#1 2007-01-29 20:55:02

19OTK56
Forumowicz
Data rejestracji: 2007-01-29
Liczba postów: 1

Powitanie

Mam 51 lat od okolo 20 lat pije alkohol . Pierwszy raz zetknelem sie z tym watpliwym gdy majac okolo 19 lat poznalem dziewczyne ktora wrecz uwielbiala dobre wina . Ja bedac praktycznie od dziecinstwa sportowcem gralem do 25 roku zycia w siatkowke wrecz nie cierpialem alkoholu nie palilem papierosow . Moim zyciem byly treningi,turnieieKolK. ,spartakiady i mecze .Bywalem czesto na roznych imprezach gdzie pito alkohol nie przeszkadzalo mi jednak to ludzie pili z umiarem stawali sie rozluznieni weseli bardziej otwarci . Nikt wtedy nie namawial mnie do wypicia chocby lampki alkoholu  odpowiedz znali .Pewnego dnia moj swiat sie zawalil doznalem powaznej kontuzji stawu skokowego - diagnoza albo koniec ze sportem albbo przy powtorce kalectwo. I teraz wracam do dziewczyny o  o ktorej wspomnialem na poczatku wypilem lampke wina pamientam do dzisjaj jego nazwe WITOSZA bardzo mi  zasmakowalo popijalem prawie co dnia ,pozniej juz cos mocniejszeo PLISKA; ARARRAT SLONECZNY BRZEG itd i itp. Pracowalem coraz czesciej pilem stale zylem przeszloscia byl to moj dyzurny temat .Byc mozeinnym razem opowiem wiecej o  swoim zyciu . Pijackim w ladnym opakowaniu jesem mgr prawa , po aplikacji . Z wiadomych wzgledow nie pracuje wzawodzie pozostala mi jeszcze odrobina  honoru i wstydu. W listopadzie 2006 bylem bliski smierci potezny krwotok  rozpoznanie pekniecie zylakow przelku transwuzja krwi oddanie calym sercem przez lekarzy temu abym jednak przezyl pozwolily mi wrocic  z dalekiej wyprawy. Wszechogarniajacy strach terapia w Czarnym Borze(wspaniali oddani alkoholiko ludzie)nie pilem 9 m-cy.Teraz  podjalem walke na nowo nie walke z alkoholem lecz z samym soba . Gdy opuszalem szpital po zabiegach na zylakach Pan Ordynator powiedzial szkoda  by bylo tych 4 czy 5 lat ktore byc moze sa jeszcze przed Toba tylko nie pij . Tak bardzo bym chcial.

Offline

#2 2007-01-29 21:51:32

Annihilator
Abstynent
Data rejestracji: 2006-02-09
Liczba postów: 1,172
WWW

Odp: Powitanie

Koniec ze sportem? Kurde, bez tego jak bez wody, przynajmniej w moim wypadku... żyć się nie da. Tyle, że ja właśnie rekreacyjnie, a nie zawodowo, czy turniejowo. Chyba jednak nie ma takiej sytuacji w życiu, żeby żadnego się nie dało uprawiać? Jedynie fizycznego przy całkowitym sparaliżowaniu (złamanie kręgosłupa na takim odcinku, że powoduje paraliż od szyi w dół)... choć zostają jeszcze te umysłowe sporty.

W każdym razie... no niewesoła jest Twoja historia, cóż Ci mogę powiedzieć, ja życzę Ci jak najlepiej w życiu, nie będę bredził czy próbował szastać empatią stawiając się na Twoim miejscu czy inne takie, bo to jest nawet psychicznie niemożliwe. Twoja historia może być jednak dla wielu nas, młodszych, przestrogą - ot choćby dla mnie samego, bo ja też uwielbiam sport i gdyby kiedyś spotkało i mnie to nieszczęście, że nie mógłbym go uprawiać... no - po prostu nie wiem co by było. Da to na pewno sporo do myślenia, przynajmniej mnie...

Offline

Stopka

Forum oparte na FluxBB