Forum serwisu abstynenci.pl

Witaj na forum serwisu www.abstynenci.pl, który stara się zrzeszać abstynentów, czyli ludzi niepijących napojów alkoholowych.

Nie jesteś zalogowany(a).

#1 25-07-2016 12:07:52

Kris_81
Forumowicz
Zarejestrowany: 19-07-2016
Posty: 2

Prosze o pomoc w zostaniu abstynentem

Witam wszystkich.

Nazywam się Krzysiek, mam 35 lat, cudowną rodzinę, super dzieciaki, fajna prace, nie narzekam na zarobki…. I jestem nieszczęśliwy…. bo walczę ze swoim uzależnieniem od alkoholu. Tak oto przedstawia się moje historia w skrócie:

Nie bylem przeciętnym (tzn. takim jak większość z mojego środowiska) dzieciakiem w przeszłości… Nie paliłem, nie ćpałem, na wycieczkach szkolnych zamiast wina w butelkach po tymbarkach….miałem jabłkowe tymbarki, nie imponowało mi upijanie się do nieprzytomności po to żeby potem rzygać czy to z drzewa, czy przez balustradę na balkonie itd…wolałem naukę I swoje różne hobby. Na studiach miałem podobnie, nie chodziłem na żadne imprezy, bo….sami wiecie. Tak miałem do 22 roku życia, kiedy postanowiłem się wpasować w towarzystwo w końcu, zacząć chodzić na imprezy, znaleźć przyjaciół nie tylko z uczelni (a I wtedy nie było Facebooka czy NK ) I zacząłem sięgać po alkohol żeby….nie być takim dziwakiem. Pamiętam jak nie cierpiałem smaku piwa!

A I muszę wspomnieć ze od dziecka bylem bardzo nieśmiały, wstydziłem się wszystkich obcych a I nawet dalszej rodziny, a to ze bylem uważany za dziwaka to jeszcze potęgowało moje niskie poczucie własnej wartości i wstyd.

Od momentu, kiedy zacząłem sięgać po alkohol zauważyłem że powoduje on że jestem bardziej odważny. Nie wstydziłem się zagadywać do ludzi których nie znam, zapoznawać dziewczyny itd. Przez jakiś czas pilem tylko na imprezach, a I nigdy się nie upijałem…nigdy tak żeby mi się film urywał. Dawkowałem alkohol umiejętnie żeby dodać sobie odwagi, ale żeby nie stracić kontroli nad sobą jednocześnie….na początku na imprezach tylko, potem coraz częściej, na rozluźnienie po sesji na dodawanie sobie odwagi przy podejmowaniu ważnych decyzji I w końcu codziennie……. Jako środka na sen czy na rozluźnienie, gdy miałem ciężki dzień w pracy - tak było przez kolejnych 13 lat!!!! Nigdy się nie upijałem do nieprzytomności, nigdy nie bylem agresywny, nigdy nie krzyczałem na dzieciaki pod wpływem alkoholu, wykonywałem swoje zwyczajne codzienne obowiązki ojca i męża. Pod wpływem alkoholu (pilem tylko wieczorem i zawsze samemu, nie pilem praktycznie nigdy w towarzystwie) bylem radosny, wściekałem się z dzieciakami, żartowałem z zona, zapominałem o wszystkich troskach dnia codziennego. Pilem codziennie po jednej butelce wina lub 4 pinty piwa. Codziennie rano potem miałem ogromne poczucie winy I obiecywałem sobie ze już nigdy więcej. Moja zona bardzo prosiła żebym przestał, bo martwi się o moje zdrowie. A ja za każdym razem sobie obiecywałem…..już nigdy więcej.

A tu zbliżał się wieczór a ja zaczynałem myśleć o piwie. Bez piwa bylem zmęczony, nic mi się chciało, bylem przygnębiony nie miałem na nic ochoty. Potem kupowałem piwo, I odżywałem na nowo…. A potem miałem ogromne poczucie winy rano….i tak się błędne kolo zamykało.

Postanowiłem przestać choćby nie wiem co (do tej pory przestawałem kilka razy tak na 2-3 dni, a potem znowu pilem tygodniami). Czytałem że muszę zmienić cos w swoim codziennym planie dnia, zaaranżować wieczór inaczej niż zwykle. Moja zona pojechała z dziećmi na wakacje do Polski (mieszkamy w UK) a ja zacząłem działać I tak od 5 dni nie pije, ale źle się czuje wieczorem, nie fizycznie, ale psychicznie. Pije codzienne wieczorem dużo wody, biegam, chodzę na długie spacery. Jeżdżę motocyklem, rowerem….ale ciągle mi brakuje wieczorem alkoholu. Wychodzę z domu ok 19.00 I staram się wracać zmęczony do granic możliwości tak, żeby tylko się umyć I położyć spać. Na razie trwam w swoim postanowieniu, ale boje się ze jak wszystko wróci do codzienności, gdy zona I dzieci wrócą, kiedy wrócą codzienne obowiązki to ze znowu wrócę do picia. Na domiar złego jadę do Polski na 2 tygodnie….i już mam kilka zaproszeń od kolegów z poprzedniej pracy na piwo wieczorkiem….nie mówiąc o wójkach, kuzynach I tradycyjnych polskich alkoholowych grillach. Kurcze.....jak wy sobie z tym radzicie....jak oleje przyjęcia, spotkania itd... to będzie kwas że olewam rodzinę, jak będę chciał uczestniczyć to będę się tłumaczył godzinami, dlaczego się nie napije...jak Wy dajecie sobie z tym rade??

Tyle razy się zastanawiałem, dlaczego ja się uzależniłem? Inni pija dużo więcej niż ja, ale jakoś nie przeszkadza im przestać na kilka dni, a potem pic przez weekend I znowu nie pic przez kilka dni.

Tak bardzo chce zerwać moja więź z alkoholem, ale boje się z nie wytrzymam. Na razie jestem abstynentem od 5 dni….i proszę trzymajcie za mnie kciuki. Mam głęboka nadzieje ze w końcu odechce mi się picia alkoholu I nauczę się od nowa cieszyć tymi wszystkimi rzeczami które przynosiły mi radość do momentu jak alkohol przejął nademna kontrole. Dla was może się to wydawać zabawne że pisze to wszystko w czasie przeszłym, w końcu nie pije tylko kilka dni, ale od tych kilku dni tamto życie stalo się dla mnie przeszłością I chce żeby tak było na zawsze.

Walczę dalej! Ogromnie bym prosił o wszystkie wasze porady i wsparcie.

Offline

#2 25-07-2016 15:10:26

morol
Gość

Re: Prosze o pomoc w zostaniu abstynentem

Witaj,

Najlepiej zawsze wsrod swoich, wiec radze poszukac towarzystwa i pomocy osob, ktore borykaja sie z tym samym problemem (a tutaj nie znajdziesz ich za wiele). Udaj sie na spotkanie AA - polskojezyczne odbywaja sie rowniez w UK - a otrzymasz wiele cennych informacji, m.in. dowiesz sie, dlaczego ponizszy schemat bardziej Ci pomaga, niz szkodzi:

"Wychodzę z domu ok 19.00 I staram się wracać zmęczony do granic możliwości tak, żeby tylko się umyć I położyć spać."

Nienienie sad Dobrze, ze probujesz cos zmienic, ale kierunek podrozy jest dla Ciebie niekorzystny. Na mitingu AA dowiesz sie o programie HALT. A do tego czasu - jesli pozbedziesz sie CALEGO alkoholu z domu, to w tymze domu na pewno sie nie napijesz smile

Kluczem do trwalego trzezwienia jest wg mnie terapia (uwaga: spotkania AA to NIE terapia), w Polsce dostepna za darmo dla kazdego ubezpieczonego, jak jest w UK - nie wiem. Googlajcie, a znajdziecie.

Powodzenia. Z ciekawosci - gdzie w UK siedzisz?

#3 26-07-2016 12:28:27

Kris_81
Forumowicz
Zarejestrowany: 19-07-2016
Posty: 2

Re: Prosze o pomoc w zostaniu abstynentem

Dzieki!

Mieszkam I pracuje w Derby. Czytalem o tym programie, ale dzieki za wskazowke. Nie wiem czy tu u mnie w okolicach jest jakas gupa AA polskojezyczna ale sprawdze.

Pozdrawiam

Offline

#4 12-06-2017 22:54:03

aser
Forumowicz
Zarejestrowany: 12-06-2017
Posty: 2

Re: Prosze o pomoc w zostaniu abstynentem

Z tym co poniżej napiszę, specjaliści (przynajmniej niektórzy) nie zgadzają się, ale u mnie zadziałało.

Ja też piłem codziennie butelkę wina albo dwie. Byłem uzależniony od wina (piwa nie cierpię). Piłbym dalej gdyby nie to, że stawało się to coraz mniej fajne - chodzi mi o doznania psychiczne i smakowe. Kiedyś wino pozwalało mi spojrzeć inaczej, kreatywniej na wiele spraw a smak wina cudowny był. Na drugi dzień byłem spokojny, żadnego tam stresu, lęku... Później doznania się stępiły a nazajutrz pojawiać się zaczął kac którego wcześniej nie bywało i byłem zmęczony fizycznie.

Do sedna. Zacząłem bardzo powoli zmniejszać ilość jak i częstotliwość picia, bo gdy wcześniej spróbowałem od razu rzucić, to po tygodniu abstynencji wypiłem cztery (tak - cztery) butelki wina jednego dnia. Po czterech miesiącach takiego zmniejszania nie piłem już w ogóle alkoholu i w sumie łatwo mi to przyszło. W międzyczasie włączałem w to uprawianie sportu (który kiedyś uprawiałem a zaprzestałem gdy zacząłem pić). Nie pije już od prawie roku.

aser się ugryzł/a w klawiaturę od czasu napisania tego (12-06-2017 22:59:03)

Offline

#5 13-06-2017 11:57:44

jokier
Wtajemniczony
Miasto: Gniezno
Zarejestrowany: 20-11-2007
Posty: 1549

Re: Prosze o pomoc w zostaniu abstynentem

Moje gratulacje. Potrzeba jest matką wynalazków. Być może jest też tak, że do piwa mafia daje dodatkowo jakąś chemię, żeby bardziej uzależniała, niż zawarty w piwie alkohol, a która też dodatkowo szkodzi. Moi koledzy, którzy zaczynali od piwa już dawno nie żyją.
Trzymaj się i na wszelki wypadek przyjmij, że jeszcze nie zwyciężyłeś, ale że jesteś do tego na dobrej drodze.

jokier się ugryzł/a w klawiaturę od czasu napisania tego (13-06-2017 18:52:16)


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#6 13-06-2017 18:36:50

aser
Forumowicz
Zarejestrowany: 12-06-2017
Posty: 2

Re: Prosze o pomoc w zostaniu abstynentem

Dziękuję. Znam kilka osób z których każda od lat pije codziennie butelkę wina lub dwie. Zresztą, jak napisałem, i ja byłem taka osobą. A zatem, przeliczając alkoholowo na piwo, piłem a inni owi znajomi piją dalej cztery lub osiem piw dziennie.

Tymczasem znałem dwie osoby które codziennie piły 3-4 piwa od lat i już nie żyją - z powodu tego picia. A dwóch moich sąsiadów piwoszy jak na komendę nabawiło się niedawno cukrzycy i wylądowali w szpitalu.

Każdy alkohol to zguba, ale co do tego piwa, to jest chyba coś na rzeczy w tym co napisałeś.

Offline

Stopka forum