#1 2009-02-15 21:58:13

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Z serii - Wyznania abstynentki. Jestem introwertyczką.

Pewnego dnia na naszym abstynenckim forum pojawiło się ciekawe zagadnienie: czy typ osobowości (ekstrawertyk/introwertyk) ma jakiś wpływ na bycie/zostanie abstynentem. W tej mini ankiecie wzięło udział siedem osób. Sześć z nich zadeklarowało, że są lub mają bliżej do introwersji. Jedną z tych sześciu osób byłam ja. To ciekawe, bo nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, czy mój typ osobowości miał wpływ na podjęcie przeze mnie decyzji o abstynencji od alkoholu. W rzeczywistości jednak musiał mieć.
Jako nastolatka czułam się inna i wyobcowana. To nic odkrywczego. Nastolatki z zasady cierpią na pewną dychotomię – z jednej strony chcą być „takie jak wszyscy”, chcą mieć swoją grupę, do której przynależą, i z którą się utożsamiają, z drugiej jednak chcą się wyróżniać, być wyjątkowi, ale w taki sposób, by grupa tą wyjątkowość doceniła. Jeśli nasza inność jest z kategorii tej nieakceptowalnej, zostajemy pariasami społecznymi, na samym dnie nastoletniej hierarchii. Jesteśmy odludkami, dziwakami, kujonami, outsiderami.  Byłam takim outsiderem.
Pamiętam, że w szóstej klasie podstawówki w pamiętniku napisałam, że nie rozumiem swoich rówieśników, którzy, by sobie nawzajem zaimponować, palą papierosy i piją alkohol kryjąc się w ciemnych zaułkach, czy innych tego typu niedostępnych miejscach. Lepiej teraz zająć się nauką, pisałam, wytyczyć plany, których osiągnięcie w przyszłości zapewni nam sukces i wtedy imponować.
Chciałam być osobą sukcesu. To był mój cel. W szóstej klasie szkoły podstawowej. Jednak z drugiej strony pragnęłam być częścią „towarzystwa”, tych wesołych, pewnych siebie dzieciaków, których wszyscy znają i lubią. Chciałam być taka jak oni.
Stałam się taka. W drugiej klasie liceum. Nie uwierzycie jak łatwo było tego dokonać. Zrobiłam coś niewiarygodnie głupiego i, ku swojemu zaskoczeniu, dzięki temu zostałam najlepszą przyjaciółką szkolnej gwiazdy. Miałam 17 lat, gdy zgodnie z normami mojej grupy, zaczęłam palić, chodzić na imprezy, często również pić. To było moje życie. Byłam lubiana i akceptowana. Ważna. Oczywiście nauka poszła w kąt. Moje cele przestały się liczyć. Teraz ja również byłam gwiazdą. Wszyscy mnie znali. Miałam to, do czego tęskniłam. Jednak wciąż coś mi dokuczało. Nie byłam jak ryba w wodzie. Wciąż czułam się nie na swoim miejscu. Dlaczego?
Musiało upłynąć kolejnych kilka lat, bym zrozumiała. Kilka lat, które spędziłam na porządkowaniu tego, co nabałaganiłam w okresie wczesnej dorosłości oraz na poznawaniu siebie. Te lata doprowadziły mnie do momentu, kiedy podjęłam decyzję o abstynencji. Łatwo mi było ją podjąć, bo dużo już o sobie wiedziałam. Wiedziałam, że nie jestem typem szalonej imprezowiczki. Nie znoszę siebie, gdy jestem nietrzeźwa, bo nie jestem wtedy sobą. Nie lubię tłumu, hałasu, nowych twarzy. Zwyczaje stadne ludzi mnie irytują. Gadka – szmatka drażni mnie do tego stopnia, że ostentacyjnie jej nie podejmuję. Lubię samotność, spokój, przyrodę, książki i filmy.
Gdy przy okazji czytania o inteligencji emocjonalnej poznałam słowo introwersja pomyślałam: tak, jestem introwertyczką. Jakie to proste i oczywiste. Gdybym znała tę prawdę dwadzieścia lat temu, może obyłoby się bez tych wielkich dołów, które zaliczyłam. Może nie garnęłabym się do towarzystwa się jak ćma do światła. Zaakceptowałabym swoją inność bez wartościowania jej jako coś gorszego. Albo i nie. Może niektóre rzeczy po prostu trzeba przeżyć, by móc zrozumieć? Może gdybym ich nie przeżyła dziś uważałabym, że coś mnie ominęło, że coś straciłam? To są moje koszty utraconych możliwości. Nie wiadomo, co by było gdyby... Może byłoby lepiej może gorzej. Faktem jest, że mamy tylko jedno życie i najlepsze co możemy zrobić, to zaakceptować siebie z całym dobrodziejstwem i ograniczeniami inwentarza, który w sobie nosimy.
PS. Dziś szukając w internecie informacji na temat zależności pomiędzy abstynencją i introwersją znalazłam stwierdzenie, że introwersja jest zaburzeniem osobowości, który należy leczyć farmakologicznie. A więc zdrowy człowiek to ekstrawertyk. Hmm. Co o tym myślicie koleżanki i koledzy abstynenci – introwertycy. Jesteśmy chorzy?

Offline

#2 2009-02-15 22:14:13

Szpon
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-15
Liczba postów: 345

Odp: Z serii - Wyznania abstynentki. Jestem introwertyczką.

Nie, nie jestem chora:) Dobrze mi ze sobą, a to chyba najważniejsze?

Offline

#3 2009-02-15 22:21:43

Mordimer
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-08-08
Liczba postów: 84

Odp: Z serii - Wyznania abstynentki. Jestem introwertyczką.

Byłem ekstrawertykiem a teraz jest na odwrót big_smile

Uważam że i wtedy i teraz moje zdrowie oceniam na ok big_smile

Nigdy nie byłem tak jak ty outsiderem - zawsze na topie, lubiany imprezowicz

Od kilku lat ludzie jednak cholernie mi działają na nerwy. Wiadomo że bez nich się nie da, ale wolę mieć ich częściej na dystans (np przez fora)

Czasami sobie myślę czy jest ze mną wszystko ok - tyle zmian w ciągu kilku lat... 

Nie  tracę przynajmniej czasu na pierdoły i realizuję siebie (czego nie robiłem praktycznie nigdy)

Także introwertyzm jest jak najbardziej normalny :-)

Offline

#4 2009-02-16 01:05:36

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Z serii - Wyznania abstynentki. Jestem introwertyczką.

Kurka, a właśnie miałem napisac artykuł na ten temat tongue:P

Może zacznę od końca, czyli od pytania o naszą normalność. W trakcie studiów przez dwa lata zajęć z psychologii i jeden z trzech semestrów pedagogiki odwoływaliśmy się właśnie do typów osobowości. Ani żaden z profesorów, ani żadna z książek nie traktowała introwertyzmu jako czegoś odbiegającego od normy. Było powiedziane, że introwertycyc stanowią od 25 do 33 procent społeczeństwa i tyle.

Jak już pisałem w temacie o typach osobowości, zawsze byłem outsiderem, chociaż w przeciwieństwie do Ren-Ya byłem ze swojej odmienności dumny. Nigdy nie chciałem należec do żadnej grupy i udało mi się. Zapewne dzięki temu nigdy nie sięgnąłem po używki.

Offline

#5 2009-02-17 23:06:50

ren-ya
Forumowicz
Data rejestracji: 2008-12-05
Liczba postów: 506
WWW

Odp: Z serii - Wyznania abstynentki. Jestem introwertyczką.

Murchad, nie przejmuj się moim tekstem. Napisz o introwersji! Ja tylko potraktowałam ten temat jako punkt wyjścia dla opisania moich doświadczeń. Bardzo jestem ciekawa Twojego ujęcia tego zagadnienia.

Offline

#6 2009-02-17 23:50:17

Murchad
Abstynent
Data rejestracji: 2008-04-28
Liczba postów: 1,784

Odp: Z serii - Wyznania abstynentki. Jestem introwertyczką.

Nie, no o tym sobie tutaj pogadamy. Ja teraz pracuję nad tekstem o muzykach wykonujących muzykę poważną (w końcu to moje środowisko).

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB