i szwagier ...az tak.... Ale to jest pol biedy, meczy mnie to, ze jestem sama i nie wstydze sie nawet siebie, ze pije. Wkurza mnie to ..jednak nie potrafie  nie kupic, a jak kupie to  pije. Mam zasady : zaplacic rachunki,  pedantyzm z  praniem, prasowaniem,  w pokoju, ktory wnajmuje,  jednak to wszystko i tak ...wiem, ze lece w dol......... A nie chce, tylko  kazdy mowi, ze jestem twardziel, ze daje rade, ale ...boje sie depresji. Usiluje byc na powierzchni..... Wiem jedno, to nie przelewki, wiem, ze mam silna wole, tylko gdy rano czuje drzenie rak..to przeciez nie moge w pracy pokazac, ze  sie trzese nawet troche, ze jestem jakas rozdygana, odrobina winka, czy  drink przed wyjsciem. ....  Kanal, mam tego dosyc. Co zrobic, zeby  se nie trzeasc....

Jestem tym zmeczona. Oczywiscie, ze teraz tez jestem na  rauszu. Szukalam miejsca, zeby gdzies pojsc... ale  jednak  lubie swoja prace i jak sie zdecydowalam zeby pjsc do takiego jakiegos klubu AA to ...wolalam zostac po godzinach i ..miec wymowke.
Tych wymowek jest wiele. Nie robie ludziom krzywdy...ale zyje sama, wiec nie mam komu, Umiem sie zachowac w towarzystwie, jednak jak gdybym byla trzezwa nawet na imprezie firmowej to szlag  by mnie trafil na tych podpitych, a jak ja troche wypije bo  na tych imprezach potrafie trzymac sie w ryzach, nie upijam sie, ale to bujda mam ten luz i jest ok...
jak przestac, gdzie pojsc, z kim porozmawiac...napewno nie z rodzina. Potrzebuje pomocy, czyjegos doswiadczenia i pomozcie mi uratowac siebie. julka:geparda@poczta.onet.pl

Offline

#2 2009-04-19 21:25:41

Mordimer
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-08
Liczba postów: 84

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

hej

zrobiłaś już pierwszy najważniejszy krok - zdecydowałaś że chcesz przestać

Nie wiem co Ci doradzić, ale znajdą się tu tacy co na pewno coś wymyślą.

Pozdrawiam i życzę powodzenia

Offline

#3 2009-04-22 21:13:42

nutka
Forumowicz
Data rejestracji: 2007-02-15
Liczba postów: 196

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Witam Cię serdecznie.Zaglądaj tutaj,czytaj co ludziska piszą-znajdziesz odpowiedż na swoje pytania.

Offline

#4 2009-04-23 12:07:15

bart
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-03-04
Liczba postów: 14

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Cześć, co z tego, że jesteś twarda? Tutaj nie ma twardzieli. Tu chodzi o twoje życie. Nie musisz od razu iść na grupę typu AA. Może porozmawiaj najpierw sam na sam z terapeutką uzależnień. Powodzenia.

Offline

#5 2009-04-26 14:32:37

Julka
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-04-19
Liczba postów: 4

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Wytrzymalam...tylko  ponad 60 godzin i .... przyszedł piatek,  filmowy wieczor ze znajoma i ..tra ta ta...  Pierwszego drinka nalalam sobie  sam sok, nastepnego odrobinke wodki, a pozniej bez sensu.  Pozniej sobote bylam prawie  do ok 17  bez alkoholu, ale caly czas zajeta i to poza domem, pozniej znowu cos.... i dzisiaj niedziela, mam to wypilam. Wiem, ze to takie  plytkie...ale nie moge pojac tylko tego, ze jak jest to mi sie reka wyciaga po to, a ze wynajmuje mieszkanie i moja wspolokatorka trzyma alkohol w kuchni w szafce to ja musze cos miec, bo nie wyobrazam sobie, zebym jej podebrala cokolwiek, tym bardziej alkohol.
Strasznie to trudne. Bylo mi dobrze w tygodniu na trzezwo, no trzesacych sie rak troche, ale jednak... W piatek mialm wyrzuty sumienia, w sobote juz nie, a dzisiaj... mam postanowienie, ze sprobuje znowu, ze nie napije sie jutro na  pczatek dnia  lyka alkoholu jakby zabezpieczenia, ze tak bedzie lepiej i nerwy bede miala spokojne,  a w sumie od zawsze bylam ruchliwym dzieciakiem, a wlasciwie pozniej  nadpobudliwym doroslym czlowiekiem. Podejme probe, ale zawodzenie samej siebie odbiera ...szacunek do siebie.  Bo nikt mnie nie widzi, nikomu nie robie krzywdy, nie robie burd, nie robie innych rzeczy....ale  trace czas i pieniadze,  a chcialabym inaczej obie te rezczy wykorzystac. Dziekuje, ze  piszecie. To daje troche pomyslu co moge zrobic. .. Nic sobie nie obiecalam i nic nikomu nie obiecalam, ale tak bardzo chce np. umiec powiedziec ...ze ja dziekuje, nie pije.

Offline

#6 2009-05-02 19:30:43

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Witaj Julka. Może zajrzysz tu jeszcze, choć minęło sporo dni od Twojego wpisu. Rozumiem Twój niepokój i muszę przyznać, że wydaje mi się on uzasadniony. Rzeczywiście pierwszy krok masz już za sobą, tyle, że nie polegał ona na tym, iż zdecydowałaś się przestać sięgać po alkohol. To już nie jest takie proste. Twoja wola, żeby nie sięgać, jest już za słaba.
Z Twoich postów odczytuję, że to rozumiesz i to jest na dzisiaj Twoje duże osiągnięcie. Dalsze Twoje postępowanie powinno zależeć od tego, do kogo postanowisz zwrócić się
o pomoc. Musi to być siła większa od Twojej, a jej wybór będzie zależał od Twojej konkretnej sytuacji, której teraz nie znam, stąd nie mogę Ci nic więcej zaproponować. Mam tylko nadzieję, że potrafisz taką siłę odnaleźć, czy to bedzie Bóg, który jest dostępny zawsze i wszędzie, czy jakaś grupa innych osób, które borykają się z tym samym, co Ty problemem. Pozdrawiam serdecznie.

Ostatnio edytowany przez jokier (2009-05-02 19:31:26)


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#7 2009-05-07 00:17:38

kamido
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-29
Liczba postów: 40

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Witam Cię Julka smile
Poradzę to co inni, zaglądaj tu częściej smile Moje postanowienie (wspólnie z mężem) o abstynecji, niby przypadkowe, rozwinęło się po tym forum w silne przekonanie i sens życia. Może ąz tak bardzo nie musiałam jak Ty pić, ale też dzień bez łyka czegokolwiek wydawał mi się stracony. Wierz mi, każdy dzień niepicia to cud jaki Ci on przyniesie, po czasie zobaczysz że właśnie ta chwila jest najbardziej wartościowa, musisz uwierzyć w tę chwilę.
Ale prawdą jest chyba również to, że skoro jesteś sama, to potzebujesz wsparcia konkretnego, jeżeli to jest większe miasto to zupełenie nie krępuj się pójśc do grupy uzależnień, a w mniejszych można podjechac do innych miejscowości. Spróbuj sama, rozmawiaj z abstynentami, a jeżeli nie to idź do profesjonalisty. Naprawdę szkoda czasu na picie. Wierz mi !!! Trzymaj się !

Offline

#8 2009-06-21 23:54:00

Julka
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-04-19
Liczba postów: 4

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

jestem ...zyje, ale nie dalam rady tak jak wy.........................  jestescie super.  wiem, ze spadam, ale jak dla mnie to ja sie juz odbilam od dna... inaczej spadlam na dno...mam pamiec zlotej rybki,..... pracuje, jestem cool, ale nic nie robie wiecej, nie wychodze z domu, pokoju, ktory wynajmuje,  poza praca i sklepem.... nie  zyje... chcialabym  zeby juz mnie nie byo, poki wszyscy w okolo maja o mnie dobre zdanie... bo ...wiem, ze sie pograzam. nie umiem pojsc gdzie i prosic o pomoc.... bo wiem, ze nie przestane pic, popijac i nie dam rady sluchac tych mmadrosci..ja je znam, przeczytalam duzo...pijac.... nie wiem jak to rozegrac, zeby uratowac swoje zycie.  powinnam nie zyc. ale nie mam odwagi sie zabic....
...

Offline

#9 2009-06-22 13:06:22

mini02
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-06-21
Liczba postów: 33

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

nie umiesz gdzieś pójść i prosić o pomoc ? ? ! ! Julka nie tędy droga!!! Ty w swoim życiu potrzebujesz drugiego człowieka !!!! jeśli naprawdę chcesz uratować swoje życie to znajdź człowieka który choćby wysłuchał twoich problemów!!! jeśli nie masz przyjaciela (rodzinę odrzucałaś sama) to idź do człowieka który będzie znał się na takich problemach !!!! nie do grupy wsparcia... tylko do indywidualnej jednostki: psychoterapeuta, ponieważ Twój stan wymaga pomocy!!!

z grobu już mnie wyciągnęli... wybili mi to z głowy ciężkim narzędziem... pomógł mi profesjonalista, potem łatwo wpadałam w psychiczny dołek, kiedy zaliczyłam największą hańbę w moim życiu zadziałało dwóch moich najlepszych przyjaciół.. to dzięki nim zeszłam na drogę bez alkoholu!!! po takiej akcji zaczęłabym pić aby zapomnieć o tym co zrobiłam staczając się jeszcze niżej ale dzięki rozmową - długiemu, żmudnemu tłumaczeniu - teraz jestem realizującym się życiowo człowiekiem.

teraz wiem że życie jest najcenniejszym darem który powinniśmy wykorzystywać a nie marnować go w idiotyczny sposób !!! ono jest tylko jedno !!! drugiej szansy już nie będzie !!! Jeśli chcesz się nauczyć cieszyć chwilami i oglądać jeszcze niejeden wschód słońca to porozmawiaj z kimś !!!

Offline

#10 2009-06-25 00:32:12

kamido
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-29
Liczba postów: 40

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Julka! My jesteśmy super ??? teraz, tu, trzeźwi - może tak. Ale wielu z nas też kiedyś miało taki problem jak TY. Głowa tak nie boli, jak kac moralny... miałam to szczęście, że wtedy był mąż. Ale wierz nam, którzy rozumieją Twoją sytuację, bo ją sami przeżyli, pomóż sobie !!!! jesteś w stanie sobie pomóc !!! to naprawdę nie jest tragedia !!!
Nie dasz rady jednak na rauszu. Musisz nie pić by sobie postanowić. Daj sobie tydzień trzeźwości, choć tydzień, zobacz jak to jest. Musisz wytrzeźwieć, by to zrozumieć, i musisz być do tego przekonana.
A może mieszkasz, gdzieś blisko kogoś z nas ?

Offline

#11 2010-11-04 15:04:08

Lila
Forumowicz
Data rejestracji: 2010-11-04
Liczba postów: 1

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Mam podobny problem do Julki...  Jestem 25 letnią alkoholiczką.  Zaczęło się niewinnie - od zwykłych, alkoholowych imprez studenckich. Po roku czy dwóch imprez było coraz więcej, a ja zaczęłam drugi kierunek studiów. Kolejnym krokiem było rozpoczęcie picia w samotności. Wracałam po zajęciach do mieszkania (zazwyczaj bardzo zmęczona), uczyłam się, a potem otwierałam butelkę wina i kładłam się spać. Wydawało mi się, że nic złego nie robię, skoro nikogo nie krzywdzę, nie robię awantur, zaliczam przedmioty na dwóch kierunkach, wszystko było ok. Poznałam super faceta, zakochałam się, zaczęliśmy jeździć po świecie. On bardzo dobrze zarabiał, ja miałam pieniądze od rodziców, było nam cudownie, zero problemów... Po jakimś czasie on zaproponował, żebyśmy zamieszkali razem (pomysł był idealny, gdyż on miał duży dom, a moje mieszkanie można było komuś wynająć). Odmówiłam tłumacząc, że nie jestem gotowa na taki krok, żebyśmy jeszcze poczekali itp. A tak naprawdę bałam się, że on zauważy, że codziennie wypijałam butelkę wina wieczorem i uzna to za problem.Dla mnie wciąż wszystko było w porządku. Tak więc w ciągu tygodnia spałam u siebie, w weekendy u niego (i wtedy też zawsze robiliśmy sobie drinki), tak więc on pił w weekendy, ja codziennie. Potem zawaliłam rok na studiach (przez własną głupotę, a raczej picie) i, zamiast zastanowić się nad sobą, zaczęłam pić więcej. Im więcej piłam, tym bardziej byłam zła, ciągle obrażona i wiecznie czepiająca się. Facet nie wytrzymał i odszedł ode mnie rok temu (do niedawna nie wiedział, co było powodem mojej przemiany.. jak z ładnej, mądrej i uśmiechniętej dziewczyny stałam się wiecznie złą albo wiecznie zapłakaną i czepiającą się zołzą, świetnie potrafiłam się maskować). No i załamałam się. Piłam, płakałam, wydzwaniałam do niego, na zmianę kochałam i nienawidziłam. Wszystko inne przestało mnie interesować, na uczelnię czasami chodziłam, ale coraz rzadziej, tak więc znowu zawaliłam rok. Z jego odejściem całe moje życie legło w gruzach.  Wszyscy mówili mi, że jestem ładna, mądra, że mam duże perspektywy, że muszę się ogarnąć itp. A ja patrzyłam w lustro i widziałam zaryczaną brzydulę, która spieprzyła sobie życie, której nikt nigdy nie zechce, która na zawsze pozostanie sama.. Nadeszły wakacje, a ja piłam więcej i więcej... Gdy byłam sama piłam od rana, oglądałam seriale, płakałam, tępiałam i na nic nie miałam ochoty.. Gdy musiałam wyjść do ludzi, piłam przed wyjściem, gdybym tego nie zrobiła, umarłabym ze wstydu z powodu trzęsących się rąk. Zaczęłam mieć myśli samobójcze (i może nawet bym spróbowała, gdyby nie myśli o mamie). W ciągu kilku lat się stoczyłam. Jakiś czas temu trafiłam na wpis Julki. Zaczęłam płakać sama nad sobą, nad zmarnowanym życiem i postanowiłam się ogarnąć. Raz na zawsze skończyć z tym gównem. Byłam pełna wiary w siebie, ale znowu się nie udało.. Cały tydzień wmawiałam sobie, że od jutra to już na pewno przestanę pić i tak oszukiwałam samą siebie. Po tygodniu powiedziałam sobie: Koniec!!! Nie od jutra tylko od dziś! I udało się. Pierwsze trzy dni były tragiczne... Drgawki, trzęsące się ręce, wymioty, zawroty głowy i myśli, że może tylko piwko wypiję, małego desperadosa, że to mi pomoże. Nie miałam pojęcia, że aż tak fatalnie będę się czuła... Myślałam, że umieram. Po tygodniu było już ok. Nawet zaczęłam się uśmiechać. Postanowiłam zrobić wszystko, żeby w tym roku skończyć uczelnię i okazało się, że jest to możliwe:) Potem zadzwoniłam do byłego faceta, umówiliśmy się i opowiedziałam mu wszystko. Popłakał się, mówił, że nie miał pojęcia o moich problemach. Jest już dobrze, może nawet damy sobie jeszcze szansę, na pewno nie teraz, ale kiedyś kto wie?:) Nie piję od dwóch miesięcy, jest dobrze, ale boję się... Strasznie się boję, że wrócę do tego syfu i naprawdę zmarnuję sobie życie.. Dlatego wchodzę na to forum bardzo często. Czytam różne historie i to mi bardzo pomaga. Dziękuję, że jesteście:)

Offline

#12 2010-11-04 15:56:25

Gusiak
Abstynent
Data rejestracji: 2010-01-28
Liczba postów: 2,055

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Witaj smile
Cieszę się, że postanowiłaś do nas dołączyć i się zarejestrowałaś smile
Życzę dużo siły i wytrwałości, aby wszystko się ułożyło.
Na wszelki wypadek możesz pójść na jakąś terapię, na pewno nie zaszkodzi smile
Pozdrawiam!!

Offline

#13 2010-11-05 10:59:43

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Lila, witaj po abstynenckiej stronie życia. Szczerze Ci życzę, by udało Ci się na niej pozostać.

Offline

#14 2010-11-23 04:24:02

basiulaczek
Forumowicz
Data rejestracji: 2010-11-23
Liczba postów: 21

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Hej Lilu na poczatek gdybym mogla to bym cie mocno przytulila bo wiem co czujesz bylam u  terapeuty- moje stop zostalo wykonane w ostatniej chwili tuz przed uzaleznieniem ,moze temu nie musialam przechodzic  tego koszmaru co Ty w czasie detoksykacji organizmu, jestem  bardzo dumna  z Ciebie i Twojej wytrwalosci smile wiem ze jest ci  ciezko i czasem jak jest ci zle najchetniej upila bys sie i spokojnie usnela...Ale  wiemy obie ze to nic nie da i temu trzymaj sie  trzezwosci, jesli czujesz sie spieta znajdz swoj  sposob na relaks,ja chodze na basen do jakuzi (bo swego nie mam) troszke poplywam i napecie znika. Trzymaj sie tego co jest pewne - nie pij a problemy powoli sie rozwiaza:)bo  zawsze jest i bedzie jakis klopot (taki live) pozdrawiam cie cieplutko smile

Offline

#15 2011-02-05 11:39:54

lilalilalilka
Gość

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Hej, to znowu ja:) wszystko się udało:) od dawna zero piwka:) było strasznie ciężko, ale warto:) teraz chodzę na basen, mam swoją firmę i wreszcie się obroniłam:) jest ok i to dzięki Wam i Julce:) p.s. piszę pod innym pseudonimem, bo zapomniałam hasła:)

#16 2011-02-05 12:54:07

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Tak trzymaj smile

Offline

#17 2011-02-05 15:56:51

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Cieszymy się razem z Tobą z Twoich sukcesów:)

Offline

#18 2011-02-05 16:13:49

aleksandra17-88
Wtajemniczony
Data rejestracji: 2008-05-02
Liczba postów: 162

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

Czyli jednak można:)

Offline

#19 2011-02-06 20:47:47

lilka
Gość

Odp: Jestem nowa..tutaj, ale w wódce nie jestem nowa...a nie chce być wcale

mozna:) i trzeba:) p.s. jeśli ktokolwiek z Was chciałby jakieś wsparcie, piszcie.. dam maila, poradze itp.. wiem, ze jest ciezko, ale naprawde mozna przez to przejsc:) pozdrawiam Was wszystkich, naprawdę mi pomogliście:)

Stopka

Forum oparte na FluxBB