Forum serwisu abstynenci.pl

Witaj na forum serwisu www.abstynenci.pl, który stara się zrzeszać abstynentów, czyli ludzi niepijących napojów alkoholowych.

Nie jesteś zalogowany(a).

#1 24-01-2019 21:41:39

Suchy
Abstynent
Miasto: Zielona Góra
Zarejestrowany: 03-09-2006
Posty: 2926
Strona WWW

Alkohol versus marihuana.

Alkohol versus marihuana.

Zanim przejdę do tematu muszę przyznać, że z papierosami sobie radzę słabo… Co prawda nie zaczynam już dnia paląc „po omacku” ale nie idzie mi dobrze. Przed chwilą spaliłem ostatniego z paczki i znowu powiedziałem sobie „dość”… Ciekawe na jak długo… Brakuje mi jakiegoś drobiazgu „pałera” którego wzbudzałem w sobie za każdym razem, gdy rzucałem palenie. Można to nazwać boskim pierwiastkiem, który wyjątkowo ciężko w sobie wskrzesić. To pomieszanie wiary w sukces z radością wyjścia z niewolnictwa…. Na jakiś czas powinienem zmienić się w lekkiego wariata, który będzie na wszystko reagował wybuchami radości… To trudne … Wiem, że kiedy mi się to uda – uwolnię się a tymczasem coś idzie nie tak. Będę nad tym pracował, bo palenie stoi mi solą w oku. Palę i chce mi się wymiotować… ot przykład głupoty…

Wracam do dzisiejszego tematu. Na początku chcę zaznaczyć, że absolutnie nikogo nie namawiam do sięgania po marihuanę. Jej produkcja, sprzedaż i posiadanie jest w Polsce nielegalne i surowo karane. Do napisania tego artykułu skłoniła mnie dyskusja polityków, obejrzana niedawno nocą w telewizji. Dyskusja pomiędzy politykami PO i PiS toczyła się w temacie dopalaczy i zeszła w pewnym momencie (już z udziałem biegłego w temacie pana – bodaj specjalisty w leczeniu uzależnień, ale nie jestem tego pewien ) na alkohol i marihuanę.  Osłupiałem, gdy słuchałem wypowiedzi dwojga ludzi stanowiących w Polsce prawo a nie mających pojęcia o czym mówią. Pan z PiS powiedział, że nie ma podziału na narkotyki twarde i miękkie i był bardzo oburzony, że ktoś w sejmie nosi wpięty w klapę listek konopi, „promując” w ten sposób narkotyk. Cała dyskusja przypominała bełkot, pozbawiony sensu a nastawiony wyłącznie na zdobywanie głosów w zbliżających się wyborach. Facet z PO wydawał się być cichym zwolennikiem legalizacji trawy a przedstawiciel PiS w maryśce widział zagładę absolutną ludzkości. Jegomościa z PiS próbował wyprowadzić później z błędu wspomniany specjalista, ale został przez sprawnego mówcę zakrzyczany. Mi po tym programie pozostał wielki niesmak i strzępy wypowiedzi nie nadające się do cytowania. Postanowiłem więc rozprawić się z tematem po swojemu, przytaczając fakty poznane podczas walki z nałogiem alkoholowym.

Wiem sporo o alkoholu, ponieważ leczę uzależnienie od niego, ale co z marihuaną ? Interesuję się tematem konopi indyjskich od lat. Będąc jeszcze bardzo młodym człowiekiem, w latach dziewięćdziesiątych miałem okazję spróbować trawki. Muszę przyznać, że wrażenia były bardzo przyjemne. Rozluźnienie, radość, poczucie lekkości, wyostrzenie zmysłów słuchu, dotyku, węchu i smaku. To moje pierwsze wspomnienia, które wydają się być istną idyllą, ale do czego to prowadzi ? Czy jest to bezpieczne ? Czy można się od tego uzależnić ? Czy można to przedawkować ?  Pytań rodzi się bardzo wiele ale kluczowe jest jedno – po co w ogóle to brać ?

Alkohol jest full legal – dostępny (o zgrozo) nawet na stacjach benzynowych. Tzw. kultura picia alkoholu jest w Polsce swego rodzaju modą. Kiedy jadę w Bieszczady, jako alkoholik odruchowo zwracam uwagę na zakupy robione przez turystów i właściwie nie zdarza się, by ktoś odchodził od kasy bez choćby jednego piwa. Polacy piją na potęgę i w błogiej nieświadomości krzywdy jaką sobie wyrządzają. Jadą w piękne góry i często nie pamiętają później gdzie dokładnie byli i co robili. Nie potrafimy cieszyć się życiem takim, jakie jest. Wprowadzamy więc do organizmów chemię potęgującą doznania, otumaniającą nas by „nacieszyć się” wolnym czasem. Do tego wzywają nas reklamy w telewizji i kolorowych pismach. Budują wizerunek pijących, jako ludzi zdrowych, dobrze zbudowanych i szczęśliwych. Żubr chodzi po pięknej puszczy w towarzystwie innych dzikich zwierząt, ludzie beztrosko, w sielskiej atmosferze uprawiają „łomżing”, niski głos, budzący zaufanie przekonuje nas, że piwo jest esencją męskości. Napawamy się iluzjami producentów alkoholu, którzy chcą na naszych pragnieniach wyłącznie zarobić. Pragniemy tej atmosfery, pragniemy być silnymi mężczyznami i pięknymi kobietami. Nie potrafimy zaakceptować siebie takimi jacy jesteśmy, nie akceptujemy otoczenia takim jakie jest. Przy pomocy alkoholu usiłujemy podkolorować to co jest kolorowe a z siebie samych robimy ludzi, którymi tak naprawdę nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy. Na solińskich plażach słychać głośne krzyki i przekleństwa a w wodzie młodzi ludzie wyprawiają rzeczy wręcz niebezpieczne. Trwa swego rodzaju wyścig między młodymi. Kto jest bardziej „zajebisty”, kto wytnie „lepszy” numer, kto „zaliczy” fajniejszą laskę. Trwa gonitwa o bycie guru wśród rówieśników a alkohol jest niebezpiecznym narzędziem w dążeniu do „celu”. Tylko do jakiego celu ? Co właściwie chcą ci ludzie osiągnąć ? Chcą być lepsi od innych i wydaje im się, że to co robią ich do tego przybliża. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że kolorowanie świata używkami nie ma sensu i przynosi niemal wyłącznie szkody. Przyzwyczajamy się do przeżywania chwil uniesienia na dopingu. Uczymy nasze mózgi, że alkohol daje radość i przyjemność, przez co tracimy umiejętność spędzania wolnego czasu „na sucho”. Zatrzymujemy się w rozwoju emocjonalnym i przełączamy nasze mózgi na chemiczne przeżywanie uczuć. Upicie się, czy naćpanie zaczyna być rozrywką samą w sobie i zastępuje inne czynności. Przestajemy jeździć na rowerach, zbierać grzyby, pływać, chodzić na szlaki, bo czynności te tracą na atrakcyjności na rzecz chemii. Spożycie używki jest łatwiejsze niż przejście połoniny. Naszymi „szczytami” stają się stany zamroczenia i chemicznego uniesienia.  Stąd już tylko krok do uzależnienia.Powyższe dotyczy każdej psychoaktywnej substancji. W naszej kulturze ludzi przyjmujących substancje psychoaktywne dzielimy na spożywających alkohol, pijaków i narkomanów. Ci spożywający, to ludzie zdrowi, „kulturalni” i ogólnie OK. Pijacy są przez społeczeństwo dzieleni na podzbiory – meneli, żuli, moczymord, i  „ludzi z problemem alkoholowym” – w zależności od degradacji i pozycji  społecznej.  Jakkolwiek by nie nazwać alkoholików, są oni traktowani jak normalny „element krajobrazu”. Są w każdym mieście i wiosce jak kraj długi i szeroki. Inaczej ma się sprawa narkomanów. Narkoman w Polsce „ma hifa”, straszy się nim dzieci i uważa za szczególnie niebezpieczny element. Narkoman jest tym najgorszym. Mało kto widzi w nim chorego człowieka. Od narkomanów zdrowi ludzie uciekają, boją się ich, często gardzą nimi i ich nienawidzą. Raczą się piwem pod parasolami i zagryzają karkówką wódkę na grillach mając się za porządnych i zdrowych,  nie wiedząc że sami są pospolitymi narkomanami. Czy wiesz zatem czym jest narkotyk ? Według leksykonu Światowej Organizacji Zdrowia narkotykami można określić wszystkie substancje mające wpływ na świadomość, w tym kofeinę, nikotynę i alkohol etylowy !!!  Ponadto narkotykami nazywa się wszelkie substancje, których zażywanie prowadzi do uzależnienia fizycznego.

Tak więc zarówno alkohol  jak  i marihuana są narkotykami ! Pan poseł kłócił się, że narkotykiem jest to co ktoś wpisał na listę narkotyków a to wierutna bzdura. Alkohol tak jak i marycha zaburza funkcjonowanie układu nerwowego… Tymczasem ktoś palący marihuanę, jest wytykany przez polskie społeczeństwo jako narkoman i wielkie zagrożenie dla otoczenia, natomiast pijak to „tylko pijak jakich wielu”. Cała masa „moherowych beretów” nie ma pojęcia o tym, że wódka jest bardziej niebezpieczna od trawki a do tego legalna. Gdyby naszym rządzącym tak bardzo zależało na zdrowszym „opium dla ludu”, zdelegalizowaliby alkohol i dali ludziom marihuanę. Jednak „zioło” jest „be”, ponieważ „lud” zna alkohol i lubi go pić, natomiast trawa jest kojarzona przez pijący naród jako symbol marginesu społecznego i przestępców. Nie miejcie złudzeń – alkohol czyni większe spustoszenie w waszych organizmach, niż THC, co nie oznacza, że marihuana jest bezpieczna i można ją beztrosko palić. Nic bardziej mylnego, jednak póki co 0:1 dla trawy.

Według Światowej Organizacji Zdrowia zażywanie marihuany jest mniej szkodliwe od palenia papierosów i spożywania alkoholu. Pośród przeciwników trawy popularne są jednak opinie o jej wysokiej szkodliwości. Badania prowadzone przez zespół: T.H.M. Moore, S. Zammit, A. Lingford-Hughes, T.R.E. Barnes, P.B. Jones, M. Burke, G. Lewis potwierdzają tę tezę. Przy przewlekłym stosowaniu pojawiają się objawy zespołu amotywacyjnego  –  w tym zaburzenia snu, zespół apatyczny z dominującym brakiem działania, ograniczenie kontaktów z ludźmi, zaburzenia pamięci i koncentracji uwagi, zaburzenia w przyswajaniu nowych wiadomości, myślenie porozrywane i magiczne, upośledzenie zdolności rozwiązywania problemów i planowania przyszłości, zanik zainteresowań, zaburzenia percepcji czasu, doznań, krytycyzmu, lęk. Występują również objawy fizjologiczne przewlekłego stosowania, zróżnicowane w zależności od płci zażywających osób…. Czy czegoś wam to nie przypomina ? Identyczne objawy daje nadużywanie alkoholu…  więc mamy 0:0 w tej rundzie  i 0:1 dla ziela.

Jak wygląda uzależnienie. Zarówno alkohol jak i marycha uzależniają psychicznie, z tym że marihuana słabiej i mniejszy procent nadużywających. Mimo to uzależnienie występuje więc daję 0:0 i nadal jest 0:1 . Z uzależnieniem fizycznym jest pewien problem. O ile alkohol silnie uzależnia fizycznie o tyle wyniki badań nad marihuaną są niejednoznaczne. Część z nich dowodzi, że uzależnienie fizyczne nie występuje a część daje wyniki niejednoznaczne. Tutaj jednak dam punkt marihuanie 0:1 i razem 0:2.

Efekt oddziaływania obydwu substancji bywa skrajnie różny. Po alkoholu wiele osób zachowuje się agresywnie, co praktycznie nie zdarza się po marihuanie 0:1 i razem 0:3. Obydwie substancje powodują spowolnienie reakcji na bodźce zewnętrzne i uniemożliwiają bezpieczne prowadzenie pojazdów i obsługę maszyn  0:0 i nadal 0:3. Alkohol można łatwo przedawkować, natomiast jest to praktycznie niemożliwe w przypadku marihuany. Nie odnotowano do tej pory zgonu z powodu przedawkowania marychy, natomiast z powodu przedawkowania alkoholu co roku ginie wiele osób 0:1 i razem 0:4. Nadużywanie obydwu substancji powoduje degradację mózgu  0:0 i razem 0:4. Po alkoholu zdrowy człowiek ma kaca i czuje wstręt do niego natomiast po marihuanie występuje czasami chęć ponownego zapalenia na drugi dzień i może utrzymywać się do tygodnia czasu (sam tego nie doświadczyłem nigdy w życiu a jedynie wyczytałem w kilku opracowaniach) – 1:0 i razem 1:4.

Dowiedziono, że marihuana posiada właściwości lecznicze. Jest stosowana jako środek uśmierzający ból w stwardnieniu rozsianym, pobudza apetyt u ludzi chorych na AIDS, pozwala uśmierzyć nudności i zredukować odruchy wymiotne po chemioterapii. Ziele bywa także pomocne w walce z niektórymi typami nowotworów m.in. glejaka wielowarstwowego mózgu. Alkohol nie ma tutaj do zaoferowania wiele. W skrajnym upojeniu działa przeciwbólowo ale nic po za tym. 0:1 dla ziela i łącznie 1:5.

Zarówno alkohol jak i marihuana zaburzają funkcjonowanie organizmu. Nie będę wracał do alkoholu, ponieważ opisałem jego wpływ na organizm bardzo szeroko i wiem, że po alkoholu cierpi każda komórka ludzkiego ciała.  Marihuana również  NIE JEST bezpieczna ! Podczas jej palenia ludzie wdychają również substancje rakotwórcze. Serce przyspiesza i mogą wystąpić epizody arytmii. Zaburza funkcjonowanie układu nerwowego jak również wątroby – czym jestem zdziwiony, ale takie informacje przeczytałem w kilku artykułach. Dowiedziono że nadużywanie marihuany może zaburzać płodność zarówno mężczyzn jak i kobiet. Palenie ziela może być również wyzwalaczem dla schizofrenii – wyniki badań są tutaj niejednoznaczne i niedawno skojarzono występowanie schizofrenii głównie z paleniem papierosów a nie jak wcześniej sądzono z marihuaną, ale należy zachować ostrożność, gdyż sprawa nie została do końca wyjaśniona. W kwestii wpływu na zdrowie fizyczne jednak punkt muszę przyznać marihuanie 0:1 i razem 1:6.

Kolejną sprawą jest funkcjonowanie w społeczeństwie. Zdecydowanie lepiej społecznie funkcjonują ludzie palący marihuanę niż pijący alkohol. Są bardziej stonowani i spokojni. Są bardziej zadowoleni z życia i otoczenia. Mimo palenia ziela są w stanie wykonywać większość prac. Picie alkoholu wyklucza w znacznie większym stopniu. Alkohol czuć z ust, człowiek po spożyciu chwieje się, często ma zaczerwienioną skórę. Często nie jest również w stanie wykonać najprostszych czynności. Ludzi upojeni alkoholem bywają agresywni i wulgarni oraz są gorzej odbierani przez otoczenie. Kolejny punkt dla ziela i razem mam 1:7.

Na koniec zagrożenia o których jeszcze nie mówiłem. Handel alkoholem odbywa się pod ścisłą kontrolą i możemy mieć pewność, że zakupiona w sklepie wódka jest „bezpieczna”. Jeśli chodzi o ziele to sprawa ma się inaczej. Handlarze czasami nasączają susz twardymi narkotykami, celem szybkiego uzależnienia swoich klientów. Można więc wpaść w uzależnienie od twardych narkotyków, próbując ziela z niepewnego źródła. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że marihuana jest nielegalna. Gdyby handel nią podlegał kontroli, palenie stałoby się bezpieczniejsze. W tym stanie prawnym muszę przyznać punkt alkoholowi i mam 2:7. Przeciwnicy legalizacji ziela podnoszą jeszcze jedną kwestię. Uważają, że palenie marihuany jest wstępem do sięgania po tzw. twarde narkotyki. Wydaje się to potwierdzać fakt, że większość uzależnionych od twardych narkotyków zaczynało właśnie od „niewinnego” ziela. Dzieje się tak, gdyż część ludzi palących marihuanę zaczyna poszukiwać mocniejszych wrażeń i ulega złudnemu poczuciu niezniszczalności. Sięgają po mocne narkotyki przekonani, że skoro ziele ich nie zniszczyło, to nic im nie będzie po czymś mocniejszym i wpadają w wyniszczającą szybko spiralę uzależnienia. Z alkoholem jednak sprawa ma się podobnie. Często wstępem do picia wódki jest „niewinne” „piwko”, czy drink po pracy. Z czasem tolerancja na alkohol rośnie i potrzebujemy coraz więcej alko by osiągnąć ten sam efekt. Pijemy więc więcej i coraz mocniejszych trunków. Wpadamy w uzależnienie. Nie przyznaje więc żadnej substancji punktu.

Podsumowanie. W moim zestawieniu wygrała marihuana stosunkiem 2:7. Nie oznacza to, że jest ona bezpieczna i beztrosko polecam jej używanie. Z mojej wiedzy wynika jedynie, że pod pewnymi względami jest bezpieczniejsza dla zdrowia ludzkiego od alkoholu. Nie zmienia to faktu, że obie substancje służą do świadomego wprowadzania się w odurzenie i są dla człowieka groźne, gdyż ingerują w sprawne funkcjonowanie organizmu. Każdy, kto chce sięgnąć po alkohol czy marihuanę (pomijając już kwestię legalności tej drugiej) powinien się zastanowić, czy koniecznie chce zniekształcać własne emocje i odbiór świata zewnętrznego. Jeśli tak jest, to lepszym wyjściem jest podjęcie psychoterapii mającej na celu nauczenie się akceptacji własnej (trzeźwej) osoby i własnego otoczenia takimi jakie są. Każda chemiczna ingerencja w odbiór rzeczywistości niesie zagrożenia trudne do oszacowania. Po pewnym czasie używania chemii może bowiem okazać się, że straciliśmy zdolność do trzeźwej oceny sytuacji i bez „wspomagania” nie potrafimy już wcale znosić trudów życia codziennego, stając się niewolnikami butelki czy skręta.

Mówiąc szczerze nie spodziewałem się aż takiego wyniku.

https://angelusreprobi.pl/2015/07/18/al … marihuana/

Offline

Stopka forum