#26 2009-06-27 23:14:55

konrado5
Abstynent
Data rejestracji: 2006-07-12
Liczba postów: 898

Odp: O autorze, nowa wersja.

Annihilatorowi zabrakło argumentów, to napisał, że tekst broni się sam.

Offline

#27 2009-07-01 17:02:38

AntoniuS
Forumowicz
Data rejestracji: 2006-03-15
Liczba postów: 6

Odp: O autorze, nowa wersja.

Założyłem się kiedyś z szefem o pół litra (o nic innego nie chciał) które wiedziałem że wygram. Jako że nie piję już  od 24 lat (czyli od urodzenia wink ) nie wiedziałem tylko co z tym później zrobię, więc stało na półce do czasu aż na imprezie w domu kumple stwierdzili żebym coś w końcu z tym zrobił bo przecież nie wyleję smile
Po fakcie dwóch było wkurzonych tak jak opisywałeś, kilku stwierdziło że mógłbym sprzedać,  reszta wiedziała że to w moim stylu i nakręciła film bo to rzadki widok tongue

Offline

#28 2009-07-01 20:45:45

konrado5
Abstynent
Data rejestracji: 2006-07-12
Liczba postów: 898

Odp: O autorze, nowa wersja.

Annihilator: może jednak odpowiesz na moje argumenty będące próbą wykazania fanatyczności tekstu, bo jestem bardzo ciekawy jak można ten tekst obronić. "Tekst broni się sam" mnie nie przekonuje, tak to każdy może powiedzieć. Sztuką jest obronić tekst, a nie pisać "Tekst broni się sam".

Offline

#29 2009-07-01 21:24:44

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,172
WWW

Odp: O autorze, nowa wersja.

konrado5 napisał/a:

Annihilator: może jednak odpowiesz na moje argumenty będące próbą wykazania fanatyczności tekstu, bo jestem bardzo ciekawy jak można ten tekst obronić. "Tekst broni się sam" mnie nie przekonuje, tak to każdy może powiedzieć. Sztuką jest obronić tekst, a nie pisać "Tekst broni się sam".

Tekst broni się sam jak wspomniałem, to doskonale widać, jeżeli tego nie widzisz, a na to wskazuje Twój post i odpowiedzi na niektóre jego fragmenty, to po prostu nie dorosłeś do polemiki na takim poziomie.

Offline

#30 2009-07-01 21:28:43

konrado5
Abstynent
Data rejestracji: 2006-07-12
Liczba postów: 898

Odp: O autorze, nowa wersja.

Annihilator: o każdym tekście jego autor może powiedzieć "tekst broni się sam i to doskonale widać". Proszę więc nie używać takich argumentów, bo to żadna sztuka, równie łatwo można powiedzieć "jesteś głupi jak tego nie rozumiesz".

Offline

#31 2009-07-04 22:34:15

szrama
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-06-19
Liczba postów: 58
WWW

Odp: O autorze, nowa wersja.

Po kilkudniowej przerwie zajrzałem i przeczytałem tekst. Szanowny i szanowany panie Administratorze. Jestem za.

A co do bloku niesformatowanego tekstu imć czysciocha to cóż... Jest to typowy przedstawiciel tak zwanej przeze mnie "elyty", która zna się na muzyce, filmie, modzie i jest "światowa" i "do przodu" wink. Takie tam frubździu znikąd. Bo przecież dziwny to człowiek, który wchodzi na forum dla abstynentów i wyżywa się, bo mu ta jego "dziwka/suka" (pozdrawiamy żoneczkę przyszłą!) dziś "nie dała". Pali, bo jest ogłupiony, pije bo jest ogłupiony. Żyje w Matrixie.

Na wstępie jeszcze sugestie patologicznej przeszłości krytykowanego - żenada. Co do budowania dróg śmieszny to argument, ale ma jako jeden z niewielu sens.
Odpowiem w swoim imieniu na pytanie skąd ta agresja - jeśli społeczeństwo ciśnie mniejszość, nie ma się co dziwić, że gdy mniejszość ma okazję zaczyna się mścić. My nie atakujemy tych, którzy nas nie atakują.
Serwis nawet metaforycznie nie jest szary, tymbardziej, że kolorystyka to odcienie błękitu, a posty prócz takich obarczonych ciężkim brakiem zdolności odróżniania dobra od zła.
Abstynencja IMO prowadzi do zawężenia kręgu towarzyskiego jeśli nie rozmawia się z ludźmi pijącymi. To tak, jakbyś siedząc w USA rozmawiał tylko z Polonią - patrioto (może miało być idioto?).
Ideologia jest podstawą totalitaryzmu, tja. Metal jest podstawą pistoletów. NIE dla metalu!
Sugerujesz, chłopku, że Trzebinia - w Twoim mniemaniu zapupie - to siedziba pijaków. Mmm, wyczuwam Varshaffkę. To nie dość, że jesteś elytą, to jeszcze varshaffską. Stary, przeginasz.
Z tą osiemnastką to gratuluje wyczynu! Moi kumple jak się zetną to chociaż trafiają do klozetu. A propos - nie mów Annihilatorowi, że jest w podstawówce, skoro uważasz, że ścieki trafiają do rybek. Tego to uczą na "Środowisku" w pierwszej klasie PeDeeSTe.
Kolegów masz od flaszki? Kobiety też? Ach, ta miłość przez dno butelki! Imponujesz debilizmem i prymitywizmem. Prowokujesz mnie do złości? Nawet mi oko nie drgnęło "źą".

Ludzie niepijący jeśli pojawiają się na imprezach alkoholowych... szukają desperacko leku na samotność widać.

Mikołaj Makiawelli? Jaki tu związek dostrzegasz? Że niepijący powinni zrobić pranie mózgu pijącym, aby móc zdobyć świat? Makiawelli to nie był za dobry człowiek. W jego mniemaniu my bylibyśmy "do wykorzystania" co nie bardzo mnie (wybacz) rajcuje.

On nic nie proponuje pijącym w zamian. Ty sam czujesz się wyjątkowy. Bycie w mniejszości wprawia w dumę. Hehe, niedługo dadzą nam 2 posłów w sejmie, zobaczycie lol.

Prosto, po raz n-ty: czy jeśli masz brudne ręce nie będziesz ich mył, bo jutro znowu je ubrudzisz? Więc skoro chemia już nas truje, po kiego grzybka mamy truć jeszcze się alkoholem, który nikomu nie smakuje?! Nie mów mi o piwie, mówię o alkoholu 90% - wypij i powiedz, że lubisz, to wtedy Ci dam spokój. Jak wszystkim Twojego pokroju. Ze śmieciami się nie dyskutuje, tylko wyrzuca.

Współczuje Twoim dzieciom, skoro im takie bajki na dobranoc będziesz opowiadał.
Jeszcze Twoje ulubione słowo - fasada elity oświeconej nie ukryje ograniczoności umysłu.

NIE POMOGĄ DOKTORATY, KIEDY CZŁOWIEK CHAMOWATY.
by Częstochowa.

EDIT:
Mi abstynencja daje poczucie elitarności. Fajnie jest powiedzieć nie piję. Moi kumple patrzą na mnie spode łba i próbują co tydzień od ostatniego roku namówić. Wnerwia mnie takie brzęczenie. Nie mam prawa być wobec nich agresywny? Jak będę Ci ciągle mówił nie pij to też odbluzgasz się. Zresztą, bluzgasz bez potrzeby. Oficjalnie...

Ostatnio edytowany przez szrama (2009-07-04 22:40:04)

Offline

#32 2009-11-28 19:56:58

JanStefan
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-11-28
Liczba postów: 3

Odp: O autorze, nowa wersja.

Na wstępie chciałbym napisać, że charakteryzuje mnie apollińsko-dionizyjski styl życia. Tak jest on sprzeczny, ale staram się żyć w równowadze. Być zły i dobrym zarazem. Dużym plusem takiego podejścia, jest to, że dużo szerzej mogę wypowiedzieć się na tematy, ponieważ są mi one znane z własnego doświadczenia. A teraz konkrety odnośnie tego tekstu,…
----------------------------------------------------------------------------------------------------
UWAGA: Zamieszczone tu informacje są wstrząsające i nie dla osób o słabych głowach.

Nie piję, nigdy nie piłem, nawet piwa, nawet łyka, a żyję i mam się dobrze. Nie znam smaku żadnego napoju alkoholowego. Takich jak ja jest więcej. Ta strona jest tego przykładem. Tak. To ja -- abstynent pierwotny, abstynent ideologiczny - nie łudź się więc, że to po przykrych przeżyciach z alkoholem. Tłumacz sobie to jak chcesz - faktów nie zmienisz. Fakt jest najczęściej taki, że ja jestem abstynentem, a Ty nie. Jeżeli jednak jesteś abstynentem, to znaczy, że czytasz zły dział - tu nic nowego nie będzie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Skoro nie miałeś nigdy stycznością z alkoholem i nie byłeś w centrum jakiś wydarzeń spowodowanych alkoholem, to zdecydowanie nie powinieneś uchodzi za guru abstynencji, tym samym wg. mnie twoje opinie na mają rzeczywistego podłoża, a to świadczy, że są wyłącznie wytworem twojej bujnej wyobraźni. To jak wypowiadanie się na temat smaku jakiegoś dania, które jest szczelnie zamknięte.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Abstynent taki jak ja, nie potrzebuje pić, aby się wyluzować. Rzeczywistość jest jaka jest. Nie potrzebuję siebie oszukiwać, co do jej interpretacji. Nie uznaję wielu ,,tradycji'', więc wyjdziesz prędzej na głupka przy mnie, aniżeli uda Ci się opić mój/Twój sukces. Za flaszkę u mnie nic nie załatwisz, będziesz musiał więc zmienić podejście, albo się goń. Bywam bezczelny - ktoś mi pomoże, licząc na flaszkę w zamian. To właśnie jego błąd. Nie dostanie wtedy nic.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wypowiadasz się, jakby w koło Ciebie byli sami alkoholicy, ja piję napoje alkoholowe, ale jakoś nikomu flaszki za pomoc nie dałem, czy też nie oczekiwałem prezentu w takiej właśnie oprawie Mylisz chłopie osoby spożywające alkohol z alkoholikami.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Niemniej jednak, wielu dalej odwdzięcza mi się alkoholem. Oni mnie nie słuchają. Oni tego tekstu jeszcze nie czytali. Oni kupują różne trunki. Dają mi w prezencie. Opieram się, ale są uparci, bo mi się należy niby. To błąd, ale wciąż staram się ich szanować. Potem otwieram wszystkie te trunki i wylewam do WC. Widzę dwie zalety tego rozwiązania - wylewam dziadostwo i odkażam jednocześnie muszlę. Robiłem tak, robię i będę robił z wieloma trunkami, nawet tymi za więcej niż 100 zł. Sprawia mi takie wylewanie bóstw pijących niekłamaną frajdę. Chyba zacznę sprzedawać bilety, na publiczne wylewanie w kanał. Zaczyna się w Tobie gotować? To dobrze, pewnie jesteś pijącym, który trunkiem by nie pogardził. Daj więc e-mail, zaproszę Cie na kolejne wylewanie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
To, że ci dają zły prezent to powód by ich nie szanować?
A może denerwuje Cie, bo można to było sprzedać, zamiast wylewać? Można - ale co to za ideologia by wtedy była, a na takich się przecież nie zarabia. Poza tym, mina pijącego, który widzi jak wylewasz drogi trunek - bezcenna. Niewykluczone, że Twoja też taka będzie, gdy to przeczytasz.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
A mina ta, postała by nie dlatego, że wylewasz trunek do kibla sam z siebie, tylko to, że tak naprawdę wylewasz coś, czego tak naprawdę nie znasz i nie mam na myśli tego czy to jest dobre czy złe, po prostu nienawidzisz alkoholu, chociaż nic o nim nie wiesz - o czym już pisałem.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie spotkasz mnie na wielu imprezach, gdyż niewiele imprez jest godnych obecności abstynenta, który nie jest abstynentem sytuacyjnym (patrz: kierowca), a prawdziwym, ideologicznym. Jeżeli spotkałeś mnie na imprezie - ciesz się, niewielu ma ten zaszczyt. Tobie się udało, ale nie obiecuj sobie wiele.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie jesteś dla mnie, aż taki ważny by był to dla mnie zaszczyt, ba powiem wręcz, że jesteś dla mnie obojętny,…
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie proponuj mi alkoholu, z reguły moi samozwańczy rzecznicy wyjaśnią Ci dlaczego. Nim się zorientujesz, będziesz się tłumaczyć, dlaczego Ty pijesz, choć się Ciebie o to nie zapytam, bo mnie to nie interesuje. Jeżeli jednak nie braknie Ci odwagi na polemikę - dobrze się przygotuj. Alkohol nie usprawiedliwi Twojego pustostanu argumentowego, nie doda mu mocy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Może wódeczki? Co w tym złego? Ja na przykład nie pijam kawy, ale nie gniewam się, jak ktoś mnie zapyta czy chce się napić, ba czasami to się nawet skuszę smile
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeżeli należysz do niższej warstwy społecznej imprezowiczów, możesz zaszczytu spotkania abstynenta nie pamiętać. Nie przejmuj się - ja będę pamiętał. Niestety, nie będzie mnie to specjalnie kręcić. Beznadziejnych rzeczy lub osób nie powinno się pamiętać. Podobnie jak nie będą mnie kręcić Twoje supernudne opowieści, co ciekawego robiłeś, gdy zafundowałeś sobie na którejś imprezie, rozum strusia.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Skąd, to wszystko wiesz? Ponoć jak pisałeś na wstępie, twoja opinia na temat alkoholu, nie jest objawem przykrych sytuacji z nim związanych… Jeżeli, chodzi o przegadanie i posiadanie wielu argumentacji, znam wiele historycznych postaci, które z pewnością by Ciebie przegadały, ba jestem nawet pewny, że i ja bym to zrobił, ba jestem nawet pewien, że zrobiłem to na samym początku.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
W moim mniemaniu, pijący są słabi. Przeraża ich rzeczywistość, muszą ją czymś wypełnić. Tym czymś najczęściej jest, nie wiedzieć czemu, jeden z nielicznych legalnych narkotyków - alkohol. A legalne powinny być wszystkie, nie tylko jeden. Tak, to Państwo zarabia. Na pijących, na słabych ludziach. Koncerny zarabiają. Monopol się rodzi. Zło się rodzi. Potem szare masy, które dadzą się otumanić. W prostej linii, to sytuacja patologiczna.
Naczytałeś się zbyt dużo komiksów i skoro uważasz monopol za zło, to boję się wyobrazić jak postrzegasz zwykłą kradzież. Cały czas mam wrażenie, że wypowiadasz się o alkoholikach i pospolitych żuli, którzy mają problemy i którym niestety nikt nie pomógł.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Pijam alkohol, ale jakoś nie widzę odbicia we mnie i moich znajomych w tym co piszesz. Ba uważam ich za bardzo mądre osoby, które tak jak i ja mają bardzo duże doświadczenie w życiu. Są to pisarze, artyści, komicy, matematycy, architekci - ludzie sukcesu, którzy potrafią sobie radzić w życiu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wygląda na to, że się wymądrzam? Że niby ważniak ze mnie? Albo nietolerancyjny. I dobrze. Tak ma być. Ma boleć. To Wy, pijący, w większości przypadków jesteście nietolerancyjni. Boli Was, że ktoś robi inaczej. Boli Was, że on jest w mniejszości, ale takiej, w której Wy byście się najczęściej nie odnaleźli. Boli Was, że ktoś ma inny styl życia i potrafi nie pić, nawet okazyjnie. A Wy nie, wy w większości musicie. No bo któż z Was wytrzyma bez alkoholu (piwa, wina, wódki, etc) tydzień, miesiąc, 3 miesiące? 10% z Was? 5%? Czy może 0.5%. Musicie, w większości i to Was boli. A abstynent nie. On nie musi pić, aby się wyróżniać, albo wypełnić sobie dzień czymś ciekawym.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
A mnie się wydaje, że zachowujesz się jak Ci, o których pisałeś i nie tolerujesz osób pijących, dlatego też nie różnisz się od nich wiele, a przepraszam, różnisz się tym, że oni mogą powiedzieć coś o alkoholu, chociażby o jego smaku, a Ty nie. Widzisz, nie umiesz, nawet opisać smaku alkoholu, a tak bardzo się wymądrzasz.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Czyżbym był oburzający? Denerwujesz się czytając to? Może mam rację? Przemyśl. Na drugi raz nie ryzykuj zawału - nie wchodź jak namolny akwizytor na taki serwis, by wyrazić swoje oburzenie, albo zdziwienie, że jak można nie pić. Że Ty tego nie rozumiesz. Widać - słaby jesteś, także w rozumowaniu. Można. Dla mnie można, dla Ciebie niekoniecznie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Niech inni skomentują to, chociaż nie… Jak, czytam to, to wydaje mi się, że piszesz o sobie, bo jak myślisz, że czuje się oburzony, zdenerwowany to się mylisz, bowiem czytam o tym wszystkim z uśmiechem na twarzy, ale także i ze smutkiem w sercu…
Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez JanStefan (2009-11-28 20:00:14)

Offline

#33 2009-11-28 22:40:03

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: O autorze, nowa wersja.

Nie wiem czy Cię satysfakcjonuje odpowiedź kogoś innego niż Annihilatora, ale trudno - odpiszę ja, czyli osoba w większości utożsamiająca się z jego zdaniem. Hmm... chyba to miał na myśli pisząc o samozwańczych rzecznikach wink .

JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

UWAGA: Zamieszczone tu informacje są wstrząsające i nie dla osób o słabych głowach.

Nie piję, nigdy nie piłem, nawet piwa, nawet łyka, a żyję i mam się dobrze. Nie znam smaku żadnego napoju alkoholowego. Takich jak ja jest więcej. Ta strona jest tego przykładem. Tak. To ja -- abstynent pierwotny, abstynent ideologiczny - nie łudź się więc, że to po przykrych przeżyciach z alkoholem. Tłumacz sobie to jak chcesz - faktów nie zmienisz. Fakt jest najczęściej taki, że ja jestem abstynentem, a Ty nie. Jeżeli jednak jesteś abstynentem, to znaczy, że czytasz zły dział - tu nic nowego nie będzie.

Skoro nie miałeś nigdy stycznością z alkoholem i nie byłeś w centrum jakiś wydarzeń spowodowanych alkoholem, to zdecydowanie nie powinieneś uchodzi za guru abstynencji, tym samym wg. mnie twoje opinie na mają rzeczywistego podłoża, a to świadczy, że są wyłącznie wytworem twojej bujnej wyobraźni. To jak wypowiadanie się na temat smaku jakiegoś dania, które jest szczelnie zamknięte.

A gdzie Ty widziałeś choć zdanie o tym, że Annihilator chce być czyimkolwiek guru? Nie jest żadnym guru, jest założycielem tej strony, strony skupiającej osoby o podobnych poglądach. Może lepiej Ty powiedz, kto dla Ciebie mógłby być guru abstynencji? - Niepijący alkoholik czy coś? Ja nie mam nawet takiej kategorii ludzi, jak "guru czegokolwiek".


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Abstynent taki jak ja, nie potrzebuje pić, aby się wyluzować. Rzeczywistość jest jaka jest. Nie potrzebuję siebie oszukiwać, co do jej interpretacji. Nie uznaję wielu ,,tradycji'', więc wyjdziesz prędzej na głupka przy mnie, aniżeli uda Ci się opić mój/Twój sukces. Za flaszkę u mnie nic nie załatwisz, będziesz musiał więc zmienić podejście, albo się goń. Bywam bezczelny - ktoś mi pomoże, licząc na flaszkę w zamian. To właśnie jego błąd. Nie dostanie wtedy nic.

Wypowiadasz się, jakby w koło Ciebie byli sami alkoholicy, ja piję napoje alkoholowe, ale jakoś nikomu flaszki za pomoc nie dałem, czy też nie oczekiwałem prezentu w takiej właśnie oprawie Mylisz chłopie osoby spożywające alkohol z alkoholikami.

Myślisz, że alkoholika byłoby stać na prezenty w postaci flaszki? Mylisz typowego alkoholika z równie dość powszechną "kulturą picia", w której w dobrym guście jest dawanie alkoholu na prezent. Właśnie ten "dobry gust" jest tu krytykowany. A, że Ty nikomu nie dałeś ani nikt Tobie flaszki nie dał... ot trafiłeś, udało Ci się. Ale nie mów, że to dla Ciebie nowość jak byś pierwszy raz słyszał o takiej, jak dla nas mocno wątpliwej, formie podziękowania.


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Niemniej jednak, wielu dalej odwdzięcza mi się alkoholem. Oni mnie nie słuchają. Oni tego tekstu jeszcze nie czytali. Oni kupują różne trunki. Dają mi w prezencie. Opieram się, ale są uparci, bo mi się należy niby. To błąd, ale wciąż staram się ich szanować. Potem otwieram wszystkie te trunki i wylewam do WC. Widzę dwie zalety tego rozwiązania - wylewam dziadostwo i odkażam jednocześnie muszlę. Robiłem tak, robię i będę robił z wieloma trunkami, nawet tymi za więcej niż 100 zł. Sprawia mi takie wylewanie bóstw pijących niekłamaną frajdę. Chyba zacznę sprzedawać bilety, na publiczne wylewanie w kanał. Zaczyna się w Tobie gotować? To dobrze, pewnie jesteś pijącym, który trunkiem by nie pogardził. Daj więc e-mail, zaproszę Cie na kolejne wylewanie.

To, że ci dają zły prezent to powód by ich nie szanować?
A może denerwuje Cie, bo można to było sprzedać, zamiast wylewać? Można - ale co to za ideologia by wtedy była, a na takich się przecież nie zarabia. Poza tym, mina pijącego, który widzi jak wylewasz drogi trunek - bezcenna. Niewykluczone, że Twoja też taka będzie, gdy to przeczytasz.

Zarabia? A bo ktoś tu zarabia na ideologii? Może jeszcze na ideologii abstynencji? Szczerze, to nie wiem o co w tym miejscu Ci chodzi, chyba po prostu się w Tobie gotuje, tak jak przewidział Annihilator smile .
Powiedz za to co robisz z nietrafionymi prezentami? Nie wiem czy jest sens dawać taki przykład, bo może akurat lubisz brać kwas, ale zaryzykuję: ktoś daje Ci wiadro LSD. No tak, tyle że sam nie bierzesz i uważasz, że to syf, więc...? Wywalasz czy sprzedajesz by ktoś "skorzystał"? Dla mnie czy dla Annihilatora odpowiedź byłaby oczywista.


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

A może denerwuje Cie, bo można to było sprzedać, zamiast wylewać? Można - ale co to za ideologia by wtedy była, a na takich się przecież nie zarabia. Poza tym, mina pijącego, który widzi jak wylewasz drogi trunek - bezcenna. Niewykluczone, że Twoja też taka będzie, gdy to przeczytasz.

A mina ta, postała by nie dlatego, że wylewasz trunek do kibla sam z siebie, tylko to, że tak naprawdę wylewasz coś, czego tak naprawdę nie znasz i nie mam na myśli tego czy to jest dobre czy złe, po prostu nienawidzisz alkoholu, chociaż nic o nim nie wiesz - o czym już pisałem.

Co jeszcze polecasz spróbować by to dobrze poznać? Papierosy? Czy na całość: amfetamina, heroina...? No bo jak tu o czymś mówić nie znając tego, nie? Nie wystarczy spojrzeć na lewo i na prawo by zobaczyć skutki rozpitego społeczeństwa - trzeba jeszcze samemu pić. Dopiero wtedy można zacząć kogoś ostrzegać, tak myślisz?


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Nie spotkasz mnie na wielu imprezach, gdyż niewiele imprez jest godnych obecności abstynenta, który nie jest abstynentem sytuacyjnym (patrz: kierowca), a prawdziwym, ideologicznym. Jeżeli spotkałeś mnie na imprezie - ciesz się, niewielu ma ten zaszczyt. Tobie się udało, ale nie obiecuj sobie wiele.

Nie jesteś dla mnie, aż taki ważny by był to dla mnie zaszczyt, ba powiem wręcz, że jesteś dla mnie obojętny,…

??? I co tą wypowiedzią chciałeś osiągnąć? Przecież Annihilator jest dla Ciebie tak samo obcą osobą jak pewnie z 39 milionów Polaków. To chyba normalne, że stosunek do nieznanej osoby jest neutralny, czyli obojętny.
Próbujesz drażnić, ale Ci nie idzie smile .

JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Nie proponuj mi alkoholu, z reguły moi samozwańczy rzecznicy wyjaśnią Ci dlaczego. Nim się zorientujesz, będziesz się tłumaczyć, dlaczego Ty pijesz, choć się Ciebie o to nie zapytam, bo mnie to nie interesuje. Jeżeli jednak nie braknie Ci odwagi na polemikę - dobrze się przygotuj. Alkohol nie usprawiedliwi Twojego pustostanu argumentowego, nie doda mu mocy.

Może wódeczki? Co w tym złego? Ja na przykład nie pijam kawy, ale nie gniewam się, jak ktoś mnie zapyta czy chce się napić, ba czasami to się nawet skuszę smile

Widocznie dla Annihilatora słowo "nie pijam" nie da się pogodzić z "czasami się skuszę". Nie - oznacza nie.
Z resztą... co ma kawa do rzeczy? My tu o alkoholu rozmawiamy. Zauważ, że picie kawy dotyczy tylko osoby pijącej. Osobiście nie zauważyłem społecznych skutków picia kawy, najwyżej czysto zdrowotne. Chyba, że ci "mili" ludzie, którzy właśnie wydzierają się i tłuką butelki siedząc na placu pod moim blokiem, to właśnie po kawie są tacy weseli. O dziwo, te osoby po skończonej "akcji" wcale nie pójdą spać do rowu, tylko do domów - żaden to margines. Ale o tym dalej będzie.
Tymczasem poczytaj to forum nieco więcej, a nie jeden artykuł. Gwarantuję Ci, że znajdziesz tu wypowiedzi ludzi pijących, którzy nie pogardzą wódeczką, ale jednak szanują nasz wybór i już nawet nie mówią "co w tym złego?".


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Jeżeli należysz do niższej warstwy społecznej imprezowiczów, możesz zaszczytu spotkania abstynenta nie pamiętać. Nie przejmuj się - ja będę pamiętał. Niestety, nie będzie mnie to specjalnie kręcić. Beznadziejnych rzeczy lub osób nie powinno się pamiętać. Podobnie jak nie będą mnie kręcić Twoje supernudne opowieści, co ciekawego robiłeś, gdy zafundowałeś sobie na którejś imprezie, rozum strusia.

Skąd, to wszystko wiesz? Ponoć jak pisałeś na wstępie, twoja opinia na temat alkoholu, nie jest objawem przykrych sytuacji z nim związanych… Jeżeli, chodzi o przegadanie i posiadanie wielu argumentacji, znam wiele historycznych postaci, które z pewnością by Ciebie przegadały, ba jestem nawet pewny, że i ja bym to zrobił, ba jestem nawet pewien, że zrobiłem to na samym początku.

A skąd Ty, JanStefanie to wszystko wiesz smile ? Oczekujesz powołania się na jakieś źródło encyklopedyczne czy co? Przecież to jego własna opinia, a chyba można mieć swoje zdanie?
Nie strasz nas swoją bandą smile , tylko ich tu zaproś - jestem ciekaw jakie to jeszcze argumenty można w obronie picia znaleźć.


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

W moim mniemaniu, pijący są słabi. Przeraża ich rzeczywistość, muszą ją czymś wypełnić. Tym czymś najczęściej jest, nie wiedzieć czemu, jeden z nielicznych legalnych narkotyków - alkohol. A legalne powinny być wszystkie, nie tylko jeden. Tak, to Państwo zarabia. Na pijących, na słabych ludziach. Koncerny zarabiają. Monopol się rodzi. Zło się rodzi. Potem szare masy, które dadzą się otumanić. W prostej linii, to sytuacja patologiczna.

Naczytałeś się zbyt dużo komiksów i skoro uważasz monopol za zło, to boję się wyobrazić jak postrzegasz zwykłą kradzież. Cały czas mam wrażenie, że wypowiadasz się o alkoholikach i pospolitych żuli, którzy mają problemy i którym niestety nikt nie pomógł.

Rozwiń swoją myśl, bo nie wiem o co chodzi z porównaniem do kradzieży. A może uważasz, że monopol jest dobry? Są jakieś racjonalne zalety przemawiające za potrzebą jego istnienia?
Nikt tu wyłącznie o żulach nie mówi. Widzę, że trwasz w przekonaniu, że "żulem się trzeba urodzić". Poczytaj sobie różne historie na tym forum, powody dla których ludzie przestali pić. Już samo to, że potrafią się klawiaturą posłużyć świadczy o tym, że kompletnym "marginesem" nie są i nie byli, a jednak otarli się o dno albo przez alkohol stracili pracę czy kogoś bliskiego i teraz czują się podle.
Fakt, że nie znajdziesz tu wypowiedzi "ludzi sukcesu", którzy "nieco" zbłądzili i kogoś rozjechali "pod wpływem - siedzą w więzieniach.


JanStefan napisał/a:

Pijam alkohol, ale jakoś nie widzę odbicia we mnie i moich znajomych w tym co piszesz. Ba uważam ich za bardzo mądre osoby, które tak jak i ja mają bardzo duże doświadczenie w życiu. Są to pisarze, artyści, komicy, matematycy, architekci - ludzie sukcesu, którzy potrafią sobie radzić w życiu.

A ktoś mówi, że ktoś, kto w ogóle pije, to od razu ma chodzić w łachmanach i puszki zbierać? Gdzie to wyczytałeś?
Annihilator nie pisał w tym momencie ani o żulach i ani o osobach pijących, że tak powiem, "gdy wypada", bo imieniny czy coś. Natomiast pisał o "imprezowiczach", o ludziach dla których alkohol jest rozrywką samą w sobie, którzy nie wyobrażają sobie bez niego zabawy jak i całego życia - co piątek picie aż do zgonu + w tygodniu kilka piw co dzień na dobry wieczór. Całkiem niedawno czytałem wypowiedź gościa, który sam się zastanawia czy by nie rzucić picia. Bo pije niby niewiele, ale jak wieczorkiem sobie browarka nie "strzeli", to czuje się nieswojo. Czy dla Ciebie coś takiego nie jest pierwszym objawem uzależnienia? Czy może powiesz: "nie jest, bo on ma prace i nie śpi na ulicy" - to byłoby śmieszne.
Jeżeli mówisz, że są wśród nich (- imprezowiczów) ludzie sukcesu, to... znakomicie! Ja im życzę powodzenia: żyjcie w tym sukcesie jak najdłużej. Czy tak będzie? Czas zweryfikuje.
A tak z innej beczki: miałbyś coś przeciw niepijącego alkoholu pisarzowi, artyście, komiku, matematyku i architekcie albo innemu człowiekowi sukcesu? Chyba nie uzależniasz sukcesu od picia czy też niepicia. Tak samo tu nikt nie neguje tego, że można odnieść sukces nie będąc abstynentem.
My tu mówimy o czym innym. Czy taki architekt straciłby na tym gdyby zrezygnował z alkoholu? Naszym zdaniem nie. W dodatku miałby pełną kontrolę nad swoimi zachowaniami i uczuciami. Zawsze.

Annihilator napisał/a:

Wygląda na to, że się wymądrzam? Że niby ważniak ze mnie? Albo nietolerancyjny. I dobrze. Tak ma być. Ma boleć. To Wy, pijący, w większości przypadków jesteście nietolerancyjni. Boli Was, że ktoś robi inaczej. Boli Was, że on jest w mniejszości, ale takiej, w której Wy byście się najczęściej nie odnaleźli. Boli Was, że ktoś ma inny styl życia i potrafi nie pić, nawet okazyjnie. A Wy nie, wy w większości musicie. No bo któż z Was wytrzyma bez alkoholu (piwa, wina, wódki, etc) tydzień, miesiąc, 3 miesiące? 10% z Was? 5%? Czy może 0.5%. Musicie, w większości i to Was boli. A abstynent nie. On nie musi pić, aby się wyróżniać, albo wypełnić sobie dzień czymś ciekawym.

JanStefan napisał/a:

A mnie się wydaje, że zachowujesz się jak Ci, o których pisałeś i nie tolerujesz osób pijących (...)

O, ważną rzecz napisałeś - zdaje się, że przyznałeś, że osoby, o których pisze Annihlator są nietolerancyjne. Chyba nie chcesz powiedzieć, że też taki jesteś będąc jedną z nich. Ty nas tolerujesz, prawda?
To dobrze, że nas tolerujesz. Ostatnio mi ktoś powiedział, że "nie ufa niepijącym". Dobrze, że Ty taki nie jesteś, prawda? wink


JanStefan napisał/a:

(...) , dlatego też nie różnisz się od nich wiele, a przepraszam, różnisz się tym, że oni mogą powiedzieć coś o alkoholu, chociażby o jego smaku, a Ty nie. Widzisz, nie umiesz, nawet opisać smaku alkoholu, a tak bardzo się wymądrzasz.

Znowu? Ech... Ja w życiu nie miałem żadnej "fazy", "odlotu" czy jak tam się to zwie, po np. heroinie. Czy więc nie mogę mimo tego odradzać każdemu brania heroiny?
Powtarzam: poczytaj to forum. Jeżeli przeczytasz podobne słowa jak Annihilatora, ale z ust kogoś, kto miał sukcesy zawodowe (to podkreślam, bo to chyba dla Ciebie istotny fakt), pił i zrobił parę głupich rzeczy, to... no właśnie, to co wtedy powiesz? Wtedy nagle zrobisz z poglądami zwrot o 180 stopni czy co?


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Czyżbym był oburzający? Denerwujesz się czytając to? Może mam rację? Przemyśl. Na drugi raz nie ryzykuj zawału - nie wchodź jak namolny akwizytor na taki serwis, by wyrazić swoje oburzenie, albo zdziwienie, że jak można nie pić. Że Ty tego nie rozumiesz. Widać - słaby jesteś, także w rozumowaniu. Można. Dla mnie można, dla Ciebie niekoniecznie.

Niech inni skomentują to, chociaż nie… Jak, czytam to, to wydaje mi się, że piszesz o sobie, bo jak myślisz, że czuje się oburzony, zdenerwowany to się mylisz, bowiem czytam o tym wszystkim z uśmiechem na twarzy, ale także i ze smutkiem w sercu…

Wątpię by pisał to oburzony. Wydaje mi się, że Annihilator jest w podobnym wieku jak ja, więc uwierz mi, po tylu latach świadomego bycia abstynentem, mało co człowieka oburza, każdy się przyzwyczaja do braku akceptacji przez pijącą część społeczeństwa.

Wydaje mi się, że dałeś mało rzeczowych argumentów. My tu śmiało mówimy dlaczego nie pijemy. Może też zbierz argumenty. Tylko nie w stylu "czemu by nie polać wódeczki?", tylko konkretne i rzeczowe, czyli  na temat: "dlaczego warto pić".
Wszystko, co napisałeś, kręci się wokół zdania "a co ty możesz wiedzieć, skoro sam nie piłeś". Przekonaj nas, jako osoba pijąca, że warto pić.


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#34 2009-11-29 18:49:11

JanStefan
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-11-28
Liczba postów: 3

Odp: O autorze, nowa wersja.

pęknięty klawikord napisał/a:

Nie wiem czy Cię satysfakcjonuje odpowiedź kogoś innego niż Annihilatora, ale trudno - odpiszę ja, czyli osoba w większości utożsamiająca się z jego zdaniem. Hmm... chyba to miał na myśli pisząc o samozwańczych rzecznikach wink .

JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

UWAGA: Zamieszczone tu informacje są wstrząsające i nie dla osób o słabych głowach.

Nie piję, nigdy nie piłem, nawet piwa, nawet łyka, a żyję i mam się dobrze. Nie znam smaku żadnego napoju alkoholowego. Takich jak ja jest więcej. Ta strona jest tego przykładem. Tak. To ja -- abstynent pierwotny, abstynent ideologiczny - nie łudź się więc, że to po przykrych przeżyciach z alkoholem. Tłumacz sobie to jak chcesz - faktów nie zmienisz. Fakt jest najczęściej taki, że ja jestem abstynentem, a Ty nie. Jeżeli jednak jesteś abstynentem, to znaczy, że czytasz zły dział - tu nic nowego nie będzie.

Skoro nie miałeś nigdy stycznością z alkoholem i nie byłeś w centrum jakiś wydarzeń spowodowanych alkoholem, to zdecydowanie nie powinieneś uchodzi za guru abstynencji, tym samym wg. mnie twoje opinie na mają rzeczywistego podłoża, a to świadczy, że są wyłącznie wytworem twojej bujnej wyobraźni. To jak wypowiadanie się na temat smaku jakiegoś dania, które jest szczelnie zamknięte.

pęknięty klawikord napisał/a:

A gdzie Ty widziałeś choć zdanie o tym, że Annihilator chce być czyimkolwiek guru? Nie jest żadnym guru, jest założycielem tej strony, strony skupiającej osoby o podobnych poglądach. Może lepiej Ty powiedz, kto dla Ciebie mógłby być guru abstynencji? - Niepijący alkoholik czy coś? Ja nie mam nawet takiej kategorii ludzi, jak "guru czegokolwiek".

To wyjaśnij mi pojęcie słowa guru, albo pozwolę sobie zacytować osobiście to pojęcie, gdyż nie chcę być oskarżony o brak konkretnych argumentów, o które mnie w dalszej części oskarżyłeś. „Guru - (dewanagari गुरु) - w religiach dharmicznych przywódca wspólnoty, przewodnik duchowy i nauczyciel, szanowany, a czasem nawet czczony jako wcielenie bóstwa.” – źródło wikipedia, nie jest to moje ulubione źródło, ale przyznaje się, że poszedłem na łatwiznę. Jak można zauważyć w pojęciu tym są użyte bardzo ważne informacje, które sam wymieniłeś, bowiem napisałeś że Annihilator jest założycielem strony skupiający osoby o podobnych poglądach, a przecież oczywistym jest to że w każdej wspólnocie występuje jakiś tam przywódca tak jak tutaj, już tak upraszczając totalnie jest nim administrator serwisu, którego to można nazwać guru, a zwłaszcza kiedy dzieli się swoimi przekonaniami, ponieważ jest to jakaś forma nauki.

JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Abstynent taki jak ja, nie potrzebuje pić, aby się wyluzować. Rzeczywistość jest jaka jest. Nie potrzebuję siebie oszukiwać, co do jej interpretacji. Nie uznaję wielu ,,tradycji'', więc wyjdziesz prędzej na głupka przy mnie, aniżeli uda Ci się opić mój/Twój sukces. Za flaszkę u mnie nic nie załatwisz, będziesz musiał więc zmienić podejście, albo się goń. Bywam bezczelny - ktoś mi pomoże, licząc na flaszkę w zamian. To właśnie jego błąd. Nie dostanie wtedy nic.

Wypowiadasz się, jakby w koło Ciebie byli sami alkoholicy, ja piję napoje alkoholowe, ale jakoś nikomu flaszki za pomoc nie dałem, czy też nie oczekiwałem prezentu w takiej właśnie oprawie Mylisz chłopie osoby spożywające alkohol z alkoholikami.

pęknięty klawikord napisał/a:

Myślisz, że alkoholika byłoby stać na prezenty w postaci flaszki? Mylisz typowego alkoholika z równie dość powszechną "kulturą picia", w której w dobrym guście jest dawanie alkoholu na prezent. Właśnie ten "dobry gust" jest tu krytykowany. A, że Ty nikomu nie dałeś ani nikt Tobie flaszki nie dał... ot trafiłeś, udało Ci się. Ale nie mów, że to dla Ciebie nowość jak byś pierwszy raz słyszał o takiej, jak dla nas mocno wątpliwej, formie podziękowania.

Wybacz, ale znam także alkoholików, których stać na prezenty i to znacznie droższe, niż butelka napoju alkoholowego, dlatego także nie uważam bym pomylił ww. pojęcia, bo charakteryzują się zupełnie czymś innym. Widzę jednak, że ty interpretujesz te pojęcie na swój własny sposób dodając do tego właśnie pojęcia słowo – „typowy” alkoholik. Dawanie alkoholu na prezent to po prostu pójście na łatwiznę, to tak samo jak dostawać co rok pod choinkę szalik – uf, na szczęście nie mam takowego problemu…

JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Niemniej jednak, wielu dalej odwdzięcza mi się alkoholem. Oni mnie nie słuchają. Oni tego tekstu jeszcze nie czytali. Oni kupują różne trunki. Dają mi w prezencie. Opieram się, ale są uparci, bo mi się należy niby. To błąd, ale wciąż staram się ich szanować. Potem otwieram wszystkie te trunki i wylewam do WC. Widzę dwie zalety tego rozwiązania - wylewam dziadostwo i odkażam jednocześnie muszlę. Robiłem tak, robię i będę robił z wieloma trunkami, nawet tymi za więcej niż 100 zł. Sprawia mi takie wylewanie bóstw pijących niekłamaną frajdę. Chyba zacznę sprzedawać bilety, na publiczne wylewanie w kanał. Zaczyna się w Tobie gotować? To dobrze, pewnie jesteś pijącym, który trunkiem by nie pogardził. Daj więc e-mail, zaproszę Cie na kolejne wylewanie.

To, że ci dają zły prezent to powód by ich nie szanować?
A może denerwuje Cie, bo można to było sprzedać, zamiast wylewać? Można - ale co to za ideologia by wtedy była, a na takich się przecież nie zarabia. Poza tym, mina pijącego, który widzi jak wylewasz drogi trunek - bezcenna. Niewykluczone, że Twoja też taka będzie, gdy to przeczytasz.

pęknięty klawikord napisał/a:

Zarabia? A bo ktoś tu zarabia na ideologii? Może jeszcze na ideologii abstynencji? Szczerze, to nie wiem o co w tym miejscu Ci chodzi, chyba po prostu się w Tobie gotuje, tak jak przewidział Annihilator smile

O widzisz, wydaje Ci się po tych słowach, że mi się gotuje, jednakże to nie są słowa me a Annihilatora smile Moje są tylko te, które to podają wątpliwość to że niechciany prezent nie powinien być powodem do nieszanowania danej osoby? Szkoda, że do tego się nie odniosłeś.

pęknięty klawikord napisał/a:

Powiedz za to co robisz z nietrafionymi prezentami? Nie wiem czy jest sens dawać taki przykład, bo może akurat lubisz brać kwas, ale zaryzykuję: ktoś daje Ci wiadro LSD. No tak, tyle że sam nie bierzesz i uważasz, że to syf, więc...? Wywalasz czy sprzedajesz by ktoś "skorzystał"? Dla mnie czy dla Annihilatora odpowiedź byłaby oczywista.

Jeżeli, prezent jest nietrafiony, a jest on od bliskiej osoby, to staram się nie zrobić przykrości i nie dać po sobie znać, że mi się to nie podoba, a że w koło siebie mam same bliskie osoby, na których mi zależy to odpowiedz już znasz.



JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

A może denerwuje Cie, bo można to było sprzedać, zamiast wylewać? Można - ale co to za ideologia by wtedy była, a na takich się przecież nie zarabia. Poza tym, mina pijącego, który widzi jak wylewasz drogi trunek - bezcenna. Niewykluczone, że Twoja też taka będzie, gdy to przeczytasz.

A mina ta, postała by nie dlatego, że wylewasz trunek do kibla sam z siebie, tylko to, że tak naprawdę wylewasz coś, czego tak naprawdę nie znasz i nie mam na myśli tego czy to jest dobre czy złe, po prostu nienawidzisz alkoholu, chociaż nic o nim nie wiesz - o czym już pisałem.

pęknięty klawikord napisał/a:

Co jeszcze polecasz spróbować by to dobrze poznać? Papierosy? Czy na całość: amfetamina, heroina...? No bo jak tu o czymś mówić nie znając tego, nie? Nie wystarczy spojrzeć na lewo i na prawo by zobaczyć skutki rozpitego społeczeństwa - trzeba jeszcze samemu pić. Dopiero wtedy można zacząć kogoś ostrzegać, tak myślisz?

Annihilator na wstępie napisał, „Tak. To ja -- abstynent pierwotny, abstynent ideologiczny - nie łudź się więc, że to po przykrych przeżyciach z alkoholem”. Jak widzisz, na samym wstępie napisał, że nie miał kontaktów z alkoholem, a także nie jest ta cała jego ideologia spowodowana przykrymi przeżyciami związanymi z alkoholem, dlatego uważam, że nie powinien się na ten temat wypowiadać, bo jak na wstępie napisał nie miał z tym styczności, dlatego nie podałem tego argumentu tylko dlatego, że on nie spożywa trunków alkoholowych, ale jak sam napisał, nie miał nawet doświadczeń z nim związanych. Dlatego twoja wypowiedź, na temat mojego podejścia jest w 100% błędna. Bywałem w różnych sytuacjach i w takich, w których człowiek kontroluje picie alkoholu i pije chociażby dla smaku jak np. piwo, wino, które to jedne źródła mówią że jest zdrowe drugie że wręcz przeciwnie, ale mam tą świadomość ryzyka, które mimo wszystko podejmuję bo jakoś lepiej mi się w brzuchu robi, gdy wypiję lampkę wina do obiadu. Dodatkowo nie jestem osobnikiem namawiającym do spożywania alkoholu, palenia papierosów, czy też zażywania narkotyków, każdy ma jakiś tam rozum i sam powinien wiedzieć czego chce a czego nie chce, jednakże gdybym palił i miał papierosy to bym zapytał się czy ktoś nie chce zapalić, no ale pytanie to nie namawianie.


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Nie spotkasz mnie na wielu imprezach, gdyż niewiele imprez jest godnych obecności abstynenta, który nie jest abstynentem sytuacyjnym (patrz: kierowca), a prawdziwym, ideologicznym. Jeżeli spotkałeś mnie na imprezie - ciesz się, niewielu ma ten zaszczyt. Tobie się udało, ale nie obiecuj sobie wiele.

Nie jesteś dla mnie, aż taki ważny by był to dla mnie zaszczyt, ba powiem wręcz, że jesteś dla mnie obojętny,…

pęknięty klawikord napisał/a:

??? I co tą wypowiedzią chciałeś osiągnąć? Przecież Annihilator jest dla Ciebie tak samo obcą osobą jak pewnie z 39 milionów Polaków. To chyba normalne, że stosunek do nieznanej osoby jest neutralny, czyli obojętny.
Próbujesz drażnić, ale Ci nie idzie smile .

Nie próbuję drażnić się, po prostu chcę by Annihilator nie uważał się jak już wcześniej napisałem, za jakieś guru bo po tych słowach widać, że tego się spodziewa, dlatego także napisałem o ile dobrze pamiętam coś o samozwańczym guru, bo w tym przypadku stara mi się wmówić jaki on jest ważny a jak sam dobrze zauważyłeś myli się totalnie.

JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Nie proponuj mi alkoholu, z reguły moi samozwańczy rzecznicy wyjaśnią Ci dlaczego. Nim się zorientujesz, będziesz się tłumaczyć, dlaczego Ty pijesz, choć się Ciebie o to nie zapytam, bo mnie to nie interesuje. Jeżeli jednak nie braknie Ci odwagi na polemikę - dobrze się przygotuj. Alkohol nie usprawiedliwi Twojego pustostanu argumentowego, nie doda mu mocy.

Może wódeczki? Co w tym złego? Ja na przykład nie pijam kawy, ale nie gniewam się, jak ktoś mnie zapyta czy chce się napić, ba czasami to się nawet skuszę smile

pęknięty klawikord napisał/a:

Widocznie dla Annihilatora słowo "nie pijam" nie da się pogodzić z "czasami się skuszę". Nie - oznacza nie.
Ja jestem osobą która to rozumie znaczenie słowa nie, i w czasie spotkania, jeżeli ktoś nie chce lampki wina do obiadu, to go nie namawiam do picia, bo wg. było by to niegrzeczne, jednakże w samej propozycji nie widzę niczego złego, bo patrząc na tą sprawę jak Annihilator, to bałbym się pytać o co kol wiek, gdyż mógłbym zostać zbesztany za daną propozycję. Po prostu trzeba umieć się zachować w danej sytuacji i grzecznie odmówić, a nie od razu się burzyć!
Z resztą... co ma kawa do rzeczy? My tu o alkoholu rozmawiamy. Zauważ, że picie kawy dotyczy tylko osoby pijącej. Osobiście nie zauważyłem społecznych skutków picia kawy, najwyżej czysto zdrowotne. Chyba, że ci "mili" ludzie, którzy właśnie wydzierają się i tłuką butelki siedząc na placu pod moim blokiem, to właśnie po kawie są tacy weseli. O dziwo, te osoby po skończonej "akcji" wcale nie pójdą spać do rowu, tylko do domów - żaden to margines. Ale o tym dalej będzie.
Tymczasem poczytaj to forum nieco więcej, a nie jeden artykuł. Gwarantuję Ci, że znajdziesz tu wypowiedzi ludzi pijących, którzy nie pogardzą wódeczką, ale jednak szanują nasz wybór i już nawet nie mówią "co w tym złego?".

Kawa ma dużo do rzeczy bo chciałem ukazać absurd pewnego postępowania, o którym napisałem nieznacznie wyżej. Jeżeli nie zauważyłeś społecznych skutków picia kawy to muszę powiedzieć, że szukasz tylko negatywnych skutków picia kawy bo takich raczej nie znajdziesz, jednakże jest wiele pozytywnych, które niestety coraz częściej zanikają – mam na myśli chociażby taki pospolity przykład jak przyjście do kogoś na kawę, czy sam proces przyrządzania kawy, czy np. herbaty. Natomiast biorąc pod uwagę negatywne skutki picia kawy, to chociażby takie, że np. Jacobs wykorzystuje dzieci do produkcji właśnie tego specyfiku. I jak widzisz, alkohol zły i jak człowiek bardziej zorientowany nawet taka kawa, bo kupując ten produkt wyrażasz zgodę na takie postępowanie. Tutaj właśnie jest u Was problem, że doszukujecie się tylko negatywnych skutków picia alkoholu, a jak napisałem wyżej są także dobre i dla zdrowia i dla relacji miedzy ludzkich, jednakże istnieją także negatywne strony spożywania alkoholu, o których wy rozpisujecie się w nadmiarze. Bądźcie obiektywni! Wszystko, zależy w jakich rękach się to wszystko znajdzie, bo osoba zła potrafiłaby pluszowym misiem skrzywdzić.


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Jeżeli należysz do niższej warstwy społecznej imprezowiczów, możesz zaszczytu spotkania abstynenta nie pamiętać. Nie przejmuj się - ja będę pamiętał. Niestety, nie będzie mnie to specjalnie kręcić. Beznadziejnych rzeczy lub osób nie powinno się pamiętać. Podobnie jak nie będą mnie kręcić Twoje supernudne opowieści, co ciekawego robiłeś, gdy zafundowałeś sobie na którejś imprezie, rozum strusia.

Skąd, to wszystko wiesz? Ponoć jak pisałeś na wstępie, twoja opinia na temat alkoholu, nie jest objawem przykrych sytuacji z nim związanych… Jeżeli, chodzi o przegadanie i posiadanie wielu argumentacji, znam wiele historycznych postaci, które z pewnością by Ciebie przegadały, ba jestem nawet pewny, że i ja bym to zrobił, ba jestem nawet pewien, że zrobiłem to na samym początku.

pęknięty klawikord napisał/a:

A skąd Ty, JanStefanie to wszystko wiesz smile ? Oczekujesz powołania się na jakieś źródło encyklopedyczne czy co? Przecież to jego własna opinia, a chyba można mieć swoje zdanie?
Ja zawsze wyrażam swoje opinie, oparte na swoim doświadczeniu.
Nie strasz nas swoją bandą smile , tylko ich tu zaproś - jestem ciekaw jakie to jeszcze argumenty można w obronie picia znaleźć.

Nie straszę Was swoją bandą pokazuję Wam także dobre strony spożywania alkoholu (a o który brak mnie oskarżasz), a przynajmniej to, że nie wszyscy ludzie spożywający alkohol są chuliganami.

JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

W moim mniemaniu, pijący są słabi. Przeraża ich rzeczywistość, muszą ją czymś wypełnić. Tym czymś najczęściej jest, nie wiedzieć czemu, jeden z nielicznych legalnych narkotyków - alkohol. A legalne powinny być wszystkie, nie tylko jeden. Tak, to Państwo zarabia. Na pijących, na słabych ludziach. Koncerny zarabiają. Monopol się rodzi. Zło się rodzi. Potem szare masy, które dadzą się otumanić. W prostej linii, to sytuacja patologiczna.

Naczytałeś się zbyt dużo komiksów i skoro uważasz monopol za zło, to boję się wyobrazić jak postrzegasz zwykłą kradzież. Cały czas mam wrażenie, że wypowiadasz się o alkoholikach i pospolitych żuli, którzy mają problemy i którym niestety nikt nie pomógł.

pęknięty klawikord napisał/a:

Rozwiń swoją myśl, bo nie wiem o co chodzi z porównaniem do kradzieży. A może uważasz, że monopol jest dobry? Są jakieś racjonalne zalety przemawiające za potrzebą jego istnienia?

Rozumiem to w sposób następujący, jeżeli dana osoba nazywa np. sklep monopolowy jako coś złego, to aż się boję pomyśleć co myśli na temat kradzieży. Ja jestem zdania, że monopole same w sobie nie są złe, tylko ludzie, którzy mają problemy z samym sobą i tu z wami się zgodzę, jednakże trzeba pamiętać, że nie każdy pijący alkohol jest jak to już wcześniej napisałem chuliganem.

pęknięty klawikord napisał/a:

Nikt tu wyłącznie o żulach nie mówi. Widzę, że trwasz w przekonaniu, że "żulem się trzeba urodzić". Poczytaj sobie różne historie na tym forum, powody dla których ludzie przestali pić. Już samo to, że potrafią się klawiaturą posłużyć świadczy o tym, że kompletnym "marginesem" nie są i nie byli, a jednak otarli się o dno albo przez alkohol stracili pracę czy kogoś bliskiego i teraz czują się podle.

I tu także się mylisz co do tego, jak ja postrzegam świat. Otóż nie uważam, że żulem trzeba się urodzić i nie wiem, kogo tutaj cytujesz, gdyż czegoś takiego nie napisałem – no chyba, że siebie samego, a skoro tak to nie pisz, że ja tak uważam. Jednakże coś w tym także jest, bo z doświadczenia wiem, że osoby przebywające w rodzinach z problemem alkoholowym, same często sięgają po alkohol, jednakże istnieje także wiele innych dróg zostania tak zwanym „żulem” jednym z nich jest słaby charakter, brak wsparcia, a dopiero na końcu wydaje mi się być winny alkohol, bo osoby pijące alkohol, które znam i mają właśnie podobne problemy uważają alkohol za lekarstwo, więc główną przyczyną w wielu sytuacjach, a przynajmniej takich jakie znam ja nie był bezpośrednio alkohol, a np. odcięcie się od rodziny, właśnie brak wsparcia, obojętność, brak prób zrozumienia, brak szczerości i mogę tak w nieskończoność…

pęknięty klawikord napisał/a:

Fakt, że nie znajdziesz tu wypowiedzi "ludzi sukcesu", którzy "nieco" zbłądzili i kogoś rozjechali "pod wpływem - siedzą w więzieniach.

Widzę, że chcesz moim znajomym przypisać to, że kogoś potrącili będąc pod wpływem alkoholu, gdyż użyłeś tutaj cytatu z mojej wypowiedzi kiedy to pisałem o moich znajomych, otóż jest to trochę bezmyślne postępowanie, gdyż jest to jedną wielką nieprawdą.

JanStefan napisał/a:

Pijam alkohol, ale jakoś nie widzę odbicia we mnie i moich znajomych w tym co piszesz. Ba uważam ich za bardzo mądre osoby, które tak jak i ja mają bardzo duże doświadczenie w życiu. Są to pisarze, artyści, komicy, matematycy, architekci - ludzie sukcesu, którzy potrafią sobie radzić w życiu.

pęknięty klawikord napisał/a:

A ktoś mówi, że ktoś, kto w ogóle pije, to od razu ma chodzić w łachmanach i puszki zbierać? Gdzie to wyczytałeś?

Z waszych wypowiedzi, widać że tak właśnie postrzegacie osoby które spożywają alkohol – nie widziałem do tej pory w tym co napisaliście nic pozytywnego, ba nawet teraz powyżej to napisałeś, bo ja nic o puszkach i łachmanach nie pisałem.

pęknięty klawikord napisał/a:

Annihilator nie pisał w tym momencie ani o żulach i ani o osobach pijących, że tak powiem, "gdy wypada", bo imieniny czy coś. Natomiast pisał o "imprezowiczach", o ludziach dla których alkohol jest rozrywką samą w sobie, którzy nie wyobrażają sobie bez niego zabawy jak i całego życia - co piątek picie aż do zgonu + w tygodniu kilka piw co dzień na dobry wieczór. Całkiem niedawno czytałem wypowiedź gościa, który sam się zastanawia czy by nie rzucić picia. Bo pije niby niewiele, ale jak wieczorkiem sobie browarka nie "strzeli", to czuje się nieswojo. Czy dla Ciebie coś takiego nie jest pierwszym objawem uzależnienia? Czy może powiesz: "nie jest, bo on ma prace i nie śpi na ulicy" - to byłoby śmieszne.
Jeżeli mówisz, że są wśród nich (- imprezowiczów) ludzie sukcesu, to... znakomicie! Ja im życzę powodzenia: żyjcie w tym sukcesie jak najdłużej. Czy tak będzie? Czas zweryfikuje.

Tak, czas zweryfikuje smile

pęknięty klawikord napisał/a:

A tak z innej beczki: miałbyś coś przeciw niepijącego alkoholu pisarzowi, artyście, komiku, matematyku i architekcie albo innemu człowiekowi sukcesu? Chyba nie uzależniasz sukcesu od picia czy też niepicia. Tak samo tu nikt nie neguje tego, że można odnieść sukces nie będąc abstynentem.

Nie mam nic przeciwko, takiej osobie.

pęknięty klawikord napisał/a:

My tu mówimy o czym innym. Czy taki architekt straciłby na tym gdyby zrezygnował z alkoholu? Naszym zdaniem nie. W dodatku miałby pełną kontrolę nad swoimi zachowaniami i uczuciami. Zawsze.

Nikt nigdy nie zachował pełnej kontroli nad swoim zachowaniem, i wcale nie musiał wypić alkoholu, czasami wystarczy pewne irytacja, czy zdenerwowanie. Ostatnio, a dokładnie wczoraj, trzeźwy kierowca wymusił pierwszeństwo i gdyby nie moja reakcja było by naprawdę źle, jednakże co mnie zdziwiło, po tym wydarzeniu, gdy auta się zatrzymały zaczynałem przeklinać, co mi się rzadko kiedy zdarza. Straciłem kontrolę.

Annihilator napisał/a:

Wygląda na to, że się wymądrzam? Że niby ważniak ze mnie? Albo nietolerancyjny. I dobrze. Tak ma być. Ma boleć. To Wy, pijący, w większości przypadków jesteście nietolerancyjni. Boli Was, że ktoś robi inaczej. Boli Was, że on jest w mniejszości, ale takiej, w której Wy byście się najczęściej nie odnaleźli. Boli Was, że ktoś ma inny styl życia i potrafi nie pić, nawet okazyjnie. A Wy nie, wy w większości musicie. No bo któż z Was wytrzyma bez alkoholu (piwa, wina, wódki, etc) tydzień, miesiąc, 3 miesiące? 10% z Was? 5%? Czy może 0.5%. Musicie, w większości i to Was boli. A abstynent nie. On nie musi pić, aby się wyróżniać, albo wypełnić sobie dzień czymś ciekawym.

JanStefan napisał/a:

A mnie się wydaje, że zachowujesz się jak Ci, o których pisałeś i nie tolerujesz osób pijących (...)

pęknięty klawikord napisał/a:

O, ważną rzecz napisałeś - zdaje się, że przyznałeś, że osoby, o których pisze Annihlator są nietolerancyjne. Chyba nie chcesz powiedzieć, że też taki jesteś będąc jedną z nich. Ty nas tolerujesz, prawda?
To dobrze, że nas tolerujesz. Ostatnio mi ktoś powiedział, że "nie ufa niepijącym". Dobrze, że Ty taki nie jesteś, prawda? wink

Miałem na myśli to, że wnioskując z wypowiedzi Annihilatora, on uważa że ludzie spożywający alkohol go nie tolerują, jednak czytając także jego wypowiedzi sam tolerancyjną osobą nie jest, a jako, że osobą tolerancyjna nie jest to nie powinien oczekiwać tolerancji, bo w zamian za co?


JanStefan napisał/a:

(...) , dlatego też nie różnisz się od nich wiele, a przepraszam, różnisz się tym, że oni mogą powiedzieć coś o alkoholu, chociażby o jego smaku, a Ty nie. Widzisz, nie umiesz, nawet opisać smaku alkoholu, a tak bardzo się wymądrzasz.

pęknięty klawikord napisał/a:

Znowu? Ech... Ja w życiu nie miałem żadnej "fazy", "odlotu" czy jak tam się to zwie, po np. heroinie. Czy więc nie mogę mimo tego odradzać każdemu brania heroiny?
Powtarzam: poczytaj to forum. Jeżeli przeczytasz podobne słowa jak Annihilatora, ale z ust kogoś, kto miał sukcesy zawodowe (to podkreślam, bo to chyba dla Ciebie istotny fakt), pił i zrobił parę głupich rzeczy, to... no właśnie, to co wtedy powiesz? Wtedy nagle zrobisz z poglądami zwrot o 180 stopni czy co?

Wiele jest czynników które mogą zmienić czyjeś życie o 180% chociażby taki, jak wyrok – masz raka. Nie będę szerzej się odnosił do tej wypowiedzi, ponieważ uważam że już to zrobiłem powyżej.


JanStefan napisał/a:
Annihilator napisał/a:

Czyżbym był oburzający? Denerwujesz się czytając to? Może mam rację? Przemyśl. Na drugi raz nie ryzykuj zawału - nie wchodź jak namolny akwizytor na taki serwis, by wyrazić swoje oburzenie, albo zdziwienie, że jak można nie pić. Że Ty tego nie rozumiesz. Widać - słaby jesteś, także w rozumowaniu. Można. Dla mnie można, dla Ciebie niekoniecznie.

Niech inni skomentują to, chociaż nie… Jak, czytam to, to wydaje mi się, że piszesz o sobie, bo jak myślisz, że czuje się oburzony, zdenerwowany to się mylisz, bowiem czytam o tym wszystkim z uśmiechem na twarzy, ale także i ze smutkiem w sercu…

pęknięty klawikord napisał/a:

Wątpię by pisał to oburzony. Wydaje mi się, że Annihilator jest w podobnym wieku jak ja, więc uwierz mi, po tylu latach świadomego bycia abstynentem, mało co człowieka oburza, każdy się przyzwyczaja do braku akceptacji przez pijącą część społeczeństwa.

Gdyby nie był oburzony to by nie powstał tego typu tekst, ponieważ w innym przypadku ten tekst nie miałby tak naprawdę większego znaczenia.

pęknięty klawikord napisał/a:

Wydaje mi się, że dałeś mało rzeczowych argumentów. My tu śmiało mówimy dlaczego nie pijemy. Może też zbierz argumenty. Tylko nie w stylu "czemu by nie polać wódeczki?", tylko konkretne i rzeczowe, czyli  na temat: "dlaczego warto pić".
Wszystko, co napisałeś, kręci się wokół zdania "a co ty możesz wiedzieć, skoro sam nie piłeś". Przekonaj nas, jako osoba pijąca, że warto pić.

No i ponownie muszę to sprostować bowiem, nie uważam że wyłącznie picie alkoholu uprawnia osoby do wypowiadania się na ten temat o czym napisałem szerzej wyżej. O kilku zaletach także napisałem wyżej, ale przypomnę. Picie wina podczas obiadu, dobrze wpływa na moje trawienie, a także są opinie, że małe ilości wina, powodują lepsze krążenie krwi. Dodatkowo, faktycznie, alkohol wyzwala pewne zahamowania i o ile pijacy nie jest zwierzęciem, to pomaga w komunikacji między ludźmi  - ja akurat nie spożywam alkoholu w tym celu, bo jestem osobą otwartą, jednakże jeżeli ktoś ma z tym problem, a umie się zachowywać to nie mam przeciwko temu by alkohol wypił. Dodatkowym dobrym aspektem są chociażby walory smakowe mam tutaj na myśli chociażby wino, czy piwo i dla mnie nie jest potrzebna większa ilość argumentów jak tylko i wyłącznie właśnie wypisane powyżej pozytywne aspekty spożywania alkoholu.

Aha, i na samym końcu alkohol ukazuje prawdę kto jakim jest człowiekiem i jeżeli ktoś chowa jakieś tam negatywne emocje to je wyswala, i dzięki alkoholowi bardzo dużo mozna dowiedzieć się jak dana osoba rozumuje, bo wtedy ma mniejsze zachamowania i np. może zdradzić że chce kogoś zabić smile Dla mnie to takie serum prawdy, i chyba wlasnie sie tego boicie, że po wypiciu alkoholu on Wam ukaże jacy tak naprawdę jesteście - bo siebie nie kontrolujecie, na szczęście ja nie mam takowych obaw.

Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez JanStefan (2009-11-29 19:00:51)

Offline

#35 2009-11-29 22:58:07

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: O autorze, nowa wersja.

JanStefan napisał/a:

Dodatkowym dobrym aspektem są chociażby walory smakowe mam tutaj na myśli chociażby wino, czy piwo i dla mnie nie jest potrzebna większa ilość argumentów

Cierpliwość pękniętego klawikorda godna podziwu. Trochę jej zazdroszcząc ograniczę się do konstatacji, że walory smakowe płynów zawierających alkohol nabierają znaczenia w miarę postępu choroby alkoholowej. Weź to JanieStefanie pod uwagę, jeśli chcesz, oczywiście. Poza tym odnoszę wrażenie, że w Twojej miejscowości zachował się jeszcze magiel publiczny, bo chyba tylko tam mogłeś podłapać wiadomości o pozostałych zaletach. Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez jokier (2009-11-29 23:05:07)


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#36 2009-11-30 01:59:37

JanStefan
Forumowicz
Data rejestracji: 2009-11-28
Liczba postów: 3

Odp: O autorze, nowa wersja.

Hehehe,... napisałem przecież, że są różne zdania na temat tychże zalet, ale jak po jednej tak i drugiej stronie wypowiadają się ludzie nauki. Dodatkowo muszę stwierdzić, że twoja wizja mnie jako takiego wielce odbiega od rzeczywistości i tym bardziej utwierdza mnie w tym, że nie jesteście obiektywni w tychże swoich przekonaniach, a subiektywne oceny są domęną dionizyjskiej postawy do życia - nie zdziwiłbym się, jakbyście szybciej przez to w rynsztoku wylądowali niż ja - widzicie jaka ta ocena jest niesprawiedliwa. Właśnie tak samo zachowujecie się tutaj - przynajmniej osoby z którymi teraz wymieniam zdania.

I właśnie to wasze podejście mnie z jednej strony denerwuje i wybaczcie ale świadczy właśnie o pewnym zacofaniu, bowiem każdą osobę która pije alkohol uważacie za alkoholika, albo wydaje Wam się, że prędzej czy później nim zostanie - nic bardziej mylnego.
Równie dobrze można Was porównać do inkwizycji, bowiem widzicie tylko jedną słuszną drogę, a w życiu nic nie jest czarno białe i jakbyś poszedł na studia psychologiczne, to byś o tym się przekonał.

Bylem we Włoszech, Francji, Hiszpanii, i w wielu innych miejscach na kuli ziemskiej i spotkałem się z bardzo przyjemną kulturą spożywania alkoholu, bowiem był on spożywany w umiarze i dla smaku, bowiem tam alkohol nie jest traktowany jako lek na smutki. Dodatkowo muszę zwrócić uwagę, że osoby, już w sile wieku przyznawały się, że żyły tak praktycznie przez całe życie, bowiem to była pewna tradycja której oddawano wszelkie honory, a mają po 87 lat i stworzyli naprawdę szczęśliwe rodziny.

Jeszcze raz podkreślam, że alkohol nie jest dla każdego i różne bywają skutki - ba często są one przykre, jednakże na świecie więcej złego wynika od osób, które alkoholu nie piją i nie chodzi mi o to by zmniejszać, zło powstałe z alkoholu, ale chce szerzej ukazać problem chociażby wypadków samochodowych, bowiem, np. tutaj także odgrywają główną rolę telefony komórkowe, bo niestety ludzie nie nauczyli się korzystać z zestawów głośnomówiących.


Jedno mi się w Was podoba, bo skoro macie faktycznie takie podejście, to alkohol zdecydowanie nie jest dla was, bo by wami zawładną, a to czy mną zawładnie to się przekonamy... I chyba na tym zostawiłbym waszą w większości czysto teoretyczną polemikę i poczekał powiedzmy 20 lat na wyniki

Pozdrawiam smile

Offline

#37 2009-11-30 23:51:27

jokier
Abstynent
Lokalizacja: Gniezno
Data rejestracji: 2007-11-20
Liczba postów: 1,749

Odp: O autorze, nowa wersja.

Wybacz, że z braku czasu ustosunkuję się tylko do wybranych fragmentów Twojego tekstu.

JanStefan napisał/a:

napisałem przecież, że są różne zdania na temat tychże zalet, ale jak po jednej tak i drugiej stronie wypowiadają się ludzie nauki

Czy mam rozumieć, że wg Ciebie jedni i drudzy mają rację? Coś mi tu nie gra. Ludzie nauki z pewnością mają prawo do własnych przekonań, ale czy czyjeś przekonania mogą być kryterium prawdy?

JanStefan napisał/a:

Dodatkowo muszę stwierdzić, że twoja wizja mnie jako takiego wielce odbiega od rzeczywistości i tym bardziej utwierdza mnie w tym, że nie jesteście obiektywni w tychże swoich przekonaniach, a subiektywne oceny są domęną dionizyjskiej postawy do życia - nie zdziwiłbym się, jakbyście szybciej przez to w rynsztoku wylądowali niż ja - widzicie jaka ta ocena jest niesprawiedliwa. Właśnie tak samo zachowujecie się tutaj - przynajmniej osoby z którymi teraz wymieniam zdania.

Czy uważasz, że w jednym zdaniu mogłem nakreślić moją wizję Twojej osoby? Albo musiałbym być geniuszem syntezy, albo Ty musiałbyś charakteryzować się złożonością na poziomie wirusa. Mam nadzieję, że to żart. Tylko dlaczego na podstawie mojego jednego zdania formułujesz ocenę pozostałych forumowiczów-abstynentów?

JanStefan napisał/a:

Równie dobrze można Was porównać do inkwizycji, bowiem widzicie tylko jedną słuszną drogę, a w życiu nic nie jest czarno białe i jakbyś poszedł na studia psychologiczne, to byś o tym się przekonał.

Rozumiem, że jesteś dumny, że studiujesz psychologię i kształtujesz swoje przekonania. "To piękna rzecz, być o czymś święcie przekonanym, czasami jednak ważne jest też, aby mieć rację." Zgadniesz, kto to powiedział?

JanStefan napisał/a:

...chce szerzej ukazać problem chociażby wypadków samochodowych, bowiem, np. tutaj także odgrywają główną rolę telefony komórkowe, bo niestety ludzie nie nauczyli się korzystać z zestawów głośnomówiących.

Tutaj wyraźnie coś kręcisz, bo pamiętam, że jak nie było komórek, to wypadki samochodowe też były.

JanStefan napisał/a:

I chyba na tym zostawiłbym waszą w większości czysto teoretyczną polemikę i poczekał powiedzmy 20 lat na wyniki

Mam nadzieję, że te studia uda Ci się skończyć prędzej, ale dodatkowo polecam Ci też np. polonistykę. Powodzenia!

Ostatnio edytowany przez jokier (2009-12-01 01:26:58)


Jeżeli marzysz samotnie,
to jedynie marzysz.
Jeżeli marzysz wspólnie z innymi,
tworzysz rzeczywistość.

Offline

#38 2009-12-01 02:12:39

pęknięty klawikord
Abstynent
Lokalizacja: Dziki Wschód (lubelskie)
Data rejestracji: 2009-07-23
Liczba postów: 1,570

Odp: O autorze, nowa wersja.

JanStefan napisał/a:

To wyjaśnij mi pojęcie słowa guru, albo pozwolę sobie zacytować osobiście to pojęcie, gdyż nie chcę być oskarżony o brak konkretnych argumentów, o które mnie w dalszej części oskarżyłeś. „Guru - (dewanagari ????) - w religiach dharmicznych przywódca wspólnoty, przewodnik duchowy i nauczyciel, szanowany, a czasem nawet czczony jako wcielenie bóstwa.” – źródło wikipedia, nie jest to moje ulubione źródło, ale przyznaje się, że poszedłem na łatwiznę. Jak można zauważyć w pojęciu tym są użyte bardzo ważne informacje, które sam wymieniłeś, bowiem napisałeś że Annihilator jest założycielem strony skupiający osoby o podobnych poglądach, a przecież oczywistym jest to że w każdej wspólnocie występuje jakiś tam przywódca tak jak tutaj, już tak upraszczając totalnie jest nim administrator serwisu, którego to można nazwać guru, a zwłaszcza kiedy dzieli się swoimi przekonaniami, ponieważ jest to jakaś forma nauki.

Czy założyciel strony, to od razu guru? Jakoś nie przypominam sobie bym musiał coś podpisywać, płacić jakąś składkę albo deklarować coś, co do tej pory wydawało mi się obce moim ideom albo czegoś się wyrzekać. W dodatku Annihilator abstynencji nie wymyślił. To tak jak by nazwać (albo wręcz oskarżać) autora strony mówiącej o, hmm... np. sadzeniu truskawek, że jest "samozwańczym guru" - bezsens.
Piszesz o dzieleniu się przekonaniami. W takim razie Annihilator nie jest sam. Jest nas dwóch guru. Ups, chyba nawet więcej... tu się każdy dzieli przekonaniami.
Określenie nietrafne. Dla mnie tematu "guru" jest skończony.


JanStefan napisał/a:

O widzisz, wydaje Ci się po tych słowach, że mi się gotuje, jednakże to nie są słowa me a Annihilatora smile Moje są tylko te, które to podają wątpliwość to że niechciany prezent nie powinien być powodem do nieszanowania danej osoby? Szkoda, że do tego się nie odniosłeś.

Tu mnie masz. W Twojej poprzedniej wypowiedzi z cytowaniem coś nie dałeś rady przez co ja też namieszałem, źle odczytując słowa Annihilatora będące poza kontekstem.
Ale dobra, miało być o szanowaniu...
Żyję w świecie ludzi, którzy nie są abstynentami. Alkoholowy prezent może dać mi wiele osób. Jeżeli to będzie mój znajomy, który mnie zna, to pewne będzie, że dał mi ten "prezent" by ze mnie zadrwić albo zażartować. Wtedy sprawa prosta - to ja się powinienem obrazić za taki numer, a nie on za to że flaszkę wyleję i to przy nim.
Jeżeli będzie to praktycznie obca osoba, której jednorazowo pomogłem - to co innego. Mogę dać jej do zrozumienia, że nie takiego prezentu się spodziewałem. Ale wylanie i to przy niej byłoby chamstwem - przyznaję. Choć... może coś takiego zadziałałoby na zasadzie szoku i dałoby to do myślenia tej osobie, że nie dla każdego ten jakże praktyczny i powszechnie akceptowalny prezent jest właściwy - może następnym razem nie poszłaby na łatwiznę. Mimo tego - w takiej sytuacji udałbym jakąś radość, a wylał dopiero gdzieś za rogiem. Z pewnością bym tego nie sprzedał, wolę nie dołączać do osób, które na wódzie zarobiły. Dla abstynenta to nieetyczne.
Gorzej by było, jak by ta osoba miała nadzieję na szybką wspólną konsumpcję prezentu - wtedy nie ma wyjścia, niech będzie świadoma moich poglądów - "a wypij se sam albo moją działkę wylewam".


JanStefan napisał/a:

Jeżeli, prezent jest nietrafiony, a jest on od bliskiej osoby, to staram się nie zrobić przykrości i nie dać po sobie znać, że mi się to nie podoba, a że w koło siebie mam same bliskie osoby, na których mi zależy to odpowiedz już znasz.

Otóż to. Ale tak jak wyżej: co wtedy, jeśli ktoś wie, że tego nie chcesz, że wręcz jesteś przeciwnikiem picia? Żadna to dla niego przykrość jak mu tą flaszkę wyleję. Najwyżej nie będzie miał radochy z tego, że jednak abstynentowi flachę wcisnął.


JanStefan napisał/a:

Annihilator na wstępie napisał, „Tak. To ja -- abstynent pierwotny, abstynent ideologiczny - nie łudź się więc, że to po przykrych przeżyciach z alkoholem”. Jak widzisz, na samym wstępie napisał, że nie miał kontaktów z alkoholem, a także nie jest ta cała jego ideologia spowodowana przykrymi przeżyciami związanymi z alkoholem, dlatego uważam, że nie powinien się na ten temat wypowiadać, bo jak na wstępie napisał nie miał z tym styczności, dlatego nie podałem tego argumentu tylko dlatego, że on nie spożywa trunków alkoholowych, ale jak sam napisał, nie miał nawet doświadczeń z nim związanych.

Powtarzasz się. Więc i ja się powtórzę: czy należy spróbować heroiny, żeby wiedzieć, że jest zła? Myśląc Twoim sposobem, każdy powinien spróbować wszystkiego, z heroiną włącznie. Bo czemu nie, prawda? - na to mi nie odpowiedziałeś.
A "przykrych przeżyć" w sensie takim, że przez alkohol: nie stracił pracy/osoby bliskiej/pieniędzy, nie zabił nikogo, nie spłodził dzieci, nie zaraził się niczym, nie popełnił jakiegoś błędu, nie stracił nad sobą kontroli i tak dalej.
Nie wiem dlaczego Ty uparcie twierdzisz, że wszystkiego trzeba spróbować by móc o tym mówić, że trzeba wsadzić palec w gniazdko by poznać istnienie niewidzialnego przecież prądu.
Dobra - fakt, jedno piwo nikogo nie zabiło. Ale...
Czy tak trudno Ci zrozumieć, że niektóre osoby potrafią zrobić sobie bilans zysków i strat, bez probowania czegokolwiek? Że ktoś odrzuca alkohol dlatego, bo (jakkolwiek by to zabrzmiało...) jest przyczyną zła - przyczyną degradacji społeczeństwa (wiem, wiem - Ciebie ten problem nie dotyczy, ale niektórzy myślą szerzej) - to jest właśnie ideologia. Może dlatego żeby dawać przykład. A może dlatego, że nie lubi np. posła Palikota wink , który dorobił się z produkcji wódki? wink
Nalegam: poczytaj to forum dogłębniej, a zobaczysz czemu niektórzy zrezygnowali z picia albo wcale nie zaczęli.

Nie mów, że we wszystkim spisek widzisz (-> guru)? wink
Oczekujesz jakichś wymyślnych powodów niepicia, a one są proste, ale to dla Ciebie mało. Gwarantuję Ci, że abstynenci, to nie jakieś perfidne istoty, tylko prostolinijni ludzie. Na dobry początek zacznij od tematu: http://forum.abstynenci.pl/viewtopic.php?pid=3252#p3252



JanStefan napisał/a:

Nie próbuję drażnić się, po prostu chcę by Annihilator nie uważał się jak już wcześniej napisałem, za jakieś guru bo po tych słowach widać, że tego się spodziewa, dlatego także napisałem o ile dobrze pamiętam coś o samozwańczym guru, bo w tym przypadku stara mi się wmówić jaki on jest ważny a jak sam dobrze zauważyłeś myli się totalnie.

Co?!? Ja pisałem, że się myli i to totalnie??? Powiedz gdzie. Zgadzam się z nim jak z mało kim. Równie dobrze ja mógłbym być tym Twoim "guru abstynentów" wink . A jest "ważny" tak jak każdy.


JanStefan napisał/a:

(...)jeżeli ktoś nie chce lampki wina do obiadu, to go nie namawiam do picia, bo wg. było by to niegrzeczne(...)

Więc czemu czujesz się dotknięty, skoro Ty nie namawiasz? Przecież on pisał o prostakach, którzy nie odpuszczają, tylko przyczepią się do człowiek i jęczą "ze mną się nie napijesz? NO ZE MNĄ?". Skoro do takich nie należysz, to po co ich bronisz? Jakaś solidarność pijących czy co? Przy okazji, to ci "męczyciele" to wcale nie margines - zapraszam np. na andrzejki w akademiku dowolnej uczelni wyższej (technicznej szczególnie), a się przekonasz.
Poczytaj na tym forum jakie problemu mają abstynenci przez _niektórych_ pijących. Chyba łatwiej być w dzisiejszym świecie punkiem / metalem / skinem / kimkolwiek - niż abstynentem.


JanStefan napisał/a:

Po prostu trzeba umieć się zachować w danej sytuacji i grzecznie odmówić, a nie od razu się burzyć!

Ech... gdzieś Ty się uchował, że zaznałeś tylko kulturalnego picia? wink Tak jak wyżej. Wyobraź sobie: idziesz na imprezę. Powiedzmy, że nie jest to disco w remizie, tylko "firmowa impreza integracyjna". KAŻDA napotkana osoba jest po kilku piwach i namawia na picie. Tymczasem Ty nie jesteś ani chory, nie masz samochodu, tylko po prostu nie pijesz bo jesteś abstynentem. Czy jesteś w stanie wytłumaczyć komuś kto jest pijany, że nie będziesz pił? A to samo, ale np. 10 razy - każdemu po kolei. Abstynenta denerwuje powszechnie panujące "domniemanie niebycia abstynentem" i ta cała "kultura picia". Nie wiem czy Ty byś (cytuję:) "umiał się zachować", jak byś musiał się wykręcać od czegokolwiek przez całą imprezę. "Przyjemne", jak publiczna chłosta wink .


JanStefan napisał/a:

doszukujecie się tylko negatywnych skutków picia alkoholu, a jak napisałem wyżej są także dobre i dla zdrowia i dla relacji miedzy ludzkich, jednakże istnieją także negatywne strony spożywania alkoholu, o których wy rozpisujecie się w nadmiarze. Bądźcie obiektywni! Wszystko, zależy w jakich rękach się to wszystko znajdzie, bo osoba zła potrafiłaby pluszowym misiem skrzywdzić.

Relacje międzyludzkie oparte na wspólnych przeżyciach po alkoholu są naszym zdaniem sztuczne, a te rozpoczęte na trzeźwo - trwalsze, bezinteresowne i szczere. Taki jest mój (nasz?) styl życia i poglądy.
A odnośnie wspominanej kawy - osobiście też nie piję, ale wolę dyskutować o alkoholu smile .


JanStefan napisał/a:

Nie straszę Was swoją bandą pokazuję Wam także dobre strony spożywania alkoholu (a o który brak mnie oskarżasz), a przynajmniej to, że nie wszyscy ludzie spożywający alkohol są chuliganami.

Zgodzę się tylko z drugą częścią zdania, że nie każdy spożywający jest chuliganem. Powiem więcej: chuliganie, to tylko jakiś malutki procent pijących. Choć... czy słyszałeś o chuligaństwie wśród abstynentów? Myślę, że to jest z pewnych względów niemożliwe.
Co do dobrych stron, to na razie mówiłeś tylko o pozytywnych zdrowotnych skutkach oraz o pozytywnych skutkach towarzyskich. Tymczasem...
Skutki towarzyskie są dosyć dyskusyjną sprawą. Nie każdy chce ryzykować utratę kontroli nad sobą. Nie każdy ma problemy ze śmiałością czy znalezieniem tematu do rozmowy na trzeźwo. Przeczytasz o tym w innych tematach smile .
Skutki zdrowotne - temat rzeka. Myślący jesteś gość, więc zauważ taką rzecz... Są badania. Jedne mówią, że zdrowo, inne że niezdrowo. W proporcji pół-na-pół. Tylko które są obiektywne? Więc zauważ taką rzecz: pieniądze. Po prostu: czy istnieją jakiekolwiek grupy interesu, które mogłyby lobbować za abstynencją? Proste: nie! Abstynencja nie opłaca się biznesowi ani politykom. Nie można być naiwnym - "oni" nie produkują alkoholu "dla nas", tylko dla siebie (->własnej kieszeni). Nikt nie miałby interesu w produkcji "sponsorowanych artykułów" przeciw piciu, a w przypadku artykułów mówiących o zaletach - odwrotnie. Więc jak tu nie podważać tych pro-zdrowotnych zalet? Sam powiedz.


JanStefan napisał/a:
pęknięty klawikord napisał/a:

A ktoś mówi, że ktoś, kto w ogóle pije, to od razu ma chodzić w łachmanach i puszki zbierać? Gdzie to wyczytałeś?

Z waszych wypowiedzi, widać że tak właśnie postrzegacie osoby które spożywają alkohol – nie widziałem do tej pory w tym co napisaliście nic pozytywnego, ba nawet teraz powyżej to napisałeś, bo ja nic o puszkach i łachmanach nie pisałem.

Nie piszemy, że pijący to zło, ale chyba nie spodziewasz się, że zadeklarowani abstynenci i to na abstynenckim forum, zaczną wyszukiwać zalet picia? To akurat Twoje zadanie wink .

JanStefan napisał/a:

Miałem na myśli to, że wnioskując z wypowiedzi Annihilatora, on uważa że ludzie spożywający alkohol go nie tolerują, jednak czytając także jego wypowiedzi sam tolerancyjną osobą nie jest, a jako, że osobą tolerancyjna nie jest to nie powinien oczekiwać tolerancji, bo w zamian za co?

Tutaj pojawia się pytanie z cyklu: "co było pierwsze: jajko czy kura?". Wiadomo - agresja rodzi agresję wink , a nietolerancja - nietolerancję. Tyle, że...
Abstynent nie toleruje ALKOHOLU, a nie nie toleruje pijących. A pijący nie tolerują abstynentów. - Tak to odbieram. Ja tylko odmawiam picia, a pijący swoim nachalnym nagabywaniem wzbudzają we mnie niechęć. Mam ich kochać za ich upierdliwość? Nie żartuj! smile
Oczywiście nie każdy nagabuje, zaledwie większość.

JanStefan napisał/a:

Aha, i na samym końcu alkohol ukazuje prawdę kto jakim jest człowiekiem i jeżeli ktoś chowa jakieś tam negatywne emocje to je wyswala, i dzięki alkoholowi bardzo dużo mozna dowiedzieć się jak dana osoba rozumuje, bo wtedy ma mniejsze zachamowania i np. może zdradzić że chce kogoś zabić smile Dla mnie to takie serum prawdy, i chyba wlasnie sie tego boicie, że po wypiciu alkoholu on Wam ukaże jacy tak naprawdę jesteście - bo siebie nie kontrolujecie, na szczęście ja nie mam takowych obaw.

No jaki zabobon wink . Nic tylko wytruć abstynentów, a świat będzie lepszy. Policja i sądy powinna włączyć sposób z upijaniem do metod śledczych. Inaczej jak ironicznie, na ten zarzut nie umiem odpowiedzieć. Rozwaliłeś mnie tą wypowiedzią.
Skoro pijący boją się abstynentów jako osób zakłamanych i coś skrywających, to kogo się boją się abstynenci? Uważasz, że abstynenci nie radzą sobie w kontaktach z ludźmi, bo tylko alkohol potrafi otworzyć jakieś "wewnętrzne oko"? Ja Ci mówię, że na trzeźwo każdy jest jednak bystrzejszy niż po pijaku.


JanStefan napisał/a:

I właśnie to wasze podejście mnie z jednej strony denerwuje i wybaczcie ale świadczy właśnie o pewnym zacofaniu, bowiem każdą osobę która pije alkohol uważacie za alkoholika, albo wydaje Wam się, że prędzej czy później nim zostanie - nic bardziej mylnego.

No od razu za alkoholika... aleś sobie to wmówił.

JanStefan napisał/a:

(...)jednakże na świecie więcej złego wynika od osób, które alkoholu nie piją i nie chodzi mi o to by zmniejszać, zło powstałe z alkoholu, ale chce szerzej ukazać problem chociażby wypadków samochodowych, bowiem, np. tutaj także odgrywają główną rolę telefony komórkowe, bo niestety ludzie nie nauczyli się korzystać z zestawów głośnomówiących.

O nieee, jaka manipulacja nieudana... Tak jak by każdy bez zestawu głośnomówiącego był abstynentem :> . Ale w porządku, rozumiem co miałeś na myśli: nie tylko picie jest powodem zła - i z tym się zgadzam.
Ale znajdź jakiegoś haka na niepicie - czy abstynencja powoduje coś złego? Chyba jednak abstynencja zawsze bezpieczniejsza.

JanStefan napisał/a:

Jedno mi się w Was podoba, bo skoro macie faktycznie takie podejście, to alkohol zdecydowanie nie jest dla was, bo by wami zawładną, a to czy mną zawładnie to się przekonamy... I chyba na tym zostawiłbym waszą w większości czysto teoretyczną polemikę i poczekał powiedzmy 20 lat na wyniki

Ale to forum nie jest tylko dla osób w wieku ~25 lat. Widziałem tu wypowiedzi ludzi po czterdziestce i to nie ex-żuli, tylko również abstynentów pierwotnych. Dali radę.
Abstynencja, to nie jest moda, tylko coś duuużo więcej.

Jedynie Twój argument o walorach smakowych jest raczej nie do pokonania. Tylko dlatego, że zmysł smaku jest subiektywny. Ale na tej samej zasadzie mogę polecić sok porzeczkowy wink . Wiesz jak mi obiadek wchodzi po porzeczkowym? A kichy jak pracują rewelacyjnie, no "och i ach" wink .
Hmm... Tyle, że to całe smakowanie dotyczy alkoholi o niskim procencie. Nie lepiej pójść krok dalej, zejść do 0% i rozsmakować się w sokach? Wiem, wiem... "degustator soku" brzmi dziecinnie - jakieś bobofruty albo kubusie, hehe, ale to smaczne jest.

Każdy ma swój sposób na życie. Pozwól nam malutkim żyć w tym naszym zacofaniu wink .
Jedni uważają, że życie nabiera smaku jak się jara trawę, a my - abstynenci uważamy, że pełnia życia, to trzeźwość. Tada!

Przypominam o temacie: http://forum.abstynenci.pl/viewtopic.php?pid=3252#p3252 - polecam przeczytać PRZED daniem mi odpowiedzi smile .


"dano mi w darze po dwie półkule, no a mówiąc ściślej:
dwie półkule do siedzenia, a drugimi myślę...

Offline

#39 2009-12-01 23:30:21

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,172
WWW

Odp: O autorze, nowa wersja.

Uwaga - góró się wypowiada. Na kolana, wszyscy! Murchad - Ty też!

Bo zima mego niezadowolenia obróci się przeciwko Wam, gdy nie uszanujecie powagi chwili tego ocieplenia, którego tu niosę!

@JanStefan - dostąpiłeś zaszczytu pisania tutaj. Jednakże widzę, że moi słudzy dobrze Ci odpowiadają, nie potrzeba tu interwencji boskiej ręki w mojej cholernie skromnej osobie.
Powiem Ci JanStefan, że ja to ostatnio przebezczelny się zrobiłem.
Akurat napichciłem arta o Jabberze - to taki sposób komunikacji, dzięki którym można nawiązać łączność, z takimi bóstwami jak ja. - zobacz jak można ze mną się skomunikować, a najlepiej przeczytaj tekst artykułu na czerwono. ;-)

Myślę również, że strona abstynenci.pl wystarczająci odpowiada na Twoje wątpliwości, o których piszesz w postach. Wiedz, że abstynenci byli, są i będą. Podobnie jak alkohol był, jest i będzie. Zawsze będzie jakiś czynnik i jego antagonista. Nie oburzaj się, to wszakże prawa fizyki.

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB