Forum serwisu abstynenci.pl

Witaj na forum serwisu www.abstynenci.pl, który stara się zrzeszać abstynentów, czyli ludzi niepijących napojów alkoholowych.

Nie jesteś zalogowany(a).

#1 20-01-2009 11:16:02

Suchy
Abstynent
Miasto: Zielona Góra
Zarejestrowany: 03-09-2006
Posty: 2926
Strona WWW

Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

http://portalwiedzy.onet.pl/4868,31980, … pisma.html

Pani M. nie jest pewna, kiedy ostatnio upiła się do nieprzytomności, ale było to jakieś pięć lat temu. Wypijała wówczas jedną - dwie butelki dziennie. Picie było jedyną metodą rozwiązywania problemów.

Gdy rozmawiałem z nią w zeszłym tygodniu, od czterech dni nie wypiła ani drinka, ale zamierzała wypić kilka kieliszków wina w piątkowy wieczór i w sobotę. - Cieszę się dobrym winem. Smakuję je. Ale nie czuję nieodpartego pragnienia.

Dla każdego, kto zetknął się z alkoholizmem może to brzmieć zbyt pięknie. Wiemy, że jedyny sposób w jaki alkoholik może prowadzić normalne życie to absolutna abstynencja, bo alkoholicy mają nawyk ponawiania swoich ekscesów już po jednym drinku. Alkoholikiem jest się do końca życia. Jak więc tego dokonała ?

Chodzi o lek zwany naltreksonem, który pani M. bierze przed piciem. Lek zakłóca szlaki, dzięki którym alkohol pozwala czuć przyjemność związaną z wydzielaniem endorfin w mózgu. Jak to ujmuje inny zdrowiejący alkoholik, Matt: - Z naltreksonem jest dziwnie. Pijesz i czujesz efekt alkoholu, ale nie ma tej magii.

Jeśli za każdym razem, gdy podejmujesz jakieś zachowanie uwalniane są endorfiny i takie zachowanie się utrwala, to gdy wyeliminujesz uwalnianie endorfin, przymus powtarzania zachowań słabnie. Były pijak może korzystać z alkoholu w sposób kontrolowany. Takie są teoretyczne podstawy metody Sinclaira - od nazwiska Davida Sinclaira, który ją odkrył i według którego daje ona 78- procentową szansę na kontrolowane picie w bezpiecznych granicach lub abstynencję.

W Finlandii, gdzie Sinclair pracuje w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego, jego metoda stała się częścią głównego nurtu leczenia. Od roku 1995 skorzystało z niej 100 000 ludzi. W USA jest stosowana przez 2 procent lekarzy, którzy leczą alkoholizm. W Wielkiej Brytanii naltrekson został zarejestrowany do leczenia uzależnienia od heroiny, ale nie alkoholizmu. Mieszkająca w Szkocji pani M. ma na szczęście dostęp do lekarza, który uzyskał zezwolenie, by leczyć problemy alkoholowe u 50 starannie dobranych pacjentów w ciągu ostatnich dziesięciu lat.

Dwa miesiące temu w USA została opublikowana książka "The Cure for Alcoholism", głosząca zalety metody Sinclaira, ale media nie poświęciły jej uwagi. Autor, psycholog Roy Eskapa, współpracował z Sinclairem od lat 90. XX wieku i nazywa go geniuszem godnym Nobla za znalezienie leku na najbardziej zabójczą z chorób. Według WHO uzależnienie od alkoholu zabija rocznie 1,8 miliona osób. Zdaniem Eskapy prace Sinclaira mogłyby zmienić sposób, w jaki społeczeństwo postrzega uzależnienie, czyniąc je uleczalnym.

Takie twierdzenia można by uznać za niedorzeczne. Ale najbardziej godnym uwagi aspektem historii, która rozpoczęła się jakieś 40 lat temu jest to, że choć Sinclair może wymienić 76 badań klinicznych udowadniających skuteczność i bezpieczeństwo jego metody, większość ekspertów od alkoholizmu nie wie o niej albo ją odrzuca. - Nikt, kto twierdzi, że znalazł „lek na alkoholizm” nie może być brany poważnie - mówi jeden z doradców brytyjskiego rządu.

W roku 1964, jako student University of Cincinnati, Sinclair brał udział w badaniach dotyczących alkoholu i szczurów. Szczurom, którym odmawiano alkoholu przez dwa tygodnie, dał do wyboru roztwór alkoholu oraz wodę. Choć było to w ciągu dnia, szczur obudził się i zaczął pić roztwór alkoholu niemal z ręki. Dołączyły do niego kolejne. Wkrótce Sinclair zaczął rozumieć, że im dłużej szczury były pozbawione alkoholu, tym bardziej go pragnęły.

- Wcześniej nikt nie zaobserwował u szczurów motywacji do picia - mówi. - To zmieniło sposób rozumienia alkoholizmu. Niemal wszyscy eksperci przyjmowali, że picie alkoholu nie daje tak dużej przyjemności, by skłonić alkoholika do picia. Przyjemność nie równoważyła przykrości, teoretyzowano że pragnienie wynika z fizjologicznej zależności i alkoholicy piją, by uniknąć objawów odstawienia. Główną metodą leczenia było posłanie alkoholika na odwyk w nadziei, że potem nie będzie miał powodów do picia. To powinno skutkować - ale nie pomagało.

- Alkoholizm jest wyuczony. Nikt nie rodzi się alkoholikiem, ale gdy wypije, uwalniają się endorfiny. Z przyczyn genetycznych na niektóre osoby alkohol działa bardzo mocno i ryzyko alkoholizmu jest wysokie. To wynika ze struktury nerwowej, pragnienie staje się silniejsze za każdym razem - u niektórych ludzi tak silne, że nie potrafią go kontrolować. Jedynym rozwiązaniem jest osłabienie w jakiś sposób tego zachowania.

Sinclair przeniósł się do Finlandii w roku 1972 i po wielu badaniach zadecydował, że najlepszym lekiem tłumiącym pragnienie jest naltrekson. Nie uzależnia, w dawce 50 miligramów jest bezpieczny, nie wymaga detoksykacji i jest tani - zapas na trzy miesiące kosztuje około 170 funtów. Jednak lek nie działa, gdy zaczyna się go przyjmować w okresie abstynencji. To specyficzna metoda: naltrekson plus alkohol równa się lekarstwo. Bierze się go tylko w te dni, w których się pije, a wraz z malejącym pragnieniem pije się coraz mniej. Jeśli w końcu zdecydujesz się nie pić, nie będziesz brać naltreksonu.

Konieczność kontynuowania picia na początku to główny powód odrzucania metody przez wielu specjalistów. Większość jest przywiązana do propagowanej przez „Program 12 kroków” Anonimowych Alkoholików idei, zgodnie z którą leczenie musi się opierać na abstynencji. Naltrekson został zatwierdzony do stosowania w alkoholizmie przez World Health Organisation w roku 1994, a US Food and Drug Administration w 1995. W roku 2006 American Medical Association zaleciła go do leczenia alkoholizmu, jednak wielu lekarzy czuje się niekomfortowo zalecając pacjentom łączenie leku z alkoholem, toteż gdy go przepiszą, nalegają na abstynencję.

Sinclair i Eskapa wierzą też, że w grę wchodzą interesy przemysłu farmaceutycznego (to lek generyczny) oraz przynoszącego 4 miliardy dolarów rocznie biznesu odwykowego. W Wirginii po obejrzeniu prezentacji Sinclaira jeden z lekarzy zapytał - No dobrze, ale jak zarobimy na życie?

Czy metoda Sinclaira mogłaby zniszczyć przemysł odwykowy? Jego zdaniem - tak, chociaż niektóre osoby nadal potrzebowałyby detoksykacji, gdyby ich wątroba była zbyt zniszczona. David Bremner, dyrektor medyczny Winthrop Hall w Kent stosuje kombinację behawioralnej terapii kognicyjnej, terapii rodzinnej oraz programu 12 kroków, „ponieważ wykorzystujemy to, co działa” oraz dlatego, że kontrolowane picie sprawdza się gorzej niż abstynencja. Sinclair by z tym dyskutował: jedno z badań klinicznych wykazało 50-procentową skuteczność jego metody po trzech latach, gdy program 12-kroków sprawdza się zwykle u 5 procent.

W Edynburgu dr Jonathan Chick, konsultant psychiatryczny NHS Lothian Alcohol Problems Service spotyka się z panią M co sześć tygodni. Woli łączyć naltrekson z doradztwem, choć badania kliniczne sugerują, że nie jest to potrzebne.

- Naltrekson naprawdę zmniejsza niektóre ze stymulujących skutków działania alkoholu - mówi Chick. - Nie uważam, że to uniwersalne rozwiązanie dla mających problemy z nadmiernym piciem, ale niektórym pomaga. Przepisujemy go tym, którzy nadal piją w nadziei, że zmniejszy częstość picia na umór. Niestety, wielu pacjentów nie przyjmuje leku zgodnie z zaleceniami.

Chick zgadza się, że naltrekson może nie być korzystny dla interesów przemysłu farmaceutycznego. - Kolejna przyczyna, dla której metoda nie zyskała uznania to słuszna rezerwa wobec sankcjonowania picia przez osoby z problemami alkoholowymi. Dla wielu osób całkowita abstynencja jest najlepsza i powinna być wprowadzana szybko. Gdyby pacjent będący od roku abstynentem spytał mnie, czy dałbym mu naltrekson, byłbym przeciwny.

55-letnia pani M. też nie uważa naltreksonu za cudowny lek i nie wyobraża sobie przyjmowania go bez wsparcia rodziny i doktora Chicka. - Odzyskałam swoją osobowość, także małżeństwo nie przetrwałoby bez naltreksonu. - mówi. - Możesz go używać jak chcesz, jeśli ktoś ci wszystko dokładnie wytłumaczy. To nie magiczna pałeczka, ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie jest szeroko dostępny. Powinno się o nim szeroko dyskutować.




Bardziej fachowy artykuł na ten temat tutaj:

http://www.terapia.rubikon.net.pl/html/ … yna4_d.htm

Farmakologia a terapia uzależnień
Od ponad stu lat trwają starania opracowania profesjonalnej, skutecznej pomocy osobom uzależnionym od alkoholu.

Początkowo większość tych prób, zarówno opartych na moralizatorstwie, psychoterapii (psychoanaliza) i metodach farmakologicznych (opium, barbiturany), okazała się nieskuteczna w odniesieniu do większości alkoholików. Od tego czasu, podobnie jak w odniesieniu do innych zaburzeń psychicznych, obserwuje się "wahadłowo" zmieniające się poglądy i dominujące postępowanie wobec osób uzależnionych. Te zmiany koncepcji etiologii, a co za tym idzie, i leczenia alkoholizmu uwarunkowane były zarówno postępami wiedzy biologiczno-medycznej, psychologicznej i socjologicznej, jak i zmieniającą się ogólną atmosferą społeczną, kulturową i innymi czynnikami antropologicznymi. Nie bez znaczenia był fakt rynkowej walki o pacjenta między personelem medycznym, a osobami o wykształceniu humanistycznym (psycholodzy, socjolodzy, pracownicy socjalni) oraz terapeutami-nieprofesjonalistami, a także emancypacja ruchów samopomocowych. Lawinowy postęp wiedzy spowodował hermetyzację języka i praktyczną niedostępność aparatu pojęciowego dla osób z innych kręgów zawodowych.

Pierwsze próby farmakologicznego leczenia alkoholizmu przy pomocy preparatów opium i barbituranów były nieudane, choć u części osób zmniejszała się intensywność picia, najczęściej dochodziło do "zamiany" uzależnienia od alkoholu na uzależnienie od opiatów lub barbituranów. W okresie międzywojennym w USA, a po II wojnie światowej i w Europie, zaczęły święcić tryumf metody oparte na ideologii ruchu Anonimowych Alkoholików i różnych formach psychoterapii grupowej. Wyparły one metody farmakologiczne do czasu coraz większego zainteresowania behawioryzmem i szczególną jego formą, teorią wyuczania zachowań. W myśl tej teorii, alkoholizm jest wyuczonym zachowaniem spowodowanym powtarzaniem czynności, które przynoszą przyjemne doznania (euforia, działanie przeciwdepresyjne i przeciwlękowe, łatwość nawiązywania kontaktów społecznych. Behawioryści wychodzili z założenia, że aby pacjent "odwykł" od picia, należy go uwarunkować negatywnie na bodziec, jakim jest picie alkoholu. W tym celu stosowano szereg substancji powodujących nieprzyjemne objawy (np. w celu spowodowania nudności i wymiotów używano korzenia wymiotnicy lub apomorfinę, w celu doznania przykrych objawów zatrucia aldehydem octowym podawano disulfiram - Anticol, Esperal, Antabuse), które miały kojarzyć się pacjentowi ze smakiem lub zapachem alkoholu. Zarówno mała skuteczność tych technik, jak i wątpliwości etyczne, stały się powodem krytyki tych metod. Obecnie disulfiram bywa stosowany do tzw. "wymuszania abstynencji". Rewolucyjny postęp, jaki dokonał się w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w farmakoterapii zaburzeń psychicznych nie dotyczył, niestety, leczenia alkoholizmu. Większość leków przydatnych w leczeniu zaburzeń psychotycznych, depresyjnych i lękowych, w przypadku alkoholizmu okazywała się nieskuteczna, a niekiedy nawet niebezpieczna. Przyczyniło się to do ugruntowania złej opinii o roli leczenia farmakologicznego w terapii uzależnienia od alkoholu. Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte to burzliwy rozwój psychologicznych i socjologicznych teorii zachowań ludzkich. Znalazł on swoje odbicie w rozwoju oddziaływań psychospołecznych na osoby uzależnione i ich środowisko. Natomiast psychofarmakologia nie oferowała właściwie niczego nowego osobom uzależnionym. Stan ten utrzymywał się do końca lat osiemdziesiątych.

Obecnie większość współczesnych koncepcji zachowań ludzkich, w tym zaburzeń psychicznych, ma charakter integracyjny. W psychiatrii panuje podejście "wymiarowe" polegające na tym, że odchodzi się od prób opisu etiologicznego grup zaburzeń, a opisuje się zaburzenie konkretnego pacjenta przy pomocy wielu wymiarów - mniejsze lub większe uwarunkowanie: genetyczne, biologiczne (mechaniczne uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego, infekcje i inne choroby somatyczne, zatrucia, wpływ leków i innych substancji psychoaktywnych itp.), osobowościowe, środowiskowe. Efektem takiego podejścia jest oddziaływanie kompleksowe. Pacjentom z depresją endogenną lub nawet uwarunkowaną organicznymi uszkodzeniami ośrodkowego układu nerwowego nie odmawia się psychoterapii i oddziaływań środowiskowych, a osobom z depresjami uwarunkowanymi psychogennie często podaje się leki przeciwdepresyjne, które przyspieszają i ułatwiają korzystanie z psychoterapii. Natomiast w Polsce, w środowiskach terapeutów leczących osoby uzależnione, często można zauważyć niekorzystną dla pacjentów polaryzację postaw wobec terapii, przechodzącą nieraz w otwartą wrogość. Stan ten, mimo że w pewnym stopniu ma zrozumiałe uwarunkowania, powinien ulec jak najszybszej zmianie.
Nowoczesna farmakoterapia wydłużająca abstynencję i zmniejszająca ilość wypijanego alkoholu

W ostatnich dziesięcioleciach można zaobserwować gwałtowny wzrost wiedzy o biologicznych uwarunkowaniach skłonności do nadużywania alkoholu, biochemicznych i fizjologicznych mechanizmach powstawania uzależnienia oraz farmakologicznych sposobach wpływania na spożywanie alkoholu. O ile przez wiele lat wiedza ta w małym stopniu przekładała się na konkretne techniki leczenia osób uzależnionych, o tyle w ostatnich latach stwierdzono, że z ok. 100 leków i innych substancji zmniejszających spożycie alkoholu u zwierząt doświadczalnych, co najmniej 10 może znaleźć zastosowanie w leczeniu osób uzależnionych od alkoholu. Dwa leki (akamprozat i naltrekson) zostały zarejestrowane do leczenia osób uzależnionych, a nad kilkoma innymi trwają intensywne badania kliniczne.

Akamprozat (Campral) jest pierwszym (zarejestrowanym w 1993 r. we Francji) nowoczesnym lekiem wydłużającym abstynencję i zmniejszającym spożycie alkoholu. Farmakologiczne działanie akamprozatu jest dość skomplikowane, ale uważa się, że głównie wpływa na zmniejszenie zwiększonej wrażliwości receptorów reagujących na aminokwasy pobudzające (NMDA) i receptory GABAA-ergiczne. Klinicznie skutkuje to zmniejszeniem głodu alkoholu, a osoby przyjmujące akamprozat, w porównaniu z osobami otrzymującymi placebo, dwa razy częściej i dłużej utrzymują abstynencję. W wieloośrodkowych badaniach przeprowadzonych w dziewięciu krajach Europy Zachodniej na ponad 3300 osobach uzależnionych od alkoholu, korzystających z różnych form psychoterapii, stwierdzono, że spośród osób leczonych psychoterapią i akamprozatem po roku abstynencję utrzymywało 22% pacjentów, podczas gdy z osób leczonych psychoterapią
i otrzymujących placebo odsetek abstynentów był prawie dwukrotnie niższy (12%). Jeszcze większe różnice między leczonymi akamprozatem, a otrzymującymi placebo, dotyczyły osób, które przerwały abstynencję. Leczeni akamprozatem sięgali po alkohol rzadziej, a gdy do tego doszło, pili ponad dwukrotnie mniej niż osoby przyjmujące placebo. Akamprozat jest lekiem stosunkowo bezpiecznym. Objawy niepożądane występują rzadko, zwykle tylko na początku kuracji, jednak są przemijające i słabo nasilone. Nie powoduje on uzależnienia, a w przypadku przedawkowania jest stosunkowo mało toksyczny. Nie wchodzi w poważniejsze interakcje z alkoholem. Lek jest zarejestrowany także w Polsce, choć producent nie wprowadził go jeszcze na nasz rynek. Na temat akamprozatu opublikowano artykuł poglądowy w języku polskim.

Naltrekson (ReVia, Nemexin, Trexan) od 1994 r. jest powszechnie stosowany w USA do leczenia osób uzależnionych od alkoholu. W leczeniu wykorzystuje się ingerencję w jeden z patomechanizmów uzależnienia, polegającą na pozytywnym wzmacnianiu. Alkohol ma działanie euforyzujące, im częściej zostaje nadużywany, tym bardziej jego brak jest odczuwany jako nieprzyjemne doznanie, które można usunąć przez kolejne picie i wprowadzenie się w euforię. Euforyzujące działanie alkoholu jest wynikiem m.in. stymulacji wydzielania endorfin (substancji produkowanych przez organizm, mających działanie podobne jak morfina, ale wielokrotnie silniejsze), które stymulują (podobnie jak morfina) receptory opiodowe. Naltrekson blokuje receptory opioidowe, endorfiny wydzielone w wyniku picia alkoholu nie mogą już ich stymulować, a co za tym idzie, powodować euforii. Osoby dotychczas przyzwyczajone do reakcji euforycznych po spożyciu alkoholu zauważają bezcelowość picia i ograniczają ilość spożywanych napojów alkoholowych. Naltrekson zmniejsza spożycie alkoholu średnio o ok. 50% u osób, które przerwały abstynencję. Nieoczekiwanym skutkiem leczenia naltreksonem osób uzależnionych okazało się wydłużenie abstynencji i zwiększenie liczby osób utrzymujących abstynencję, w stosunku do przyjmujących placebo. Farmakologiczny mechanizm tego zjawiska, polegającego prawdopodobnie na zmniejszeniu głodu alkoholu, nie jest znany. Stwierdzono również, że kombinowane leczenie psychoterapią i naltreksonem powodowało znacząco lepsze wyniki niż sama psychoterapia. Naltrekson powoduje mało objawów niepożądanych, nie wchodzi w toksyczne reakcje z alkoholem. Lek ten nie jest jeszcze zarejestrowany w Polsce do leczenia osób uzależnionych od alkoholu, ale mimo to staje się coraz powszechniej stosowany w ramach prywatnych praktyk. Doświadczenia ze stosowaniem naltreksonu ma Klinika Psychiatryczna AM w Bydgoszczy.

Inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI): fluoksetyna (Prozac, Bioksetyna, Seronil), fluwoksamina (Fevarin, Floxyfral), citalopram (Cipramil), sertralina (Zoloft), paroksetyna (Seroxat) jeszcze przed kilku laty wydawały się najbardziej obiecującymi lekami do terapii alkoholizmu. Obniżenie nastroju stanowi częstą przyczynę sięgania po alkohol w celach "samoleczenia" depresji, a te są powszechne wśród osób uzależnionych. Przed laty stosowano leki przeciwdepresyjne w celach "przeciwalkoholowych". Starsza generacja leków przeciwdepresyjnych okazała się jednak nieskuteczna. Alkoholicy źle tolerowali te leki. Z powodu odmiennej biodostępności nie udawało się osiągać terapeutycznych poziomów tych leków we krwi, a interakcje trójpierścieniowych leków przeciwdepresyjnych z alkoholem (przypadkowe lub w celach samobójczych) były potencjalnie groźne dla życia. W przeciwieństwie do nich, SSRI nie tylko zmniejszają spożycie alkoholu, ale są dobrze tolerowane przez alkoholików
i stosunkowo bezpieczne w przypadku przedawkowania lub spożycia łącznie z alkoholem. Podejrzewa się kilka mechanizmów działania przeciwalkoholowego SSRI: zmniejszanie picia z powodu depresji, działanie anorektyczne (zmniejszające łaknienie wszystkich pokarmów, w tym alkoholu), zmniejszenie kompulsywnej komponenty picia, poprawa funkcji poznawczych itp. Wyniki ostatnich badań każą patrzeć z większą rezerwą na tą grupę leków. Niemniej powszechnie uważa się, że SSRI są lekami z wyboru w wydłużaniu abstynencji i zmniejszaniu ilości wypijanego alkoholu przez osoby uzależnione, u których stwierdza się depresję, a także w leczeniu depresji alkoholowych.

Tianeptyna (Coaxil) to nowy lek przeciwdepresyjny, o zupełnie odmiennym od SSRI działaniu farmakologicznym. Zaobserwowano, że przy stosowaniu tego leku, pacjenci zmniejszają spożycie alkoholu. Dzieje się to prawdopodobnie na skutek zmniejszania częstości sięgania po alkohol w wyniku poprawy nastroju.

Inną przyczyną sięgania po alkohol są zaburzenia lękowe, dość często występujące w przebiegu uzależnienia od alkoholu. Jako leki przeciwlękowe używano dawniej barbiturany, natomiast ostatnio stosuje się głównie anksjolityki benzodiazepinowe, które są skuteczniejsze w leczeniu lęku i bardziej bezpieczne niż barbiturany. Niestety, u osób uzależnionych należy je stosować wyjątkowo ostrożnie. Mają one szczególnie silne właściwości uzależniające, a w przypadku ich spożycia z alkoholem może dochodzić do niebezpiecznych interakcji. Ponieważ zaobserwowano, że wielu alkoholików uzależniło się od barbituranów lub benzodiazepin, a także nierzadko dochodziło do ciężkich zatruć mieszanych, leki te mają złą opinię wśród terapeutów uzależnień. Niestety, nastawienia wynikające ze złych doświadczeń z lekami starszej generacji są generalizowane na całą farmakoterapię uzależnień. Tymczasem w powszechne użycie weszła nowa generacja leków przeciwlękowych, zarówno o innej budowie chemicznej niż benzodiazepiny, jak i o innym mechanizmie działania receptorowego. Leki te nie posiadają właściwości uzależniających i nie wchodzą w poważniejsze interakcje z alkoholem. Przedstawicielem anksjolityków niebenzodiazepinowych jest buspiron (Spamilan, Bu-Spar). W trakcie badań wykazano, że u alkoholików, szczególnie tych z zaburzeniami lękowymi, buspiron może znacząco zmniejszać ilość wypijanego alkoholu.

Pojedyncze badania kliniczne potwierdzają wpływ kilkunastu innych leków na wydłużanie abstynencji i zmniejszanie spożycia alkoholu, jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, aby je wdrażać do rutynowego leczenia.
Wnioski

Współczesne programy oddziaływań psychoterapeutycznych na osoby uzależnione od alkoholu wydają się przybliżać do maksimum swojej efektywności. W badaniach przekonywująco wykazano, że dodanie nowoczesnej farmakoterapii (leki psychotropowe nowej generacji) do oddziaływań psychospołecznych, zwiększa skuteczność leczenia osób uzależnionych. Brak jest racjonalnych przesłanek, aby pozbawiać pacjentów możliwości korzystania z optymalnej terapii kombinowanej w imię przesłanek o wątpliwej ideologii ("protezowanie lekami", "radzenie sobie z alkoholizmem na skróty" itp.). Brak zainteresowania metodami farmakologicznymi, ze strony terapeutów z nowoczesnych programów psychoterapeutycznych, może prowadzić nie tylko do zaniechania optymalizacji leczenia osób uzależnionych, ale także do przejęcia psychofarmakoterapii uzależnień przez terapeutów o jednostronnej orientacji biologicznej, zniechęcających pacjentów do równoczesnej psychoterapii.

Niestety, z programów psychoterapeutycznych nie jest w stanie skorzystać większość osób uzależnionych od alkoholu. Co więcej, im bardziej skomplikowane programy, tym wyżej ustawiona jest poprzeczka kwalifikacyjna do psychoterapii i wstępna selekcja pacjentów. Znaczna część pacjentów uzależnionych od alkoholu postawiona w sytuacji konfrontacyjnej: "żmudne i czasochłonne uczestniczenie w psychoterapii albo osiąganie dna w alkoholizmie", wybiera to drugie rozwiązanie. Takim osobom część psychoterapeutów zazwyczaj nie jest w stanie zaoferować skutecznych metod alternatywnych.
W przeciwieństwie do psychologicznego, podejście medyczne jest mniej konfrontacyjne i pozwala oferować choremu nie tylko metody optymalne (w tym przypadku terapię kombinowaną), ale także metody mniej (a nawet znacznie mniej) skuteczne, choć z różnych powodów preferowane przez pacjenta. Takim leczeniem może być psychofarmakoterapia, która choć nie zmieni mentalności osoby uzależnionej (nie zwiększy motywacji do leczenia, nie pogłębi krytycyzmu do choroby, nie nauczy mechanizmów radzenia sobie w sytuacjach prowadzących do picia etc.), nawet nie musi prowadzić do całkowitej abstynencji, to może jednak zmniejszać spożycie alkoholu, a co za tym idzie przyczynić się do zmniejszenia szkód zdrowotnych (psychicznych i somatycznych),
a także szkód w funkcjonowaniu społecznym. Z punktu widzenia zdrowia publicznego jest to cel doniosły, gdyż w przybliżeniu szkody zdrowotne (choć nie tylko) maleją w stosunku do kwadratu zmniejszonego spożycia alkoholu.

Wydaje się, że członkowie nowoczesnych teamów terapeutycznych powinni z uwagą śledzić postępy farmakoterapii uzależnienia od alkoholu, by nie przegapić momentu, gdy kombinowane leczenie psychospołeczne i farmakologiczne stanie się obowiązującym standardem, gwarantującym optymalne wyniki leczenia. Warto, by zespoły terapeutyczne dysponowały wiedzą i doświadczeniem w zakresie leczenia skojarzonego, tak aby wprowadzić je przed osobami o znikomej wiedzy na temat psychologicznych mechanizmów uzależnienia i psychoterapii oraz stosującymi wyłącznie leczenie biologiczne.

Bogusław Habrat

Autor jest doktorem medycyny, pracuje w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, gdzie kieruje Zespołem Profilaktyki i Leczenia Uzależnień.



Dobre zestawienie różnych metod leczenia alkoholizmu, w tym farmakologicznych, mamy tutaj:

http://www.resmedica.pl/zdart4005.html


Jeśli komuś to naprawdę pomaga to OK. Ale ja jestem nieco sceptycznie nastawiony. Po pierwsze już uzależnionemu od pewnego środka chemicznego podajemy jako lek kolejny środek chemiczny, od którego też można się uzależnić, choćby psychicznie.
Po drugie poprzez wyłączenie euforycznego działania alkoholu sprawiamy, że człowiek pije ale nie jest pijany. Nie jest pijany ale alkohol działa na wszystkie organy i niszczy je, szczególnie wątrobę. Tymczasem nie odczuwając tzw. fazy część osób może uznać, że ich picie nie jest szkodliwe.

Offline

#2 29-05-2011 22:16:31

AA
Gość

Re: Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

Mnie też ciekawi ten problem, w Polsce nie ma zbyt wiele ośrodków leczących naltrexonem ja znalazłem jeden: http://leczyc.pl/

#3 30-05-2011 20:26:39

pęknięty klawikord
Wtajemniczony
Miasto: Dziki Wschód (lubelskie)
Zarejestrowany: 23-07-2009
Posty: 1560

Re: Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

Oo, chyba niezła ta klinika, skoro w ciągu dwóch dni, już drugi raz ją ktoś promuje (http://forum.abstynenci.pl/viewtopic.php?pid=11420#p5). Ile płacą za takie pozycjonowanie?


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#4 09-07-2013 17:43:45

Dla_coreczki
Forumowicz
Zarejestrowany: 09-07-2013
Posty: 1

Re: Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

Zażywam Adepend (tak w Polsce nazywa się Naltrekson) od trzech tygodni. Mam go brać przez ponad rok, codziennie jedną tabletkę rano na czczo. Ten lek rzeczywiście sprawia, że po spożyciu alkoholu nie ma "przyjemności". Czuję co prawda, że jestem wstawiony, tzn. bardziej, że alkohol działa na mój organizm, ale nie mam euforii, mam też jaśniejszy umysł, jestem bardziej świadomy tego co się dzieje do okoła niż dawniej, gdy wypiłem i nie zażywałem tego leku. Raz przesadziłem i w pewnym momencie lek tak jakby po prostu mnie wyłączył (nie wiem, czy film mi się urwał, chyba nie bo nie straciłem pamięci, ale usnąłem). Po tym leku nie ma też chęci żeby sięgnąć po kolejne piwo, czy kieliszek. Oczywiście możesz, ale nie ciągnie Cię do tego. Jedno mnie tylko zdziwiło, bo lekarz, który się mną opiekuje jak opowiedziałem o tych moich "próbach" łączenia leku i alkoholu, zalecił całkowitą abstynencję w czasie, gdy będę go zażywał. Jak pogrzebałem w Internecie (m.in. w tych artykułach powyżej), skuteczność tego leku w metodzie Sinclaira jest właśnie w połączeniu z alkoholem. Wybraliśmy z lekarzem włąsnie Naltrekson, bo jako cel leczenia ustaliliśmy powrót do picia kontrolowanego. Wiem, że całkowita abstynencja jest zdrowsza, że duża część osób uważa, że powrót do picia kontrolowanego nie jest wogóle możliwy, ale ja chyba nie jestem gotowy na całkowitą abstynencję. Z drugiej strony nie za każdym razem piłem na umór, nie umiałem przerwać, czy musiałem sięgać po kolejną porcję alkoholu. Potrafiłem pić towarzysko, "na wesoło", przypilnować żeby nie przesadzić, czy nie robić jakichś głupot. Wypić dwa, a nie trzy piwa wieczorem, bo sobie tak postanowiłem, albo np. żona mnie o to prosiła. Jednak, gdy szukałem w alkoholu ucieczki od stresu, smutków, czy zmęczenia, nie wyrabiałem się z obowiązkami, wtedy zawsze upijałem się na smutno, a dobry nastrój miałem tylko przez krótki czas bezpośrednio po wypiciu. Piłem wtedy bardzo dużo i traciłem kontrolę, a w zasadzie opanowywała mnie obojętność. i nie chciałem się kontrolować. Można powiedzieć, że te dwa rodzaje picia występowały z podobną częstotliwością. Ten drugi chciałem wyeliminować, a móc od czasu do czasu wypić "dla towarzystwa". Oczywiście będę robił tak jak mi zaleci lekarz, bo gdyby wszystko było z moim piciem ok, nie szukałbym pomocy. Ale może ktoś ma jakieś do świadczenia związane z tym lekiem i będzie się chciał nimi podzielić.

Offline

#5 10-07-2013 07:30:03

morol
Gość

Re: Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

Kampania reklamowa mnie nie dziwi, z pewnoscia jest duzy rynek zbytu dla produktu, ktory da uzaleznionemu nadzieje, ze nie musi calkowicie rezygnowac z substancji, ktora doprowadzila go do jego obecnego stanu.  Nie rozumiem jedynie, jaka pokretna logika wiesc moze do wniosku, ze korzystnie bedzie promowac go na forum osob nie pijacych alkoholu.

#6 29-04-2014 18:50:07

pęknięty klawikord
Wtajemniczony
Miasto: Dziki Wschód (lubelskie)
Zarejestrowany: 23-07-2009
Posty: 1560

Re: Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

A ja się zastanawiam, czy ktokolwiek kontaktuje się z szefem forum (Annihilator) aby umieścić reklamę za kasę, czy wszyscy tylko cichcem podrzucają adresy? smile


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#7 21-06-2018 19:37:27

Dogowski
Gość

Re: Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

Witam. Naltrekson spozywany codziennie nie ma pozadanego efektu dopiero w polaczeniu z metoda Sinclair'a moze zdzialac cuda I doprowadzic do farmakologicznej ekstynkcji uzaleznienia. Od paru miesiecy interesuje sie tym tematem I po sprobowaniu wszyskich opcji od tygodnia jestem na TSM I wyniki sa bardzo pozytywnie zaskakujace. Zapraszam na moje forum ktore dopiero otworzylem by zrzeszac I informowac ludzi o tej nowej metodzie leczenia.

forum-tsm.pl

pozdrawiam

#8 27-12-2018 20:58:05

Grisha
Forumowicz
Zarejestrowany: 26-12-2018
Posty: 10

Re: Naltrekson - pigułka na alkoholizm?

Naltrekson spozywany codziennie nie ma pozadanego efektu dopiero w polaczeniu z metoda Sinclair'a moze zdzialac cuda

Z ciekawości poszukałem jakichś badań na temat tego naltreksonu, po polsku znalazłem coś takiego:

Pacjenci skłonni do współpracy i otrzymujący naltrexone sięgali po alkohol przez 3% dni w okresie objętym badaniem, podczas gdy wśród tak samo współpracujących pacjentów przyjmujących placebo wskaźnik ten wyniósł 11%.  Ponad połowa z tej grupy pacjentów powróciła do ciężkiego nadużywania alkoholu, podczas gdy wśród pacjentów przyjmujących naltrexone statystyka ta wyniosła 14%.
Źródło

Chyba jednak coś tam działa, aczkolwiek z tego co wyczytałem gdzie indziej, naltrexone jest przede wszystkim stosowane przy uzależnieniach od innych narkotykow, konkretnie od opiatów (np. heroina).

P.S.
Fajne słowo ta "ekstynkcja" - wikipedia definiuje ją jako wymieranie gatunków wink Cudowne są te kalki językowe wstawiane gdzie popadnie...

Offline

Stopka forum